środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   3801 – 4000 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

Okryl go wtedy bardziej i ułożył z głową na swoich udach pozwalając mu tak spać.

Takano | Jun pisze...

-mhm. Włóż płytę do odtwarzacza.-polecił mu również szeptem.

Takano | Jun pisze...

Po obejrzniu trzech części Takano przeciągnąl sie lekko.
-reszta jutro.-powiedział ziewajac.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Tylko spakuj wszystko.-poprosił go jeszcze i ziewnal.

Takano | Jun pisze...

Jun zbiegł po schodach szybko i stanął na nim.
-głupi...mogłeś poczekać.-westchnął. Najpierw wniósł wózek i rzeczy przyjaciela a potem jego.-no...to czemu nagle chciałeś u mnie spać?

Takano | Jun pisze...

-Wrócił niedawno. Nie jestem aż tak samotny.-wzruszył ramionami.-Więc? Co tak na prawdę cię sprowadza?-spytał sprzątając stertę książek leżącą w salonie.

Takano | Jun pisze...

-Ale wiesz że nie możesz.-mruknął siadając na fotelu.-Może zainwestujesz w szisze? Taką na melasy bez tytoniu. wdychasz i wydychasz parę wodną.-zaproponował spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-mhm...o co dokładnie poszło? Albo czekaj! Nie mów!-umilkł na chwilę.-Przemęczałeś się. Zgadłem?

Takano | Jun pisze...

-Tomo...spokojnie. Cóż...tutaj na pewno masz rację. I jestem pewny że to cię irytuje. Sądzę że Takano powinien dać ci więcej swobody. Jesteś dorosły i umiesz o siebie zadbać. Jednak rozumiem to że się o ciebie martwi...pewnie dlatego ze jestem w podobnej sytuacji.-mruknął cicho.-No i...rozumiem że chcesz szybko stanąć na nogi ale jak przesadzisz to będzie tylko gorzej. Nie możesz się przemęczać. Oboje macie racje...i oboje jej nie macie.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Mhm rozumiem. Odstąpię ci w takim razie łóżko.-powiedział przeciągając się lekko.

Takano | Jun pisze...

-To rozumiem że teraz będziemy się kłócić o kanapę? -wywrócił oczyma.-śpisz na łóżku.-fuknął celując w niego palcem.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok.-wywrócił oczyma.-dzisiaj się popiszę i zrobię na kolację co będziesz chciał.-powiedział i zaklaskał w dłonie.

Takano | Jun pisze...

-wątpisz we mnie? Ostatnio idzie mi coraz lepiej. Ryu smakuje...-mruknął wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm...z tego co na pewno mam w kuchni...-zamyślił się chwilę.-zapiekanka makaronowa. Ale nie wiem czy to dobre na kolacje.

Takano | Jun pisze...

-No to za chwilę-mruknął patrząc na zegarek.

Takano | Jun pisze...

-A czemu miałby? Idziesz spać do przyjaciela. Co w tym złego?-spytał wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-oj...nie musiałeś...-mruknął mierzwiąc swoje włosy i przyjmując pudełeczko. Otworzył je spokojnie zaglądając do środka.

Takano | Jun pisze...

-Dzięki, przyda się.-uśmiechnął się odkładając skalpel i pudełeczko na bok.-Chociaż zgłaszałem już Hikaru że trzeba zamówić nowy sprzęt.

Takano | Jun pisze...

-breloczek już mam.-zaśmiał się.-ale za skalpel dzięki. Coraz ciężej jest mi otworzyć ciało bez rozlewania niepotrzebnie krwi...

Takano | Jun pisze...

-Było spokojnie. Przyjechał Ryu i spędziliśmy ją w domu Amakusów...-wzruszył ramionami.-Potem poszliśmy do świątyni. Ja wróciłem do mieszkania a on postanowił spać w domu.-dodał.-szału nie było.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-u nas to póki co niemożliwe...-mruknął cicho.-Już dobre pół roku temu ojciec go zgwałcił i...em no wiesz jak jest.-wyjaśnił spokojniej.-jest niby lepiej ale wciąż się drapie w tak dalej...

Takano | Jun pisze...

-wiem. I tak jest lepiej niż pół roku temu...widzę poprawę.-uśmiechnął się lekko.-Jakby nie było...niedawno odważył się mnie dotknąć...

Takano | Jun pisze...

-Ja go nie...-przyznał spokojnie.-Nie lubię takich sytuacji. Zwłaszcza że na prawdę nie chciałem żeby przeżył to co ja...

Takano | Jun pisze...

-Jest..coraz lepiej. Staram się jak moge żeby mu pokazać że go kocham i ma we mnie wsparcie. Ale to nie jest takie łatwe bo wiem że on i tak cierpi...

Takano | Jun pisze...

-taaa...-przyznał w końcu wstając.-zabiorę się w końcu za tę kolację...

Takano | Jun pisze...

Jun skończył pierwsze ciało dopiero i czterech godzinach. Postanowił zrobić sobie chwilę przerwy na toaletę i coś do picia więc zdjął strój ochronny i wszedł na górę.

Takano | Jun pisze...

-Ja wierzę. I zauważam poprawę...ale Tomo to na prawdę nie jest takie łatwe.-pokręcił głową.

Takano | Jun pisze...

