środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1401 – 1600 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-nie wiem. Coś twojego. Tak jak ty masz moja bluzę.-mruknął wchodząc do łóżka i czekając na chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-to sie z tym prześpij. Wcale nie muszę w tym chodzić. Wystarczy ze bedzie miało twój zapach.-powiedział obejmując go lekko.-to czytanie jest konieczne? Nie możemy porozmawiać?

Takano | Jun pisze...

-jak mówiłem prześpij sie z tym.-powiedział przymykajac oczy.-jestem zmęczony. Dobranoc

Takano | Jun pisze...

Takank zasnął od azu i obudził sie z rana przed wszystkimi żeby zrobić śniadanie. Zdecydował sie na słodkie naleśniki.

Takano | Jun pisze...

-ok dziękuje za szalik.-powiedział kładąc przed nim naleśniki.-nie dużo. Z czekolada i truskawkami.-uśmiechnął sie dokładając jeszcze herbatę do picia.-Koyuki napisał ze za dwie godziny bedzie.

Takano | Jun pisze...

-hmmm? Ale ze co niby miałbym być zły?-spytał zaskoczony rownież jedząc swoją porcje.

Takano | Jun pisze...

-to nic kochanie. Wziąłem prysznic.-powiedział pijąc herbatę.-chciałeś sam. Nie jestem zły.-dodał wzruszając ramionami.

Takano | Jun pisze...

-zaraz ci zapakuje.- powiedział kończąc jesc i wstajac. Poszedł do kuchni i wrócił z pudeleczkiem w którym był naleśniki.-spakowany jesteś?

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Wezmę twoja torbę. Mozesz juz poczekać przy samochodzie.-powiedział idąc do pokoju chłopca.-Yuya, wstawaj. Jadę na chwile do miasta i za godzinę powinienem być.-powiedział z uśmiechem.-przyniosłem ci tez śniadanko.-wskazał na szafkę.

Takano | Jun pisze...

-syropek leży na szafce obok śniadania. Jak zjesz to weź łyżeczkę.-poprosił.-a zelki ci kupie. A teraz juz ładnie czekaj.-powiedział mierzwiac mu włoski.

Takano | Jun pisze...

Takano pomógł wejść Tomo do samochodu i zawiózł go do szpitala gdzie oddal go w ręce lekarzy.
-przyjadę za tydzien. Tak jak chciałeś. Tydzi bez odwiedzin.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-wiem.-pomachał mu i pojechał po brata ktory juz czekał na ławce na stacji.-hej braciszku.-pomachał mu wychodząc z samochodu.-jak sie czujesz?-spytał biorąc jego torbę.

Takano | Jun pisze...

-bez przesady nie jesteś sam.-poklepał go po ramieniu-a tak długo jak czujesz sie pełen sił jest dobrze.-dodał.-na weekend pojedziemy do Tokio, ok? Zbadam sie wtedy.

Takano | Jun pisze...

-Yuya chciał zelki i pomyślałem ze zrobię na obia coś co lubisz.-uśmiechnął si do brata.-nie musisz nic kupywac. Uznaj to jako podziękowanie za opiekowanie sie mną. No i dzieki ze zgodziłes sie zostać moim świadkiem.

Takano | Jun pisze...

-mój specjalne był całkiem niedWno i Yuya zacznie grymasic ze juz było.-zasmial sie parkując pod supermarketem.-no dawaj co chcesz? Obiecuje ze ugotuje.

Takano | Jun pisze...

- ok.-usmichnal sie bo faktycznie było to jedno z pierwszych dań jakie ugotował.-tez idziesz czy chcesz zostać w samochodzie?-spytał samemu wychodząc.

Takano | Jun pisze...

-Tomo właśnie odwiozlem do szpitala. Był na pszepustce w domu. Trochę siebie porobiło bo jak zwykle tata walnął głupotę.-westchnął cieżko.-a Yuya mi sie zaziebil. Leży w łóżku.

Takano | Jun pisze...

-zadzwoń. Z nim to nigdy nic nie wiadomo. Mi zabronił wpadać do końca tygodnia.-zasmial sie wkładając produkty do koszyka.-no mały mi sie przeziębil. Wiec dostaje lekkie jedzonko i syropek.

Takano | Jun pisze...

-zostały jeszcze naleśniki ze śniadania wiec jak coś jestem zabezpieczony.-zapewnił pakując jeszcze zelki.-ok mam wzytsko możemy iść do kasy.

Takano | Jun pisze...

-jestem.-przyznał swobodnie.-nawet jeśli nie byłem gotowy na dziecko i nie przeczę ze to dla mnie sporo wyzwanie. Ale mam Tomo. Cieszę sie kiedy jesteśmy razem. Wprowadził wiele zmian w moim życiu ale nie specjalnie mi to przeszkadza. No i ci najważniejsze kocha mnie i w końcu zgodzil sie na slub.

Takano | Jun pisze...

-byłem w szoku.-zasmial sie wesoło.-Po tym jak upieklismy tort na slub Soujiro. Poprosił o wino i poszedł na balkon. Wtedy mi powiedział ze chciałby za mnie wyjść w maju.-wyjasnil wstawiając zakupy do bagażnika.

Takano | Jun pisze...

-nie...on sie pewnie długo zbierał żeby mi to powiedzieć. No wiesz skoro nawet o wino prosił. Kocham go i cieszę sie ze wiem ze w końcu możemy razem cieszyć sie okresem nazeczenstwa i planować slub.

Takano | Jun pisze...

-jestem szczęśliwy. A on jest nieśmiały. O dziwo w każdym aspekcie tylko nie w łóżku.-zasmial sie odjezdzajac z parkingu.

Takano | Jun pisze...

