środa, 4 czerwca 2014

Tomo-chan zagiął system xD


The master of comments!!!



5 000 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1601 – 1800 z 5000   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-Ale przecież nic się takiego nie stało. Zdarza się.-wzruszył ramionami.-Pomogę ci się umyć i przyjadę następnym razem.

Takano | Jun pisze...

-Nie jestem zły głuptasku.-uśmiechnął się lekko i poszedł umyć miskę zaraz wracając.-Pójść po lekarza?

Takano | Jun pisze...

-Pójdę.-zdecydował wychodząc i po chwili wracając z lekarzem.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-mruknął tylko. Miał zamiar zostać i tak.

Takano | Jun pisze...

Westchnął cicho i zdjął buty kładąc się obok niego.-Śpij. Musisz odpoczywać kochanie.-szepnął.

Takano | Jun pisze...

Takano leżał z nim aż do wieczora kiedy do spróbował się wyswobodzić z uścisku chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-Zostanę. Napiszę do dziadka żeby zajął się Yuyą.-zapewnił go. Nie mógł go teraz zostawić. Wyjął telefon pisząc sms'a.

Takano | Jun pisze...

-Przeproszę jeśli chcesz chociaż nie ma za co.-powiedział odkładając telefon i obejmując go lekko.-Popłacz sobie jeśli czujesz taką potrzebę. Jestem przy tobie.

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też skarbie.-zapewnił go tuląc go delikatnie.-Dzisiaj jestem twój.-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-pójdziemy.-zgodził sie patrząc mu w oczy i uśmiechając sie lekko.-mój kochany. Wyśpisz sie dzisiaj?

Takano | Jun pisze...

-Przytulę i opowiem.-obiecał wychodząc z łóżka.-A teraz chodź się umyć.

Takano | Jun pisze...

-Dla ciebie zawsze kochanie. Wiem że ci ciężko i przepraszam że nie mogę zostawać zawsze.-uśmiechnął się lekko prowadząc go do łazienki.

Takano | Jun pisze...

-niech ci nie będzie głupio. Wiem że ci ciężko.-zamknął za nimi drzwi i zaczął pomagać chłopakowi w zdjęciu ubrań.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham.-uśmiechnął się obejmując go w pasie i przytulając go siebie.-ale jest chłodno...

Takano | Jun pisze...

-nie przesadzaj. masz prawo być słabym i czasem się rozkleić. Nie trzymaj sam tego ciężaru.-poprosił.-powinni tu zamontować wanne...

Takano | Jun pisze...

-no właśnie wiem...-westchnął biorąc go na ręce uprzednio tez się rozbierając.-skoro i tak zostaję to też się umyję.-uśmiechnął się wchodząc z nim do kabiny.

Takano | Jun pisze...

-no twój głuptasie.-zaśmiał się puszczając ciepłą wodę.-dasz rade stanąć?

Takano | Jun pisze...

-na pewno dasz sobie radę.-spytał patrząc na niego uważnie. Namydlił gąbkę i zaczął go myć.

Takano | Jun pisze...

-Ok, najważniejsze żebyś mi tu nie upadł.-powiedział zmartwiony podtrzymując go bardzo i jak tylko skończył go myć wyszedł z kabiny.

Takano | Jun pisze...

-jeju kotek...nie strasz nie tak.-westchnął.-W ogóle...-ubierając się spojrzał na zegarek. Było już po północy.-wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy.-uśmiechnął się do niego.

Takano | Jun pisze...

-no leci...-uśmiechnął się i podszedł żeby go ucałować.-najlepszego. I kolejnego roku razem.

Takano | Jun pisze...

-pewny jesteś? Bo teraz już chyba będziesz się coraz gorzej czuł...-zauważył kładąc go do łóżka.

Takano | Jun pisze...

-ok, skoro jesteś pewny nie będę cię inaczej nastawiał. Pogadam o tym z maluchem.-powiedział kładąc się obok niego.

Takano | Jun pisze...

-Jasne kochanie. Mogę dzisiaj być twoim misiem.-powiedział obejmując go lekko.

Takano | Jun pisze...

-od razu zasnął...-westchnął chwilę leżąc i patrząc na niego by później zasnąć.

Takano | Jun pisze...

Takano wyszedł przed wizytą lekarza i wrócił po niej. Westchnął widząc śpiącego chłopaka i nietknięte śniadanie.
-Tomo...wstawaj musisz coś zjeść.

Takano | Jun pisze...

-potem jest teraz. Powinieneś zjeść jak ci przynieśli.-westchnął.-chociaż troszeczkę.

Takano | Jun pisze...

-Tomo...nie wybrzydzaj.-westchnął.-zatkaj nos i zjedz chociaż trochę.