-Tomo...powiedz szczerze, czy ty po którymkolwiek z gwałtów nie chciałeś tak się dotknąć przez co najmniej pół roku?-spytał spokojnie niczego mu nie zarzucając.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ja? Ja tylko to z ojcem miałem...nie dałem się potem dotknął przez dobre półtora roku...Ale nawet teraz czuję czasem że jakby ktoś chciał wejść we mnie to najpierw dostałby kopniaka w twarz.-mruknął.

Takano | Jun pisze...

-chyba...nie wiem. Na szczęście takich dylematów raczej nie będę miał.-powiedział wsypując makaron do garnka.-a teraz? chyba nie byłoby ci tak łatwo, co?

Takano | Jun pisze...

-mhm...to dobrze ze mu ufasz.-uśmiechnął się.-nie wiem czy to dobrze i czy wypada...ale mimo wszystko ciesze się ze wciąż działam na Ryu...-powiedział krojac warzywa.

Takano | Jun pisze...

-mhm...-uśmiechnął się lekko. Odcedzil makaron I wrócił do warzyw.-chociaż byłem zaskoczony. Wybiegł nagle z pokoju.-powiedział zerkajac na niego.

Takano | Jun pisze...

-a żebyś wiedział. Wybiegł tak nagle...potem się tłumaczył.-zaśmiał się. Kiedy włożył zapiekanke do piekarnika również wrócił na kanapę.

Takano | Jun pisze...

-cóż...ucieszyłem się. Ze nic mu się nie stało i ze wciąż na niego działam.-wzruszył ramionami.-to było te kilka dni z na prawdę duża poprawa.

Takano | Jun pisze...

Wahał się jednak jeszcze trochę wychuwajac ze jego rozmówca zaczyna się trochę niecierpliwic. Spojrzał na Tomo I delikatnie pogłaskał go po policzku. Skinął głową.
-dobrze. Proszę mi wysłać mailem czym interesuje się księżniczka tak żebym mógł zaprojektować tort. Załączcie tez wytyczne co do wielkości i może...ulubionych smaków.-poprosił I po tym jak mężczyzna mu skinął rozlaczyl się.-na prawdę nie jestem do tego przekonany...-mruknął kiedy wkładał telefon do kieszeni.

Takano | Jun pisze...

-jaki sukces? Jak się nie spodoba to będzie krucho...-jeknal zwiedzając głowe.-nigdy nie robiłem aż tak poważnych projektów...-dodał.-ech...ja ciebie tez. Może na razie nie ma co świętować ale pyszny obiadek chętnie zjem.-ucałował go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-ja będę gotowal tam...wiec nie będę miał ciebie. Tutaj zrobię projekt i ozdoby. Ale na prawdę trochę się tego obawiam...-mruknął cicho i objął go ramieniem.-przywiozę wam coś fajnego...-musnal jego usta i wziął się za ziemniaki. Jak mus to mus.

Takano | Jun pisze...

-sam projekt to będzie droga przez mękę...-westchnął cicho.-um ok...będę się codziennie pojawiał. Załatwię maluchowi transport do szkoły.-dodał jeszcze.-no I...postaram się wrócić jak najszybciej...

Takano | Jun pisze...

-nie mogę Tomo...jeszcze nie usiadłem do projektu a czuje jak zjada mnie stres.-mruknął juz skupiając się na tych ziemniakach.

Takano | Jun pisze...

-możesz mnie też potulic jak zapkanka będzie w piekarniku.-zaśmiał się. -co teraz?-spytał kiedy skończył obierac.

Takano | Jun pisze...

-ok. Wezmę od razu psiaki na spacer.-ucałował go w policzek I wyszedł z kuchni. Ubrał się ciepło i po tym jak założył pieskom smycze wyszedł w stronę supermarketu.

Takano | Jun pisze...

Takano tez szykował masę rzeczy na walentynki chociaż wiedział ze będzie musiał zrobić sobie przerwę i skupić się na torcie. Razem z Yuya spokojnie wrócili do domu kiedy jedzenie było jz
u w talerzach.
-pachnie pysznie.-skomentował.

Takano | Jun pisze...

-nie watpilem.-zaśmiał się.-no wszyscy mamy.-zgodził się. Zdjął buty I poszedł do stołu.-Yuyuś...będziesz mógł robić to co będziesz chciał...jakiej pracy być sobie nie wymarzyl będziemy cie wspierać.-zapewnił go z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-mhm. Rozumiem. Masz jeszcze czas na to żeby zdecydować co chcesz robić.-zmierzwil mu wsloki.-a poza delifinkami co jeszcze widziałeś?

Takano | Jun pisze...

-no to na prawdę miałeś fajna wycieczke.-uśmiechnął sie.-oboje ci sprawdzimy. Ale najpierw zjedz.-zaśmiał się.-pyszna zapiekanka.-powiedział jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-ok...napiszesz I sprawdzimy. Takano jadl spokojnie I czekoladę spróbował dopiero kiedy skończył zapiekanke.-mmmm...pyszna.-uśmiechnął sie do Tomo.-taka słodka I delikatna...

Takano | Jun pisze...

-jest pyszna...ale co się tak nagle wziąłeś za te czekoladki?-spytał ze śmiechem.
-A mogę?-spytał ucieszony maluch.

Takano | Jun pisze...

-ok ok...powiedzmy ze ja też mam swoje...-wzruszył ramionami.
-ale ja najpierw napisze wypracowanie, dobrze wujku?-spytał maluch zbierając trochę ze stołu.