-osa? Nic ci nie jest?-spytał zmartwiony a chłopiec szybko skinal głowa zapewniając ze jest cały.-ok zostań z wujkiem a ja ją złapie.-powiedział zwijając leżąca gazetę i wchodząc do pokoju ktory wskazał Yuya. Po chwili wyszedł zwycięsko.-juz. Dom ocalony.-zasmial sie.

Takano | Jun pisze...

- no bez przesady maluchu. Ale dobrze ze nic ci ni jest. Przywitałes sie juz z wujkiem? Lepiej sie juz czujesz?-spytał okrywajac go kołdra.

Takano | Jun pisze...

-no coz ale dobrze ze lepiej niż wczoraj. Zeleki kupiłem ale dostaniesz po obiedzie,ok?-uśmiechnął sie do malucha.

Takano | Jun pisze...

-puree i jajko sadzone.-wyjasnil maluchowi.-to ja idę do kuchni a wy sobie czytajcie.-powiedział wychodząc.

Takano | Jun pisze...

Po kilku rozdzialach przyniósł gotowy obiadek.
-smacznego moi drodzy.-powiedział patrząc jak brat zaznacza zakładka książkę.

Takano | Jun pisze...

-Mhm. Ostatnio miał małe problemy z kanji ale Tomo mu pomógł.-uśmiechnął się patrząc jak mały wcina obiad.-widzę że smakuje.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-to bardzo dobrze, że się uczycie.-pochwalił go i zabrał się za jedzenie.-Koyuki, zostaniesz z nim jutro? Ja muszę iść do pracy...-poprosił brata.

Takano | Jun pisze...

-ok, to ci dobrze zrobi.-powiedział do małego i uśmiechnął się do brata.-dzięki. No i zanim zapomnę...tata moze do ciebie dzwonić...

Takano | Jun pisze...

-wymsknęło mi się że przyjeżdżasz...jak coś to nie odbieraj.-mruknął drapiąc się po głowie.-wiem że nie planowałeś.

Takano | Jun pisze...

-Hej hej...Yuya już spokojnie.-powiedział sadzając sobie chłopca na kolanach.-Ja się bardzo cieszę że będziesz mnie odwiedzał i ze mnie kochasz. Serio.-uśmiechnął się do malucha.-Ale jak sam zauważyłeś mój i Koyukiego tata jest dość...specyficzny. My też go bardzo kochamy ale czasem powie coś czego potem żałuje...a Koyuki przyjechał odpocząć i...jakby ci to wyjaśnić...jest już duży i nie chce się tłumaczyć tacie dlaczego przyjechał sam. Nie jestem pewien czy zrozumiałeś o co mi chodzi.-zaśmiał się.-odwiedzi go po prostu innym razem.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że będziesz mógł.-przytulił go do siebie.-Kiedy tylko będziesz chciał.-zapewnił go jeszcze.-ale już o tym nie myśl. Sprawy dorosłych są trochę skomplikowane.-zmierzwił mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-jasne maluchu.-wziął go na ręce i zaniosl do łóżeczka. Powiedział przy nim dopóki nie zasnął i potem wrócił do salonu żeby pozbierać naczynia.-jakbyś sie źle czuł to powiedz.

Takano | Jun pisze...

-ja wiem tylko...Tomo tez mówi ze nie jest źle a potem mi mdleje albo wymiotuje.-westchnął.-nie ma za co. Czego sie nie zrobi dla brata.-uśmiechnął sie i wyszedł do kuchni żeby pozmywac.

Takano | Jun pisze...

-nie. Poskładać wszystko do zmywarki i po robocie.-wzruszył ramionami pluczc akurat talerz a potem wkładając go do maszyny.-radzę sobie.

Takano | Jun pisze...

-raczej wyczulony...a zdaniem Tomo czasem nadopiekuńczy.-wzruszył ramionami.-a kładź sie. Mozesz nawet iść do łóżka.

Takano | Jun pisze...

-coz...moze czasem faktycznie trochę jestem. Ale tak normalnie to chyba nie. Jak jest w domu to tylko uważam na to co mówił lekarz.-wzruszył ramionami.-ale on uważa ze traktuje go jak dziecko.-dodał pod nosem.

Takano | Jun pisze...

-tak tez zapewne jest. Ale sie nie kłócimy. Jak mnie upomni to staram sie poprawić, żeby czuł sie swobodnie. Tym razem trochę przesadziłem z noszeniem go...-mruknął włączając zmywarkę i idąc na fotel.

Takano | Jun pisze...

-oj ale mówiłem.-odparł ze śmiechem.-ale on jest strasznie uparty. Uparł sie na no ze traktuje go jak dziecko i ze on chce sam i nie chciał odpuścić.-wzruszył ramionami.-tak długo jak daje rade nie chce być wyręczany.

Takano | Jun pisze...

-to bardzo dobrze.-przyznał zaraz wstajac z fotela.-coś cie zabolalo?-spytał zmartwiony ale po chwili sie uspokoił.-zaraz zaszalalem...ale fakt jest wspaniała. I moja.

Takano | Jun pisze...

-coz mam nadzieje ze takiej potrzeby nie bedzie. Jakbyś co to w kuchni jest apteczka..-usiadł wygodniej.-Ren wie ze wpadasz?

Takano | Jun pisze...

- ja pojadę z toba tylko na weekend. Badania zrobię, poczekam na wyniki i bede musiał lecieć.-powkedzial spokojnie.-wolałbym nie zostawać dłużej bo Yuya i praca. No i Tomo.

Takano | Jun pisze...

-Jasne wbijaj. Jesteś tu miło widziany więc nie krępuj się przyjeżdżać.-uśmiechnął się do brata.-A i jak rozwiązujemy problem spania?

Takano | Jun pisze...

