niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   4201 – 4400 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Mara_Jade pisze...

Ryu roześmiał się serdecznie i zawrócił jednak wózek do salonu, gdzie usiadł wygodnie na fotelu i wciąż się śmiejąc chwycił za swoją mangę.

Chłopak skinął głową przeciągając się lekko i zaraz ucałował swojego mężczyznę.
- Dziękuję kochanie, świetnie się bawiłem - zapewnił go, wchodząc zaraz do łazienki.

Tomo dość niechętnie wstał z jego kolan i usiadł naprzecw niego.
- Ach tak... Yuya zostawił wypracowanie z francuskiego... jakbyś mógł je szybko sprawdzić, byłoby super - zauważył.

Mara_Jade pisze...

- Jasne - Ryu uśmiechnął się do niego lekko. - Skończę tylko czytać, niewiele zostało - pomachał mu mangą przed oczyma.

Naoki wyłączył wodę pod prysznicem i okręcił się ręcznikiem.
- Można wchodzić - otworzył mu drzwi i ucałował lekko. - Prysznic już wolny.

- Na swoim biurku - odparł spokojnie Tomo. - Bardzo mu zależało na sprawdzeniu. Mówił, że o tym rozmawialiście - zauważył spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Ne... Jun-chan? - Ryu odezwał się do niego znowu, kiedy już byli gotowi do wyjścia. - Jak kończysz czytać dobrą książkę... to też czujesz takiego kaca? - zapytał go zaraz. - Że nie chce ci się nic innego sięgać?

- Zaraz się ubiorę - uśmiechnął się. - Jeszcze zęby umyję i ucieknę do wyrka. Nie będę ci przeszkadzał, nie?

Tomo za to podał do stołu, gdy tylko Ren i Kaneki wrócili do domu.
- Piękna okolica - oznajmił radośnie Kaneki. - Musimy tu przyjechać do was znowu jak będzie cieplej - dodał zaraz wzdychając nieco.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... to dobrze. Nie jestem jedyny - uśmiechnął się do niego szeroko. - Szkoda, że tak jest... bo zabrałbym się za inną, ale jakoś tak nie mam ochoty...

Naoki skinął głową, po czym zaczął się porządnie wycierać. Zaraz też wskoczył w swój biały t-shirt i czarne spodnie dresowe i sięgnął po swoją szczoteczkę do zębów. - Ano... skąd te blizny? - zapytał, zanim zdołał ugryźć się w język. Wyglądały na blizny po ranach kłutych.

- Przyjedziemy - zapewnił go Ren, ciesząc się, że jego chłopakowi się podoba. - Kaneki mógłby tu spacerować godzinami.
- Prawda - przyznał młodszy chłopak. - No, ale Tomo nas oprowadzi w jakieś fajne miejsce... to już w ogóle będzie koniec.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem choć na razie trudno sobie to wyobrazić - przyznał Ryu śmiejąc się lekko. - Tyle razy mi się to już zdarzyło, a wciąż pozostawia frustrację...

- No dobrze... i oby nie było żadnej głębokiej - szepnął tylko Naoki, zaraz kontynuując mycie zębów.

- Odpoczywam - Ren uniósł dłonie w geście obronnym.
- Aha, jak już mdlejesz to się pod kroplówkę podłączasz - wywrócił oczyma Kaneki.
- Ej no... raz mi się to zdarzyło tylko - wymamrotał nieco zawstydzony. - Więc odpoczywam teraz...

Mara_Jade pisze...

- Chyba tak. Bardziej gotowy nie będę - odparł spokojnie. - Zobaczysz... dziś mamy cel do przejścia pół kilometra - oznajmił z uśmiechem. - Mam nadzieję że się uda.

- No ja myślę - Naoki ucałował go w policzek. - Zrobię sobie jeszcze herbaty ok? - rzucił zaraz, wychodząc z łazienki.

- Wiem, Takano... to była wyjątkowa sytuacja. Żona koleżanki miała poważną operację i poprosił o zmianę na nocce. Miałem wtedy trzy nocki pod rząd - wyjaśnił spokojnie. - To nie zdarza się często. Po prostu... ech gdyby tobie czy Kanekiemu się coś takiego działo też nie potrafiłbym skupić się na pracy... więc go rozumiem.

Mara_Jade pisze...

- No to nie mam wyjścia. Muszę dać z siebie 300% normy - uśmiechnął się chłopak i odetchnal głęboko. - Ale jak mi nie wyjdzie to proszę mnie zabrać na coś pysznego.

Naoki już czekał na niego w łóżku, sącząc swą herbatę.
- Wiesz co? Tak pomyślałem, że jutro po zajęciach moglibyśmy pojechać tutaj - wskazał mu w telefonie miejsce. - Podobno świetne widoki mają i sprzedają najlepsze mochi w całym regionie.

- Przekażę mu. Niewiele poprawiłeś - zauważył na jedynie kilka uwag na pracy chłopca. - Dobrze się uczy... pytał mnie dziś, czy powinien chodzić do popołudniowej szkoły...

Mara_Jade pisze...

- Trzymam cię za słowo - chłopak przejął stery, kiedy znaleźli się w szpitalu. - Przebiorę się najpierw - mruknął jadąc do szatni.


- Dobrze - zgodził się zaraz Naoki i jeszcze ucałował go na dobranoc, zaraz jednak zasypiając.


- Masz rację. Też wolałbym by Yuya wybrał sobie czy chce to robić czy nie - szepnął odprowadzając go do drzwi. - Trzymaj się tam i nie wracaj zbyt późno - poprosił.

Mara_Jade pisze...

Chłopak nie potrzebował wiele czasu. Zaraz był już przy Junie. Złapał go lekko za rękę i uśmiechnął do niego. - Teraz trochę się ponudzisz, ale cieszę się że przyszedłeś - szepnął.

Naoki wstał wcześniej i przygotował dla nich śniadanko, a potem wyszedł jeszcze z psiakami. Odetchnął z ulgą czując że mięśnie już go nie bolą tak mocno jak poprzedniego dnia. Dopiero po powrocie ucałował mocno Hirokiego.
- Czas wstawać kochanie. Dziś mamy tradycyjne śniadanko - uśmiechnął się.

Tomo ucałował go na pożegnanie, a potem spędził dobre popołudnie, oprawadzając Rena i Kanekiego po Yukan. Zakończyli swą przygodę na kolacji u Koyukiego i Mary, a potem razem z Yuyą wrócili szybciej do domu, gdzie chłopiec odrobił lekcje. Tomo pośpiewał mu na dobranoc i zasnął w jego łóżku, pozwalając Yuyi mocno się w niego wtulić.

Mara_Jade pisze...

Lekarz od razu się obok niego znalazł i rozpoczął rozgrzewkę, przy okazji zagadując chłopaka trochę. Przywitał się z Junem.
- Dzisiaj poćwiczymy trochę tutaj, a potem przejdziemy tam - wskazał dłonią - I spróbujemy piłkę pokopać.
- Serio? Przecież nie dam rady - westchnął zaraz Ryu.
- Z takim nastawieniem na pewno nie... ale masz dziś wsparcie to myślę, że wyjdzie - pomógł chłopakowi wstać i puścił go dopiero, gdy Ryu złapał porządnie barierki.

- Sam zobaczysz - uśmiechnął się do niego. - Jest prosto, ale smacznie - dodał zaraz, bo nie chciał by Hiroki nastawił się na coś wystrzałowego i potem się rozczarował.

Tomo mruknął coś cicho, zanim otworzył oczy.
- Okaeri - odszepnął mu jeszcze sennie, powoli wychodząc Yuyi z łóżka. Starał się by go nie obudzić, choć łatwo nie było. Dopiero wtedy okrył go mocno kołdrą. - Dobrze, że już jesteś - ucałował męża lekko i po cichu wyszli z pokoju chłopca. - Przysnąłem, kiedy mu śpiewałem... - uśmiechnął się nieco.

Mara_Jade pisze...

- Spróbuję - zapewnił go tylko chłopak, zaraz skupiając się już na chodzeniu. Odetchnął głęboko i odsunął dłonie od barierek. Chciał spróbować bez nich. Asekuracyjnie trzymał je jednak wysoko by w razie czego móc się złapać.

Naoki usiadł naprzeciw niego i wziął się za jedzenie ryżu z dodatkami.
- Mhm to dobrze, chciałem jakieś znajome smaki ci zrobić - wyznał szczerze, trochę się martwiąc że ciągle raczy go zagranicznymi potrawami. - Ale nie wiem czy wyszło...

- Bardzo dobrze - zapewnił go z uśmiechem. - Byliśmy u Mary i Kouyukiego na kolacji, potem odrobiliśmy zadanie domowe i był czas do wyrka - zaśmiał się cicho. - Ren i Kaneki wrócą trochę później - dodał zaraz. - Zostali w gościnie dłużej.

Mara_Jade pisze...

- Uff.. ale ciężko było - odparł chłopak, mimo wszystko się ciesząc. Teraz jednak trzymał się mocniej barierek i powoli zmierzał z powrotem. - Nie wiem czy dam rady drugi raz tam dotrzeć - skrzywił się nieco.

- Serio? Całe szczęście... tak się bałem, że ci nie posmakują - Naoki wyraźnie się rozluźnił czując jak opada z niego stres.

- Nie rozmawiałem. Przecież chcemy razem z nim porozmawiać. Tylko powiedziałem mu, że jesteś z niego dumny i pokazałem mu wypracowanie. Ucieszył się, że tak niewiele błędów. Zagraliśmy też w karty i poszliśmy spać - Tomo usiadł na łóżku, przeciągając się lekko. - No i chciałem na ciebie poczekać, ale mnie zmogło...

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i zaczął od początku. W połowie drogi musiał się jednak zatrzymać by odsapnąć. Za trzecim razem tylko interwencja lekarza uratowała go przed upadkiem.
- Hej, chcesz dziś za szybko wszystko - oznajmił sadzając go na materacu i podając mu wodę. - Odsapnij trochę i pójdziemy pokopać piłkę - rzucił, patrząc na Juna. - Dwadzieścia minut przerwy - polecił tu bardziej zwracając się do mężczyzny niż Ryu. - Proszę przypilnować by odpoczął - poprosił bo sam musiał lecieć do drugiego pacjenta.

- Oj że w łóżku ci smakuję to wiem - wyszczerzył się do niego Naoki. - Po prostu... rzadko kiedy gotowałem sobie japońskie potrawy, więc nie do końca wiem jak doprawiać - przyznał.

- Ach... o Ayi rozmawiałem - zaśmiał się cicho Tomo. - Ale Yuya tylko się zaczerwienił i powiedział, że to koleżanka - wsunął się pod kołdrą. - Nie mogłem się powstrzymać. Uroczy był - przytulił się do swojego męża, gdy ten do niego dołączył.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową i zaczął od początku. W połowie drogi musiał się jednak zatrzymać by odsapnąć. Za trzecim razem tylko interwencja lekarza uratowała go przed upadkiem.
- Hej, chcesz dziś za szybko wszystko - oznajmił sadzając go na materacu i podając mu wodę. - Odsapnij trochę i pójdziemy pokopać piłkę - rzucił, patrząc na Juna. - Dwadzieścia minut przerwy - polecił tu bardziej zwracając się do mężczyzny niż Ryu. - Proszę przypilnować by odpoczął - poprosił bo sam musiał lecieć do drugiego pacjenta.

- Oj że w łóżku ci smakuję to wiem - wyszczerzył się do niego Naoki. - Po prostu... rzadko kiedy gotowałem sobie japońskie potrawy, więc nie do końca wiem jak doprawiać - przyznał.

- Ach... o Ayi rozmawiałem - zaśmiał się cicho Tomo. - Ale Yuya tylko się zaczerwienił i powiedział, że to koleżanka - wsunął się pod kołdrą. - Nie mogłem się powstrzymać. Uroczy był - przytulił się do swojego męża, gdy ten do niego dołączył.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął głową upijając jeszcze trochę wody i opierając się zaraz o ścianę.
- Na razie idzie całkiem nieźle - uśmiechnął się do niego. - Dwa razy przeszedłem bez trzymanki. To mój rekord - wyszczerzył się do niego.

- Dobrze, zapamiętam - rzucił wesoło ciesząc się, że mu wyszło. - Jasne - wstał zaraz z miejsca i przyniósł mu dokładki. - Będę takie robił częściej.

- Ja też - przyznał ze śmiechem Tomo. - Ale on tak gorliwie zaprzecza, że aż się chce go dalej podburzać - dodał zaraz, wtulając się w Takano i przymykając oczy. - A jak tort? Nabiera kształtów?

Mara_Jade pisze...

- Nie nudzisz się? - zapytał go jeszcze chłopak, oddychając głęboko i powoli odzyskując oddech. - Usiądziesz obok? Chcę się wtulić - szepnął.

- To dobrze, będziesz miał dużo energii na to by z nami wytrzymać na zajęciach - uśmiechnął się szeroko.

- Będę mógł zobaczyć finalny produkt? - zapytał zaraz, bo naprawdę był ciekaw tego jak będzie wyglądało. - Ach... i przed twoimi urodzinami razem z Yuyą chcemy pożyczyć cukiernię - strzelił zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Oprę tylko głowę o twoje ramię no... nic się nie stanie. Powiesz, że omdlałem i tyle - wzruszył ramionami, jakoś ostatnio nieco mniej się przejmując.

- Coś w tym jest, ale przynajmniej będziemy ćwiczyć rozsądnie - zauważył z uśmiechem.

- Jasne, ale już cię uprzedzam bo chcemy ci upiec dobry torcik i udekorować go... proszę się tylko nie śmiać z naszych umiejętności - uśmiechną się szeroko. - No pewnie że fajnie.

Mara_Jade pisze...

Ryu oparł się o niego i zamknął na moment oczy.
- Ale będę potrzebował nagrody... bo robię się głodny - zachichotał.

- Ja wcale nie chcę żebyś nam odpuszczał, ja chcę się nauczyć bronić... i przezwyciężyć to co teraz ćwiczymy - wyznał szczerze. - Ale nie wiem jak... paraliżuje mnie strach jak tylko zobaczę broń... nawet jeśli to atrapa.

- Może wyprawimy je jak będzie Marc co? Taką większą imprezkę dla rodzinki i przyjaciół? - zapytał go zaraz. - Pomogę ci ją przyrządzić. Zrobimy pyszne jedzonko.

Mara_Jade pisze...

- Hm... trudny wybór - przyznał Ryu. - Marzy mi się jakieś dobre ciacho. Czekoladowe lub z kremem - oznajmił wesoło.

- Un... trzymam cię za słowo - Naoki ucałował go w policzek i posprzątał po sobie, po czym przeciągnął się lekko. - To jak się ubierzesz to możemy ruszać.

- Planowałem, ale skoro Marc będzie i dawno z nim ich nie świętowałeś... to może lepiej zrobić dla rodzinki też? - zaproponował spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- Okay i czekoladę gorącą albo kawę pyszną do tego - upił znów trochę wody. - Już trochę wypocząłem - dodał zaraz, chcąc już zrywać się do dalszych ćwiczeń.

Naoki od razu wyszedł z nim z mieszkania i tym razem to on wskoczył za kierownicę.
- Dzisiaj moja kolej - zatarł ręce z uciechy i spokojnie wyjechał na drogę.

- Pasuje - uśmiechnął się szeroko. - No to spodziewaj się tortu na kameralne urodzinki... co by nas rodzinka nie wyśmiała - położył się teraz na nim i oparł brodę o jego pierś. - Jutro zaczynam nieco później - ucałował go lekko w usta. - Mogę zawieźć Yuyę do szkoły. Wypróbuję moje autko - puścił do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

- Ale już mogę ćwiczyć - zauważył chłopak jednak zostając w miejscu i przytulając się trochę do Juna. - Serio.

Wysiedli razem, a potem chłopak od razu zabrał swoje rzeczy na przebranie.
- To ja idę, widzimy się na ćwiczeniach - uśmiechnął się szeroko.

- To dobrze - Tomo uśmiechnął się jeszcze do niego i wtulił w jego pierś. - Jutro będzie dobry dzień. Ren i Kaneki chcą wyjechać po kolacji - dodał jeszcze cicho. - Byłoby fajnie gdybyśmy ją razem zjedli.

Mara_Jade pisze...

- No niby tak... ale ja lubię dużo ćwiczyć - zerknął na niego. - Bo chciałbym szybko móc biegać - szepnął jeszcze.

Naoki przyszedł do sali jako jeden z pierwszych i usłyszał zbiorowy oddech ulgi.
- Dzień dobry, dobrze że pan wrócił - odezwał się najodważniejszy z kursantów, a pozostali nie byli w stanie ukryć radosnych uśmiechów.

- Niestety... chcą wyjechać jutro, by cały dzień odpocząć w Tokio - odparł spokojnie. - Rozumiem ich - przyznał szczerze. - Wiesz po podróży zaraz do pracy to nie jest zbyt fajnie.

Mara_Jade pisze...

- Uhm... ale nie rozumiesz jak to jest. Nigdy nie mogłem pływać, biegać, grać w baseballa... robić fajnych rzeczy... a kiedy jest szansa, że będę mógł... to nie mogę ruszyć tych głupich nóg - wymamrotał. - To niesprawiedliwe, Jun.