Takano | Jun pisze...

Chłopiec pobiegł do swojego pokoju a Takano dokończył sprzątanie.
-Tomo? Ale pamiętasz ze obiecałeś zostawić mi szykownie walentynk?-spytał żeby się upewnić.

Takano | Jun pisze...

-jasne.-zaśmiał sie wycierajac ręce.-Yuya będzie u dziadka. Juz to załatwiłem.-powiedział obejmując go delikatnie od tyłu.

Takano | Jun pisze...

-do śniadania tak. Jego tez kochamy.-uśmiech al sje.-I pamiętaj kochanie...tego dnia musisz iść do pracy. Inaczej ciężko będzie mi przygotować niespodziankę.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-juz za tydzień?-spytał zaskoczony.-jasne. Możemy spocząć.-zaśmiał się I poszedł za nim. W międzyczasie odebrał maila od sekretarza księżniczki.

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze.-powiedział gryząc się w język żeby nie powiedzieć ze się martwi.-przysłali wytyczne.-powiedział podając mu telefon i obejmując go ramieniem.

Takano | Jun pisze...

-mhm...zdecydowanie będzie.-westchnął odkładając telefon i obejmując go.-jutro się wezmę za te projekty...albo może juz dzisiaj...tak lepiej dzisiaj...

Takano | Jun pisze...

Wedle prośby chłopaka przytulił go mocno do siebie.
-dumny tak? Um...to...miło...-ucałował go lekko. Mimo wszystko rzadko to zły szał od kogokolwiek.-kocham cie...-znów musnal jego usta.

Takano | Jun pisze...

-chyba jeszcze nie ma z czego. Nie wiem czy temu podołam...-powiedział tuląc go cały czas do siebie. Cieszył się ze go ma tak blisko.-oczywiście będę się starał...

Takano | Jun pisze...

-no dobrze.-uśmiechnął sie lekko.-posiedzę dzisiaj trochę dłużej, ok? Chce się za to wziąć jak najszybciej...

Takano | Jun pisze...

-um...postaram się nie zmęczyć. Ale nie mam wiele czasu. Pod koniec tygodnia jadę i...musze.mieć projekt I część rzeczy gotowych.-powiedział.-wiec...będę trochę wyłączony z życia. Przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-obiecuje. Na pewno znajdę dla was czas.z
-pogłaskał go po włosach.-jak ci juz ładnie urosły...

Takano | Jun pisze...

-mhm...a ja lubię jak masz takie trochę dłuższe włoski.-powiedział wesoło.-ja tez...miło jest tak czasem po prostu leniwie posiedzieć.

Takano | Jun pisze...

-już przyczepiłem. Jak tylko dostałem to od razu zawiesiłem.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem. Fajnie że wszyscy je mamy. Yuya na pewno się cieszy.-pogłaskał go po policzku i ucałował delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-Mhm.-Z uśmiechem wziął od niego pracę i zaczął ją spokojnie czytać. Od czasu do czasu ołówkiem zaznaczał błędy.-Jest śliczna maluszku. Tylko popraw te malutkie błędy.-powiedział oddając mu wypracowanie.

Takano | Jun pisze...

-Jak poprawisz to wujek ci sprawdzi, ok? Tak dla porównania.-powiedział wesoło i mierzwił mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-kochany jest. I na prawdę się stara poprawić japoński...-uśmiechnął się lekko.-Wszystko dzięki tobie kochanie.-pogłaskał go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-oboje jesteśmy dumni-przyznał Takano i przytulił ich obu.-No Yuyuś...sądzę że wujek już wtedy będzie spokojnie stał na własnych nogach. I będziecie się bawili tak jak my ostatnio.-zmierzwił mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-przyjdę. I będe wam robił zdjęcia.-oznajmił wesoło.-Serio? No to może wezmę się za twoją drugą nóżkę i Yuya mnie pouczy?

Takano | Jun pisze...

Takano za to masował go delikatnie. Kiedy uznał że wystarczy przeciągnął się lekko.
-wezmę się za te projekty.-poinformował wstając.

Takano | Jun pisze...

-tylko ostrożnie.-poprosił Takano. Usiał na kanapę z przyniesionym dość grubym notesem. Zaczął pierwszy szkic lecz po chwili wyrwał kartkę i rzucił ją na podłogę. W takim sam sposób skończyło kolejnych 20 szkiców. Westchnął zrezygnowany.

Takano | Jun pisze...

-Wiem!-burknął zgniatając kartkę i rzucając nią wściekle w podłogę.-Ale to nie jest takie łatwe...-powiedział już ciszej zwieszając lekko głowę

Takano | Jun pisze...

-ech...nie mogę...posiedzę jeszcze trochę.-powiedział chwilę delektując się czekoladką.-jest pyszna.-powiedział z uśmiechem. Tym razem zaczął od góry tortu. Naszkicował koronę a w jej środku podobiznę córki cesarza. Uznał że na koronie można by umieścić świeczki.

Takano | Jun pisze...

Takano rzucał kartkę za kartką. Jednak wciąż rysował taką samą górną warstwę tortu. Zanim Tomo i Yuya wrócili podłoga była już cała zawalona kartkami a na kanapie leżał notes z jednym projektem uznanym przez Takano że 'może być'. Sam mężczyzna poszedł się umyć uznając że nic więcej nie wymyśli.