-Aj...nie będę cię zsyłał na kanapę.-pokręcił głową.-mały jest przeziębiony więc śpi u siebie. Mogę ci odstąpić sypialnię.

Takano | Jun pisze...

-to możesz spać ze mną.-zaśmiał się i odebrał telefon.-Halo?

Takano | Jun pisze...

-hej skarbie.-zachichotał cicho. Jakoś nie mógł się powstrzymać.-nie minął nawet dzień.-dodał ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-Usłyszeć a ty ciągle gadasz.-zaśmiał się.-ale cieszę się ze dzwonisz. I jak wyniki? Lepiej jest?-spytał od razu.

Takano | Jun pisze...

-Skoro nie jest gorzej to dobrze. ale spokojnie, na pewno będzie lepiej.-powiedział chcąc go trochę pocieszyć.-Wystarczy trochę poczekać.

Takano | Jun pisze...

-No widzisz...na pewno będzie lepiej.-uśmiechnął się lekko.-siedzi na przeciwko mnie na kanapie. A Yuya śpi.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...no więc tak myślę...żeby ci pokazać moją uczelnię jak już będziemy we francji. Co ty na to?

Takano | Jun pisze...

-mieszkałem w kilku miejscach słonko.-zaśmiał się.-ale pokażę chociaż budynek w którym się zatrzymywałem przez większość pobytu tam. I mój ukochany bar, co ty na to?

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham skarbie. Śpij dobrze.-powiedział zaraz się rozłączając.-widzisz go? Tęskni ale nie pozwoli mi przyjechać.

Takano | Jun pisze...

-A weź...obraziłby się zaraz. I kolejna kara by mi wpadła a jednej się nie pozbyłem.-mruknął wywracając oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Mam odpusty.-zrobił cudzysłów palcami.-idź, tylko uważaj szczeniaki strasznie ciągną.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-rozbrykane ale kochane.-roześmiał się kiedy podeszła do niego Jolie.-ale ona się uspokoiła.

Takano | Jun pisze...

-Co nie fochaj się-zaśmiał się tarmosząc ją za uszy-Tomo bardzo zmienił nasze życie.

Takano | Jun pisze...

-jest, jest...ale już mniej.-zaśmiał się.-nie atakuje ludzi. Jest spokojniejsza.-dodał biorąc ją na fotel.

Takano | Jun pisze...

-na pewno wprowadził. Myślę że oboje się uspokoiliśmy. I ja i Jolie...z resztą to widać, nie?

Takano | Jun pisze...

-skąd to pytanie?-spytał trochę zaskoczony.-nawet jeśli jestem spokojniejszy na co dzień nie znaczy że straciłem swój temperament. Gdyby ktoś się do niego przystawiał byłbym gotowy zabić...

Takano | Jun pisze...

-wiesz...wołabym jednak wiedzieć skąd takie dość dziwne pytanie.-mruknął.-ok, kuchnia twoja.

Takano | Jun pisze...

Wybuchnął śmiechem uspokajając się dopiero po chwili.
-chyba każdy tak ma. To normalne...kochasz kogoś i chcesz żeby był tylko twój. Tomo czasem się śmieje że jestem bezpodstawnie zazdrosny. Ale w Korei sam taki był.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm...trzymał mnie za ramię...odciągał od obiektu zazdrości aka mojego byłego. I tak burczał pod nosem. W sumie to słodkie było.-zachichotał.

Takano | Jun pisze...

-wow...nauczyłeś się czegoś.-zaśmiał się cicho i sięgnął po kawałek.-Wrócisz do rodziny jak już...wyzdrowiejesz?

Takano | Jun pisze...

-czemu tak sądzisz? Ech...pewnie jej coś nagadałeś żeby mieć pretekst pójścia z domu, co?-uniósł brwi.

Takano | Jun pisze...

-ajś...debil z ciebie wiesz? Zamiast powiedzieć jej prawdę że jesteś chory...-westchnął ciężko.-wiem że to ciężkie ale lepsze niż to co ty zrobiłeś.

Takano | Jun pisze...

-nie umrzesz, baka!-fuknął a Koyuki został oszczekany przez Jolie.-I co myślisz ze się nie dowie jak umrzesz? Głupi jesteś. Lepiej to wszystko odkręć.

Takano | Jun pisze...

-Tomo ma wsparcie. Nie umrze i tyle. Ty z resztą też. Jeżeli będę mógł być twoim dawcą masz to wszystko odkręcić.

Takano | Jun pisze...

-znam. Chłopak przyjaciela Tomo. Cały i zdrowy...chociaż ostatnio jak się przeziębił to zaczął odrzucać przeszczep...ale wszystko wróciło do normy!-zakończył od razu.-będzie dobrze Koyuki...nawet jeśli nie jesteśmy w 100% spokrewnieni.-mruknął przygryzając dolną wargę. Zawsze go to trochę gryzło.

Takano | Jun pisze...

-Ale najpierw do niego zadzwoń żebyś nie trafił na badania.-mruknął tylko.-i po prostu...postaraj się nie myśleć tak pesymistycznie.

Takano | Jun pisze...

-Mną się nie przejmuj. Rozumiem że może cię to przytłaczać. Znam to...już nie raz otarłem się o śmierć.

Takano | Jun pisze...

Uśmiechnął się tylko i usiadł obok niego na kanapie obejmując go mocno.-To nic. Nie przejmuj się tym. Nie mam aż tak wielu problemów. Jesteś rodziną a rodziny się nie zostawia na lodzie.

Takano | Jun pisze...

-Bo my mamy siebie Koyuki. I tą przyszłość którą malujemy przed sobą. Ciągle nowe plany. Na święta, na nowy rok, na festyny i co najważniejsze na ślub i wspólne życie. Chyba właśnie stąd czerpiemy siłę.-uśmiechnął się i poklepał go po plecach.