- Jupi! - większość ochoczo ruszyła z miejsca ciesząc się jak głupi z powrotu Hirokiego. Mimo wszystko bardzo uwielbiali te zajęcia.

- Dobrze. Chciałbym żebyś spędził chwilę z bratem - przyznał chłopak. - Pogadał z nim. Mam wrażenie, że coś go dręczy a nie chce powiedzieć co - szepnął jeszcze, ostatecznie przysypiając.

Mara_Jade pisze...

- Ale nie rozumiesz jak to jest... kiedy wreszcie jest szansa, że będę mógł robić te wszystkie fajne rzeczy, które mnie omijały... to moje nogi nie chcą się ruszyć. ZTo niesprawiedliwe - wymamrotał cicho, a jego lekarz wreszcie skończył nadzorować innego pacjenta i powoli wrócił do chłopaka.
- Wypoczęty? - zapytał spokojnie. - Dziękuję - skinął w stronę Juna, pomagając Ryu wstać i sadzając go na wózek. - To jedziemy do piłek. Zagramy sobie mecz. Twój przyjaciel stanie na bramce, a twoim zadaniem jest kopnięcie piłki do celu.

Naoki wyszczerzył się radośnie i z całą resztą ruszył do biegu. Nikt nie marudził. Ba wszyscy nawet z tych biegów się cieszyli.

- Dobrze by było, bo twojego brata chyba coś dręczy... ale nic nie chce powiedzieć. Byłoby dobrze gdybyś spędził z nim trochę... cza... - Tomo nie skończył zdania, bo przysnął w połowie myśli całkiem wypompowany.

Mara_Jade pisze...

- Celem bramkarza jest łapanie piłek - odchrząknął mężczyzna. - I podawanie ich graczowi - dodał zaraz stawiając piłkę przed chłopakiem i pomagając mu wstać z krzesła. - Spokojnie - poradził tylko przez chwilę go asekurując, a potem pozwalając samemu przymierzyć się do pierwszego strzału. Piłka poleciała tylko metr do przodu. Chłopak westchnął i powoli do niej podszedł, znów próbując.

Po dziesięciu okrążeniach, cała grupa stanęła w równych odstępach, dobierając się w pary. Czekali spokojnie na kolejne polecenia.

Obudził ich Yuya z samego rana.
- Tatuś, wujek, śniadanko już jest. Wujek Ren zrobił! - oznajmił wchodząc im do łóżka.

Mara_Jade pisze...

Ryu znów spróbował swych sił, ale tym razem piłka poleciała gdzieś w bok, kompletnie nie w stronę bramki, a on sam zachwiał się na nogach i oparł ciężko dłonie o kolana. To było zdecydowanie bardziej wyczerpujące niż chodzenie przy barierkach.

Naoki chętnie przystąpił do rozciągania się i choć już byli zmęczeni to wciąż nie było słychać słów sprzeciwu.
- Szefie - odezwał się w końcu jeden z kursantów. - Szef sprawdzi co robiliśmy ostatnio i czy w ogóle dobrze to robimy?

- Tak - chłopiec wtulił się w Takano a potem ucałował mocno Tomo, po czym już wstał i pobiegł do kuchni.
- W mojej kuchni? Twój brat bez umiejętności gotowania? - Tomo zmrużył niebezpiecznie oczy. - Zabiję, jeśli coś mi spalił - burknął.

Mara_Jade pisze...

Ryu oddał jeszcze 8 strzałów. Cztery z nich poszły w różne strony, a cztery dotarły do celu, ale zostały łatwo złapane przez Juna. Podczas dziewiątego, chłopak oparł dłonie o kolana i pochylił się do przodu nabierając głębokich i szybkich oddechów. Był całkowicie spocony, cały się trząsł i czuł, że serce bije mu jak szalone. Długo stał chwiejąc się na nogach aż w końcu pokręcił przecząco głową.
- Nie...dam... rady - wysapał, a lekarz skinął głową, podchodząc do niego szybko i sadzając go na materacu.
- Połóż się - poradził mu, biorąc mu nogi do góry i zginając je w kolanach. - Oddychaj, powoli i głęboko. Dzisiaj wyjątkowo pozwoliłem ci samemu zdecydować, kiedy koniec. Następnym razem się to nie powtórzy. Ty nie znasz umiaru.

- Tak jest - mężczyzna mu zasalutował i powrócił do ćwiczeń. Naoki jednak przełknął głośno ślinę. Jakoś niespecjalnie miał ochotę ćwiczyć z atrapą broni.

- Mhm... - Tomo podniósł się z łóżka i skrzywił nieco. - Coś boli mnie głowa - wymamrotał, masując sobie skronie. - Niewyspałem się chyba...

Mara_Jade pisze...

Chłopak chciał mu powiedzieć, że to dlatego że dobrze się bawił i nie chciał przerywać zabawy, ale ból w piersi był tak duży, że jedynie zacisnął mocno wargi skupiając się na szybkich oddechach. Czuł łzy spływające mu po policzkach. Lekarz zareagował niemalże natychmiast. Założył chłopakowi maskę tlenową by ułatwić mu oddychanie i przełożył na kozetkę.
- Podam mu środek na uspokojenie i kroplówkę - wyjaśnił Junowi.

Naoki stanął na samym końcu kolejki, czując jak gwałtownie blednie a w miarę przesuwania się kolejki do przodu, czuł drgawki przechodzące go po ciele. Nabrał jednak głębokiego oddechu i nie skapitulował choć prawie na oczy nie widział. W końcu stanąl przed Hirokim, ale był niemalże nieobecnym. Nie słyszał go, słyszał jedynie wystrzał i krzyki na ich komendzie. Uderzył się pięścią w udo, by przywrócić się do rzeczywistości, a potem zrobił to drugi raz.
- J-ja nie dam rady - wydusił z siebie, całkowicie się trzęsąc. - N-nie mogę.

Tomo nie wiedział czy chce.
- To nie boli super mocno - odparł szczerze. - Myślę, że to zwykła migrena... - wyjaśnił, ale zaraz odetchnął głęboko. - Ale może, może niech mnie zbada. Na wszelki wypadek - zgodził się zaraz.

Mara_Jade pisze...

Ryu przysnął gdy tylko otrzymał środek uspokajający. Ból w piersi nieco zelżał, a on poczuł się po prostu wykończony. Złapał tylko Juna za rękę, by mieć pewność że mężczyzna przy nim jest i przysnął.

Skinął lekko głową. Niemal odetchnął z ulgą, gdy Hiroki schował broń za plecy. Oparł dłonie o kolana, przez chwilę tylko łapiąc oddechy. Potrzebował dobrych pięciu minut by jako tako stanąć pewniej na nogach.
- Przepraszam - mruknął zażenowany, że znów mu się nie udało, ale nic na to nie mógł poradzić. Wreszcie wyprostował się i spojrzał na trzymany przez Hirokiego nóz. Poczuł wyraźną ulgę.

- Jasne, już do niego idę - Ren nałożył tylko ostatnią porcję ryżu, wszystko stawiając na stole. Umył ręce i od razu poszedł do Tomo. Przysiadł obok niego i przez dłuższą chwilę go badał. Uważnie, by nie przeoczyć niczego.
- Nic ci nie będzie - klepnął go w końcu w plecy. - Czasem i mnie tak głowa pobolewa. Weź sobie tabletkę i za pół godziny powinno przejść. Albo zjedz coś zanim weźmiesz lek. Najpewniej jesteś po prostu głodny.

Mara_Jade pisze...

Lekarz uśmiechnął się do Juna i skinął lekko głową.
- I tak nie możecie stąd wyjśc dopóki kroplówka się nie skończy - zauważył spokojnie. - Mogę jedynie zaproponować łóżko tutaj - pokazał Junowi odpowiednie pomieszczenie.

- Tak, chyba tak - szepnął skupiając się już tylko na tym by wytrącić nóż z dłoni Hirokiego. Nie bez trudu, ale udało mu się to za drugim razem.

- Uhm jasne, zjem... o ile nie zdemolowałeś mi kuchni - zażartował Tomo powoli wstając i przez moment jeszcze wspierając się na Renie, zanim odzyskał równowagę.
- Nie zdemolowałem... zrobiłem tylko tosty - burknął mężczyzna.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma problemu - mężczyzna złapał worek i pomógł Junowi przetransportować chłoapaka do wygodniejszego łóżka. Ryu nie obudził się ani na chwilę. - Wybaczy pan, muszę wracać do reszty pacjentów.

Cała grupa skinęła tylko głowami chcąc się nauczyć jak najwięcej i las rąk wystrzelił w górę w odpowiedzi na pytanie o ochotniku.

- Tylko kulę mi podaj a będzie dobrze - Tomo przytrzymał się go jeszcze na moment.

Mara_Jade pisze...

Ryu przespał dobrą godzinę, zanim wreszcie otworzył oczy i westchnął cicho.
- Hej - przywitał się z Junem, patrząc niechętnie na kroplówkę. - Długo muszę pod nią być?

Naoki obserwował ćwiczenie, zaraz powtarzając ruchy Hirokiego z partnerem. Ćwiczyli dobre dwie godziny, a potem znów ustawiła się kolejka do przećwiczenia z Hirokim. Każdemu się udało.

- Jasne, bardzo chętnie - Tomo uśmiechnął się szeroko i pokuśtykał za Takano. - Jak pojadę z Yuyą to skoczę do szpitala. Mama mówiła, że mogą mi zdjąć gips - uśmiechnął się szeroko.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową i sięgnął do maski tlenowej, by ją wreszcie zsunąć z twarzy. Teraz już mógł oddychać bez problemu. - No wiem, ale tak się dobrze bawiłem... że nie zauważyłem braku sił - wyznał cicho.

Podczas przerwy chłopak usiadł sam gdzieś w kącie sali i przymknął oczy, trochę na siebie wściekły, że nie dał sobie rady z atrapą broni. - Upił spory łyk wody i odetchnął głęboko, przeklinając się cicho.

- Chyba dam radę. Będę jechał powoli - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

Ryu skinął lekko głową i sięgnął do maski tlenowej, by ją wreszcie zsunąć z twarzy. Teraz już mógł oddychać bez problemu. - No wiem, ale tak się dobrze bawiłem... że nie zauważyłem braku sił - wyznał cicho.

Podczas przerwy chłopak usiadł sam gdzieś w kącie sali i przymknął oczy, trochę na siebie wściekły, że nie dał sobie rady z atrapą broni. - Upił spory łyk wody i odetchnął głęboko, przeklinając się cicho.

- Chyba dam radę. Będę jechał powoli - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Wiem... ale pierwszy raz mogłem trochę piłkę kopać - szepnął chłopak. - Fajnie było - uśmiechnął się do niego.

Gdy tylko Hiroki wrócił do sali, wszyscy stali już na baczność, jakby obawiając się że ten znów ich zostawi i będą musieli pracować z jego zastępcą.

- Mhm... dlatego wezmę twoje autko... a swoim z normalną skrzynią biegów pojadę jak będzie wszystko ok - uśmiechnął się, siadając przy stole i biorąc swą kawę. - Pachnie ładnie.
- Zrobiłem tylko tosty - odparł spokojnie Ren. - Nie dużo... ale chciałem was odciążyć trochę...

Mara_Jade pisze...

- Uhm ok - Ryu uśmiechnął się do niego lekko i jeszcze na moment zamknął oczy. Wciąż czuł się zmęczony i to bardzo. - Bolą mnie mięśnie - zaśmiał się cicho.

Partner Naokiego uniósł dłoń w górę. Nie dośc że był wyższy od Hirokiego to jeszcze pokaźniejszy w barach. - To może ja - zaproponował dość nieśmiało.

- Uff to dobrze - Ren odetchnął z ulgą. - Trochę się martwiłem, że może mi nie wyjść...
- Oj daj spokój, akurat tosty robisz dobre - burknął w odpowiedzi Kaneki.

Mara_Jade pisze...

- Ok, ok... ale na ciacho też pójdziemy - przypomniał mu z lekkim uśmiechem. - Zaraz odzyskam energię - zapewnił go wesoło.

Naoki gwizdnął cicho. W wykonaniu Hirokiego to wyglądało tak prosto, ale nie sądził by mu się to udało. Mimo to stanął w parze i rozpoczął ćwiczenia. Nie szło dobrze. Po trzeciej nieudanej próbie podniósł rękę w górę i gdy Hiroki podszedł odetchnął glęboko.
- Nie wiem jak to zrobić. Próbuję podciąć, ale nie mogę. Coś chyba roię nie tak - wyjaśnił mu..

- Pewnie, że są - potwierdził Tomo wcinając kolejnego. - Yuya też szczęśliwy, bo nie tak często ma tosty - zaśmiał się, widząc jak maluch nakłada sobie trochę ketchupu i wcina dalej.

Mara_Jade pisze...

- No dobra... to za chwilę odzyskam siły - rzucił wesoło chłopak i już nie protestował dłużej. Grzecznie czekał aż kroplówka się skończy.

Naoki przez chwilę z nim walczył, stosując się raz po raz do wskazówek, aż w końcu udało mu się przewrócić Hirokiego. Odetchnął z wyraźną ulgą.

- Umiem robić ryż... i sushi. No i jajecznicę, bo Kaneki ją lubi kiedy mamy dni wolne - odchrząknął nieco. - I omurice... - podrapał się po głowie. - Teraz uczę się robić zupę miso, ale jeszcze nie wychodzi taka jaka powinna.

Mara_Jade pisze...

Lekarz zbadał chłopaka porządnie, po czym uśmiechnął się lekko.
- Możesz iść do domu i porządnie wypocząć. Jutro cały dzień spędzić w domu proszę - oznajmił spokojnie. - Zaraz wypiszę zwolnienie. Nie chcę żebyś nagle wymyślał sobie dużo zajęć. Dbaj o sieie, jasne?
- Yhm postaram się - wymamrotał Ryu.

Naoki uśmiechnął się szeroko, po czym rozpoczął ćwiczenia z nieco większą werwą. Do końca szło mu już całkiem nieźle.

- No nie chciałbym, żeby moje słonko z głodu pomarło - westchnął Ren.
- Baka, umiem gotować, często ci robię dobre jedzonko...
- A potem siadasz do mangi i dwanaście godzin później dzwonisz do mnie z marudzeniem, że nic nie jadłeś - Ren pieszczotliwie trzepnął chłopaka przez głowę. - Hej, Takano... dzisiaj wpadnę ci pomóc w cukierni. Pozmywam czy coś... mój chłopak uznał, że jedzie do miasta z Tomo...

Mara_Jade pisze...

- Un ok - chłopak grzecznie usiadł na wózku i pożegnał się jeszcze z lekarzem, zanim pozwolił Junowi ruszać.

Chłopak stanął gdzieś w środku stawki, chcąc jeszcze wziąć prysznic i już nie zatrzymywać Hirokiego za bardzo.

- Od rana, od rana - skinął głową Ren. - Ok, to powiesz mi co robić, a ja postaram się nic nie spieprzyć - obiecał mężczyzna.
- Ja do pracy na nocną zmianę idę - odchrząknął Tomo. - Jedna pracownica poprosiła o zmianę. Więc połażę z Kanekim po mieście i ściągniemy gips.

Mara_Jade pisze...

- Pójdziemy. Przecież do tego czasu już odpocznę... lekarz przesadza - wywrócił oczyma i uśmiechnął się szeroko. - Serio. Już mi lepiej przecież - na potrwierdzenie zabrał ster nad wózkiem i sam poprowadził.

Naoki czekał trochę przed jego gabinetem by w końcu zapukać.
- Mogę wejść? - zapytał go po prostu.

- Prześpię się po obiedzie - uśmiechnął się do niego. - I po powrocie też, bo potem idę na 16.00 dopiero. Jutro to jest - ucałował męża w policzek.

Mara_Jade pisze...

- No dobrze, dobrze. Niech będzie - skapitulował chłopak i uśmiechnął się do niego. - Więc plan może zostać a teraz jedzonko!

- Jasne, nie ma sprawy... tylko nie chciałem siedzieć na zewnątrz - przyznał szczerze, zajmując się swoim telefonem.

- To ja też - Ren natychmiast wstał. Ucałował Kanekiego i poszedł za Takano. - Postaram się pomóc i nie przeszkadzać.

Mara_Jade pisze...

- Ok to ja chcę czekoladowe ale z kremem waniliowym - poprosił od razu, zanim jeszcze weszli do restauracji. - I jednak jakąś owocową herbatkę, bo jak wezmę czekoladę to się zasłodzę.

Naoki skinął głową zadowolony, że może do niego wpadać i usiadł wygodniej na fotelu, odpisując na smsy ich kompanów. Zaśmiał się parę razy pod nosem z ich komentarzy czy zdjęć.

- Ok... - Ren trochę niepewnie założył fartuch i umył dokładnie ręce. - Zawsze masz tu taki zapieprz?

Mara_Jade pisze...

Ryu od razu zabrał się za jedzenie swojego.
- Wiesz co? Czasem lubię tak sobie zjeść coś dobrego, czego sam nie przygotowałem - przyznał ze śmiechem.

- Aj tam, ze zdjęć - uśmiechnął się lekko, wstając z miejsca i pokazując mu kilka. - Mają tyle roboty, że trochę im odbija...