Takano | Jun pisze...

-Nie mogę bo lekarz zmienił ci dietę na lekką żeby nie drażnić żołądka. Mam związane ręce.-uśmiechnął się przepraszająco.

Takano | Jun pisze...

-jakoś dasz rade. Musisz coś jeść kochanie. Żeby mieć siłę na tą ciągłą walkę.

Takano | Jun pisze...

-Potem możesz. A ja wrócę do domu, ok? Czy chcesz zebym jeszcze został?

Takano | Jun pisze...

-ok, ale ty masz ładnie odpoczywać.-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-dobranoc.-ucałował go w policzek i zaczął się zbierać.

Takano | Jun pisze...

-hej mały...czemu tu tak siedzisz?-spytał zmartwiony podchodząc do niego.

Takano | Jun pisze...

-Serio? Właśnie wracam ze szpitala i nic nie widziałem...-mruknął.-Chcesz pojechać?-spytał malucha otwierając drzwi.

[co ty znów wymyśliłeś?]

Takano | Jun pisze...

[weź ty kurde przestań im nakładać tych problemów -.-]

-nie obwiniaj się maluszku...dziadkowi na pewno nic nie jest.-zapewnił wprowadzając go do domku.

Takano | Jun pisze...

[to po co w ogóle go sadzales na tym ganku? XD]

-trochę lepiej. Dzisiaj sie wyspal ale nadal jest bardzo słaby.-odparł tulac go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

- super! Z dziadkiem składałeś?-spytał wesoło mierzwiac mu włosy.-zawieziemy jak juz bedzi 1000, co?

Takano | Jun pisze...

-pomogę. Ale najpierw obiadek. Jakieś specjalne życzenia?-spytał siadajac obok niego.

Takano | Jun pisze...

-ok wiec idę zdobić. A ty mozesz posiadać żurawie.-uśmiechnął sie do chłopca i poszedł do kuchni.

Takano | Jun pisze...

-pójdziemy ale najpierw daj mi zrobić obiad.-zasmial sie szykując składniki.

[bede dzisiaj robić mochi~]

Takano | Jun pisze...

[przepis można znaleźć w necie XD ale powiem jak smakowały.]

Wywrócił oczyma i wrócił do gotowania.

Takano | Jun pisze...

[mialam zła mąkę i mi nie wyszło ciasto ;-;]

-śliczny. Moze następnym razem zawieziemy go do Tomo?-zaproponował z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

[no wszystko właśnie XD]

-dobrze weź. Tylko bierz pod uwagę ze wujek jest bardzo zmęczony i głownie śpi.-powiedział nakładając obiadek.

Takano | Jun pisze...

-mozesz, nikt nie broni. -powiedział ze śmiechem i postawił przed nim obiadek.

[no właśnie nie XD i pech.]

Takano | Jun pisze...

-cieszę sie ze wyszło.-uśmiechnął sie rownież zaczynając jesc.

Takano | Jun pisze...

-mozesz maluchu ale najpierw spacerek chciałeś, nie?-powiedział patrząc na malucha z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-tak maluszku. Na spacerku znajdziemy do sklepu i coś kupimy.-zapewnił go i skończył jesc.

[gome musiałam pomoc mamie w kuchni.]

Takano | Jun pisze...

-i następnym razem pojedziesz ze mną do wujka. Prosił żeby cie zabrać to obejrzycie razem jakaś bajkę.-uśmiech al sie do malucha biorąc smycz Jolie.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę.-zmierzwil mu włosy.-tylko pamiętaj ze wujek moze źle wyglądać...-mruknal cicho.

Takano | Jun pisze...

-bardzo słabo. Ale masz racje na pewno wyzdrowieje. I razem wtedy gdzieś pojedziemy.-uśmiechnął sie do malucha.

Takano | Jun pisze...

-bo wujek mnie o to poprosił. Cieżko mu ostatnio zasnąć i chciał sie potulic.-wyjasnil maluchowi i skręcił w stronę plaży.

Takano | Jun pisze...

-niepotrzebnie. Zaufaj nam. Bedzie dobrze.-zapewnił malucha i usiadł na piasku.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez maluchu.-zasmial sie mierzwiac mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-ale ni dzisiaj ok? Juz wracamy powoli do domu.-uśmiechnął sie do malucha.-z wujkiem pójdziemy jak wyjdzie ze szpitala co?

Takano | Jun pisze...

-oj no to poczekamy aż bedzie ciepło i wtedy zbudujemy zamek.-zasmial sie mierzwiac mu włosy.

Takano | Jun pisze...

-taki duży.-przytaknal biorąc smycz Jolie i ruszając w stronę domu.-obiecuje ci.- dodał mierzwiac mu włoski.