Takano | Jun pisze...

-Ale dojdą. My wierzymy że dojdą. Koyuki na tym to właśnie polega. Że my się nie poddajemy i wybiegamy w przyszłość.-wyjaśnił bratu jak dziecku.

Takano | Jun pisze...

-od tego płaczu. Idź się umyj. Masz do dyspozycji wanne albo prysznic.-poklepał go po plecach.-i śpisz dzisiaj ze mną.

Takano | Jun pisze...

-Ech...-pokręcił tylko głowa i zanim Koyuki poszedł się myć zaniósł do łazienki czyste ręczniki. Potem poszedł założyć poszewkę na drugą kołdrę.

Takano | Jun pisze...

-Już, już.-zaśmiał się i kiedy skończył z pościelą poszedł nakarmić psiaki. Zawołał też Jolie żeby coś zjadła.

Takano | Jun pisze...

-Ech...-westchnął widząc jak psiaki radośnie wcinają karmę. A kiedy Koyuki zwolnił łazienkę poszedł się umyć.

Takano | Jun pisze...

-Nie...Takano jest niezwykle pozytywny chociaż trochę nadopiekuńczy.-zaśmiał się.-a Yuya zdecydował że poskłada dla mnie żurawie...

Takano | Jun pisze...

-To już pewnie mają wprawę co?-spytał rozglądając się po pomieszczeniu.-ładnie tu masz.

Takano | Jun pisze...

-Póki co to oni zajmują się mną.-przyznał szczerze mimo wszystko trochę się tego wstydząc.-Tomo? Skąd ty bierzesz tyle siły żeby się nie poddać? Takano jakoś to tłumaczył ale nadal nie potrafię tego zrozumieć.

Takano | Jun pisze...

-Fakt, w ogóle nie jest łatwe. I nawet jeśli nie chcę jej zostawić...nie potrafię znaleźć w sobie siły żeby nie myśleć tylko o negatywach.-westchnął ciężko.-ale dość...Takano kazał ci to przekazać.-podał mu bento.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście ze chce...ale to ni takie łatwe. Nie chce żeby cierpiała...a jak umrę tonerów cierpiała jeszcze bardziej...-mruknął przegryzając dolna wargę.-no Totoro...co w tym takiego niezwykłego?

Takano | Jun pisze...

-to nie taki łatwe Tomo. Z reszta powinieneś o wiedzieć.-westchnął chociaż wiedział ze chłopak ma racje. Moze faktycznie powinen porozmawiać z żona.-serio? Wiesz Totoro był jego ukochana postacią jak był mały. No i jeszcze kot autobus. Wykorzystał go w parku rozrywki ktory pozwolił mu zaprojektować ojciec.

Takano | Jun pisze...

-ech pewnie oboje macie racje.-westchnął cieżko mimo to nadal nie do końca przekonany.-Takano juz taki jest. Robi wszystko żeby jego bliscy było szczęśliwi.-powiedział stawiając na szafce drugi pojemnik.-ciasteczka.-wyjasnil od razu.-oboje piekli. No i Yuya coś wspominał ze następnym razem pojedzie jego bento. Ale nie z Totoro.

Takano | Jun pisze...

-coś czuje ze tym razem mój braciszek przegra. Rodzima kuchnia nigdy nie była jego mocna strona.-zasmial sie cicho.-nie wiem Tomo. Jeszcze sie zastanowię. Nie chce jej martwić.

Takano | Jun pisze...

-Ugh no pięknie. Łatwiej by było gdyby uwierzyła.-mruknął trochę niezadowolony z rozwoju sytuacji.-wyjaśnię jej wszystko...jeśli Takano szczęśliwie bedzie mógł zostać moim dawca. Jeśli nie to nie bedzie miało sensu. Lepiej jeśli zapomni.-westchnął cieżko.

Takano | Jun pisze...

Koyuki rozejrzał sie po pokoju i podał mu maskę.
-bede musiał jej powiedzieć.-wzruszył ramionami ni widząc innych opcji.-gdyby kupiła moje bajki byłoby łatwiej.-mruknął.

Takano | Jun pisze...

-porozmawiam z nią. Ale dopiero po wynikach Takano.-mruknal.-no tak plany. Z Takano masz takich dużo co? Ale spoko...piwko bardzo chętnie.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze? Wiec pewnie mu powiesz, tak?-usmichnal sie lekko.-jesteście niesamowici...Takano juz zaczął spisywać co chce ci pokazać w Paryzu i w całej Francji. Ja nie wiem jak on chce sie wyrobić w miesiąc.-zasmial do cicho.

Takano | Jun pisze...

-to on sie na pewno nie wyrobi.-zasmial sie.-lubi francje wiec chce ci wszystko pokazać. Ciagle coś dopisuje bo mu sie przypomni. Załatwił nawet z Ruim hotele.-zachichotal. Cieszył sie szczęściem brata ale miał wrażenie ze trochę przesadza.

Takano | Jun pisze...

-na Australię tez ma plany. On sie bardzo na to cieszy.-uśmiechnął sie do niego.-właśnie! Co chcecie dostać na slub? Moze wam w czymś pomoc?

Takano | Jun pisze...

-to w sumie świetny pomysł! Nakręce film.-klasnal w dłonie.-a skoro u was jestem bede miał masę materiału.-roześmiał sie.

Takano | Jun pisze...

- spoko-uniósł kciuki do góry.-Takano pewnie tez coś ma. Będziecie mieli super pamiątkę z okresu narzeczenstwa.-wyszczerzyl sie.

Takano | Jun pisze...

-aż tacy zabawni jesteście?-spytał ze śmiechem.-z reszta chciałbym w filmie miec wasze szykowanie sie do ślubu. To wyglada zawsze najzabawniej. Tyle stresu i w ogóle.