Takano | Jun pisze...

Takano wyszedł szybko z łazienki i podał im ręczniki.
-no prosze...to już nie boi się pływać?-spytał wycierając mu włoski i zaraz wracając do łazienki żeby napuścić chłopcu ciepłej wody. Wszystko żeby się nie zaziębił.-Tomo, skarbie...rzucisz potem okiem na mój projekt? Leży na kanapie...-spytał kiedy wrócił po Yuyę.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok...nie ma za co przepraszać...ale następnym razem pomyśl zanim coś takiego zrobisz, ok?-spytał wkładając go do ciepłej wody.-rozgrzej się. Chcesz jakieś zabawki?-spytał mierzwiąc mu włoski.

Takano | Jun pisze...

Podał mu zabawki i poszedł do drzwi.
-ale za dlugo tez nie siedź.-poprosił wychodząc I idąc do salonu.-ech...ja zaraz te kartki posprzątam...

Takano | Jun pisze...

-mhm...-Sięgnął jeszcze raz po projekt i obejrzał go dokładnie.-cóż...może masz rację.-Wziął gumkę I zmazal kilka niepotrzebnych szczegółów.-a teraz?

Takano | Jun pisze...

-dziękuję...cieszę się że udało.mi się to zrobić tak szybko. Będę miał więcej czasu na przygotowywanie dekoracji...wiec i więcej czasu dla was.-uśmiechnal się I zaczął sprzątać kartki.

Takano | Jun pisze...

-Nic się nie stało. I tak już miałem wychodzić. Nie musisz przepraszać. Bo zacznę wymyślać jakieś kary za każde Twoje bezsensowne przepraszam.-zaśmiał się wkładając kartki do worka.

Takano | Jun pisze...

-Ale czasem tak.-zaśmiał się I kiedy skończył usiadł obok niego i obaj go ramieniem.-kocham cie, wiesz?-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

Ucałował go w dłonie i w usta.
-wiec dzisiaj juz nie chodź. Mogę cię nosić...-zaproponował nie chcą żeby chłopak robił sobie krzywdę.

Takano | Jun pisze...

-Zrobię. Yuyi tez na rogrzanie.-uśmiechnął sie.-no I...podsune ci wózek.-powiedział wstając z kanapy.

Takano | Jun pisze...

Takano przysunal wózek bliżej kanapy i poszedł do kuchni żeby zrobić gorącą czekoladę. Kiedy skończył wrócił do salonu i podał im po kubku siadając na fotelu.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za co. Wiesz se zawsze chętnie Ci ją zrobię.-uśmiechnął sie do niego. Zawołał do siebie Jolie żeby trochę ja pogłaskać.

[ tak XD gomene...znów pomyliłam karty...]

Takano | Jun pisze...

Takano przesiadł się bliżej nich i objął Tomo ramieniem.
-mhm...mi też. Kocham was...moja kochana rodzia.-powiedział z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-bardzo, bardzo, baaaardzo...nikt nikogo tak bardzo nie kocha.-powiedział całując Yuye w poloczek a.Tomo w usta.

Takano | Jun pisze...

-obejrzę.-zgodził się.-zaraz włączę.-powiedział idąc po laptopa. Znalazł film i włączył go na telewizorze. Usiadł obok nich na prawdę szczęśliwy ze ich ma.

Takano | Jun pisze...

Takano śmiał się wesoło w trakcie filmu. Lubił takie rodzinne wieczorki kiedy oglądali razem bajki. Kiedy się skończył przeciągnąl się lekko.
-no Yuya...do spania.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc. Słodki snow.-powiedział mu jeszcze i pocałował Tomo.-mój...teraz ty łowienie iść się umyć. Jest późno...-powiedział znów go całując.

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze...-zgodził się jeszcze chwile go tulac.-zmęczony jesteś, co?-uśmiechnął sie kiedy brał go na ręce.

Takano | Jun pisze...

-ok...no to idziemy juz spać.-powiedział kładąc się z nim do łóżka. Zdjął okulary który założył kiedy się już umyl. Objął go delikatnie I zamknął oczy.-dobranoc.

Takano | Jun pisze...

-Jolie? Co jest?-spytał zakładając okulary i idąc za nią.-oho...Yuya chyba złapał grypę...-stwierdził widząc jak maluch wymiotuje.-no i proszę jak skończyło się twoje wczorajsze pływanie...-podszedł do niego i podał mu ręcznik.-zaraz zrobię ci herbatki. Leżysz dzisiaj w łóżku. Zadzwonię tez po babcie.-powiedział spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Tomo zadzwonisz proszę do swojej mamy?-spytał szykując Yuyi herbatkę. Zaniósł ja chłopcu razem z miska i sucharkami.-dzisiaj nic ciężkiego nie możesz jeść. I dużo pić.-popowiedział podając mu herbatkę.-przepraszam ze gorzka...ale nie możesz słodkiej.-powiedział przepraszajaco.

Takano | Jun pisze...

-opowiem.-pogłaskał go po włoskach.-wypij ładnie herbatkę i zanim babcia przyjedzie coś ci opowiem, ok? Jakaś fajna bajkę wymyśle.-obiecał mu.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze...resztę wypijesz później.-powiedział. Poprawił chłopcu poduszkę i zaczął mu opowiadać bajkę masując mu delikatnie brzuszek.