Takano | Jun pisze...

-Ale chyba chciałeś mi poczytać, co? Nie możemy robić wszystkiego na raz.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-dobrze jutro możemy zrobić.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Ayą?-uniósł lekko brwi.-Przyjadę. A potem może pojedziemy do wujka?

Takano | Jun pisze...

-mhmmmmm...podoba ci sie?-spytał widząc jak chłopiec sie rumieni.-na prawdę. Pójdziemy bo obiecalm juz wujkowi.

Takano | Jun pisze...

-bardziej męski?-uniósł brwi.-nie jesteś na to trochę za mały?-spytał ze śmiechem.-i w ogóle. Skąd taki pomysł?

Takano | Jun pisze...

-ech chodz tu chuderlaku mały.-westchnął borac go na ręce.-ale wiesz...do misia zawsze można sie potulic, prawda?-zmierzwil mu włosy.-bądź sobą. Z czasem będziesz męski. Na razie jesteś dzieckiem. Ale...mógłbym cie zapisać na karate albo coś.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-chciałeś być bardziej męski w trzesiesz sie jak tylko wspomniałem o sztukach walki.-zasmial sie.

Takano | Jun pisze...

-wiesz da sie. Ale sam mówiłeś ze Aya ćwiczy kendo.-zasmial sie.-po prostu bardz sobą. To wszystko przychodzi z wiekiem.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...a masz w szkole? Jak tak to śmiało sie zapisuj. Pamiętaj tylko żebyś nie zaniedbywał tych zajęć w których juz uczestniczysz.

Takano | Jun pisze...

-coz maluchu...ja chce tylko żebyś spełniał swoje marzenia. Nie robił niczego żeby sie przypodobać dziewczynie. Bo jeśli nie lubi cie takim jaki jesteś znaczy ze nie jest ciebie warta.

Takano | Jun pisze...

-mozesz. Nie bronię ci próbować nowych rzeczy.-zapewnił malucha.-a teraz biegnij po książeczkę bo miałeś mi czytać.

Takano | Jun pisze...

Co jakiś czas ale juz dość rzadko odpowiadał na pytania o znaki i po dwóch rozdzialach poszli sie umyć i spać.

Takano | Jun pisze...

-na pewno oboje za sobą teskniliscie.-zasmial si zajmując miejsce na kanapie.-Yuya ci poopowiada jak w szkole a pózniej obejrzycie bajkę.-poklepał torbę z laptopem.

Takano | Jun pisze...

-dobrze. Jak wodę to włączę wam bajkę.-odparł i wyszedł do gabinetu lekarza Tomo.-o czym chciał pan ze mną porozmawiać?-spytał spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-coz rozumiem z tęskni. Ja rownież wole go miec w domu ale jak sam pan stwierdził wymaga ciągłej opieki. Mógłbym wziąć wolne od pracy ale to raczej wciąż za mało prawda? Jest za słaby. Spróbuje mu jakoś wyjaśnić ze dostanie przepustkę jak bedzie sie czuł lepiej.-usmichnal sie oglądając wyniki.-chociaż na papierach jest lepiej. Długo to jeszcze potrwa?

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. Wiec na pewno dostałby przepustkę na święta.-uśmiechnął sie lekko.-coz...na razie musi wytrzymać. Wiem ze tęskni ale jest za słaby.-westchnął.

Takano | Jun pisze...

-wiem ze to nie łatwe. Porozmawiam z nim o tym.-zapewnił lekarza.-zawsze ja moge zostać u niego. Moz to nie to samo ale zawsze coś.

Takano | Jun pisze...

-ja rownież dziękuje. Gdyby były problemy jestem pod telefonem.-powiedział wychodząc z gabinetu i wracając do sali.

Takano | Jun pisze...

-ma talent, prawda?-powiedział stojąc jeszcze w drzwiach.-co chcecie obejrzeć?

Takano | Jun pisze...

-ok..-włączył im tilm i wogil na kanapę uznając z ich narysuje.

Takano | Jun pisze...

Kiedy skończyli oglądac film pokazał im rysunek i ucałował Tomo.
-a teraz idź spać, ok?

Takano | Jun pisze...

-a o czym? Chwile mozemy pogadać.-uśmiechnął si siadajac na brzegu łóżka.

Takano | Jun pisze...

-my tez tęsknimy. Klientów tyle co zawsze.-wzruszył ramionami.-wczoraj byliśmy na spacerku z Yuya. No i spokojnie piekarnia tez funkcjonuje-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-ale masz pracowników przecież, no i ja trochę pomagam.-uśmiechnął się głaszcząc go po policzku.-Wiem, twój lekarz mnie o tym poinformował. Obaj jednak stwierdziliśmy że jesteś na to za słaby i potrzebujesz całodobowej opieki.