Takano | Jun pisze...

-aż tyle przegapiłem? Zrywaliscie zaręczyny?-westchnął niezadowolony ze tyle rzeczy nie bedzie na nagraniu.- od teraz bede za wami biegał z kamera.

Takano | Jun pisze...

-mhm...w sumie nic dziwnego. Takano pewnie z tym wyskoczył i postawił cie w niezręcznej sytuacji.-usmichnal sie do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-nadal się boisz?-spytał trochę zaskoczony.

Takano | Jun pisze...

-mhm...ale sądzę że Takano to rozumie, że czasem potrzebujesz chwili dla siebie.-poklepał go po udzie.-Więc nie musisz się bać. Takano na przykład bał się że nie będziecie mieli czasu dla siebie jak zamieszka z wami Yuya.

Takano | Jun pisze...

-Więc widzisz. Nie masz się czego bać bo ty też będziesz miał dla siebie czas.-uśmiechnął się.-Jasne, śpij. Ja w sumie powinienem się już zbierać. Pożyczyłem od Takano samochód żeby kupić parę rzeczy na obiad...

Takano | Jun pisze...

-wierzę na słowo.-uśmiechnął się jeszcze i wyszedł żeby załatwić wszystko o co prosił go Takano.

Takano | Jun pisze...

wypracowania? A co to za wypracowanie?-spytał zaciekawiony akurat robiąc tort na zamówienie.

Takano | Jun pisze...

O, więc takie coś? No jasne że przyjdę maluchu.-powiedział zaraz podchodząc do kalendarza który wisiał na ścianie.-Tylko powiedz mi kiedy i możesz zacząć pisać.

Takano | Jun pisze...

-Ok w kalendarzu zapisane.-uśmiechnął się do chłopca.-A na której lekcji? Na pewno przyjdę. No i możesz poobserwować.

Takano | Jun pisze...

-mhm...więc wezmę wolne i przyjdę na cały dzień.-zapewnił malucha i już wziął się do roboty.

Takano | Jun pisze...

Takano zgodził się bez problemu bo zawsze tylko tego oczekiwał od taty. Trochę uwagi i zainteresowania jego życiem. Kiedy skończył z tortem zrobił maluchowi gorącej czekolady.

Takano | Jun pisze...

-cieszę się że się podoba.-uśmiechnął się do malucha.-A jak twoje wypracowanie? Masz już wszystko czego potrzebowałeś?

Takano | Jun pisze...

-Nie przeszkadzasz.-zapewnił go od razu.-ale tutaj raczej nie masz miejsca żeby spokojnie pisać. Koyuki już pewnie jest w domu więc chętnie ci pomoże.-zmierzwił mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-kochany malucha.-zasmial sie jeszcze i wrócił do pracy. W piątek zawiózł malucha do dziadka i pojechał z Koyukim do Tokio. Dojechali na miejsce późnym wieczorem wiec do szpitala na badania poszli w sobotę rano.

Takano | Jun pisze...

-uzgodnili ze następnego dnia Takano odda szpik i wróci do domu. Wiec w poniedziałek przed odebraniem Yuyi ze szkoły poszedł odwiedzić Tomo.

Takano | Jun pisze...

Zakryl usta dłonią byle tylko sie nie roześmiac.
-no i powiedz kochanie...powinienem taktownie wyjść i udać ze nic sie nie stało czy ci pomoc?-uniósł brwi decydując sie jednak na opcje numer dwa. Zaniosl go do łazienki zapewniając ze zaraz przyniesie mu coś na zmianę.

Takano | Jun pisze...

-ech...-podsunął mu wózek i usiadł na kanapie.-oddałem mu szpik...jest dość duża zgodność wiec mogłem zostać dawca. Jak wyjeżdżaliśmy to czuł sie dobrze ale nie zaczęli jeszcze leczenia.

Takano | Jun pisze...

-no i odpoczywalem. Zaraz po tym jak zawiozłem Yuye do szkoły. Musiałem wrócić. Ale spokojnie nie jechałem samochodem.-uśmiechał sie.-juz nic nie boli. Wczoraj byłem na tabletkach.-przyznał swobodnie.

Takano | Jun pisze...

-ale chciałem. Z reszta i tak musiałem jechać do miasta.-wzruszył ramionami.-a właśnie. W piątek Yuya ma festyn w szkole z okazji dnia rodzica. Nagram ci wszystko.

Takano | Jun pisze...

-bede.-obiecał mu szybko.-mały nawet pisał jakieś wypracowanie o mnie bo miał napisać o swoim autorytecie. Nagram ci jak bedzie czytał. I potem cie odwiedzimy, co ty na to?

Takano | Jun pisze...

-zadzwonię skarbie. Najwyżej odwiedzę cie sam i pokaże nagrania.-uśmiechnął sie lekko.-obiecałem mu ze pójdę. Ucieszył sie kiedy powiedziałem ze spędzę tam cały dzień. Bo w sumie zawsze tego oczekiwałem od ojca. Odrobiny uwagi i zaciekawienia moim życiem.

Takano | Jun pisze...

-oj nie przesadzaj, nie jestem.-położył sie obok niego i objął go lekko.-ja poprostu staram sie być dobrym partnerem i dobrym tata. Żebyście byli szczęśliwi.-ucałował go w policzek. -nic więcej.

Takano | Jun pisze...

-długo. Wiem jak bardzo nie lubisz kiedy sie ciebie wyrecza wiec czekałem. No ale jak upadłes pomarzyć któryś to stwierdziłem ze muszę ci pomoc. Wiec otworzyłem drzwi.-wyjasnil spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-nie przepraszaj...to przecież nic takiego.-objął go trochę mocniej.-bede. Jeszcze jutro mam wolne od pracy. Nie musisz sie o mnie martwić.