- Mhm czyli mogę nam zrobić po kawie i się chwilę zrelaksować - uśmiechnął się Ren wstawiając wodę na kawę.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo chętnie - przyznał chłopak z lekkim uśmiechem. - Przyjmę twoją pomoc z radością.

- Uhm ja też, Hiro-chan... zwłaszcza Yasu - przesunął kilka zdjęć by pokazać Hirokiemu, śpiącego na biurku, bladego mężczyznę. - Zasnął w trakcie zebrania i nikt go nie budził, ale pospał jedynie 20 minut - westchnął Naoki. - I Take przyłapał go na wymiotowaniu w łazience, z wyczerpania... może powinieneś zawiadomić szefa o tym co się dzieje? Albo porządnie na niego nakrzyczeć czy coś?

- Ja? - Ren uniósł lekko brew, a potem odetchnął głęboko. - No dobra... chciałbym by Kaneki się do mnie przeprowadził, bo nękają go anty fani, dostaje pogróżki i jego rodzina też nie ma wszystkiego pokolei w głowie. Tak dla bezpieczeństwa... ale on się upiera przy swoim. Nie wiem jak go przekonać.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, dobrze. Poradzę sobie. Przecież nic takiego mi nie jest. Fajnie mi się kopało piłkę - przyznał cicho, zaraz wcinając trochę ciacha. - Było inaczej... ale nie dawałem rady jej nakierować dobrze...

- Jego synek ma zapalenie płuc i jest w szpitalu... tak przynajmniej mówią. No i dlatego on nie śpi po nocach bo spędza czas z żoną i małym w szpitalu - mruknął cicho, wracając na swą kanapę. - Tylko jak powiadomisz komendanta to Yasu odbierze to pewnie jako obelgę na samego siebie... że sobie nie radzi jak ciebie nie ma... znaczy ja bym to tak odebrał, ale ty go znasz lepiej - sprostował zaraz.

- No tak, ale Kaneki nie chce słyszeć o tym, że się do niego wprowadzam... powiedział tak prosto z mostu, że nie chce mnie w swoim mieszkaniu - burknął. - Może za bardzo mu matkuję... - podrapał się nieco po głowie.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie tak, jak już przyzwyczaję się do wysiłku - zgodził się chłopak z lekkim uśmiechem - Chcę - sięgnął sobie widelczykiem po kawałek ciasta Juna.

- No tak, prawda - zgodził się Naoki już nic więcej nie dodając. Rozsiadł się tylko wygodniej.

- Spróbuję... no bo martwię się o niego - westchnął cicho. - No i ... wam jakoś wyszło nie? Dużo się kłóciliście o luksusy?

Mara_Jade pisze...

- No tak, jak odpocznę - przyznał mu rację Ryu. - Pycha... twoje jest chyba lepsze od mojego... - naburmuszył się trochę.

- Szefie? - szept jednego z załogi rozległ się w słuchawce. - Yasu dopiero co nam zasnął. Przekażę, że dzwoniłeś ok?

- Mhm dużo? A teraz jak to wygląda? Nadal dużo odpuszczasz? A on? - zainteresował się zaraz, upijając trochę kawy.

Mara_Jade pisze...

- Niee... to twoje, mam swoje - zauważył z delikatnym uśmiechem na twarzy. - Bardzo cię kocham, ale jeść twoich rzeczy nie będę.

- Szefie... ale on się nie zgodzi - westchnął mężczyzna, okrywając jednocześnie Yasu kocem. - Przynajmniej je. Upewniamy się by to robił - dodał zaraz.

- Rozumiem... myślisz że u nas też się tak da? - zapytał go Ren, upijając jeszcze trochę kawy,. - Nie chcę by on się męczył w związku...

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję kochanie, ale to moje nie jest aż takie złe - zapewnił go Ryu, dalej już wracając do swojego ciasta. - Smakuje mi bardziej niż normalnie - zaśmiał się cicho.

- To lepiej szef do niego zadzwoni za chwilę, bo ja tu bęcków od vice-szefa nie chcę zbierać bo się rzucam - burknął mężczyzna, zamykając drzwi od gabinetu Hirokiego. - Hej załogo, przywitać się z szefem - rzucił wesoło, a wszyscy zgodnym chórem krzyknęli "Cześć szefie". - Wszyscy obecni.

- Rozumiem... mam nadzieję, że się nam uda - mężczyzna wstał ze stołka i poszedł raz jeszcze umyć ręce. - Okay, mogę pracować na pełnych obrotach. Hej Takano... moglibyśmy do was jeszcze wpaść jakoś w wakacje? - zapytał go zaraz. - Jakiś taki spokojny urlopik trochę dłuższy bym sobie wziął wtedy... albo wymienilibyśmy się mieszkaniami... wy wpadlibyście nam na chatę a my wam... to do obgadania.

Mara_Jade pisze...

Ryu potrzebował chwilki czasu na pochłonięcie swojego kawałka czasu, a w końcu dopił też herbatkę.
- Było pycha. Jestem usatysfakcjonowany - wyszczerzył się do swojego mężczyzny.

- Szefie... co? ... Coś przerywa... kiepski... zasięg, cześć! - mężczyzna rozłączył się, gdy tylko Hiroki zadał to nurtujące go pytanie. Uparli się by ten nie musiał za dużo pracować, kiedy go z nimi nie ma.

Ren w tym czasie zebrał dwa zamówienia i cztery piski klientek, które uznały go za cudowny nabytek kawiarni. Taki przystojniak w końcu. Raz po raz przywoływały go do stolika i domawiały to ciacho, a to kawę.

Mara_Jade pisze...

- Możemy ruszać - zgodził się chłopak, powoli przenosząc się na wózek i pozwalając Junowi prowadzić. - A możesz się trochę nachylić? - zapytał zaraz, próbując im zrobić selfie.

- Ale za co? Trochę racji mają - odparł ze śmiechem Naoki, po czym objął go ramionami i ucałował szybko w policzek. - Dbają o ciebie po prostu.

- Napiwków ci nie oddam - Ren zaśmiał się cicho i pokazał mu język, po czym wrócił do swoich klientek, cierpliwie odpowiadając na ich pytania.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki, wyszło super - uśmiechnął się Ryu. - Ne, jak wrócimy do Japonii to pójdziesz ze mną do purikury? - zapytał go zaraz.

- Wiem, że się martwisz - wymamrotał Naoki. - Ale oni pewnie też się martwią, o ciebie. Więc daj im się pomartwić - poprosił go.

- Tak jest, postaram się - uśmiechnął się mężczyzna podchodząc do nowoprzybyłych i zbierając kolejne zamówienia.

Mara_Jade pisze...

- Będzie u mnie na tapecie - odparł z wielkim uśmiechem. - Ale tak tylko jak będę w domu, potem zmienię, bo na studiach ukrywam cię w telefonie - przyznał z lekkim westchnieniem.

- Mhm porozmawiasz porządnie z Yasu jak do ciebie zadzwoni - ucałował go w policzek. - Pewnie gdyby nie jego sytuacja w domu, byłoby inaczej - zauważył cicho, choć geniuszem się tu nie wykazał.

Ren, gdzieś w południe przyszedł znów do kuchni.
- Zarządzam dla nas przerwę bracie - oznajmił spokojnie. - Chcesz herbaty czy kawy? - zapytał go zaraz. - Klientów póki co nie ma... ale dzisiaj masz ruch jak na Shibuyi... - wywrócił oczyma.

Mara_Jade pisze...

- No muszę, żeby się nie wydało, że mnie kochasz nie? I ja ciebie też... różnie bywa na studiach "która godzina?" i zaraz mogłoby się wydać - wyjaśnił spokojnie chłopak.

- To porozmawiaj z nim jak przyjaciel z przyjacielem - poprosił go tylko, na moment zamykając oczy. - Okay, odpuśćmy sobie tę atrakcję dzisiaj, zjedzmy tylko obiad i do domku - dodał zaraz

Ren uniósł lekko brew, a zaraz potem uśmiechnął się szelmowsko.
- Dam z siebie wszystko, szefie - zażartował.
~.~
Koło 6 do kawiarni wpadł Yuya z Maxem.
- Wujek! Tatuś! - chłopiec nie zważając na nic wbiegł do kuchni i omal nie przewrócił tortu, szczęśliwie zatrzymując się na dwa kroki przed nim. - Tatuś bo my zrobiliśmy coś głupiego. Tata Maxa jest policjantem i Max wziął mu kajdanki. I... - chłopiec czuł, że zaraz dostanie taki ochrzan jak nigdy, ale przecież musiał to powiedzieć. - I założyliśmy je wujkowi jak spał dla zabawy... a nie mamy kluczyka... i wujek chyba nie bardzo lubi ten dowcip. Bo bardzo się przestraszył i już krew z nadgarstków mu płynie bo próbuje się uwolnić... - wycofał się kilka kroków, a Max schował się za jego plecami. Wielki przyjaciel, nie ma co!

Mara_Jade pisze...

- Mam na nie hasła ustawione - uśmiechnął się do niego. - No bo inaczej się nie dało... nie znam innego sposobu - wzruszył nieco ramionami. - NAo chyba że inny telefon, ale to bez sensu.

Naoki tylko wrócił na swoje miejsce i poczekał aż Hiroki będzie już przyszykowany.
- Dzisiaj ty wybierasz knajpkę na obiadek - uśmiechnął się do niego.

Tomo wychylił się z kuchni.
- Nie mogę tego zdjąć - wymamrotał nieco uspokojony faktem, że Takano do niego przyszedł, a on nie został uwięziony w łóżku. Tym razem obyło się bez tego. Mógł swobodnie chodzić, tylko strasznie słabo mu się oddychało. - Nie chcą zejść - nacisnął jedną dłonią na drugą próbując przesunąć przez nią obręcz, bezskutecznie. - Następnym razem to ciebie niech tak skuwają - jęknął cicho.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... no tak, ale u ciebie to jest trochę łatwiej z tym... - wymamrotał. - Raczej wy już nie dopytujecie która godzina i nie zaglądacie ciekawie przez ramię... i nie jeździsz na wózku - zauważył, bo to że siedział ciągle też miało znaczenie. Mógł nawet nie zauważyć, że ktoś spogląda na to co robi w telefonie.

- Brzmi wyśmienicie - uśmiechnął się Naoki. - Aż się głodny zrobiłem - rzucił ze śmiechem, czując burczenie brzucha.

Tomo pozwolił mu się tym zająć, w tym czasie skupiając się na swoim oddechu.
- Jeszcze nie mogę się uspokoić - zacisnął wargi. - Zdjęli mi gips - spróbował poprowadzić myśli gdzieś indziej.

Mara_Jade pisze...

- Trochę tak, ale rozumiem, że musimy i przecież nie marudzę - odparł spokojnie chłopak. - Nie wszystko mi się będzie podobało przecież w życiu.

- Nareszcie - Naoki klasnął entuzjastycznie w dłonie i poszedł za Hirokim, zapinając tylko mocniej swą kurtkę. - Idziemy pieszo? - zainteresował się. - Bo jak tak, to chcę tylko torbę do samochodu wrzucić - zastrzegł sobie.

Kiedy wreszcie kajdanki opadły na jego kolana, natychmiast przytulił się do swojego męża, łapiąc łapczywe oddechy.
- Przekażę Yuyi, że następnym razem ciebie ma kuć, ok? - szepnął mu do ucha. - Mam jutro na rehabilitację przyjechać... pojedziesz ze mną? - wrócił myślami do swej nogi.

Mara_Jade pisze...

- A kiedy ci przeszkadza? - zainteresował się chłopak, spoglądając na niego z zaciekawieniem.

- Pasuje. Spacer dobrze nam zrobi. Nawet taki krótki - uśmiechnął się Naoki najpierw kierując swe kroki w stronę auta.

- Chcę - skinął głową Tomo, pozwalając mu się opatrzyć. - I jasne, że ci pomogę... wolę pomagać niż być ofiarą zabaw dzieciaków - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Mhm no fakt, to dość problematyczne w takich wypadkach - przyznał szczerze. -I obawa, że ktoś zobaczy czy to że nie mogę zapraszać nikogo do siebie...

- Jestem, ale na spacer znajdę siłę - wrzucił swą torbę do auta i złapał Hirokiego pod rękę. - Bo będzie to spacer z tobą.

- Kaneki został w mieście. Chciał się sam pokręcić, zdobyć jakieś materiały do mangi... zdjęcia czy coś - uśmiechnął się. - Więc jak odebrałem Yuyę i Maxa to się pożegnaliśmy - Tomo złapał Takano mocniej za rękę.

Mara_Jade pisze...

- Już o tym rozmawialiśmy i mówiłem ci, że tego nie zrobię - odparł tylko Ryu, nie chcąc już wracać do tego tematu.

Naoki uśmiechnął się do niego szerzej i uścisnął lekko jego dłoń ruszając za nim w stronę wspomnianej knajpki.

- Trochę tak, ale kupiliśmy mapę, pokazałem mu gdzie jest przystanek... i w ogóle powiedziałem, że najlepiej jkby zadzwonił to po niego przyjadę - szepnął Tomo, siadając na krześle w kuchni i chwilę pijąc tylko wodę.

Mara_Jade pisze...

- Ne zagramy w wyścigi na konsoli? - zapytał go, gdy tylko wjechali do domu.

- Hm... może... może ten - Naoki przesunął palcem po karcie i postukał taki wyglądający na bogato ale bez przesady.

- Mógłby... - Tomo wstał z miejsca i na moment ukucnął. Nabrał kilku głębokich wdechów i przerwał Takano robienie dekoracji, obejmując go od tyłu ramionami na tyle na ile miał siłę.

Mara_Jade pisze...

- Super, to idę ją odpalać - uśmiechnął się do niego i pojechał do pokoju, by wyszperać grę i włączyć cały sprzęt.

Naoki w tym czasie raz jeszcze przejrzał kartę i odłożył ją na bok. Klasnął w dłonie, kiedy Hiroki przyniósł wszystkie składniki. - Mhm aż ślinka leci - szepnął.

- Wiem, ale... ale potrzebuję chwili... w twoich ramionach. Wiesz, czuję się... tak bezpiecznie jak mnie przytulasz - wymamrotał muskając tylko raz jego szyję ustami. - Przepraszam, że ci przeszkadzam.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego i podał pada.
- Dzisiaj postaram się z tobą wygrać - uśmiechnął się szeroko, dziękując mu za soczek.

- No wiem, ale już i tak jestem szczęśliwy - oznajmił spokojnie. - I na ćwiczeniach szło mi całkiem dobrze - dodał zaraz.

- Ja właśnie z tym... Kaneki właśnie przyszedł, więc masz ostatniego klienta... może dołączycie do nas? Tylko on chce twoją sławną czekoladę.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej nie trzymaj, bo mi fory dasz - zaśmiał się chłopak, sobie też wybierając samochód. - Wiesz gdzie bym jeszcze chciał pójśc kiedyś? Nigdy tam nie byłem... ale chciałbym pójśc w Japonii i pograć na maszynach...

- No tylko z tą atrapą nie mogłem sobie poradzić - dorzucił jeszcze trochę warzyw. - Jutro idę po zajęciach do psychologa, bo mnie szef udusi jak nie będę chodził - westchnął jeszcze. - A potem gorący seks z moim kochaniem - zażartował trochę.

- Uhm już lepiej... pójdę do nich - odparł z lekkim wahaniem. - Dla mnie zwykłą dzisiaj, dobrze? - poprosił zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Serio? Pójdziesz ze mną? - spojrzał na niego zaskoczony. - Super - dodał zaraz wesoło, skupiając się na grze.

- No coś tam potrafię - zgodził się ze śmiechem, muskając jego usta swoimi, a potem doprawiając trochę danie.

Tomo skinął głową i przystanął przy szafkach. Zdecydował, że lepiej zostanie i pomoże. Dla swojego komfortu psychicznego przede wszystkim.

Mara_Jade pisze...

- Bo myślałem, że rzucisz mi, że jesteś na to za stary - odparł tylko Ryu. Często obawiał się takich odzywek i nie bardzo wiedział jak na nie mu odpowiedzieć. - Dlatego się cieszę, że pójdziesz - dodał zaraz.

- Nie jestem ostry - pokręcił przecząco głową chłopak. - Tylko czasem nie jestem pewien swych umiejętności...

- Ja też - uśmiechnął się lekko Tomo. - Ale jeszcze wcześniej pojadę sobie moim nowym autkiem - dodał z wielkim uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Nie robię... ty czasem robisz z siebie staruszka i mi się udziela - zaśmiał się cicho, po czym wziął sobie kawałek jabłka.

- No bo jestem wśród samych policjantów... i mam wrażenie, że oni są dużo sprawniejsi ode mnie - przyznał bez bicia.

- Nie no... z tobą. Na rehabilitację jutro weźmiemy moje autko - uśmiechnął się do niego. - Hm... no nie wiem... - cmoknął nieco. - A nie zarysujesz mi go?

Mara_Jade pisze...

- No to nie narzekać mi - poprosił ze śmiechem, a potem dokończył wyścig wygrywając z nim. - Juhu! Pierwszy raz mi się udało - wyszczerzył się do Juna.

- No niby masz rację, ale to jakoś tak siedzi we mnie - przyznał szczerze i przeciągnął się lekko. - Kocham cię wiesz? Najmocniej.