Takano | Jun pisze...

-nie, oczywiście że nie. To że jakoś sobie radzimy nie oznacza że nie jesteś potrzebny.-zapewnił go od razu.-jesteś bardzo potrzebny, tylko ty potrafisz robić takie wspaniałe bułeczki z czekoladą i w ogóle.

Takano | Jun pisze...

-na pewno jak już będzie lepiej i nabierzesz trochę sił. Na razie jeszcze za wcześnie. Wiem że tęsknisz, ja też tęsknię.

Takano | Jun pisze...

-wiem, to wszystko przez chemię. Ale lekarz powiedział że bazując na wynikach potrwa to najdłużej do końca grudnia. Wytrzymaj...potem już tylko rehabilitacja i zaczniemy przygotowania do ślubu.

Takano | Jun pisze...

-przywiozę ale najpierw spytam lekarza czy możesz, ok?-uśmiechnął się delikatnie.-Będzie dobrze. Na święta na pewno będziesz w domu.

Takano | Jun pisze...

-mhm, śpij skarbie. Odpoczywaj i regeneruj siły.-jeszcze chwilę przy nim posiedział po czym wziął Yuyę na ręce i wyszedł z sali.

Takano | Jun pisze...

-ok...-powiedział trochę zaskoczony zatrzymując się w drzwiach.-dzisiaj lepiej się czujesz?-spytał podchodząc i kładąc się obok niego żeby lekko go objąć.

Takano | Jun pisze...

-Czyli faktycznie już troszkę lepiej.-Uśmiechnął się.-wysypiasz się?-spytał tuląc go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-głuptasek. Ale wiesz, dzisiaj zostaję na noc.-wyszczerzył się.-Yuya śpi u Maksia bo się umówili więc ja zostaję z tobą.

Takano | Jun pisze...

-czemu kiepskim? Wiem że tęsknisz za domem...pomyślałem że jak co jakiś czas będę z tobą spędzał noc to będzie ci lżej.

Takano | Jun pisze...

-Dla ciebie wszystko kochanie. No w granicach zdrowego rozsądku.-zaśmiał się cicho.-Nie masz za co dziękować. Robię to z przyjemnością.

Takano | Jun pisze...

-pomogę. W razie czego wziąłem ci coś na zmianę.-uśmiechnął się lekko.-I dzisiaj się spokojnie w nocy wyśpisz.

Takano | Jun pisze...

-jak będziesz chciał tak będziesz spał. Spokojnie skarbie.-uśmiechnął się tuląc go do siebie.-wiem że się boisz, na prawdę to rozumiem.

Takano | Jun pisze...

-jasne możemy iść. Kiedy tylko chcesz. W końcu obiecałem że pójdziemy jak się będziesz lepiej czuł.

Takano | Jun pisze...

-teraz?-spytał wstając z łóżka i podsuwając bliżej wózek.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście głuptasku. Tylko mów gdzie jechać.-powiedział stając z tyłu wózka i pchając go na korytarz.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...trafię.-powiedział wjeżdżając do windy.-Sesje? Taką u fotografa?-spytał wciskając odpowiedni guziczek.

Takano | Jun pisze...

-zgodzę. I oczywiście po wyjściu ze szpitala?-spytał wyjeżdżając z windy.-Planowanie sesji zostawiam tobie.

Takano | Jun pisze...

-dobrze, tak miesiąc przed ślubem.-zgodził się pukając do gabinetu psycholog.

Takano | Jun pisze...

Takano usiadł tak żeby jego uda robiły chłopkowi za poduszkę.
-Ja też poproszę herbaty.

Takano | Jun pisze...

Odruchowo pogłaskał go po policzku.
-Cóż chyba oboje się tego boimy...-mruknął chociaż on osobiście wolał tę myśl od siebie odpychać.

Takano | Jun pisze...

-nie przeczę, wesoły raczej bym nie był...nawet nie chcę myśleć o tym że mógłbyś mnie zostawić.-powiedział patrząc mu w oczy.

Takano | Jun pisze...

-wiem...czasem tak samo przychodzi że o tym myślę. Ale wiem że wyniki są coraz lepsze, więc wierzę w to że wszystko się ułoży.

Takano | Jun pisze...

-kochanie...to na pewno nie będzie łatwe...ale w końcu bym się pozbierał. Na pewno nie od razu, trochę czasu by to zajęło. Ale w końcu bym się z tym pogodził.-odparł chociaż niechętnie.

Takano | Jun pisze...

-nie wyrzuciłbym.-przytaknął od razu.-Mimo wszytko wolę myśleć o tym że przeżyjesz. Że będziemy razem żyć.-uśmiechnął się do niego lekko.