Takano | Jun pisze...

-ależ nie przesadzaj. Odpoczywam przecież. Lezalem cała sobotę i niedziele.

Takano | Jun pisze...

-jechałem pociągiem. Tak samo jechałem do Tokio. Widzisz uważałem. Nawet jechałem swoim wynajętym wagonem. Zawsze uważam na siebie skarbie.-ucałował go w paluszek.

Takano | Jun pisze...

-odpoczywam przecież. Ja umiem odpoczywać.-zasmial sie.-masz mnie cały czas. Jestem pod telefonem.-zapewnił go spokojnie.-do psychologa? Jasne tylko powiedz kiedy.

Takano | Jun pisze...

-wiec w sobotę. Mozesz panią uprzedzić ze przyjdę.-zapewnił go i ucałował lekko.-kocham cie, wiesz? A na czym miałaby na sesja polegać?

Takano | Jun pisze...

-przyjdę. To nie jest głupie bo oboje mamy obawy z tym związane.-uśmiechnął sie lekko i objął mocniej.-ale wierze ze wszystko bedzie dobrze.-dodał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-wim skarbi. Nam obu jest czasem cieżko ale mamy siebie. Ja ciebie tez kocham. Porozmawiamy o tym w sobotę

Takano | Jun pisze...

-bedzie mi trochę trudno sie wydostać ale śpij. Jakoś sobie poradzę.-odparł glaszczac go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

-hej maluchu. Przepraszam za spóźnienie.-powiedział wyskakując z samochodu i ciesząc sie ze chłopiec poczekał.-wujek zasnął i nie chciał mnie puścić.-zasmial sie odbierając od niego plecak.

Takano | Jun pisze...

-To nic maluchu...-ukucnął przed nim.-nadal się pewnie jeszcze trochę boisz, prawda?-zmierzwił mu włoski.-pójdziemy. Ale nie dzisiaj.

Takano | Jun pisze...

-To nic złego się bać. Każdy się czegoś boi.-zapewnił go głaszcząc go po włoskach.-Pójdziemy na basem i spróbuję cię nauczyć.

Takano | Jun pisze...

-Nie jestem. Dlaczego miałbym być? To tylko ocena. Na dodatek z czegoś czego masz prawo się bać.-przytulił go lekko.-Chyba nie jestem na tyle złym tatusiem żeby się gniewać z takiego powodu, prawda?

Takano | Jun pisze...

-hej hej hej...jesteś wspaniały taki jaki jesteś. Innego synka bym nie chciał.-uśmiechnął się dol niego wesoło.-To co jedziemy do domku?

Takano | Jun pisze...

-Siadaj i...jutro nie jadę do wujka chyba...w planach był dopiero piątek...-mruknął otwierając samochód.

Takano | Jun pisze...

-No to na piątek.-zgodził się ruszając w stronę domu.-Mogę być frytki. Ty będziesz robił lekcje a ja obiadek.

Takano | Jun pisze...

Takano o mało nie walnął głową o kierownicę.
-Do czego pijesz maluchu? Jeśli chodzi o nowy telefon to od razu odpowiadam że ty nie jesteś Kira i wcale nie masz starego sprzętu.-powiedział wjeżdżając do Yukan.

Takano | Jun pisze...

-No skoro tak...-zmierzwił maluchowi włoski w ramach przeprosin jak tylko zaparkował po domem.-Nie dziwię się ze zabrała. Nie można się bawić telefonem na lekcji.-a teraz wysiadaj.

Takano | Jun pisze...

Takano westchnął tylko i wszedł do domu najpierw karmiąc psiaki a potem idąc zrobić obiad dla siebie i Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-Sądzę że jednak dobrze usłyszałem! Jakiego francuskiego maluchu!?-krzyknął krojąc ziemniaki.-Chodź do kuchni i się tłumacz!

Takano | Jun pisze...

-Duże plany jak na tak małą osóbkę.-zaśmiał się przeglądając zeszyty chłopca.-no cóż...nie podoba mi się tylko to że podjęliście tę decyzję bez mojej wiedzy nie wspominając już o zgodzie. Ale jestem dumny że tak dużo nauczyłeś się bez mojej pomocy...nie mam wyboru jak tylko cię w tym wspierać, co? PO obiedzie ci pomogę.

Takano | Jun pisze...

-No już...nie jestem zły. Ale obgadam to z Tomo.-westchnął wstając.-Idź póki co zrób inne lekcje aja skończę obiad. Jak będzie gotowy to cię zawołam.

Takano | Jun pisze...

-pomogę.-westchnął tylko i wrócił do ziemniaków. Mimo wszystko poczuł sie trochę odsunięty. Przecież mogl załatwić prywatnego nauczyciela albo coś. Rozumiał ze chłopiec chciał mu zrobić niespodziankę ale mimo to było mu smutno.

Takano | Jun pisze...

Po obiedzie Takano pomógł mu z francuskim. A w piątek tak jak obiecał przyszedł na dzień rodzica z kamera żeby wszystko nagrać dla Tomo.

Takano | Jun pisze...

-czemu nie? Możemy wziąć udział. Bedzie fajna zabawa.-uśmiechnął sie mierzwiac mu włoski.-no juz ni stresuj sie tak. Bedzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

Takano wyłączył kamerę i wszedł na scenę biorąc chłopca na ręce.
-brawo maluchu.-pogratulował mu za odwagę.

Takano | Jun pisze...

-dziękuje miluchu.-zmierzwil mu włosy i zszedł ze sceny.-wszystko nagrałem wiec pokarze wujkowi jak go dzisiaj odwiedzę, ok?