- No dobra, to mogę ci go pożyczyć - uśmiechnął się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - Ryu ukłonił mu się ze śmiechem, a potem dopił swojego soczku. - Dobrze mi się z tobą gra.

- Twój chłopak bardzo się stara, by ją odzyskać - zapewnił go, biorąc sobie trochę mięska. - Ale póki co kiepsko mu idzie - dodał jeszcze. - Choć widzi światełko w tunelu.

- Dobrze, mogę siedzieć obok ciebie, co nie? - upewnił się tylko, biorąc czekolady i wychodząc do Rena i Kanekiego.

Mara_Jade pisze...

- Ja też - przyznał wesoło, podbierając sobie jabłko i na moment odkładając konsolkę. - Zagramy potem rewanżyk - dodał zaraz.

- To trzymaj dalej - poprosił go wesoło, samemu też sobie nabierając trochę warzyw i mięska. - Pyszne wyszło - zauważył.

Tomo usiadł obok niego i objął dłońmi swoją czekoladę.
- Fajnie było. Znalazłem sporo inspiracji... teraz pracuję nad mangą, której akcja ma się dziać w małym miasteczku - uśmiechnął się. - Uhm... będzie o lekarzu - dodał zaraz, zerkając na Rena. - Bo mam wgląd w jego pracę i mogę szczegóły dopracować...

Mara_Jade pisze...

- Okay, to wtedy skopiesz mi tyłek - zażartował Ryu, biorąc sobie jeszcze jabłko i siadając wygodniej. Rozciągnął się trochę. - I potem wezmę prysznic i rozmasujesz mi nogi?

- Pewnie tak, ale mimo to uwielbiam takie jedzonko - uśmiechnął się do niego Naoki. - Czasem właśnie brakuje mi tych smaków... - przyznał cicho. - Bo wiesz, ja to raczej jadałem te wykwintne potrawy - wyciągnął z portfela tabletkę przeciwalergiczną, którą zawsze brał do posiłku w razie czego. - I różnie bywało. Niby podniebienie było cudne, a mimo to czegoś brakowało...

- Ale ja odpocząłem. Zbieranie takich zdjęć to dla mnie forma zabawy i odpoczynku. Prawie nic nie szkicowałem - uśmiechnął się Kaneki.
- Poza połową zeszytu - wywrócił oczyma Ren.
- Odezwał się ten, którego pannice podrywały cały dzień - Kaneki cmoknął z niezadowoleniem, na co Tomo roześmiał się cicho.

Mara_Jade pisze...

- Możesz - zgodził się RYu choć z lekkim wahaniem. Ostrożnie przesunął dłonią po włosach swojego mężczyzny. - Mięciutkie są.

- Chcę, koniecznie... i jak wrócimy do Yukan... to też - poprosił go. - Może z całym teamem?

- No co ty... żadna mnie tak nie podnieca jak mój chłopak - zapewnił ich gorliwe mężczyzna i ucałował Kanekiego lekko w policzek, na co chłopak się nieco zarumienił. Tomo upił wreszcie swej czekolady oddychając głęboko.
- Może zostaniecie dzisiaj na noc, co? - zaproponował spokojnie. - Jest już późno, nie jedźcie nocą.

Mara_Jade pisze...

-Serio - uśmiechnął się chłopak, nadal nieco się nimi bawiąc. - Są mięciutkie i pewnie ładnie pachną - dodał zaraz, po czym zerknął na niego. - Mogę włączyć telewizor?

- Ano byłoby fajnie. Uczcimy razem, że wróciliśmy - uśmiechnął się.

- No nie wiem... - Ren skrzywił się nieco. - Kaneki ma jutro spotkanie ze swoim redaktorem - westchnął ciężko.
- Ale po południu - mruknął tylko chłopak. - Możemy zostać.

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale może nie chcesz oglądać i będzie ci to przeszkadzać - zauważył tylko Ryu, włączając sobie telewizję na jakiś głupi program, byle tylko się zrelaksować.

- Dobrze - chłopak wstał z miejsca i nieco pobladł łapiąc Hirokiego mocno za rękę. Tuż przed nim stanął jego ojciec i uśmiechnął się do niego lekko.
- Miło znów cię widzieć - zauważył tylko. - Tak się zastanawiałem dokąd wybyłeś. Czysty przypadek - zaznaczył zaraz. - Ale nie mam teraz dla ciebie czasu - dodał jeszcze, nawet nie patrząc na Hirokiego. - Panowie wybaczą - odchrząknął jeszcze i podążył za kelnerką do prywatnych kwater, najpewniej mając tam swoje szemrane układy. Naoki przez moment podążał za nim wzrokiem, po czym dopiero gdy ten zniknął mu za kurtyną, zorientował się że wstrzymuje oddech.
- Możemy już iść - powtórzył tylko do Hirokiego, chcąc brzmieć przekonywująco. - Możemy wstąpić po drodze do sklepu? Potrzebuję papierosów.

- Bo nie miało być żadnego redaktora - przypomniał sobie Tomo, znów popijając trochę swojej czekolady.
- Ale wyskoczył i już - westchnął Kaneki. - Zadzwonił i twierdził, że to pilne.

Mara_Jade pisze...

- Nie przeszkadzasz - zapewanił go chłopak, jakoś tak odruchowo głaszcząc go po głowie, podczas oglądania telewizji.

Naoki przytulił się do jego ramienia i odetchnął mroźnym powietrzem, gdy znaleźli się na zewnątrz. - Jak wrócimy to wyjdę z psiakami, a potem... może się wspólnie wykąpiemy? - zaproponował.

Tomo zabrał swój kubek.
- Nie dam ci, póki nie wypiję do końca - burknął nieco niezadowolony, że się mu chce wyrwać niedokończoną czekoladę.
- To może my już pójdziemy do Yuyi - zaproponował Ren, obejmując Kanekiego ramieniem.

Mara_Jade pisze...

Ryu mu nie odpowiedział, bo zajął się oglądaniem, a kiedy program się skończył, przeciągnął się nieco. - Ne, Jun... ja pójdę się umyć, ok?

- Brzmi jak dobry plan - zgodził się z nim chłopak, kiedy wracali do samochodu. - Będzie mi miło, gdy mi potowarzyszysz.

Tomo powoli skończył swą czekoladę, zaraz idąc z Takano do domu.
- Kocham cię, wiesz?

Mara_Jade pisze...

- Okay - chłopak od razu wstał i ruszył do łazienki. - A potem masaż - przypomniał mu jeszcze. Wrócił po dwudziestu minutach, bo dobrze mu się siedziało w wannie, ubrany w biały t-shirt i czarne spodnie od dresu. - Jun, Jun? - wpakował mu się na kolana. - Kocham cię.

Naoki zapiął pasy, a potem raz jeszcze odetchnął pełną piersią.
- A potem trochę się porelaksujemy i zjemy dobrą kolację.

- Wiem - Tomo uśmiechnął się do niego i już wszedł do mieszkania. - Pamiętasz, że idę na nockę, nie? - upewnił się jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - ucałował go mocno w usta. - Połechtałem cię to teraz możesz masować - dodał ze śmiechem.

- Najadłem, ale mamy zajść po fajki, potem z pieskami, wspólna kąpiel i relaksik przy książce... to już zgłodnieję przecież - poklepał się po brzuszku.

- Dziś, dziś... ale to jeszcze mam czas - dodał zaraz spokojnie, po czym zsunął buty i poszedł do salonu.

Mara_Jade pisze...

Ryu pokazał mu tylko język i położył się wygodnie na kanapie. Lubił kiedy Jun go masował. Czasem było mu tak dobrze, że prawie zasypiał.

- Możemy - zgodził się ochoczo Naoki, muskając jego policzek ustami, a potem zakładając na głowę kaptur i naciągając go mocno na oczy. Potrzebował chwili prywatności, by pozbierać myśli. Zacisnął mocno powieki i wargi, po czym zerknął przez szybę samochodu. Zaczynał nienawidzić swej słabości. Co z tego, że uczy się samoobrony, jak paraliżuje go strach? Co z tego, że jest dobry na zajęciach, jak nie ma pojęcia co zrobi w sytuacji ataku na jego osobę?

- Tak jest - Tomo mu zasalutował, a potem położył się na kanapie, z głową na kolanach Kanekiego. - Co szkicujesz?
- Yuyę - zaśmiał się trochę Kaneki. - Poprosił o portret was wszystkich w formie mangowej. Trochę trudno to sobie wyobrazić, ale już pomysł mam.
- Oj daj spokój... nie musisz tego robić - jęknął Tomo, przykrywając się trochę kocem.
- Ja to lubię, to dla mnie przyjemność, więc daj mi się pobawić - żachnął się Kaneki.
~.~
Ren za to wpadł do kuchni i przystanął w drzwiach.
- Twój facet podrywa mojego - westchnął teatralnie, żartując sobie oczywiście.

Mara_Jade pisze...

- Lepiej - przyznał neico sennie i przeciągnął się lekko siadając. Poklepał miejsce obok siebie, a potem bezceremonialnie wpakował mu się na kolana. - Teraz chcę się trochę potulić - zażądał, ale z objęć Juna wyrwał go dzwonek do drzwi. Serce podskoczyło mu do gardła. Nikogo przecież nie zapraszał.

Naoki pokręcił przecząco głową, teraz nie będąc w stanie wydobyć z siebie głosu, ale nawet nie rozpiął sobie pasów. Zacisnął tylko mocniej wargi i nabrał kilku głębokich oddechów, a potem spojrzał na niego z najszerszym uśmiechem jaki potrafił z siebie wydobyć.
- Nie, bo się jeszcze rozpłaczę i wcale sobie nie pogadamy - zaśmiał się cicho.

- No bo ty masz to sformalizowane. Obrączka jest... a ja nie wiem, czy jestem dobrym facetem dla niego - przyznał szczerze. - Czasem w to wątpię...

Mara_Jade pisze...

- Hej Jun! - Tony uśmiechnął się do niego szeroko. - Byłem w okolicy, więc postanowiłem ci zawał serca zgotować. Mam po piwku. Dla twojego młodego też - pokazał na torbę. - Mogę?

Ponownie pokręcił głową.
- Jak ci powiem, to znów mi powiesz, że nie jestem pewien siebie i takie tam - zauważył ze śmiechem. - Boję się go - dodał zaraz. - Strasznie się go boję, chyba bardziej niż zimnej lufy pistoletu przy własnym karku. Jak to sobie wyobrażam to jeszcze z lufą jestem w stanie myśleć, ale jak stoje przed nim to nie wiem co robić - wydusił z siebie, znów chowając się pod kapturem, by ukryć trochę swoje łzy. - Boję się, że nie dam rady się obronić... bo to co ćwiczymy to nie jest realna sytuacja...

- Mhm pewnie masz rację - zgodził się Ren, dołączając do niego w kuchni i zmywając trochę naczynia. - Jednak zostajemy do rana... sorki, że ci tak gitarę zawracam...

Mara_Jade pisze...

- No widzisz? Ja to wiem jakie niespodzianki robić - roześmiał się serdecznie, przypominając sobie o ściągnięciu butów. - Jutro musicie wpaść koniecznie - dodał zaraz. - Te plany się nie zmieniły - dodał zaraz spokojnie, a potem pomachał do Ryu. - Cześć - przywitał się z nim.

- To nie tak, że im nie ufam - zaprzeczył zaraz Naoki. - Ja sobie nie ufam... nie wiem czy sobie poradzę podczas normalnego ataku - wyjaśnił cicho, wciąż nie ruszając się z samochodu. Nawet nie zauważył, kiedy Hiroki go rozpiął i ostatecznie wyłączył silnik. - Czasem... czasem chciałbym go zabić - zagryzł mocno wargi.

- WY też jesteście mile widziani, ok? Pamiętaj o tym - poprosił go jeszcze Ren.

Mara_Jade pisze...

- Nie no, zrobię wam może herbaty czy coś... i chwilę posiedzę - nie chciał być niegrzeczny.

Chłopak skinął głową w odpowiedzi i ukradkiem spróbował wytrzeć łzy z oczu, choć szło mu to opornie. W końcu jednak zrezygnował. Skrzyżował ręce na piersi i pozwolił sobie na łzy, pociągając nosem od czasu do czasu.

Zanim obiad był gotowy, Tomo przysnął na kolanach Kanekiego, a młodszy zaśmiał się cicho i przystawił palec do ust, kiedy Takano pojawił się w pokoju.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, ja też nie piję. Jestem samochodem - przyznał się męzczyzna. - Przyniosłem bo nie wiedziałem co innego mogę wam kupić - skrzywił się lekko.
- To ja zrobię herbaty - Ryu pojechał od razu do kuchni.
- Ciężki dzień mieliście?- Tony uniósł lekko brew.

Naoki wtulił się w niego trochę jeszcze długą chwilę nie mogąc się uspokoić. Objął go mocno ramionami pozwalając Hirokiemu być dla siebie wsparciem. Trochę się wahał i obawiał tego, nie wiedział jak się zachowywać z tak dużym wsparciem, ale musiał przyznać, że trochę lżej mu się zrobiło.

- Ale dopiero co zasnął - Kaneki trochę zaprotestował. - Jeszcze nawet nie ścierpłem - uśmiechnął się odrobinę.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, dzisiaj miał być niewinny żarcik... i telefon mi padł zanim wysłałem ci smsa - przyznał drapiąc się po głowie. - Wybacz, następnym razem się poprawię.

- Dobrze - zgodził się z nim, tym razem łapiąc go za rękę i idąc z nim do domu po psa. - Dobrze, że z nami pójdziesz - uśmiechnął się nieco słabo, ale jednak.

Kaneki już nie protestował. Dokończył szkic rysunku i odłożył go na stolik.
- Ale lepiej jak ty go obudzisz - poradził mu zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, zakoduję i dam znać - odparł spokojnie Tony. - Odwoziłem żonę na babskie posiedzenie. Bawi się blok obok waszego - uśmiechnął się nieco. - I tak wpadłem na pomysł, że wpadnę na godzinkę. Dłużej nie będę wam siedział - obiecał, kiedy Ryu przywiózł im herbaty.
- Uhm, ale ja pójdę spać - wymamrotał czując że zaraz padnie ze zmęczenia. - Przepraszam.

- Serio? To dobrze, bo ja też - ucałował go w policzek, a potem uśmiechnął się szerzej, kiedy Hiroki tak bezceremonialnie pokazywał wszystkim czyim chłopakiem Naoki jest. Ucieszył się z tego.

Tomo otworzył powoli oczy i jakby odetchnął głęboko widząc przed sobą Takano.
- Dobrze - ziewnął jeszcze i przetarł oczy. - Już wstaję.

Mara_Jade pisze...

- Owszem i jako porządny mąż,. jestem pod telefonem - przyznał wesoło. - Czasem można co nie? - Tony pożegnał się zaraz z Ryu i upił trochę herbaty. - Nie będę długo siedział - zapewnił go. - Chciałem ci tylko pokazać... że i do ciebie można wpadać bez zapowiedzi. Niektórzy nasi nauczyciele tak robią...

- Uhm pewnie, bo zimno - zgodził się Naoki chuchając zaraz trochę i ciesząc się mroźnym powietrzem. - Tylko wejdziemy po fajki do marketu ok? - przypomniał mu jeszcze.

- Chyba nie - pokręcił przecząco głową. - Ale nie wiem... - wzruszył ramionami. - Nie za długo pospałem...

Mara_Jade pisze...

- Też mam taką nadzieję, ale do mnie wpadali bez zapowiedzi, więc... po prostu uważajcie - poradził. - Wiesz, u nas... nie trzeba zapowiadać wizyty wcześniej - dodał zaraz, choć myślał, że Jun to wie. - Więc zdarza się pomysł... a skoro jestem w pobliżu to czemu nie.

- Okay - Naoki od razu się zatrzymał i zawrócił do kiosku, a potem wrócił do Hirokiego z paczką fajek w dłoniach. - Zapalę sobie, będzie ci przeszkadzać? - zapytał jeszcze, bo choć widział już palącego Hirokiego to nie wiedział czy mu to nie przeszkadza.

- Nie jestem głodny... - wymamrotał tylko Tomo ale posłusznie wstał. Zwykle był nieco markotny po przebudzeniu.

Mara_Jade pisze...

- To już jakiś konkretny plan - zaśmiał się cicho. - Po prostu uznałem, że dobrze gdybyś wiedział o takim planie,

Naoki nie kwestionował tego więcej, tylko zabrał się za palenie. Starczyło mu pięć minut i byl już w powrotem, wtulając się w Hirokiego. Uwielbiał jego obecność.

- Mhm ok - Tomo nie był zbyt entuzjatyczny ale usiadł wraz z nimi i zabrał sięza jedzenie.

Mara_Jade pisze...

- Hm... zwykle talk robią przyjaciele - odparł po prostu Tony. - U nas to normalne, sorki... ja nie rozumiem do końca po co zapowiadać takie wizyty? Przecież nie oczekuje się od nich wielkich imprez, od kawy i rozmowy...

- Jasne, ja JUŻ jestem gotowy - przyznał szczerze mężczyzna, złączając z nim dłonie i wsuwając rękę do jego kieszeni, Jakoś tak spodobało mu się to.