Takano | Jun pisze...

-nie zabije. Chociaż bez ciebie moje życie stałoby sie puste...nie zabilbym sie. Mam tyle obowiązków, Yuye...wim ze ni chciałbyś żebym popełniał samobójstwo.-pogłaskał go po policzku.-jeśli masz złe dni to po prostu dzwon do mnie.

Takano | Jun pisze...

-jak jest ci cieżko to powinieneś do mnie dzwonić. Na tym polega bycie w związku. Wspieramy siebie w trudnych chwilach. Jak zadzwonisz to porozmawiamy i bede mogl ci te głupie myśli wybić z głowy.-pogłaskał go po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

-dam rade. Po prostu dzwon. Przecież nie moge spokojnie spać kiedy moje kochanie sie ciagle martwi i ma głupie myśli, nie? Chce być dla ciebie wsparciem.-powiedział glaszczac go po plecach.

Takano | Jun pisze...

-ale moge jeszcze bardziej. Dzwon. Żebyś tez sie wysypiał.-powiedział rownież sie do niego usmichajac.

Takano | Jun pisze...

-jak bedzie tylko źle to tez masz dzwonić.-zasmial sie i puknal go palcem w nosek.-uparciuch z ciebie wiesz? Nie musisz sam dźwigać tego wszystkiego.

Takano | Jun pisze...

-no mówi uparciuch. Ale jakby coś to jestem zawsze pod telefonem i do twoich usług.-uśmiechnął sie lekko juz nie chcąc tego drążyć. Wiedział ze jego nie przekona.

Takano | Jun pisze...

-wiem. Ja ciebie tez kocham.-usmichnal sie delikatnie. Spojrzał na chwile na psycholog po czym wrócił wzrokiem na Tomo.

Takano | Jun pisze...

-widzisz? Mogłeś leżeć w łóżku.-pokręcił głowa biorąc w końcu kilka łyków herbaty. Co on sie miał z tym swoim skarbem.

Takano | Jun pisze...

-ja?-uniósł brwi patrząc na niego.-ja...czasem boje sie ze zostanę sam. Ale staram sie myślec pozytywnie. Widziałem dzisiaj nowe wyniki. Jest poprawa...nie zostanę sam bo zawsze będziesz przy mnie.

Takano | Jun pisze...

-kochanie...-szepnął sadzając go sobie na kolanach i obejmując delikatnie.-nie jest mała. Nie jest.-zapewnił glaszczac go po pleckach.-jest dobrze. Do końca grudnia juz bedzie po chemii i zaczniesz rehabilitację.

Takano | Jun pisze...

-oj kochanie...i tak jest duża. Nie martw sie bedzie lepiej.-zapewnił go spokojnie. A chudszy jesteś bo nie jesz gluptasku.-przytulił go mocniej.

Takano | Jun pisze...

-ech...to staraj sie jesc tyle żeby nie wymiotować.-poprosił cicho.-zimno? Chcesz juz wracać do łóżka?

Takano | Jun pisze...

-moje biedactwo...-powiedział zaraz sadzając go na wózek.-to jedziemy.-usmichnal sie i pożegnał z psycholog.

Takano | Jun pisze...

-potule i Pośpiewam jeśli jeśli chcesz. -obiecał wjeżdżając do windy.-pózniej pomogę ci si umyć jak juz nie bedzie ci tak zimno.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez kocham. Zobaczysz bedzie dobrze.-zapewnił tulac go lekko do siebie.-bedzie dobrze. Koyuki dzwonił. Szpik sie przyjął.

Takano | Jun pisze...

-mówił ze przyjedzie jak skończy leczenie. Stwierdził ze trochę u nas pobedzie. Ale zadzwonił do Mary i wszystko jej wyjasnil.-powiedział spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-serio? Nie wiedziałem. Puści film na ślubie? Pewnie dlatego chce zostac chwile u nas...

Takano | Jun pisze...

-mhm...skoro sie napalil to zrobi to porządnie. Bedzie si starał i w ogóle.-uśmiechnął sie.-zagra trochę teraz, moge sie założyć ze wpadnie na święta na sylwester i jak juz będziesz po rehabilitacji. I nie zdziwię sie jak zamontuje ukryte kamery.-zasmial sie juz trochę swojego brata znając. -tak zrobił na moje 21 urodziny.

Takano | Jun pisze...

-nie jestem zły.-powiedział spokojnie.-pokaże. Nawet wziąłem dzisiaj laptopa bo myślałem ze coś obejrzymy. Włączę ci jak sie umyjesz.

Takano | Jun pisze...