Takano | Jun pisze...

-było ślicznie maluchu. A wujek skoro nie był to powiedział ze chce miec wszystko na nagraniu.-przytulił go delikatnie.-w co chcesz zagrać.

Takano | Jun pisze...

Zasmial sie wesoło idąc za chłopcem. Związał ich nogi i na sygnał startu ruszył dostosowując swoje tempo do Yuyi.

Takano | Jun pisze...

-nie ma za ci maluchu. To była przyjemność spędzić taki dzień z toba. Fajnie sie bawiłem.-zapewnił tulac go lekko do siebie. -jedziemy do wujka? Posiedzisz u babci przez ten czas ok? Albo sie z kimś pobawisz.

Takano | Jun pisze...

Kiedy dojechali do szpitala z zaprowadził malucha do gabinetu babci a sam poszedł do Tomo. Zapukał do drzwi i wszedł do sali z lekkim uśmiechem.
-hej skarbie.

Takano | Jun pisze...

-było swietnie. Wygraliśmy w trzech konkurencjach. No i mam dla ciebie nagranie jak maluch czyta swoje wybracowanie.-dodał włączając kamerę.

Takano | Jun pisze...

-byłem. Mały był dzielny nawet jeśli taki zestresowany.-uśmiechnął sie odkładając kamerę na stolik-no i mam tez bento dla najlepszego wujka na świecie.-zasmial sie kładąc je obok kamery.-ale wiesz...dopiero teraz czuje jak mało czasu poświęcał mi ojciec.

Takano | Jun pisze...

-tak juz pomagam.-poprawił mu poduszkę i pomógł usiąść.-słabiej ci dzisiaj? Przyjechać jutro czy nie?

Takano | Jun pisze...

-oj...to moze nie jedz na razie? Zjesz jak sie lepiej poczujesz,ne?-spytał trochę zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

- powiem. Powiem tez ze pikachu mu wyszedł śliczny.-uśmiechnął sie pomagając mu sie położyć.-widzę właśnie ze nie najlepiej wyglądasz. Odpoczywaj skarbie. I nie płacz, bedzie dobrze.-ucałował go delikatnie.-wiem ze sie stara. Ale to nie jest łatwe dać mu szanse i zapomnieć o wszystkim.

Takano | Jun pisze...

-Nie wiem...to nie jest łatwe. Wiem że chce się zmienić ale wciąż...-pokręcił głową.-nie myśl o tym. Jakoś sobie z poradzę...To mój głupi problem.-pogłaskał go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-Nie przepraszaj. Nie masz za co kochanie.-powiedział obejmując go delikatnie.-Widać że źle się czujesz. Posiedzę dopóki nie zaśniesz i będę się zbierał, ok? Odpoczniesz sobie spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-Daj spokój, przecież jutro też przyjadę. A dzisiaj i tak byłem w mieście. Ty powinieneś odpoczywać głuptasie.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-Przecież to wiem głuptasku. No już, dobranoc i odpoczywaj. Jak się obudzisz to sobie zjesz a ja powiem Yuyi że ci smakowało.-znów go ucałował.-A o sekretnych lekcjach francuskiego pogadamy jutro.

Takano | Jun pisze...

-Ale Yuya tak.-zaśmiał się cicho głaszcząc go delikatnie po policzku.

Takano | Jun pisze...

-widzisz...nawet nie masz siły kłamać.-zaśmiał się nadal głaszcząc go po policzku.-Posiedział jeszcze chwilę przy nim po czym wyszedł od razu idąc po Yuyę.

Takano | Jun pisze...

-Za pół roku? Czekaj teraz mamy październik, za pół roku będzie marzec. Przyjdę.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-Jak bedzie chory to nie...Ale jeśli nic mu nie będzie to na pewno z nami pójdzie.-zapewnił malucha i otworzył samochód.

Takano | Jun pisze...

-Yuya to coś bardzo ważnego? Jeśli wujek będzie mógł to na pewno przyjdzie a jeśli nie to wszystko mu nagramy tak jak dzisiaj.-zapewnił go.-I kazał przekazać że bento jest pyszne i reszte zje jutro. I ze jest z ciebie dumny.

Takano | Jun pisze...

-Rozumiem maluchu. Najwyżej wszystko wujkowi nagramy. Chociaż myślę że do tego czasu wujek wyjdzie ze szpitala.-uśmiechnął się i ruszył w stronę Yukan.

Takano | Jun pisze...

-Ale nie oddalaj się za bardzo i uważaj na siebie. Będziesz mógł zostać, taki był wstępny plan.-usmiechnął się do malucha i jak zwykle poszedł robić obiad.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie kochanie, może ci pośpiewać?-zaproponował spokojnie chociaż ręka trzymająca telefon mu zadrżała.

Takano | Jun pisze...

-jutro będe. Z samego rana przyjadę.-obiecał po czym zaczął mu śpiewać kołysankę. Martwił się o niego i gdyby nie to ze i tak by go nie wpuścili już siedziałby w samochodzie.

Takano | Jun pisze...

-obiecuje kochanie. Spróbuj a rano kiedy się obudzisz ja już będę przy tobie. Tylko śpij tak do 8 albo 9.-zaśmiał się.-Kocham cię.

Takano | Jun pisze...

Takano tak jak obiecał przyjechał rano do szpitala Yuyę zostawiając u dziadka. Wszedł do sali i usiadł przy łóżku czekając aż chłopak się obudzi.

Takano | Jun pisze...

-Nie przepraszaj. Nic się nie stało.-wywrócił oczyma.-Nie musisz mnie za wszystko przepraszać.-Ucałował go w policzek.-Dzień dobry.

Takano | Jun pisze...

-Ostatnio za wszystko, ale to nic, zaczynam się przyzwyczajać.-Poprawił mu poduszkę i pomógł usiąść.