- Kiedyś na pewno - Tomo ziewnął nieco i posmakował obiadu. - Dobre - przyznał spokojnie.

Mara_Jade pisze...

- No wiesz, liczymy się z tym, że mogę nikogo w domu nie zastać - odparł spokojnie. - Ja się z tym u was liczyłem, ale widziałem palące się światło, więc uznałem, że warto spróbować - przyznał szczerze. - Poza tym lepiej ja, niż ktoś inny.

Naoki skinął głową zsuwając buty.
- Ale najpierw... chciałbym się do ciebie przytulić pod kocykiem... - przyznał szczerze. Było zimno, a on pragnął po prostu się przytulać.

Chłopiec pokręcił przecząco głową.
- Nie wiem jak zrobić tę matematykę - wyjaśnił zaraz. - Resztę zrobiłem - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

Ryu spał już w najlepsze, okręcony kołdrą i wtulony w poduszkę Juna. Zmęczenie szybko go ululało.

Naoki uśmiechnął się szeroko i od razu usiadł obok niego, przytulając się mocno do swojego mężczyzny. - Kocham cię - rzucił cicho, całując go po szyi. - Mój najlepszy mężczyzna!

- Dziękuję - chłopiec dokończył obiad i zebrał naczynia od wszystkich. - Ja pozmywam - dodał zaraz z wielkim uśmiechem, a Kaneki zaśmiał się cicho.
- Aleście go dobrze wychowali - zauważył wesoło.
- Gdzie tam... Yuya od początku jakoś tak działał - zauważył Tomo, po czym objął Rena i Kanekiego mocno ramieniem. - Jakbyśmy się już nie widzieli, to jedźcie bezpiecznie i dajcie znać, że dojedziecie - poprosił ich, po czym ucałował Takano i poczochrał malucha po włosach. - To ja lecę.

Mara_Jade pisze...

Chłopak obudził się rano, nieco wcześniej niż Jun. Ziewnął jeszcze i przeciągnął się w łóżku, zanim się z niego wygrzebał, a potem pojechał od razu do kuchni, by wykombinować dla nich śniadanko.

- Mhm dużo cieplej - przyznał wesoło. - Uwielbiam tak z tobą leżęć - przyznał ze śmiechem. - Tak mi wtedy dobrze...

Ren ucałował mocno Kanekiego, a potem poszedł na moment do brata.
- Często się tak mijacie? - zapytał go spokojnie. - Znaczy Tomo często ma nocki?

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do niego szeroko.
- Robię dla nas jajecznicę - oznajmił. - Przepraszam, że wczoraj tak cię zostawiłem... ale padałem już - wyjaśnił cicho.

Naoki uśmiechnął się do niego i przytulił nieco mocniej. Przymknął oczy chwilę tak tylko oddychając. - Uspokajasz mnie tak - przyznał choć nie chciał tego powiedzieć na głos.

- My bardzo się mijamy - przyznał Ren.
- I czyja to wina? Kto bierze na siebie tyle, że często dzwoni do mnie i marudzi, że zostaje na 3 noc w szpitalu, hm? - Kaneki uniósł lekko brew. - Mi też się to zdarza, ale ty robisz to częściej - skrzyżował ręce na piersi.

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale głupio mi było przed profesorem... - wymamrotał spoglądając na swoje kolana. - Jasne, zrób nam tosty - zgodził się zaraz. - Ja dzisiaj piję sok pomarańczowy, a ty?

- Nie zamierzam zasypiać - zapewnił go z lekkim uśmiechem na twarzy. - Ne, Hiro-chan, lubisz śpiewać? - zapytał go zaraz.

- Hai, hai, me culpa - westchnął Ren. - Postaram się poprawić w najbliższej przyszłości - objął swojego chłopaka i przytulił go mocno do siebie.

Mara_Jade pisze...

- Ale się trochę przejąłem - wzruszył ramionami i wyłożył jajecznicę na dwa talerze, samemu nalewając sobie soku. - No nic, co było to było - zdecydował zaraz.

- Moglibyśmy pójść na karaoke... nie dziś, ale w ogóle - uśmiechnął się lekko.

- Jasne, już znikamy - zaśmiał się Ren i biorąc Kanekiego za rękę poszli przygotować psiaki do wyjścia.

Mara_Jade pisze...

- Oj bo nas zaskoczył i nie wiedziałem jak się zachować - wyszeptał Ryu stawiając talerze na stole i wlewając sobie soku do szklanki.

- Dobrze, obiecuję, że postaram się za dużo nie śmiać - zachichotał trochę.

Chłopiec od razu przyniósł zeszyt i książkę, a potem usiadł przy stole wraz z Takano.
- Cała strona jest do zrobienia tatuś - powiedział cicho.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze - uśmiechnął się lekko chłopak, siadając na swoim miejscu. - Ale wydawał się rprzyjazny - dodał zaraz.

- No bo ja też za dobrze nie śpiewam i podejrzewam, że pośmiejemy się obaj - ucałował go mocno w usta. - Kochanie moje.

- Przeprosiliśmy - odparł Yuya. - Wujek powiedział, że następnym razem ciebie mamy skuć, tatuś... - dodał zaraz spuszczając wzrok. - Ale chyba nie mówił poważnie...

Mara_Jade pisze...

- Może dzisiaj poznam go lepiej - zauważył wesoło, upijając trochę soku i zaczynając jeść. - Chciałbym z nim normalnie pogadać.

- To trzeba to karaoke uskutecznić - ucałował go znów i powoli z niego zszedł. - Telefon ci wibruje - zauważył spokojnie. - Pójdę nam łóżko pościelić a ty opieprz Yasu.

- Dobrze tato, przepraszam - powtórzył chłopiec, wstydząc się tego co zrobił.

Mara_Jade pisze...

- Ale będziesz mnie tam wspierał nie? Dziwnie mi tak z profesorami być na ty - odchrząknął. - Rozumiem już co czuje Mark...


- Hej, słyszałem że dzwoniłeś - Yasu zaciągnął się dymem papierosowym i powoli wypuścił go z płuc. - Co tam? Już za mną tęsknisz? - zainteresował się.

Chłopiec od razu się za to zabrał, a po umyciu wrócił do Takano.
- Tato? A mogę jeszcze zagrać na komputerze z Maxem? - zapytał go zaraz. - Przez internet... tylko trochę?

Mara_Jade pisze...

- Prawda, czyli że mam odrobinę lepiej - zaśmiał się cicho Ryu. - Ale nie wiem czy to tak dobrze - zachichotał nieco.

- Mhm jak skończymy z tą sprawą to sobie wezmę urlop - odparł spokojnie Yasu. - Jesteśmy na tropie, jak dobrze pójdzie za trzy dni będziemy mieć wszystkie dowody i będzie można zrobić nalot. Po nim pójdę na to przymusowe wolne, wcześniej nie ma opcji - westchnął, siadając sobie na murku. - Możesz sobie do komendanta dzwonić ile wlezie - dodał zaraz. - Nie da mi wolnego, bo mamy za mało rąk do pracy. Ostatnio jakaś epidemia grypy panuje. Dużo ludzi na urlopie...

Yuya trochę posmutniał, ale skinął lekko głową. Rozumiał, że zrobił źle i nie zamierzał się kłócić o komputer.
- A przyjdziesz potem tatuś? Żeby poczytać? - zapytał go z nadzieją.

Mara_Jade pisze...

- Ano, pierwszy... ale nie pierwszy jak pijemy razem - przypomniał. - Piliśmy już w domku, ale na imprezie nie byliśmy - przyznał ze śmiechem.

- Hiroki, sam nie wziąłbyś urlopu w takim momencie sprawy, więc przestań się wymądrzać stając z boku ok? - mruknął mężczyzna spoglądając w niebo. - Machnąłbyś ręką na moją troskę i dalej robił swoje. A wieczorami siedziałbyś w szpitalu przy Naokim, gdybyś był na moim miejscu - odchrząknął. - Więc z łaski swojej, odpierdol się ode mnie i po prostu poczekaj do końca sprawy. Jem i nie opuszczam posiłków, a że jestem zmęczony, nic na to nie poradzę. Takie życie.

Yuya złapał go za rękę i trochę pociągnął do siebie do pokoju, a potem podał mu książkę, już kładąc się do łóżka i mocno okrywając kołdrą.

Mara_Jade pisze...

- Bo ty się nigdy nie upijasz - wypalił Ryu. - Serio, to nie w porządku... ciągle tylko ja piję za dużo... - burknął.

Yasu odetchnął głęboko i przymknął oczy.
- Nie przeskanuje ci 10 teczek materiałów, porąbało cię doszczętnie. Pół dnia roboty by mi to zaję... - Yasu urwał, a telefon potoczył się po ziemi. Hiroki mógł dosłyszeć znajome kurwienie i odgłosy walki, a potem ktoś uniósł telefon i uśmiechnął się krzywo.
- Cześć Hiroki, pamiętasz mnie? - zaśmiał się cicho. - Niepotrzebnie ze mną zadzierasz. Dzisiaj przychodzę tylko z ostrzeżeniem, nie rób niczego głupiego. Mam cię na oku - rzucił. - Ach... i pospiesz się, bo twój przyjaciel za chwilę się tu wykrwawi - rzucił chłodno, odrzucając telefon w stronę Yasu. - Ostrzegałem cię - przykucnął jeszcze przy nim. - Ale nie słuchasz, dalej planujesz wpakować mojego syna do kicia... a ja wiem doskonale gdzie jest twoja rodzina. Następnym razem to oni będą moim celem.

Ren i Kaneki wzięli długi prysznic a potem usiedli jeszcze na kanapie. Ren zaparzył dla ich całej trójki herbaty.
- Oj bracie, dobrze wam tutaj. Fajne powietrze i jakoś tak spokojnie - zauważył z pewną nostalgią w głosie.

Mara_Jade pisze...

- Mhm... chciałbym cię kiedyś zobaczyć pijanego - przyznał szczerze. - No bo to nie fair, że tylko ty mnie takiego widzisz - bąknął.

Naoki o nic nie pytał tylko od razu wykręcił numer i zadzwonił po karetkę. Wyjaśnił to co usłyszał od Hirokiego, po czym rozłączył się.
- Zaraz tam będą - usiadł obok swojego mężczyzny. - Chcesz wracać? - zapytał go prosto z mostu, bo w takich chwilach może lepiej by było, gdyby znalazł się obok swojego zespołu.

- Domyślam się. Pewnie trudno jest przejść do szybszych obrotów - zauważył spokojnie. - Choć ja póki co nie mam nic przeciwko.

Mara_Jade pisze...

- To będzie mój plan, żeby cię upić - zachichotał Ryu i przeciągnął się lekko. - Bo ja też chcę cię takiego poznać.

- Uhm... ale możesz wziąć urlop i wrócić po kilku dniach - zaproponował. - Tylko... jak wracasz to wracam z tobą, teraz bałbym się tu zostać sam - zaznaczył zaraz, łapiąc go za rękę i mocno ją ściskając. Dwadzieścia minut później znów rozbrzmiał telefon.
- Szefie, Yasu jest w szpitalu, stracił przytomność przed przyjazdem karetki... i walczą o jego życie - zdał relacje jeden z kompanów Hirokiego. - Komendat zarządził poszukiwania... i dał ochronę rodzinie Yasu... pilnuj się szefie.

- Mhm rozumiem - Kaneki pokiwał lekko głową. - To dlatego Koyuki i Mary też tu mieszkają - zauważył wesoło.

Mara_Jade pisze...

- No co ty? Ja przecież nie dam rady cię nie kochać - zauważył wesoło chłopak, jedząc swoją jajecznicę. - Ale chciałbym zobaczyć tę twoją stronę po prostu.

- Zadzwonię jak operacja się skończy... nie wyglądało to dobrze szefie... - mężczyzna był najmłodszym z całej drużyny i po raz pierwszy miał do czyniania z tak wielkim uszczerbkiem na zdrowiu kogoś kogo znał i szanował. - Szefie? Może powinniśmy sobie odpuścić tę sprawę, co? - zacisnął wargi.

- Raczej nie - przyznał Kaneki. - Albo może... jeszcze nie. Fajnie sobie odpocząć, ale... jakoś tak Tokio wciąż jest mi bliższe. Myślę, że Renowi też...

Mara_Jade pisze...

- Doprowadzę. Dowiozę cię na wózku - zapewnił go gorliwie chłopak. - A jak się nie da, rto prześpimy się w krzakach, ale cię nie zostawię - obiecał mu.

- Uhm... Yasu został otoczony. Było ich pięciu. Wzięli go z zaskoczenia - wymamrotał, bo właśnie oglądali nagrania z kamer. - Prześlę ci nagrania szefie, może będziesz potrafił zidentyfikować któregoś. Głównego zbira znamy, ale tych nie bardzo - przyznał.
- Hiroki, twój najlepszy przyjaciel walczy o życie. Pakuj się i do niego jedź - Naoki już dłużej nie mógł wytrzymać. - Przecież to ważniejsze niż jakaś tam robota tutaj - fuknął na niego.

Ren spiorunował go wzrokiem.
- Staram się, ale bycie dyrektorem szpitala nie jest proste, wiesz? Już nie mogę sobie od tak wejść na salę operacyjną. Wcale mi się to nie podoba - burknął. - Więcej papierologii niż to warte... na dodatek nie chcą mi pozwolić leczyć potrzebujących, bo pieniądze się nie zgadzają...

Mara_Jade pisze...

- Jasne, ale nic na siłę, ok? Zawsze mogę upić cię w domku - pokazał mu język i uśmiechnął się szerzej, powoli dojadając śniadanko.

- Ok, ok - Naoki westchnął przeciągle i puścił go. Zdecydował się zapalić jednego, więc wyszedł na balkonik, by nie przeszkadzać już Hirokiemu.
- Zbierzemy ekipę i zrobimy nalot, ale... poprosimy o wsparcie drugi zespół. Szefie u nas 3 osoby są na urlopie, ciebie nie ma i Yasu walczy o życie... nie zostało nas zbyt wielu - wymamrotał.

- Mhm... czasem po prostu chcę to rzucić w cholerę - przyznał mężczyzna, a potem przytulił do siebie Kanekiego. - Bo mam serdecznie dość użerania się ze wszystkimi.
- Ale tego nie robisz, bo za bardzo kochasz swoją pracę - dodał zaraz Kaneki, muskając ustami wargi mężczyzny.

Mara_Jade pisze...

- Okay, pasuje, tylko ubiorę się wcześniej - zdecydował chłopak odkładając sztućce na pusty już talerz. - I zęby umyję.

- Szefie... lepiej nie. Jeszcze ciebie zaatakują - mężczyzna w końcu odetchnął głęboko. - Ok, powinieneś mieć na mailu nagrania. Jak dostanę wiadomość o Yasu to dam znać...

Ren zrobił się całkiem czerwony, a Kaneki roześmiał się nieco.
- No... podskoczył do takiej mocnej czwórki - zaśmiał się.
- Ale jesteś - Ren naburmuszył się tylko.

Mara_Jade pisze...

Ryu usiadł mu na kolanach, gdy tylko ten wrócił na kanapę.
- Czas na trochę przytulanek - ucieszył się dość mocno.

Naoki wrócił do domu chwilę potem i bez słowa zaparzył im herbatę. Postawił kubek na stole, swoim grzejąc sobie ręce. Wolał się póki co nie odzywać. Dać mu spokój na poukładanie myśli.

- Cztery na sześć - odparł spokojnie Kaneki.
- Bo mi głupio było i teraz szukam odpowiedzi w internecie... albo dzwonie do Tomo w sekrecie - odchrząknął Ren.

Mara_Jade pisze...

- Nie przepraszaj, przecież nic się nie stało - ucałował go chłopak, potem już mocno się w niego wtulając. - Kocham cię.

Komendant odebrał po kilku sygnałach.
- Oby to było ważne. W tej chwili to nie najlepszy moment na marudzenie - oznajmił chłodno, zaraz przez moment milknąc i wydając polecenia.

- No bo on mnie rozumie, a ty się ze mnie śmiejesz - fuknął Ren i schował twarz we włosy swojego chłopaka.

Mara_Jade pisze...

- To dobrze, bardzo się cieszę - zapewnił go Ryu obejmując go ramionami i po prostu się przytulając.

- Hiroki to nie jest najlepszy pomysł, lepiej tam zostań. Ciebie chcą i jedna osoba więcej tu biegająca nic nie zmieni - zauważył mężczyzna. - Dokończ to co masz do zrobienia i wtedy wracaj. Widzimy się za dwa tygodnie.

- Wiem, wiem - uśmiechnął się mężczyzna. - Ale póki co sobie radzę... nie dzwonię z każdą pierdołą, więc chyba nie jest tak fatalnie.

Mara_Jade pisze...

- Bo wczoraj je umyłem - uśmiechnął się lekko i odetchnął głęboko. - Dzisiaj będzie fajny dzień - zauważył spokojnie.

- Jedź do nich Hiroki. Załatw sobie wolne od lekarza - zaproponował mu Naoki. - Nie do pracy, ale do nich...

- Z tego, że sobie w seksie radzę? - uniósł lekko brew Ren, a potem roześmiał się lekko. - Daj spokój. Wiem, że nie jest źle - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Brzmi jak całkiem niezły plan - uśmiechnął się delikatnie i ucałował go lekko. - I do pracy... ja idę na pewno - przyznał z uśmiechem.