-jasn kochanie. Prześpij sie.-uśmiechnął sie glaszczac go po plecach.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez kotus.-uśmiechnął sie do niego.-słodko wyglądasz jak śpisz.-dodał delikatnie muskajac jego usta.-cieplej ci? Chcesz sie umyć?

Takano | Jun pisze...

-to usiądziesz. Jakoś damy radę.-zapewnił go. Wstał z łóżka i pomógł mu się przenieść na wózek.

Takano | Jun pisze...

daj spokój. Ty dla mnie zrobiłbyś to samo. Nie ma za co dziękować.-wzruszył ramionami kierują wózek w stronę łazienki.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę nie ma za co kochanie.-odparł najpierw pomagając mu się rozebrać a potem zajmując się sobą.

Takano | Jun pisze...

-jak z tego wyjdziesz to będzie większe.-zaśmiał się biorąc go na ręce i wchodząc pod prysznic.

Takano | Jun pisze...

-Miałbym nie zasłużyć.-uniósł brwi pomagając mu się umyć.-chyba raczysz żartować.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

-ech no kotek...-wywrócił oczyma wychodząc z kabiny i szybko go wycierając.

Takano | Jun pisze...

-Ajaj...mówiłem że pomogę głuptasie.-westchnął zaraz mu pomagając i dopiero potem się ubierając.

Takano | Jun pisze...

-możesz.-uśmiechnął się.-ale wiesz nie ma co opowiadać. Obejrzysz to sam zobaczysz. Długo nad tym siedział.-zaśmiał się kładąc go do łóżka i sięgając po laptopa.

Takano | Jun pisze...

-jest ok. Nie przeszkadza mi to.-powiedział odpalają film na którym było jego 21 lat życia w skrócie. Nagrane przez Koyukiego lub przez ukryte kamerki które rozłożył w jego pokoju na studiach.

Takano | Jun pisze...

-byłem na niego wściekły kiedy dał ten moment jak biegłem nago do domu albo jak się kąpałem. Ale tak poza tym to miło zachować taki filmik i później go oglądać.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Przejrzyj sobie co mam i coś wybierz.-wzruszył ramionami.-Nasz ślubny prezent też pewnie taki będzie.

Takano | Jun pisze...

-dwa? To chyba przeszukam dom...tak w razie czego...-mruknął obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-haha dobrze nie będę wnikał.-roześmiał się.-Ale to dziwne że mówisz mi że szykujesz dla mnie niespodziankę.-zachichotał.

Takano | Jun pisze...

-oj...ale to było co innego. Wtedy to dotyczyło nauki Yuyi i w ogóle...-mruknął całując go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-oj no już...bez przesady.-zaśmiał się wesoło.-to muszę zacząć nad prezentem dla ciebie...żeby nie wyszedł gorszy.

Takano | Jun pisze...

-niby czemu tak sądzisz?-spytał unosząc brwi.-W tym roku na prawdę nie mam na ciebie pomysłu.-westchnął ciężko.

Takano | Jun pisze...

-nie są. Zawsze się cieszę kiedy mi coś dajesz.-zaprotestował biorąc do buzi łyżkę budyniu.

Takano | Jun pisze...

-no i? Nie muszą być drogie. Masz fajne pomysły których mi brak.-zaśmiał się niezręcznie.

Takano | Jun pisze...

-ja też cię kocham.-uśmiechnął się lekko również zajadając się budyniem.

Takano | Jun pisze...

-a wiesz też że do ślubu zero seksu w domu? Jak już mówiłem mój kochany braciszek dla zdobycia materiału zamontuje kamerki. A ja nie chciałbym żeby miał darmowe porno.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-No niby tak...ale rehabilitację masz zacząć w styczniu więc do maja na pewno będzie ci lepiej.-zauważył ze śmiechem.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że będę pomagał.-zamknął laptopa i również się położył lekko go obejmując.-śpij spokojnie.

Takano | Jun pisze...

-leż jak chcesz. Już ci to mówiłem.-odparł spokojnie.-najważniejsze żebyś się wyspał.

Takano | Jun pisze...

Takano rownież zasnął bardzo szybko ciesząc sie z bliskości chłopaka.

Takano | Jun pisze...

Obudził sie dość wcześnie rano czekając aż chłopak sie obudzi i patrząc na niego z rozczuleniem.

Takano | Jun pisze...

Takano usiadł wtedy na krześle przy łóżku.-jak ci sie spalo?-spytał z lekkim uśmiechem kiedy lekarz juz wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-przecież bym ci nie uciekł gluptasku.-zasmial sie cicho.-no ale jak poza tym spokojnie to dobrze.-chwycił go za dłoń.

Takano | Jun pisze...