Takano | Jun pisze...

-dobra psinka...dbasz o naszą rodzinę prawda?-pogłaskał ja za uszkiem i wstał okrywajac chłopca.

Takano | Jun pisze...

-Kochana jest.-powiedział z uśmiechem.-i jak? Co powiedziała twoja mama?-spytał cicho żeby nie budzić Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-Ok...chociaż tyle to wiem sam.-powiedział wychodząc z pokoju i matek oka zauważając jak Jolie kładzie się przy łóżku chłopca. Takano zaś poszedł do kuchni żeby zrobić śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-ok. Nie spiesz się. Ja nam zrobię jakieś śniadanko.-powiedział wesoło.

Takano | Jun pisze...

-nic wyjątkowego. Takie proste kanapki.-powiedział stawiając przed nim talerzyk.-proste ale smaczne.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie ciesze się. Smacznego kochanie.-powiedział siadając do śniadania bo postanowił na niego zaczekać.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę takie zwykłe kanapki uznaje za rozpieszczanie?-spytał zaskoczony. On nie uważał tego za nic wyjątkowego.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...mogę ci je robić częściej.-zaśmiał się.-we Francji jadlem ich bardzo dużo...za to ryżu dość mało.-przyznał swobodnie.

Takano | Jun pisze...

-czuje tak samo. Tak bardzo cie kocham...-powiedział obejmując go delikatnie i przytulając go do siebie.-tak bardzo...ze nawet nie umiem tego określić dokładnie.-powiedział cicho.-zaproszenia niedawno przyszły...kiedy chcesz je rozsylac?

Takano | Jun pisze...

-mhm...jak będę w Tokio to mogę cześć podrzucić. Przyjaciołom i bratu.-uśmiechnął sie lekko.-I ojcu...

Takano | Jun pisze...

-um tak...jakby nie było to nadal mój ojciec.-powiedział głaszczac go po policzku.-twojemu przyjacielowi tez mogę przy okazji zanieść.

Takano | Jun pisze...

-potem? Kiedy potem?-spytał wesoło.-wiesz co? Lubie kiedy mi tak siedzisz na kolanach. Bardzo.-musnal jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-Mhm dobrze. -powiedział tuląc go do siebie chwile.-a o czym będzie ta ballada?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Miło. Wiec duecik na nasz ślub?-spytał wesoło patrząc mu w oczy.

Takano | Jun pisze...

-jasne ze może.-zgodził się swobodnie i ucałował delikatnie jego usta.-jesteś wspaniały.

Takano | Jun pisze...

-wiem...ale tak po prostu.-przytulił go mocniej do siebie.-pomyślałem ze moje życie obróciło się o 180 stopni i to dzięki tobie jestem taki szczęśliwy. I to dzięki tobie Yuya ma rodzinę...

Takano | Jun pisze...

-dziekuje...ze.mi to mówisz.-powiedział I pogłaskał go po policzku.-ale nie możesz zaprzeczyć ze to ty jako pierwszy sprawiles ze jestem taki szczęśliwy.-zauważył muskajac jego usta swoimi.-nadal sprawiasz.

Takano | Jun pisze...

-mhm...możemy upiec. Szkoda tylko że Yuya nie będzie mógł zjeść.-zauważył.-ne Tomo-chan? A ja sprawiam ze jesteś chociaż trochę szczęśliwy?-spytał z lekkim uśmiechem.-no I kiedyś mówiłeś o wyższym stopniu uniesienia kiedy się kochamy....nadal tak jest?-spytał szepczac mu do ucha.

Takano | Jun pisze...

-stanąłes juz o własnych nogach wiec pewnie będę się martwić mniej.-zapewnił go spokojnie.-a ja uwielbiam kiedy siedzisz mi na kolanach. Jesteś wtedy tak blisko i mogę cię tulic.-przyznał wesoło.-no ok...tylko pamiętaj żeby to sprawdzić.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-sprawdź co u Yuyi.-powiedział wstając I idąc do pokoju malucha. Otworzył cicho drzwi i zajrzał do środka.

Takano | Jun pisze...

Takano okryl go mocniej i sprawdził mu gorączkę. Westchnął ciężko i poszedł po syrop dopiero potem delikatnie budząc chłopca.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...wiem widzę.-podał mu syropek i podał termometr.-Czekaj...co ty tu masz za plamki?-spytał oglądając jego szyję i ręce.-No maluszku...chyba masz ospę...-powiedział z lekkim uśmiechem.-spokojnie...każdy przez to przechodzi.-dodał żeby uspokoić malucha.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Jak babcia przyjdzie to się dowiemy co dokładnie ci jest. Dostaniesz leki a my będziemy cały czas w domku...-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-Wieczorem. Ma dużo pracy niestety.-powiedział głaszcząc go po włoskach.-Wszystko będzie dobrze. Przykryj się ładnie i spróbuj się przespać powiedział sprawdzając jego temperaturę.

Takano | Jun pisze...

-pójdziesz dopiero za tydzień. Jesteś chory Yuyuś...a teraz ładnie śpij. Potem na pewno ci poczytam. Na razie odpoczywaj.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

Posiedział jeszcze chwilę przy nim i wrócił do salonu.
-maluch chyba ma ospę...-poinformował Tomo.

Takano | Jun pisze...