- Mhm... rozumiem - chłopak nie bardzo wiedział co zrobić, więc po prostu objął go od tyłu mocno przytulając. Bez zbędnych słów, bo przecież teraz nic go nie pocieszy. Będą musieli poczekać na wiadomość, co z Yasu.

- My nigdy nie byliśmy dla siebie wsparciem. Nasza rodzina była dziwna - przyznał z lekkim niesmakiem. - Każdy robił swoje i miał w dupie pozostałych...

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, ale to się umówimy jeszcze ok? No bo szef coś mówił o wyjściu razem na kolację... - przyznał szczerze. - Chciałbym z nimi wszystkimi raz pójść.

- Mogę ci jakoś pomóc? - Naoki od razu go puścił i pozwolił mu wrócić do pokoju. - Może kogoś poznam? - zaproponował cicho, bo przecież czasem miał do czynienia z szemranym towarzystwem.

- Wiem, byłem głupi i niewychowany - przyznał szczerze. - Ale zmieniłem się i nie planuję nawrotów aż takiej głupoty.

Mara_Jade pisze...

- Mhm ok - Ryu jeszcze trochę się w niego wtulał po czym ucałował go mocno. - Wstaję, poczytam sobie trochę.

- Ale chcę - chłopak usiadł obok niego, by zobaczyć to video. Skrzywił się nieco widząc jak nagle Yasu zostaje okrążony i nie ma szans by się obronić.

- Ale ty też masz wsparcie - zauważył szybko Kaneki. - Jest Tomo, Yuya, Koyuki a nawet Ren, czasami - odchrząknął, na co dostał kuksańca w bok od swojego faceta. - I ja... choć kiepskie ze mnie wsparcie pewnie.

Mara_Jade pisze...

Ryu przyszedł do niego i usiadł obok ze swoją książką. Przytulił się do jego ramienia. - Mogę tak? - zapytał go tylko.

Naoki skapitulował po kilku razach, bo robiło mu się niedobrze. Jakby ciągle i ciągle widział przed oczyma scenę ataku. Zagryzł lekko wargi.
- Zrobię kawy - mruknął tylko i poszedł do kuchni.

- No dobrze - Kaneki odetchnął głęboko. - Ale Ren mówił, że ty zawsze byłeś gejem...

Mara_Jade pisze...

- Nic a nic nie przeszkadza - zapewnił go chłopak, mocno się do niego przytulając i już wracając wzrokiem do swojej książki. ZCzytał dla przyjemności. Uznał, że czasem może tak robić.

Naoki przyniósł mu parującą kawę i razem ze swoim kubkiem usiadł obok ciebie.
- Nie zostawię cię samego. Czekamy razem na wiadomość o Yasu - zdecydował twardo.

- Uhm ale ja mu ufam - chłopak trochę się zmieszał i zszedł mu z kolan. - Pójdę się przewietrzyć - oznajmił cicho, po czym wyszedł z mieszkania.
- Dzięki bracie - Ren westchnął ciężko i oparł czoło o stół.

Mara_Jade pisze...

Ryu nawet nie zwrócił za bardzo na to uwagi. Dobrze mu się czytało, a że książka pochłonęła go w całości to ocknął się dopiero, gdy Jun nieco się ruszył.
- Ścierpłeś trochę, nie? Przepraszam - wymamrotał cicho.

- Hiro-chan... chciałbym być dla ciebie wsparciem w takich chwilach - zacisnął lekko wargi. - Więc nie wysyłaj mnie spać - poprosił tylko.

- Nie trzeba, poradzę sobie - Ren uśmiechnął się lekko. - Nic się nie stało, przejdzie mu... tylko teraz nawet nie próbuj za nim lecieć bo tylko pogorszysz sprawę. Biegałem tak pare razy i potem nie odzywał się cały tydzień.

Mara_Jade pisze...

- Już? - zdziwił się zerkając na zegarek. - O kurczę... nie wiedziałem że już tak późno - zamknął książkę. - Wybacz... zaczytałem się - poczochrał się po włosach. - I tak mi się dobrze siedziało obok ciebie - dodał zaraz.

Naoki skinął lekko głową i pozwolił mu tak się opierać. Usiadł tylko wygodniej.
- Wiem - przyznał cicho. - Wiem, że się martwisz i że czujesz bezsilność... masz prawo się tak czuć - zacisnął wargi. - I wiem, że chciałbyś z nimi teraz być, pewnie byłbyś w szpitalu teraz... uhm ale nie pozostaje nic innego jak wierzyć... w Yasu... - poczuł że to co mówi wcale nie ma sensu. - Przepraszam, mogę tylko być przy tobie... i pilnować, byś nic głupiego nie zrobił.

- Ale to nie na tobie by się odbiło, tylko na mnie - mruknął. - Dlatego nie idź za nim. Nic się nie stanie, trochę się poboczy, pokrzyczy na mnie i przeproszę go i tyle - uśmiechnął się lekko. - Ja wciąż pracuję na jego zaufanie, bo ojciec regularnie mu je podburza...

Mara_Jade pisze...

- Ano... ale mi się to podobało. Jestem w połowie i chętnie czytałbym dalej - przyznał ze śmiechem. - Ale to jutro ją skończę czy coś.

- Szefie... nie martw się o nas. Nie zrobimy nic głupiego - zapewnił go chłopak, któremu zaraz zabrano telefon.
- Lekarze mówią, że teraz są naważniejsze godziny. Jak przeżyje noc to będzie tylko lepiej - oznajmił drugi z jego drużyny. - Będziemy cię na bieżąco informować. Yasu da radę.

- Nie idź - poprosił go znowu. - Lepiej mnie naucz robić ramen. To jego ulubione danie. Chciałbym mu je kiedyś ugotować, a gubię się i plączę niczym jakiś królik w potrzasku.

Mara_Jade pisze...

- Niee, pomogę ci w kuchni - chłopak uśmiechnął się lekko i zaraz odłożył książkę na bok, po czym pojechał za nim do kuchni. - Dziś ty dowodzisz - dodał zaraz ze śmiechem.

- Szefie, wice-szef powiedział, że nic nie masz wiedzieć. Martwił się o ciebie tylko - zauważył mężczyzna i zaraz westchnął ciężko. - I szefie... nie wiem jak zawiadomić żonę vice-szefa...

- Ok, ok... nie będę ci tego zabraniał - uśmiechnął się Ren wstając z miejsca i idąc z nim do kuchni. - No dobra, ale może coś prostego? Co mógłbym choć spróbować powtórzyć? - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, to zajmę się obieraniem warzywek - zdecydował od razu chłopak sięgając do lodówki i wyciągając z niej warzywa.

- Uhm wiem, że gdzieś tu jest... ale trudno się do niej wybrać - westchnął mężczyzna. - Oddeleguję młodego - dodał zaraz.

- O! To może się udać, skoro robiłeś go w gimnazjum... ja tu taki poziom reprezentuje właśnie - zaśmiał się męczyzna, trochę z własnej niemocy.

Mara_Jade pisze...

Ryu podawał mu warzywka raz po raz, a kiedy już się mmu skończyły to usiadł wygodniej.
- Pachnie dobrze - zauważył wesoło.

- Uhm dlatego szkoda, że cię tu nie ma szefie - burknął mężczyzna. - Ok, ja jej to powiem - wymamrotał. - Odezwiemy się później.

Ren wykonywał każde jego polecenie czasem dopytując o tę czy inną czynność.
- Matko... gotowanie jest mega męczące - westchnął ciężko, kiedy mus był już w miseczkach.

Mara_Jade pisze...

- Mhm teraz dopiero czuję jak głodny jestem - przyznał ze śmiechem Ryu i ucałował go lekko.

Naoki ucałował go lekko w policzek i objął mocno ramionami.

- Dobra, ale napociłem się przy tym jak przy 4-godzinnej operacji - zażartował.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem. Po prostu jakoś tak zgłodniałem - ucałował go znów i usiadł już przy stole. - W brzuchu mi burczy.

- Mhm... na pewno nie chcesz poczekać na informację? - zapytał go jeszcze powoli wstając i biorąc go za rękę. - Może wykąpiemy się osobno co? - dodał zaraz.

- Ozdób? - Ren zamrugał lekko, a potem przełknął głośno ślinę i rozpoczął robienie szlaczków. Wybrał najłatwiejszy szef, który znał na pamięć.

Mara_Jade pisze...

- Spokojnie, przecież nie umrę od braku jedzonka przez chwilę - uśmiechnął się szeroko.

- Wszystko gra, Hiro-chan - Naoki przytulił go raz jeszcze. - Ok, to ja idę. Wezmę krótką kąpiel - obiecał mu zaraz i poszedł do łazienki.

- Mhm... trzeba było mówić, że mam chlapnąć śmietaną, a nie ozdabiać... starałem się przecież - wymamrotał cicho, nieco zawstydzony.

Mara_Jade pisze...

- Poczekam, poczekam. Napiję się soku i wytrzymam - zapewnił go wesoło. - Chcę zjeść już takie przypieczone, pyszne.

Naoki wziął dość szybką kąpiel, a potem wymienił się z Hirokim. Teraz to on czekał na telefon i modlił się, by Yasu jednak przeżył.

- Tak jest, szefie - Ren mu zasalutował i zaczął kończyć desery.

Mara_Jade pisze...

- Nareszcie, itadakimasu - wyszczerzył się do niego i zabrał się za jedzenie. - Mhm smakuje mi - zapewnił go wesoło.

- Yasu czasem mi mówił, że złego diabli nie biorą... i że on jest zły. Liczę na to, że faktycznie go nie wezmą... - szepnął kładąc się obok niego.

- Ale ja nie wiem czy mogę mu ufać... czasem mi kłamie, tak jak dzisiaj wyszło... - wymamrotał Kaneki, spoglądając na swoje kolana. - No i jest dużo ode mnie starszy, więc nie wiem czy będę w stanie mu dogodzić...

Mara_Jade pisze...

- Wyszło, wyszło - potwierdził Ryu, szybko wcinając swoją porcję. Mimo wszystko czuł się głodny. Aż się zdziwił, że ma aż taki apetyt. - Wezmę sobie dokładki - bąknął, trochę tym faktem zawstydzony.

Naoki skinął tylko głową i objął go mocno zamykając oczy.
- Na pewno będzie dobrze - rzucił jeszcze. - Nie ma innej opcji - wyszeptał i choć nie chciał to przysnął. Nie był to jednak mocny sen. Budził się co jakiś czas i zerkał na telefon Hirokiego.

- Uhm może tak - zgodził się chłopak. - Dobrze mi z nim, tylko martwię się, że niedługo nie będzie mnie chciał. Że się mu znudzę czy coś... do tej pory miał dość rozrywkowe życie...

Mara_Jade pisze...

Ryu podał mu swój talerz.
- Ale trochę mniej niż teraz, ok? - poprosił jeszcze, po czym podziękował mu i wrócił do jedzenia. - Nie wiem czemu, ale mam dziś apetyt...

Naoki wstał chwilę po nim, ale nie wygramolił się z wyra tylko zacisnął mocniej powieki, a potem omal zawału nie dostał, kiedy telefon Hirokiego rozbrzmiał głośno. Niemal od razu za niego chwycił.
- Jakie wieści? - zapytał szybko, bo przecież Hiroki był pod prysznicem.

- Uhm... ale ja nie chcę jego pieniędzy - odparł tylko Kaneki. - Ja potrafię sam się utrzymać... tylko raz poprosiłem Rena o pożyczkę, ale wszystko mu oddałem... - dodał zaraz, bo wciąż było mu wstyd, że musiał o to prosić.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję, ale głupio mi, że tylko ja jem dokładki - mruknął zaraz Ryu. - To dla mnie nowość, serio...

- Hiroki jest w łazience. Przekażę mu wszystko i oddzwoni - wyjaśnił szybko Naoki.

- Uhm mam nadzieję, że tak już będzie... bo kocham go - szepnął Kaneki.

Mara_Jade pisze...

- Mhm rozumiem, w takim razie trochę mi lepiej. Brzuszek zadowolony, wyrzutów sumienia za dużo nie ma - wyszczerzył się.

- Nie śpię - potwierdził chłopak. - Dzwonili przed chwilą. Yasu nadal nieprzytomny, ale ma dobre parametry. Lekarze twierdza, że najgorsze za nim. Teraz może być tylko lepiej - szybko zdał mu to czego się dowiedział. - Powiedziałem, że oddzwonisz. Wybacz, że odebrałem.

- Uhm dobrze - Kaneki uśmiechnął się do niego lekko.

Mara_Jade pisze...

- Ano, będzie tak jak mówisz - zgodził się Ryu. - Dzisiaj ja pozmywam - zaoferował się od razu, chcąc trochę pomóc.

- Un ok, to ja powoli wstanę - uśmiechnął się do niego. - I zrobię nam herbaty, więc jak wrócisz będzie ciepłe na ciebie czekało - usiadł i ucałował go w policzek.

Kaneki usiadł na swoim miejscu i spojrzał na mus podejrzliwie.
- Jesteś pewien, że jest zjadliwy? Bo pachnie ładnie... - spojrzał na Rena, zanim umoczył łyżeczkę w musie i go spróbował. - Mhm... niezłe - przyznał z uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Kocham cię po prostu i tak chcę - Ryu zebrał naczynia i pojechał do zlewu, a tam zablokował wózek i dźwignął się na obie nogi by zacząć zmywanie. - Ne, może pójdziemy do oceanarium, co? W jakiś wolny dzień - zaproponował.

Naoki w tym czasie pościelił im łóżko i umył się, a potem przebrał w ciuchy do wyjścia. Wstawił też wody na herbatę. Sobie zrobił kawę, bo czuł, że jej potrzebuje. Zdążył też sobie zapalić jednego i gdy Hiroki wrócił do domu zalewał już kubki wrzątkiem.

- Dobry przepis miałeś - zgodził się Ren smakując mus. Był lekki ale aksamitny. Smakował mu jak nic.

Mara_Jade pisze...

- Super, to następne wolne, coś wykombinujemy - uśmiechnął się do niego, kończąc zmywanie. - Dobra... czas na krótki odpoczynek - zdecydował wesoło.

- O! Tego mi trzeba... bułeczek - przyznał wesoło Naoki, siadając przy stole. - Twoja kolej na śniadanko...

- Będę używał. Masz to jak w banku - zapewnił go Ren. - Codziennie będzie mus czekoladowy - zażartował.
- No nie... chcesz, żebym przytył? - Kaneki pacnął go w bok.

Mara_Jade pisze...

- Dobra, może jakiś thriller? - zaproponował zaraz, ostatecznie odkładając książkę na stół i siadając od razu pod kocykiem.

- Ale ty cwany lis... -Naoki wywrócił oczyma, ale nie zaprotestował nic a nic. Wziął sobie bułeczkę i posmarował ją masłem. - Smacznego.

- Oj ale Tomo je jak królik, a ty się zapracowujesz i zapominasz o jedzeniu - zauważył Kaneki.

Mara_Jade pisze...

- To może ten - przytulił się do niego, kiedy odnaleźli dobry kanał. - Dzisiaj mamy miły dzień - zauważył swobodnie.

- Mhm niech ci będzie - Naoki skinął lekko głową i upił trochę swej kawy, po czym już zabrał się za wcinanie.

- No dobrze, dobrze... - Kaneki wywrócił nieco oczyma.
- Ale to Tomo gotuje japońskie potrawy, nie? - zapytał go zaraz Ren.

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go w policzek, a potem usiadł mu znów na kolanach, przytulając się mocno i skupiając na filmie. Wciągnęło go, choć w niektórych momentach musiał mocniej zaciskać ręce ze strachu.

Naoki spokojnie dokończył śniadanko, a potem po nich posprzątał i narzucił na siebie kurtkę, zapinając ją pod samą szyję.
- Hiroki? - wszedł do sypialni i mocno go przytulił. - Chcę cię wspierać - oznajmił bezceremonialnie.

Ren skinął głową, powoli kończąc swój mus.
- Wyśpi się jak wróci - spróbował swych sił, by go choć trochę pocieszyć, a Kaneki położył na stole obrazek, przedstawiający ich całą, małą rodzinkę jako postaci mangowe.
- Udało mi się go skończyć. Przekażesz Yuyi? Poprosił mnie o niego - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Myślę, że powinieneś się ubrać swobodnie. To przecież pub... i nieco dostojnie, by pokazać Tonemu, że ci zależało by go wspierać - uśmiechnął się.

- Uhm postaram się szybko uporać z samym sobą... byś miał oparcie we mnie - uśmiechnął się lekko. - Już jestem gotowy. Możemy iść.

- Zamierzasz nie spać do 2 w nocy? Wow... - Ren gwizdnął cicho. - A nie będzie na ciebie krzyczał? Że się nie wysyp;iasz?
- Jak się z nim spotkamy to sam mu wręczę, ale jeśli nie udałoby się to... to wtedy mu przekaż, ok? - uśmiechnął się Kaneki.

Mara_Jade pisze...

- Może tym razem trochę inaczej - chłopak podjechał do niego i wybrał mu czarną koszulę i czerwony sweter. - Zarzucisz na koszulę sweter i wyglądasz luzacko, a jak zrobi się gorąco to go ściągniesz i nadal będzie dobrze - uśmiechnął się.