-no wied poczekam.-rozsmial sie wzruszając ramionami.-Wytrzymaj do końca grudnia.

Takano | Jun pisze...

-no bedzie dobrze.-uśmiechnął sie lekko. Zaraz odbierając uparcie dzwoniący telefon. -Monic!-odezwał sie zaraz wesoło i kontynuował po francusku.-serio to załatwiałas? Jesteś wielka! Na pewno mu sie spodoba. Mhm...dzieki wielkie.-rozłączył sie i usmichnal do chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-przecież rozumiesz po francusku.-zasmial sie.-Monic jest moja koleżanka z roku. Teraz pracuje jako wykladoca i załatwiła ze będziesz mogl zobaczyć jak studiowałem. Na naszym miesiącu miodowym.

Takano | Jun pisze...

-serio. Załatwiam jeszcze kilka innych rzeczy tylko czekam na odpowiedzi od znajomych. Tych normalnych.-zasmial sie.-no i chciałbym w końcu pokazać ci moja wysepkę. Jakoś to wplete. Nasze plany. Zobaczysz bedzie fajnie.

Takano | Jun pisze...

-damy rade. Mam wszystko ładnie rozplanowane. To bedzie miły miesiąc. Taki tylko nasz. Zobaczysz wszystko co warto we Francji, zrelaksujemy sie na wyspie a potem polecimy do Australii.

Takano | Jun pisze...

-nie przesadzę. Przecież nie zobaczysz wszystkiego. To co lubię i trochę więcej o mnie sie dowiesz. Na wszystko bedzie czas i nie będziemy ganiac z miejsca na miejsce. Zobaczysz spodoba ci sie.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście ze uwzględnilem. Jest wszystko co warto, czas na dobre jedzonko i czas dla nas. Zobaczysz bedzie super.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-nie...spokojnie. Mamy mało czasu al wystarczająco żebyś wiele zobaczył i dobrze sie bawił.-zapewnił go.-przyniose. Moge ci zostawić Australię.

Takano | Jun pisze...

-nie mam specjalnych wymagań. Zostawiam sie w twoich rękach.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-a będziesz na siłach?-spytał zaraz z uśmiechem.-jak tak to juz nie moge sie doczekać.-ucałował go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-zdaje sobie sprawę. Podstawy niby znam...ni bo wież tępa i wgl na studiach często odwiedzałem plaże ze znajomymi. Ja głownie leżałam na kocu po parasolem al próbowali mnie uczyć.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ok. Odpoczywaj.-ucałował go w policzk i okryl kołdra.-patrzył na niego z lekkim rozczuleniem.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem kochanie...-przyłożył mu dłoń do czoła.-wydajesz się rozpalony. Może powinieneś się jeszcze przespać? Albo może pójdę po lekarza?

Takano | Jun pisze...

-bardzo chcesz Tak bardzo, bardzo?-spytał głaszcząc go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-ale lekarz mi zabronił bo masz kroplówkę...-odparł zrezygnowany włączając laptopa i zaczynając szukać jakiejś komedii.

Takano | Jun pisze...

-oj no dobrze...-zgodził się w końcu. Położył się obok niego i włączył film.-może być?

Takano | Jun pisze...

-ech...co ja się z nim mam.-westchnął czując jak chłopak mocno się przytula. Odłożył laptopa którego wcześniej wyłączył i został w łóżku.

Takano | Jun pisze...

-hej maluchu...musiało mi się przysnąć.-uśmiechnął się do niego i wyślizgnął z łóżka i uśmiechnął do mamy Tomo.

Takano | Jun pisze...

-wiem...ale to nie zmienia faktu że się martwię. Ma gorączkę więc śpi.-uśmiechnął się lekko.-No i nie sypia za dobrze...

Takano | Jun pisze...

-ech...-westchnął cieżko.-co zrobiłeś? Obiecuje ze nie bede krzyczał tylko od razu musisz mi powiedzieć co zrobiłeś.-powiedział kucajac przed nim.

Takano | Jun pisze...

-ech...jesz maluchu. To fajnie ze broniłes Aye...tylko to na prawdę źle ze poniles sie z kolega z klasy. Pójdę jutro do dyrektora.-westchnął.-nie krzycze ale karę musisz dostać.

Takano | Jun pisze...

-on sie uderzył? Zrobił ci coś? Boli cie?-spytał od razu zmartwiony.-no dobra wiec obgadamy to z wujkiem jak sie obudzi ok?

Takano | Jun pisze...

-mhm no dobrze.-powiedział obejmując go delikatnie. -nie wiem czy duża. Obgadamy z wujkiem.

Takano | Jun pisze...