-czemu nie możesz? Nie chorowałeś jak byłeś młodszy?-spytał zaskoczony.-No bo wiesz...na to choruje się tylko raz.-zauważył spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...sądzę że maluch zrozumie jeśli mu powiemy że możesz się zarazić.-zapewnił go.-na razie nie idź. Yuya śpi i nie chcę go budzić.

Takano | Jun pisze...

-dobrze...ale na razie faktycznie powinieneś się trzymać na odległość. Przynajmniej przez pierwsze kilka dni...żebyś nic nie złapał.

Takano | Jun pisze...

-dlatego postaram się być. Nie jest mi to na rękę bo przecież muszę się zająć tymi dekoracjami na tort. Mam na to tydzień.-westchnął cicho.

Takano | Jun pisze...

-wiem, nie masz za co przepraszać.-zapewnił go.-znajdę czas na wszystko...jakoś.-obiecał mu spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-ok...takie rozwiązanie jest ok...tak sądzę.-uśmiechnął się lekko.-Nie możesz się rozchorować bo przecież mamy w planach walentynki.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-Mam nadzieję.-uśmiechnął się do niego lekko.-no i mam też nadzieję że Yuyi przejdzie do końca tygodnia...

Takano | Jun pisze...

-A na obiad zrobię nam coś lekkiego.-przeciągnął się lekko.-no i...dobrze że Yuya przejdzie ospę w dzieciństwie...

Takano | Jun pisze...

-mhm...byłem bardzo mały więc za bardzo nie pamiętam...byłem młodszy od Yuyi w każdym razie. Zarazili mnie bracia. I mamy zdjęcie jak tak cała nasza trójka leży na kanapie i choruje.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-wszyscy w domu przyjęli to raczej z ulgą...no wiesz machnęliśmy to za jednym zamachem.-zaśmiał się.-tylko siostra później zachorowała.-przyznał spokojnie.-no to też dobrze że w dzieciństwie...

Takano | Jun pisze...

-zdecydowanie ciężej...w końcu moja siostra przechodziła w liceum to ją zabrali do szpitala....-powiedział cicho.-ok...miłej pracy.

Takano | Jun pisze...

-jak zwykle nic wyjątkowego.-zaśmiał się cicho.-postanowiłem trochę poeksperymentować...zrobiłem jajamen...to chińskie danie ale w japonii też je kiedyś jadłem...-powiedział mieszając potrawę.

Takano | Jun pisze...

[oj to...takie jakby chińskie spaghetti XD makaron mięso warzywa i sos]

-to dobrze...-uśmiechnął się lekko.-Może zje z nami obiad?-zaproponował.

Takano | Jun pisze...

-no pokaż co tam masz.-otworzył usta i zaczął spokojnie ssać czekoladkę.-ostra!-krzyknął zaskoczony bo czekoladka aż wycisnęła mu łzy z oczu.-chyba...za dużo papryki kochanie...

Takano | Jun pisze...

-no ta jedna...musiałeś dać za dużo chili kochanie.-powiedział pijąc wodę i dając potrawie powoli bulgotać.

Takano | Jun pisze...

-czuć już po szczypcie...ma być do smaku a nie żeby piekło.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-jasne zrób...-uśmiechnął się do niego.-ja mu potem zaniosę...musimy uważać żebyś się nie zaraził.

Takano | Jun pisze...

-a na pewno będę bo bardzo Ci kocham.-zaśmiał się.-otworze.-powiedział wyłączając gaz pod patelnia. Poszedł otworzyć drzwi i przywitał się z kobietą.-dziękuję...i przepraszam ze tak nagle poprosiliśmy żebyś przyjechała...

Takano | Jun pisze...

-zapraszamy też na obiad.-powiedział z uśmiechem.-im
Mamo...tacie tez to powiem ale...przepraszam ze wtedy tak się zdenerwowałem. To była tez nasza wina...ze się zgubił.-powiedział cicho skruszony.

Takano | Jun pisze...

-mhm dobrze...-skinął lekko głową nie chcąc juz o tym rozmawiać. Zaprowadził kobietę do pokoju chłopca.

Takano | Jun pisze...

-Jolie!-krzyknął na psine.-przepraszam za nią...-powiedział zostając w pokoju żeby od razu wiedzieć co jest Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-nie jest już za duży na czopki?-spytał trochę zaskoczony.-dawałem mu już syrop i chyba trochę spadła...maść mogę wykupić zaraz po obiedzie...pojadę szybko do apteki.

Takano | Jun pisze...

-jakoś nigdy tego nie lubiłem...-przyznał spokojnie.-no na razie nie jest aż tak źle.-dodał.-no...I dopiero wtedy zajrzy do ciebie wujek. Ma obniżona odporność i musi bardzo uważać.-wyjaśnił chłopcu.

Takano | Jun pisze...

Odkrył chłopca i otarł mu łezki z lekkim uśmiechem.
-nie smuc się. Wujek bardzo cie kocha...właśnie robi dla ciebie lekki obiadek. A jak przestaniesz zarażać to na pewno ci poczyta i pospiewa.-powiedział głaszczac go po włosach.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie...będę w domku. A jak nie to poprosimy dziadka żeby przyszedł się tobą zaopiekować. Nie zostawimy cie samego. Nie musisz się o to bać.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

-wiem maluszku. Nie jesteśmy źli ani nic.-zapewnił go.-no I dobrze że przechodzisz przez to teraz. Im jest się starszym tym gorzej.