Takano | Jun pisze...

-nie kochanie. To ja muszę być silny i ciebie wspierać. Ty masz prawo płakać.-zapewnił go spokojnie i wstał do lodóweczki żeby podać mu bento.

Takano | Jun pisze...

-mały ma talent.-zaśmiał się cicho.-Jak już wydało się z tym francuskim to zdradził mi że chciałby studiować w Paryżu...-powiedział bo jakoś nie przestawało go to martwić.

Takano | Jun pisze...

-Wiem że może i to dobrze że ma marzenia tylko...to tak daleko. No i Europa różni się kulturowo od Azji...a na dodatek mały wychowuje się na prowincji.

Takano | Jun pisze...

-Wiem ale jednak boję się go tak samego puszczać.-westchnął cicho.-No nic na to jeszcze dużo czasu, nie wiem na jakiego chłopaka wyrośnie.

Takano | Jun pisze...

Od razu zareagował klepiąc go lekko po plecach.
-Już? Lepiej? Nie jedz tak szybko...-powiedział zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-jadłem. Na prawdę o mnie się nie martw.-zaśmiał się cicho.-więc nie gadaj tylko jedz ładnie.

Takano | Jun pisze...

-A, no bo Yuyi się wymsknęło że chodzi na dodatkowe lekcje. I że z tobą o tym rozmawiał i w ogóle. Więc, poczułem się trochę odsunięty od tego...

Takano | Jun pisze...

-Ech ok...mówił że chciał niespodziankę zrobić. Wymsknęło mu się jak miał jakiś problem z zadaniem i prosił o pomoc.-westchnął cicho.-Jakoś się pogodziłem że decyzja została podjęta bez mojej wiedzy.

Takano | Jun pisze...

-No już nie przepraszaj ja tobie gorzej zrobiłem z tym telefonem do Alexa.-uśmiechnął się.-już tego nie roztrząsajmy.

Takano | Jun pisze...

-już nie będziesz jadł?-spytał obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-Mhm rozumiem...najważniejsze żebyś nie wymiotował. Yuya specjalnie zrobił coś lekkiego.-uśmiechnął się tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-Pomogę. Specjalnie wziąłem ci coś na zmianę. Tak myślałem że będziesz chciał się umyć.-Do psycholog pójdziemy jak się będziesz dobrze czuł.

Takano | Jun pisze...

-A co? Dzisiaj też tak koszmarnie misiu czy dasz rade wytrzymać na przykład godzinkę sesji.-spytał nadal go tuląc.

Takano | Jun pisze...

-mhm, wiem...ale dałeś radę.-usmiechnął się lekko.-O której chcesz iść?

Takano | Jun pisze...

-Ok, za godzinkę.-zgodził się puszczając go i siadając na brzegu łóżka.

Takano | Jun pisze...

-z synkiem. W konkursach. 3 bilety do kina, pudełko ze słodkościami i koszulki z napisami. 'Najlepszy tata' i 'superowy syn'.

Takano | Jun pisze...

-no musimy. W ogóle za pol roku mały mówił ze tez jest jakiś festyn. No i chciałby żebyś tez był.-powiedział uśmiechając sie do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-wiem kochanie. Bedzie dobrze. Na pewno trochę sie poprawia. Wszystko bedzie dobrze.-uśmiechnął sie.-kochanie? A na nasz slub przekonasz sie do ubrania garnituru?

Takano | Jun pisze...

-czyli mam rozumieć ze na wesele juz sie przebierzesz?-spytał unosząc lekko brwi.-i czeku nie biały?

Takano | Jun pisze...

-oj przecież sie wypierze. Biały bedzie ci pasował.-uśmiechnął sie lekko.-tylko na slub i wesele.-ucałował go w policzek.-czy ten jeden dzień będziesz w stanie nie przejmować sie pieniędzmi?

Takano | Jun pisze...

-no nie jesteś.-zgodził sie cicho.-jeszcze to uzgodnimy, ne? Wybierzemy coś ładnego.-obiecał glaszczac go po policzku. -no i postaram sie nie wydawać za wielu pieniędzy.-dodał trochę niechętnie.

Takano | Jun pisze...

-bardzo nie chcesz?-spytał ciekawy.-serio sie zgodzisz? Cały miesiąc miodowy?

Takano | Jun pisze...

-aż tak bardzo? Wiesz po prostu nie chce żebyśmy obaj na czarno szli.-powiedział okrywajac go mocniej kołdra.

Takano | Jun pisze...

-ok zrozumiałem. Nie na biało. Wiem ze nie lubisz być traktowany jak kobieta.-chciał go troszkę uspokoić.-wiec oboje na czarno?

Takano | Jun pisze...

-ale będzie ci niewygodnie, a ja chcę żebyś się wyspał.-odparł nadal go tuląc.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze o tym pomyślimy, mamy czas. A teraz odpoczywaj bo widzę że głowa cię zaczyna boleć.-powiedział zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

-to nie w twoim stylu pozwalać mi wydać ile chcę.-zaśmiał się.-a chcę szyć na miarę więc wyjdzie dość drogo.-dodał. Po komunikacie chłopaka od razu podał mu miskę leżącą na podłodze.

Takano | Jun pisze...

-Pasuje. Wiem że się nie znasz ale jestem zaskoczony że pozwalasz mi wydać ile chcę. Zazwyczaj ograniczasz koszty to koniecznego minimum.-Wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-Racja, możesz.-zgodził się spokojnie wstając żeby umyć miskę.-Zrezygnujmy dzisiaj z psychologa. Nie czujesz się chyba na siłach, co?

«Najstarsze ‹Starsze   1401 – 1600 z 5000   Nowsze› Najnowsze»