-tak, dzisiaj tak. Nie bede go męczył rozmowa. Ale jutro albo pojutrze przyjedziemy z Yuya i uzgodnimy jaka dać ci karę. Bo ta musi być.-zmierzwil małemu włosy i usiadł na krześle.

Takano | Jun pisze...

-powiedziałem ze nie wiem.-zasmial sie.ale nie bedzie bardzo bardzo duża. Taka normalna pewnie bedzie.

Takano | Jun pisze...

-hm?-spojrzał na Tomo i od razu poprawił mu maskę tlenowa patrząc jak sie uspokaja.-tylko mu si przekrzyila.-wyjasnil chłopcu i wziął go na kolana.-jedziemy do domku?

Takano | Jun pisze...

-hm?-spojrzał na Tomo i od razu poprawił mu maskę tlenowa patrząc jak sie uspokaja.-tylko mu si przekrzyila.-wyjasnil chłopcu i wziął go na kolana.-jedziemy do domku?

Takano | Jun pisze...

-nie jestem zły. Broniłes koleżanki no i nie ty pierwszy go udrzyles. Broniłes tez siebie-wstał i złapał go za rączkę.-tylko muszę iść do dyrektora co mi sie nie podoba.

Takano | Jun pisze...

-coz pierwszy raz nie ze swojej winy.-zasmial sie.-sam lądowałem kilka razy. Nie za pobicie co prawda...za kawały albo coś.

Takano | Jun pisze...

-coz do mni przychodził brat.-wzruszył ramionami.-dzieki. Chyba mu trochę lepiej jak przy nim jestem. Spokojniej śpi i w ogóle.

Takano | Jun pisze...

-dobrze juz dobrze.-zasmial sie i wziął chłopca za rękę. Wrócił z nim do domu i zrobił obiad.

Takano | Jun pisze...

-ok maluchu. Wyślemy, razem z żurawinami bo juz podkładane.-usmichnal sie do niego.-a po obiedzie lekcje.

Takano | Jun pisze...

-mhm jutro wyślemy.-zgodził się wracając do robienia obiadku.-to idź rysuj.

Takano | Jun pisze...

-na pewno. Ale jak spytasz jeszcze raz to chyba zacznę.-zaśmiał się wykładając obiad na talerze.

Takano | Jun pisze...

-po obiedzie-zaśmiał się kładąc przed chłopcem talerz z obiadem.-smacznego maluchu.-uśmiechnął się.

Takano | Jun pisze...

-dobrze.-zgodził się spokojnie. Kiedy skończył jeść wstał schować naczynia do zmywarki.-ale pamiętaj że nadal muszę wymyślić dla ciebie karę.

Takano | Jun pisze...

-Hmmm...zastanowię się. Jak będę u dyrektora to od razu zajdę do twojej wychowawczyni.-uśmiechnął się do chłopca i oddał mu dzienniczek.

Takano | Jun pisze...

-ech...-westchnął odpalając laptopa i program do rysowania. Wpadł na kolejny pomysł na tort.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...a chcesz zrobić?-spytał najpierw oglądając laurkę za którą chłopca pochwalił a potem czytając treść zadania.

Takano | Jun pisze...

-hmmm...-obejrzał jego notatki i chwilę się zastanowił.-zagapiłeś się maluchu.-powiedział wskazując o który moment mu chodzi.

Takano | Jun pisze...

-teraz dobrze.-powiedział mierzwiąc mu włoski.-bardzo ładnie sobie poradziłeś.

Takano | Jun pisze...

-na pewno byś dał maluchu.-zaśmiał się mierzwiąc mu włoski bo przecież nic nie zrobił.-możemy nagrać.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze maluchu.-zasmial sie.-najpierw napisz słowa. Spróbuje ułożyć jakaś spokojna melodie. Kołysankę, bo wujek ma problemy ze spaniem.-powiedział zaglądając mu przez ramie.

Takano | Jun pisze...

- ok to nie przeszkadzam.-powiedział widać do 'studia' żeby zacząć myślec nad melodia.

Takano | Jun pisze...

-Tomo? Kochanie? Po swojej prawej stronie masz maskę. Oddychaj. Spokojnie, jeśli chcesz to przyjadę.-powiedział od razu.

Takano | Jun pisze...

-zapal lampkę albo poświeć telefonem. spokojnie kochanie, wiem że boli.-powiedział starając się zachować spokój.-przyjechać? Spokojnie, znalazłeś już?-spytał po chwili.

Takano | Jun pisze...

-kotek? Po prawej, tak wyżej troszkę.-powiedział wzdychając ciężko.-i oddychaj spokojnie, wszystko będzie dobrze. Może najpierw znajdź lampkę? Blisko ją masz...

«Najstarsze ‹Starsze   1601 – 1800 z 5000   Nowsze› Najnowsze»