Takano | Jun pisze...

-oj...ale nie drap maluszku. Jolie nic nie powinno być a szczypac zaraz przestanie bo pojadę po maść.-uśmiechnął sie I wziął od kobiety receptę. Szybko zjem obiad i przywiozę.-zapewnił go I zmierzwil mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-może lepiej nie? Nie wiem jak to na nią zadziała...-powiedział cicho...-ale obiecuje ze będę w domku.-zapewnił malucha.-a teraz poczekaj chwile pojadę po leki.-powiedział I wyszedł. Ubrał się szybko i pojechał do apteki. Uznał ze potem zje na spokojnie obiad.

Takano | Jun pisze...

Takano wrócił dość szybko i od razu poszedł do pokoju chłopca żeby go posmarować. Wiedział ze mały nie może się drapać.
-Mamo zostaniesz na obiedzie?-spytał kobietę.

Takano | Jun pisze...

-um...zostań.-poprosił ja. Poczekał aż nakarmić chłopca i poprosił żeby na chwile wyszedł z łóżka to go posmaruje żeby się szczypalo.

Takano | Jun pisze...

-poczytam. Wybierz jakaś fajna.-poprosił wesoło.-no I juz...wskakuj z powrotem do łóżeczka.-poprosił go I zaraz okryl go kołdrą.

Takano | Jun pisze...

-wiem Yuyuś. Wiec lez I odpoczywaj żeby szybko wyzdrowiec.-powiedział.okrywajac go dokładnie i wychodząc żeby w końcu zjeść obiad.

Takano | Jun pisze...

-powinienem. Mam ich bardzo dużo i mogę się nie wyrobić. Jednak nie chce zostawiać tak Yuyi...wiesz jaki jest...nadal się trochę boi ze go zostawimy...-powiedział biorąc się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-na pewno wrócę. W końcu mu obiecałem.ze poczytam.-uśmiechnął sie lekko.-q na pewno dacie sobie radę jak pojadę?-spytał jakos nie go końca przekonany.

Takano | Jun pisze...

-I moja bratowa. Za tydzień...A wlasciwie pod koniec tygodnia na weekend.-sprostowal.-wiec nie mam za wiele czasu.

Takano | Jun pisze...

-Ale...przecież mieszkałes w Tokio.-zauważył.-no ale obiecałem to przywiozę. Daj mi najpierw zjeść...i zadzwoń jak juz będzie pora czytania bo mogę się zasiedzieć...

Takano | Jun pisze...

-Ech...no to przywiozę wam jakieś pamiątki.-zapewnił go spokojnie.-ale nie mam zamiaru spędzić tam dużo czasu...

Takano | Jun pisze...

-pojadę w piątek. W.sobotę musze zacząć pieczenie. No i obiecuje ze nie będę pędził i będę jechał bezpiecznie. Dojadę cały I zdrowy.-obiecał mu.-nie musisz się martwić.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Dlatego jak wrócę od razu zacznę przygotowywać nasze walentynki.-zapewnił go wesoło i skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

-Tomo!?-przestraszył się trochę.-nic ci nie jest?-spytał od razu.

Takano | Jun pisze...

-No dobrze...to ja idę do pracy...a ty trochę odpocznij.-ucałował go w policzek I wyszedł.

Takano | Jun pisze...

Takano zanim wrócił posprzątał toche swoje miejsce pracy wiec przyszedł trochę później. Od razu zaszedł do pokoju chłopca.
-hej Yuyuś....jak się czujesz?-spytał go z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-przed snem ci jeszcze raz posmaruje.-powiedział biorąc od niego książke. Otworzył ja I zaczął czytać.

Takano | Jun pisze...

-zaraz ci przyniosę.-powiedział I dał.mu jeszcze syrop na gorączkę która była już zdecydowanie niższa. Wyszedł na chwile z pokoju i wrócił z tabletkami.-proszę maluszku.

Takano | Jun pisze...

Takano poszedł jeszcze do łazienki żeby umyć ręce i padł na kanapę obok Tomo.
-hej kochanie...-Położył się z głową na jego udach.-nie zdarzyłem wiele zrobić...jutro chyba będę biegać między pracą a domem...

Takano | Jun pisze...

-jesteś pewny? Nie chcę żebyś się czymś zaraził...-powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-wiem...ale musisz tez myśleć o swoim zdrowiu...-powiedział unosząc rękę żeby pogłaskac go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze...a twoja mama mówiła ze mozesz?-spytał patrząc mu w oczy.-zaniosę skarbie. Ale jeszcze chwile tak posiedzmy, dobrze?

Takano | Jun pisze...

-mhm...moga być...-wtlil się lekko w jego brzuszek.-mmmm....mogę tak chwile poleżeć? Tylko chwilę...

Takano | Jun pisze...

-trochę. Stresuje się I bardzo chce zdążyć na czas. Wiec jutro będę musiał już iść do pracy...możemy poprosić twojego tate o pomoc?-spytał w ciąg zie w niego wtulajac.

Takano | Jun pisze...

-dobrze...dziękuję.-powiedział cicho. Chwi po tym zamknął oczy i usnal oddychające spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-um...przepraszam...musiałem przysnac.-powiedział od razu wstając.-weź leki...pomogę ci w kolacji.-powiedział z lekkim uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-juz więcej tak przy tobie nie zasnę...i w cale nie byłem słodki.-burknął trochę zawstydzony.