- Mhm ok - skinął głową. NIe sądził by mega szybko mu to wyszło, ale chciał przyspieszyć ten proces.

- No skoro tak to ok, ale nie obrazisz się, że nie dotrzymamy ci towarzystwa? - zapytał go zaraz Ren, bo widział, że Kaneki mu powoli pada.

Mara_Jade pisze...

- No ok - Ryu skinął lekko głową. - Faktycznie, mogło być za gorąco - przyznał w końcu, samemu biorąc sobie czarny t-shirt i zarzucając na to koszulę w kratę. - Ale czasem mógłbyś eksperymentować trochę - dodał zaraz.

Naoki skinął głową, wsiadając z nim do auta i dając mu prowadzić. - Dzisiaj na mnie nie czekaj... idę do psychologa - przypomniał mu.

Tomo zsunął buty i rozebrał się w progu, a potem przeciągnął mocno ziewając. Omal nie zszedł na zawał, gdy Takano do niego zagadał, ale już po chwili siedział mu na kolanach i zamykał oczy.
- Padam na twarz kochanie - szepnął. - Poparzyłem się dziś, ale niegroźnie. Nawet bąbla nie ma. Tylko czerwony plac. Szybko zejdzie - szepnął sennie.

Mara_Jade pisze...

- No dobra, niech ci będzie - Ryu wywrócił oczyma i zaraz uśmiechnął się do niego delikatnie. - Kocham cię, wiesz? - przytulił się do niego. - Ok, możemy iść.

- Uhm... to już wolałbym, żebyś po mnie przyjechał jak skończę - przyznał szczerze. - Trochę się boję iść sam po ciemku, jak ojciec gdzieś tu jest - przyznał szczerze.

- Nie trzeba, opatrzyłem już - pokazał mu chłodny okład na przedramieniu. Wszystko gra - uśmiechnął się.

Mara_Jade pisze...

- Tak, no chyba, że idziemy pieszo? - spojrzał na niego, bo nie miał pojęcia gdzie jest klub. Ufał Swojemu mężczyźnie po prostu.

- No tak, ale najpierw mam z tobą trening, potem idę pod prysznic i dopiero wtedy do psychologa - odparł spokojnie. - Więc ty i tak będziesz w pracy - dodał zaraz.

- Tak... nie musiałeś na mnie czekać, wiesz? - Tomo wstał z jego kolan i poszedł do sypialni, by się przebrać. - Umyję się rano - dodał zaraz, ziewając.

Mara_Jade pisze...

Tony wyszczerzył się do nich radośnie.
- Miło was widzieć - oznajmił pokazując im miejsca. - Wózek możemy postawić tu - pokazał na kąt przy ścianie, bo wybrał stolik na rogu z kanapami. - Siadajcie.

- Mhm no dobrze... to poproszę o podwózkę - zgodził się w końcu.

Tomo ziewnął raz jeszcze a potem wgramolił się do łóżka, od razu przytulając się do swojego męża. - Dobranoc, kochanie - szepnął od razu zasypiając.

Mara_Jade pisze...

- Za kwadrans. Jeszcze chwilka i wskakuję. Trochę się denerwuję - przyznał ze śmiechem.
- Będzie dobrze - zapewnił go zaraz Ryu. - Trzymamy kciuki - dodał jeszcze, zerkając na Juna. - Dla mnie jakieś piwko.

- Dziękuję - Naoki ucałował go w policzek i poszedł od razu do szatni, nie chcąc się spóźnić na zajęcia. Zrobił sobie porządną rozgrzewkę, jeszcze zanim przyszli pozostali, wspinając się po ściance. Ześlizgnął się dopiero gdzieś w jej połowie, ale szczęśliwie chwycił się innego zagłębienia i tylko porządnie uderzył w ścianę ciałem. - Ugh... jeszcze mnie zawodzisz - westchnął do prawej dłoni.

Tomo spał długo, coraz mocniej obejmując Takano. Chciał go przy sobie mieć. Na własność.

Mara_Jade pisze...

- Teraz to tym bardziej się denerwuję - burknął Tony dosiadając się na moment do Ryu. - Ech dobra, to ja lecę - dodał zaraz. - Wołają mnie - poczochrał go po włosach i poszedł na scenę. Ryu podziękował Junowi za piwo.
- Myślisz, że on umie śpiewać?

Omal znów nie ześlizgnął się, gdy go usłyszał. Zawału prawie przez niego dostał, ale zręcznie zszedł na dół, zeskakując z pół metra na ziemię i rozcierając prawą dłoń.
- Już, już. Nic mi nie jest - zauważył spokojnie.

Yuya wstał dziesięć minut później mocno ziewając.
- Cześć tato - wyszeptał, pakując się na swoje miejsce. - Mogę dziś zjeść obiad na stołówce? - zapytał go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Lubię takie - zapewnił go szybko chłopak, przytulając się do jego ramienia. - Lubię też ciemne - dodał zaraz wesoło.

- Tak jest - Naoki mu tylko zasalutował, nie chcąc się bardziej narażać. Jeszcze dostanie mu się przy wszystkich i co będzie?

- Mhm... i jest curry, a ja lubię curry - przyznał szczerze, trochę się rumieniąc.

Mara_Jade pisze...

- Bardzo się cieszę - zapewnił go Ryu. - Mogę być trochę swobodniejszy - dodał z uśmiechem.

Naoki dotrzymywał reszcie kroku, trzymając się, gdzieś w połowie stawki. Po kilku okrązeniach dołączył do dalszej rozgrzewki, a potem zgłosił się na ochotnika, by ćwiczyć z Hirokim, bo dziś była nieparzysta liczba osób.

- Wiem tatuś - chłopiec uśmiechnął się szeroko. - Tatuś? A jak po mnie przyjedziesz to weźmiesz Ayę i Maxa do domu też? Prooszę?

Mara_Jade pisze...

- Mhm i on jednak umie śpiewać - szepnął mu na ucho, słuchając Tonego. - Całkiem nieźle - upił łyk piwa.

- Jestem absolutnie pewien - zapewnił go wesoło. - Dam z siebie wszystko - dodał zaraz.

- Uhm... no dobrze, to powiem im, że dzisiaj nie - odparł zaraz chłopiec.

Mara_Jade pisze...

Tony ukłonił się wszystkim, ale ze wszystkich stron pojawiły się brawa, więc został by zagrać jeszcze jeden utwór.
- A ty? Jun-chan? Kiedy mi pośpiewasz? - zapytał go zaraz Ryu.

I pewność ulotniła się jak balon. Nie potrafił sobie z Hirokim poradzić, bo ten co i rusz zmieniał taktykę. Po dziesiątym razie, gdy padł na materac, ledwie co się z niego podniósł, dysząc ciężko.
- Poproszę o czas - wydusił z siebie.

- Uhm wiem tatuś - chłopiec postukał widelcem w swoim śniadaniu. - Ale trochę się boję wycieczki... a jak mnie zaatakują? Inni? Ci co mnie nie lubią?

Mara_Jade pisze...

- A nie do snu? - zrobił trochę smutną minkę, ale zaraz ucałował go szybko w policzek i zajął się swoim piwem.
- Cześć - odezwała się nagle nieco spóźniona kobieta. - Ty pewnie jesteś Jun i Ryu, tak? Emily - po - przedstawiła się, siadając naprzeciw nich. - Nie krępujcie się. Przyszłam pooglądać swojego męża - uśmiechnęła się szczerze.

Naoki skinął głową i usiadł na materacu, biorąc sobie trochę wody. Odpoczywał dobre 10 minut, bo Hiroki w tym czasie pomagał pozostałym ćwiczącym, po czym wstał i podwinął rękawy bluzy, gotowy na drugą turę.

- Yhm... - chłopiec spuścił wzrok. - Wczoraj uciekłem do babci... - przyznał po dłuższej chwili milczenia. - Bo zamknęli mnie w szafce... i Max mnie znalazł, ale bałem się iść dalej na lekcje...

Mara_Jade pisze...

- No tak - przypomniała sobie. Była trochę zakręcona, więc tylko uśmiechnęła się przepraszająco. - Ale twojego chłopaka nie znam - usprawiedliwiła się.

- Mhm tak, mam nadzieję, że tak - uśmiechnął się lekko i wrócił do ćwiczeń. Tym razem udało mu się wykonać ćwiczenie za drugim razem.

- No przecież mówię - chłopcu łzy zakręciły się w oczach. - Ale jest wujek Ren i wujek Kaneki... i nie chciałem przeszkadzać.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się do niej przyjaźnie i przez moment sączył tylko swoje piwo.
- A gdzie tam... on jeszcze ze dwa bisy zrobi - uśmiechnęła się kobieta. - Zawsze tak jest...

- Ok, postaram się - odparł tylko Naoki, znów próbując go pokonać. Udało mu się, choć nie bez problemów. Odetchnął z wyraźną ulga. Jednak jakoś tam mu szło. - Ale nie dawałeś mi forów, co? - uniósł lekko brew.

- Bo mnie nie lubią... bo na nich wpadłem na początku roku... niechcący - odparł chłopiec. - I powiedzieli, że nikt nie ma prawa ich dotykać, bez ich pozwolenia... zwłaszcza nie sieroty, biedota... - oznajmił cicho. - A tam w szafie było ciemno i ciasno, bałem się tatuś, że mnie nikt nie znajdzie... i nie mogłem się uspokoić, a mój telefon utopili w toalecie... i Max wymyślił, że podkradnie tacie... kajdanki. I ich zakujemy... chcieliśmy poćwiczyć, ale... wujek się obudził...

Mara_Jade pisze...

- Zawsze tak mówi, bo nie wierzy w siebie - odparła szczerze. - Hej, Ryu... co ty widzisz w Junie, co?
- Mhm... wszystko - chłopak zagryzł wargi. - Ale najbardziej to oczy i dłonie... i ramiona - uśmiechnął się.

Naoki jak zwykle stanął na końcu kolejki i jako ostatni zaprezentował mu efekty, które Hiroki i tak znał.

- Um... ale ja nie lubię tak grać tatuś - wyjaśnił chłopiec. - Przecież wujek Tomo mówi, że oszczędzanie jest ważne i nie można szastać pieniędzmi. I dzieli się wujek z biednymi... - zauważył.

Mara_Jade pisze...

- Tak - Ryu pacnął go lekko w głowę i roześmiał się serdecznie, popijając sobie zdrowo piwa.
- Tak szczerze to tak - kobieta roześmiała się lekko. - Nie zrozum mnie źle, wciąż zastanawiam się czemu wyszłam za balsamistę - przyznała szczerze. - Kocham go całym sercem, ale to co robi... no cóż, nie należy do przyjemnych. Żołądek mi się ściska od tych zdjęć...
- A ja to lubię - dodał zaraz Ryu. - Lubię fotografować... tylko raz mi było nie dobrze, jak mój kolega... - zagryzł mocniej wargi czując przypływ łez. - Jak go Jun balsamował...

Naoki starał się jak mógł i choć na początku nie łapał co i jak, to w końcu odnalazł swój rytm i spokojnie analizował sytuację. Raz lepiej, raz gorzej ale wciąż do przodu.

- Wujek mówi, że mam dać w zęby... ale ty będziesz wtedy na mnie zły, że się pobiłem - zauważył cicho chłopiec. - I ja nie wiem co robić tatuś - popatrzył mu prosto w oczy. - Bardzo się ich boję... ja... ja wczoraj rano wymiotowałem w szkole - przyznał się do tego, choć było mu wstyd. - Bałem się isć do klasy...

Mara_Jade pisze...

- A jakie ty miałeś powody? - zainteresowała się Emily. - Jeśli nie są tajne, jak są to nie było pytania - dodała zaraz, nie chcąc go przypadkiem urazić.

Naoki padł plackiem podczas rozciągania i udawał, że to robi, jedynie ciężko oddychając raz po raz. Jakoś tak zabrakło mu sił do czegokolwiek.

- Ale tatuś, ty masz pracę przecież - chłopiec popatrzył na niego poważnie. - Przecież nie możesz tak sobie opuszczać, bo ja mam kaprys...

Mara_Jade pisze...

Ryu objął go trochę mocniej i ucałował go w policzek. On też nie przypominał sobie by kiedykolwiek słyszał o powodach Juna do rozpoczęcia tej pracy.
- I teraz jesteś w tym dobry - zauważył spokojnie.

- No chwilka... nie mogę poudawać tylko? - zamarudził mu trochę, jednak siadając i pozwalając mu sobie pomóc.

- Uhm dobrze tatuś...ale ja nie chcę żebyś wchodził do szkoły, bo potem oni pomyślą, że ja tylko skarżyć umiem...i będzie gorzej - wstał z miejsca i poszedł się ubrać.

Mara_Jade pisze...

- Na razie tak, potem może jeszcze na chwilę. I jak? Denerwowałem się trochę - ucałował swoją żonę i uśmiechnął się do Ryu.
- Zazdroszczę... Jun mi nawet do snu pośpiewać nie chce - naburmuszył się na żarty.

- No dobrze... - westchnął ciężko rozciągając się trochę i potem znów na moment padając na materac. - Zaraz się zbiorę i pójdę do łazienki - uśmiechnął się.

- Uhm ok - zgodził się cicho chłopiec. - Ale tatuś nie będzie głupio jak pojedziesz bez pożegnania się z wujkiem Renem?

Mara_Jade pisze...

- Ale na karaoke ze mną idzie, obiecał już. Więc wtedy go posłucham - wyszczerzył się Ryu, powoli dopijając swoje piwo. - A skąd pomysł na ten ostatni utwór? Był świetny - zapytał zaraz.

- Uhm ok, ja tu ten materac po sobie posprzątam - zapewnił go przymykając na trochę oczy i zaraz obracając się na brzuch, by zerknąć na ściankę. Kusiła go. Miał ochotę ją zdobyć choćby i teraz. Spróbować raz jeszcze.

- Zostawię go w domku - chłopiec ucieszył się z rysunku i uśmiechnął szeroko do Takano. - Tatuś? A możemy go oprawić i powiesić u mnie w pokoju? - zapytał go zaraz, idąc do łazienki, choć kompletnie nie rozumiał o co chodzi z tą fryzurą.

Mara_Jade pisze...

- Yhm, ja też będę palił przecież - zauważył spokojnie Ryu, bo miał przy sobie papierosy. Zaopatrzył się na imprezę.

- Ech...jak to jest, że mi w myślach czytasz, co? - Naoki spojrzał na niego z lekkim oburzeniem w oczach, po czym dźwignął się już na nogi i sprzątnął materac.

Chłopiec mu nie odpowiedział tylko lekko się uśmiechnął.
- A kto cię tak czesał, tato? - zapytał po dłuższej chwili.

Mara_Jade pisze...

- Dzięki - Ryu odpalił sobie papierosa i na moment zamknął oczy. Pozwolił im sobie porozmawiać, a sam obserwował okolicę. Wydawała mu się dość spokojna i jakaś taka przytulna.

- Mhm... no nie wiem... to zależy od tego jak bardzo seksowna będzie ścianka - puścił do niego oczko i zniknął za drzwiami łazienki.

- Un... tatuś! - chłopiec mocno się zaczerwienił. - A ty gdzie zjesz obiad? Bo będziesz tak czekał cały czas? Głupio mi będzie, że tak cię wykorzystuję.

Mara_Jade pisze...

- Nie ma za co. Przyjemność po mojej stronie, że w ogóle chciało wam się wpaść - uśmiechnął się lekko. - A właśnie... Emily mnie pytała czy nie wpadlibyście w sobotę na obiad - dodał zaraz. - Tak kulturalnie, godzinka czy dwie. Polubiła cię.

Naoki przyszedł do niego po dwudziestu minutach, gotowy do wyjścia.
- Dałeś mi dzisiaj popalić - uśmiechnął się do niego. - Dziękuję - objął go mocno. Miał wrażenie, że Hiroki specjalnie zmieniał ruchy i nie pozwalał mu tak łatwo wygrać, by pokazać mu, że obroni się nawet w prawdziwej sytuacji.

Yuya pobiegł do szkoły gdy tylko dojechali, nieco spokojniejszy wiedząc że tata jest w pogotowiu. Pomachał mu jeszcze i dołączył do Ayi i Maxa. Dopiero po obiedzie przy samochodzie pojawił się spocony Max i zapukał w szybę Takano.
- Proszę pana! Pan musi przyjść! Oni go biją... - pociągnął go za rękaw. Sam też oberwał, bo krew mu z nosa płynęła, ale nie dał rady uratować przyjaciela.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, to tylko propozycja - uśmiechnął się lekko.
- A może wy wpadniecie do nas - rzucił nagle Ryu. - Bo może... zrobilibyśmy coś japońskiego - zaproponował.

- Mhm to dobrze - uśmiechnął się odrobinę. - Jakieś wieści o Yasu?

Yuya skinął lekko głową, powoli podnosząc się na kolana.
- Brzuch i plecy - odparł cicho. Chciał się rozpłakać, ale nie chciał tego zrobić przy nich. Chciał zwymiotować, ale wolał nie zostać jeszcze bardziej wyśmianym.
- Jeszcze tego pożałujesz, smarku - warknął jeden z jego oprawców, a Yuya zbliżył się trochę bardziej do Takano.