Takano | Jun pisze...

-Oj no...dobra...-burknął idąc za nim do kuchni.-ale musiałeś robić zdjęcie?

Takano | Jun pisze...

-okay, okay...rozumiem.-zaśmiał się cicho.-dużo masz takich zdjęć?-spytał wstawiając ryż.

Takano | Jun pisze...

-Tomo-chan leki.-przypomniał mu od razu.-nie zapominaj o nich...

Takano | Jun pisze...

-wcale nie...powinieneś pamiętać o lekach...-powiedział wyjmując ugotowany ryż.-no nie ważne...grunt ze ja pamiętałem.

Takano | Jun pisze...

Szybko zrobili kolacje i usiedli do stołu.-Yuya juz śpi.-uśmiechnął sie lekko.-my też idziemy...co?

Takano | Jun pisze...

-mhm...dobrze. Ja się umyje ok? Wyjdę jutro wcześniej...jeśli Yuya obudzi się zanim przyjdzie twój tata zadzwoń po mnie.-poprosił.

Takano | Jun pisze...

-przyjdę na obiad ale nie wiem do której potem będę siedział.-mruknął.-ech...jak musze wstać to wstaje wcześniej...

Takano | Jun pisze...

-wiem...i właśnie dlatego tak się zastanawiałem czy brać te robotę. Na prawdę nie będzie najłatwiej i...pewnie spędzę dużo czasu w pracy....

Takano | Jun pisze...

-wiem...ale ciesze się. Juz ładnie chodzisz I...cieszę się.-powiedział z lekkim uśmiechem.-ale na razie nie chodź tak za wiele żebyś się nie zmęczyl za bardzo.

Takano | Jun pisze...

-wiem...jest świetnie.-uśmiechal się I musnal jego usta swoimi.

Takano | Jun pisze...

-tylko Yuyi coś lżejsze się zrobi.-powiedział I przeciągnąl się lekko.-no...idę się umyć.

Takano | Jun pisze...

-ok...-zanim poszedł pocałował go jeszcze i potem już poszedł się umyć. Wziął długa kąpiel wiec wyszedł po dobrej pół godzinie.

Takano | Jun pisze...

Zawrócił jeszcze żeby wpuścić psiaki a potem już wskoczył pod kołdrę obejmując Tomo.

Takano | Jun pisze...

Pod koniec tygodnia ciągłego siedzenia w pracy w końcu szykowal się do wyjazdu.
-zadzwonię jak dojadę.-obiecał przytulając go jeszcze.-i wyślę Ci zdjęcie tortu.-dodał.

Takano | Jun pisze...

Takano dojechał akurat wieczorem. Usiadł na kanapie w swoim mieszkaniu i włączył laptopa. Zaśmiał się widząc od razu przychodząca rozmowę.
-hej.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-zjadłem całe bento od ciebie kiedy zrobiłem sobie przerwę.-odpowiedzial na pierwsze pytanie.-mam ciepło. Przytule się do podusi i będę spokojnie spał.-zapewnił Yuye.-a jutro idę do pracy i nie wiem do której tam będę więc...nie czekajcie zbyt długo ok?

Takano | Jun pisze...

-okay...dam znać.-obiecał.-ja was tez. Bardzo mocno.-zapewnił I usiadł wygodniej.-a jak wam minął dzień?

Takano | Jun pisze...

-mmm pysznie...a ja tez dostane jak wrócę?-spytał wesoło.-i juz mniejsza masz koraczke maliszku?-spytał zaraz chłopca.

Takano | Jun pisze...

-mhm...no to moooocno poproszę jak wrócę.-zaśmiał się I puścił oczko do Tomo.-cóż...grunt ze spada I wysypka znika. To najważniejsze. Najgorsze za nim...tak sądzę.

Takano | Jun pisze...

-super. Szkoda ze mnie tak nie będzie...Zrobiłbym wam zdjęcie.-zaśmiał się wesoło.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...Tomo ma rację. Nie pros. Nie trzeba.-zapewnił malucha.

Takano | Jun pisze...

-kochany jest.-powiedział z uśmiechem.-wiesz...cieszę się że nie stałem dzisiaj w korkach...

Takano | Jun pisze...

-troszkę. W końcu mam za sobą długa drogę.-powiedział ziewajac.-ale mówiłem ze nie masz się o co martwić...droga jest prosta i spokojna.

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie tez skarbie.-uśmiechnął sie lekko.-tak w poniedziałek. Wyjadę sobie spokojnie rano. A co?

Takano | Jun pisze...

-To nie tak ze nie lubię...raz na jakiś czas może być i to nawet fajne. Ale jak jest tego za dużo to mi przeszkadza...-wyjaśnił.

Takano | Jun pisze...

-ale...ja tez będę się czuł dziwnie ze tak beze mnie...no nic. Podrzuc mojemu bratu zaproszenie. Ja rozdam te które trzeba w Tokio w niedziele.-powiedział z lekkim uśmiechem.-chętnie posłucham.-dodał.

Takano | Jun pisze...

-Nie trzeba...w końcu ja rozdaje tutaj.-uśmiechnął sie.-na prawdę...swojemu tacie I mamie tez przekaz.-poprosił.

«Najstarsze ‹Starsze   3801 – 4000 z 5000   Nowsze› Najnowsze»