Mara_Jade pisze...

- Jasne, zaproponuję jej - odparł zaraz Tony. - Chętnie zjemy coś nowego - przyznał szczerze.
- No to będziemy musieli się umówić - Ryu spojrzał wesoło na Juna i raz jeszcze zaciągnął się dymem papierosowym.

- Rozumiem. Dasz mi znać? Też się trochę martwię - przyznał odsuwając się od niego ostatecznie.

Dyrektor właśnie miał wychodzić z pracy, gdy chłopcy weszli do środka.
- Ech znowu was czworo. Ile razy tu jeszcze wylądujecie? - westchnął ciężko.
- Panie Dyrektorze to nie nasza wina, Yuya nas zaczepił.
- Nieprawda! - obruszył się Max. - Yuya tylko nie chciał wam dać swoich oszczędności - fuknął.

Mara_Jade pisze...

Tony poczochrał Ryu po włosach, a Juna klepnął w ramię.
- No to wstępnie jesteśmy umówieni, ale dokładną datę i godzinę jeszcze dogadamy - uznał, że lepiej to zaznaczyć, by nagle sobie nie pomyśleli że wpadną niezapowiedzeni.

- Będę u niego ze dwie godzinki, przyjedziesz po mnie, prawda? - upewnił się zaraz Naoki.

- To nie takie proste proszę pana - dyrektor od razu przedzwonił po rodziców. Trząsł portkami, bo jednym z oskarżonych był syn polityka, który sponsorował ich szkołę.
Yuya złapał Takano za rękę.
- Tatuś, trochę mi słabo - poinformował go zanim nie pobladł mocno na twarzy. Cały się zatrząsł, a Max od razu przestawił krzesło, by jego przyjaciel mógł na nim usiąść. Pierwszym przybyłym był ojciec Maxa.
- W coś ty się znowu wplątał? - zapytał chłopaka, unosząc lekko jego twarz. - Kto ci to zrobił? - zapytał zaraz, obrzucając zgromadzonych chłodnym spojrzeniem, po czym skinął głową w stronę Takano. - Nikt nie będzie zastraszał mi dziecko - zerknął na Yuyę, a potem westchnął. - Ok, już mam rozeznanie w sytuacji, więc w razie czego policja chętnie się wami zajmie - uśmiechnął się krzywo, machając swą legitymacją.

Mara_Jade pisze...

- Ja już wejdę do środka - zdecydował zaraz Ryu. - Trochę mi zimno - usprawiedliwił się. No i głupio mu było, że Emily została sama.

- Ok - Naoki skinął lekko głową. - Trzymaj trochę kciuków za mnie, ok? - poprosił.

- Tylko trochę źle - odparł chłopiec. - Kręci mi się w głowie i boli tu - wskazał prawą stronę. Tę, którą miał najbardziej odsłonięta. - I plecy bardzo bolą... bardzo.
- Tato, oni uderzyli Yuyę kijem baseballowym - oznajmił zaraz Max. - Ja im go wyrwałem, ale... przepraszam - tu zwrócił się do Takano, teraz już płacząc. - Przepraszam, ja nie dałem rady pomóc - wyjąkał.
- Hej... - jego ojciec ukucnął obok niego. - Jestem pewien, że ani Yuya, ani jego tata nie mają ci tego za złe. Byłeś sam jeden, a oni wszyscy są więksi i silniejsi - wyjaśnił spokojnie. - Pomogłeś, bo pobiegłeś po pomoc - pogłaskał go po włosach.
- Ale nie powinienem go zostawiać - Max spojrzał na swojego tatę i zacisnął pięści. - Nie powinienem...

Mara_Jade pisze...

Ryu pojechał prosto do stolika i usiadł na swoim miejscu.
- A ty jak wytrzymujesz z mężem? - zapytał, chcąc jakoś zagaić rozmowę.

- Dam sobie radę, już teraz raczej wejdę do gabinetu - dodał z uśmiechem.

- Lepiej - chłopiec skinął głową. Czując zapach Takano trochę się uspokoił i wreszcie nabrał porządnego oddechu w płuca. Chwilę później przyjechali rodzice oprawców.
- Załatwmy to szybko - warknął polityk. - Ile zapłacić? - spojrzał w stronę Takano i ojca Maxa.

Mara_Jade pisze...

- DOmyślam się - zaśmiał się cicho. - My też nie, czasem po jedzeniu... bo lubię słuchać jak opowiada...

Telefon zadźwięczał mu po pół godzinnej strzelaninie.
- Szefie! Wice szef się obudził! - oznajmił radośnie najmłodszy z ekipy. - Ale jeszcze jest bardzo słaby. Nie można go odwiedzać... żona może...

Mężczyzna westchnął przeciągle.
- A ma pan na to jakieś dowody? W przeciwnym razie to będzie słowo mojego syna, przeciwko pana syna. Mój syn ma więcej przyjaciół, a ja no cóż, każdy proces można przekupić - uśmiechnął się krzywo.
- Nie radziłbym tak otwarcie o tym mówić - odparł chłodno ojciec Maxa, Yuichi. - Zdaje sobie pan sprawę z tego, że to pomieszczenie jest monitorowane, a pan nie stoi ponad prawem - ostentacyjnie założył swą odznakę na szyję.
- Z całym szacunkiem panie władzo, panów też da radę przekupić - oznajmił chłodno polityk, już nieco zniecierpliwiony.

Mara_Jade pisze...

- Rozumiem... znaczy wiesz, ja lubię jak opowiada, bo... bo sam długo byłem na pograniczu śmierci i jego praca jest mi trochę bliska. Takie mam wrażenie. Jakoś tak się z nią utożsamiam - przyznał, czego jeszcze nigdy nie powiedział Junowi. - A ty co robisz? Gdzie pracujesz? Lubisz swoją pracę?

Naoki odetchnął z ulgą czytając smsa.
- Nasz kolega się obudził - wyjaśnił psychologowi. - To było straszne, bo nie mogliśmy być przy nich... zwłaszcza Hiroki, bo to jego najlepszy przyjaciel...

- Jest nagranie - szepnął cicho Max. - Aya nagrała... - dodał zaraz.
Jedna z kobiet stojących obok swoich synów wzięła głęboki oddech.
- Mój syn jest okropnym dzieckiem, mam z nim same problemy. Wychowuję go sama i już uczęszczamy na terapie... dlatego proszę o odnotowanie tego wszystkiego w jego karcie i zawieszenie go w prawach ucznia - zdecydowało.
- Jak możesz?! Jesteś moją matką! - wrzasnął dzieciak.
- A tobie wszystkie rozumy się poprzewracały - trzepnęła go przez łeb. - W imieniu syna chciałabym przeprosić - zgięła się w pół.

Mara_Jade pisze...

- Nie wiem - Ryu wzruszył lekko ramionami. - Chciałbym robić zdjęcia, może pracować przy produkcji reklamy... ale nie wiem co z tego wyjdzie. Ostatecznie skończę ze swoim salonikiem i kilometrowymi długami - odparł spokojnie, podpijajac trochę piwa z kufla Juna.

- Martwiłem - przyznał szczerze. - Bo uhm... choć nie długo z nimi jestem to stali się... tak jakby stali się moją rodziną - przyznał szczerze. - A jak rodzinie coś się dzieje to nie jest za wesoło.

Kobieta wzięła syna za ucho i wyprowadziła go z gabinetu. Tuż po niej skapitulowała druga, aż w końcu został sam polityk, który nie zamierzał ustępować.
- Pański syn symuluje - oznajmił chłodno, łapiąc się wszystkiego. Yuya poczuł łzy w oczach i przycisnął mocno do nich swoje dłonie. - Ryczy na zawołanie - warknął.

Mara_Jade pisze...

- Spróbuję - zapewnił ją Ryu. - Tylko nie wygadaj się Junowi, on jeszcze nie zna tych planów... bo ja wciąż się waham...

- Mhm też się cieszę - przyznał szczerze. - Tylko bardzo się o nią martwię i mam wrażenie, że lepiej jej byłoby beze mnie...

- W porządku - warknął mężczyzna. - Miesiąc zawieszenia.
- Miesiąc? Pan chyba kpi - wtrącił się Yuichi. - Pański syn zostanie zawieszony do końca tego roku szkolnego - oznajmił twardo. - Jeśli się to panu nie podoba, to zapraszam na komisariat.
- Dobra, dobra. Niech będzie - polityk wywrócił oczyma i pociągnął syna za rękę. - Do widzenia - warknął wychodząc.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się lekko, a gdy Jun wrócił to ucałował go mocno w usta.
- Kocham cię - zapewnił go.

Naoki skinął lekko głową i uśmiechnął się trochę, obracając kubek w dłoniach.
- Dlaczego wybrałeś psychologię? - zapytał tak po prostu.

Dyrektor westchnął ciężko, czując że będzie miał przez tą sprawę większą aferę i skinął tylko głową, po czym padł na swój fotel i zagłębił się w papierach.
- Ok, to ja zabiorę już Maxa - zdecydował Yuichi. - Chciałem was jeszcze przeprosić za niego - dodał zaraz. - I za tę sprawę z kajdankami - westchnął. - Nie mam pojęcia jak on się do nich dobrał - przyznał szczerze.

Mara_Jade pisze...

- To dla mnie ciemne jakieś - poprosił go Ryu i ucałował go jeszcze w policzek, a potem rozpromieniony usiadł wygodniej na kanapie.

- I nie żałujesz? Bo ja żałuję tych moich studiów - wzruszył ramionami. - Jedyne dobre jest to, że teraz mogę czasem pomóc im znaleźć kruczek w prawie, furtkę którą można rozwiązać sprawę.

Yuya powoli usiadł nadal przełykając łzy i zaraz wstał. Chciał już iść do domu.
- Tatuś? Ja nie chcę iść już na lekcje - szepnął chwiejąc się trochę na nogach, ale dzielnie do niego podchodząc.

Mara_Jade pisze...

- Dziękuję - chłopak na chwilę odstawił swoje piwko i pogrążył się w rozmowie, dopiero za jakiś czas trochę je podpijając.

- No tak, to już jakiś plus - zgodził się z uśmiechem. - Pewnie wynagradza wszystko inne.

Chłopiec odetchnął z ulgą i objął go lekko za szyję, przytulając się do niego. Teraz już bał się zdecydowanie mniej, a mdłości trochę zmalały.
- Ale nie powiesz wujkowi, prawda? - zapytał zaraz cicho. - Bo babcia się nie wygada...

Mara_Jade pisze...

- No to zatańczysz? Albo... albo zagrasz? - zaproponował zaraz Ryu, wtulając się w jego ramię.

- Mój ojciec jest w mieście - wypalił ni z gruszki ni z pietruszki i od razu odstawił kubek, gdy ręce zaczęły mu się trząść. - Nie przyjechał bo mnie znalazł, ale znalazł mnie przypadkiem...

- Bo nie chcę żeby wujek się martwił - odparł cicho chłopiec. - Wystarczy, że dla ciebie, tatuś, jestem problemem... - dodał zaraz. - Nie chciałem im dać pieniążków, bo chciałem je na wycieczkę wziąć... i kupić co będę chciał - wymamrotał. - Jakbym dał to... to nie uderzyliby - wydusił czując łzy na policzkach. - Ale nie chciałem tatuś, powiedziałem nie... i uparłem się nawet jak bili... to znaczy, że nie jestem aż tak beznadziejną ofiarą losu, prawda?

Mara_Jade pisze...

- No dobra, już nie nalegam - odparł spokojnie Ryu. - I mówiłeś mi kiedyś, że grasz na nerwach - dodał zaraz, przypominając sobie ich konwersację. - To, to może ja pójdę... - dodał zaraz choć nie do końca do pomysłu przekonany.

- Mhm niby nie - przyznał cicho. - Ale uśmiechnął się znacząc i zmierzył mnie tym swoim spojrzeniem - wzdrygnął się na samą myśl. - A ja nie umiałem mu nic odpowiedzieć. Odgryźć się, nic...

- UHm... ale musiałeś urwać się z pracy - przypomniał, spuszczając wzrok na swoje kolana. - Tatuś? Nie dobrze mi - poinformował go po chwili czując, że żołądek podchodzi mu do gardła.

Mara_Jade pisze...

- Ale ja się nie zmuszam, tylko zastanawiam, czy chcę przyznał z uśmiechem.

Naoki w międzyczasie napisał do Hirokiego, kiedy kończy i gdy tylko wyszedł, od razu wskoczył mu do auta. - To już, jedziemy do domku.

- Uhm postaram się wytrzymać - odparł chłopiec, trzymając reklamówkę w pogotowiu.

Mara_Jade pisze...

Ryu upił jeszcze trochę piwa, a potem nabrał głębokiego oddechu.
- Ok, pójdę z tobą - zdecydował się zaraz. - Jeśli mogę... - dodał jeszcze. - Chciałbym zaśpiewać "Here comes the sun" beatlesów...

- Brzmi jak całkiem sensowny plan - przyznał spokojnie. - Cieszę się, że Yasu się obudził - uśmiechnął się. - Teraz będzie lepiej, co nie?

Yuya zwymiotował do torebki, kiedy wysiadał z auta i omal się nie rozpłakał ze wstydu.
- Przepraszam - wydusił cicho.

Mara_Jade pisze...

- Tylko nie za bardzo, bo sam nie wiem czy umiem śpiewać... nigdy nie byłem na karaoke - przypomniał mu ze śmiechem i pozwolił Tonemu poprowadzić wózek na scenę. - Uhm i nigdy nie miałem mikrofonu w dłoniach - dodał jeszcze ciszej.

- Uhm to chyba normalne, prawda? - zapytał go ostrożnie. - Dużo krwi stracił, a wcześniej był przemęczony... - spojrzał na niego uważnie. - Już będzie dobrze. Musi być i tyle...

Kobieta przyjęła ich bez kolejki, od razu zapraszając do swojego gabinetu.
- Co się stało? - zapytała ostrożnie podprowadzając wnuka do kozetki i zerkając na Takano.
- Nic babciu - chłopiec wstydził się przyznać. - Miałem... mała... mała sprzeczka w szkole - skłamał cicho.
- Po małej sprzeczce można wyjść z zakrwawionym nosem, ale nie w takim stanie. Uwierz Yuya, nie pierwszy raz mam do czynienia z takimi sprawami. Twój wujek święty nie był - pogłaskała go po głowie i pomogła ściągnąć koszulę mundurka. Ostrożnie go badała, słysząc co jakiś czas pojękiwanie, kiedy trafiała na bardziej bolesne miejsca.
- Nic nie jest złamane - poinformowała Takano. - Na szczęście - dodała oddychając głęboko. - Ale może go boleć parę dni. Wyglądasz kiepsko, Yuya - zaczęła go opatrywać.
- Ale mogę jechać na wycieczkę? - zapytał zaraz mały.
- Ech... możesz, tylko tata cię poinstruuje jak brać tabletki w razie większego bólu, zgoda? - przytuliła go lekko do siebie. - Mój mały chłopiec.

Mara_Jade pisze...

Ryu bardzo się denerwował. Aż mu się dłonie spociły, więc szybko zamknął oczy, a kiedy je otworzył skupił wzrok na Junie i tylko na nim. Popłynęły pierwsze dźwięki piosenki i zaczął śpiewać. Znał ją na pamięć choć z wymową było nieco trudniej. Na szczęście ludzie też ją znali więc szybko do niego dołączyli.

- Ok, s co na obiad zrobimy? Może ryż z warzywami, co? - zaproponował coś lekkiego.

Kobieta skinęła lekko głową i poprosił Takano do siebie.
- Dzisiaj byłoby dobrze, gdyby poleżał trochę. Wciąż wygląda na przerażonego. Może wam wymiotować - odparła spokojnie. - To reakcja na ból ale i strach - mruknęła, powtarzając słowa, które kiedyś usłyszała o Tomo. - Wieczorem nasmaruj go maścią, tylko delikatnie - dodała, zanim zdołała ugryźć się w język. Nic na to poradzić nie mogła, że bała się o wnuka. - To maść łagodząca ból, ale i pomagająca się goić ranom. Dużych ich nie ma, ale w niektórych miejscach jest przerwana skóra. Chcesz dostać dokumentację? Idziecie z tym do sądu?

Mara_Jade pisze...

- Bo patrzyłem tylko na ciebie. Strasznie jest na scenie - odparł chłopak siadając mu na kolanach żeby się przytulać. - Na początku w ogóle nie słyszałem gitary Tonego...

Naoki uśmiechnął się szeroko i wtulił się w jego ramię, a kiedy już zabrali psiaka odetchnął głęboko. - Ale dzisiaj poszalałeś... ciężko się z tobą ćwiczy...bo miałem wrażenie że co chwilę atakujesz trochę inaczej - zauważył. - Z drugiej strony fajnie, bo wiem, że to wyćwiczę.

- Dobrze, to w poniedziałek przywiozę wam dokumentacje - zdecydowała. - Jak będzie potrzeba wcześniej to daj znać - uśmiechnęła się lekko, po cym poczochrała Yuyę po włosach. - A ty wydęb dziś od taty coś dobrego - puściła do niego oczko.

Mara_Jade pisze...

- Ok, skoro nie wyłem za bardzo - zaśmiał się chłopak i już teraz usiadł obok niego wracając do swojego piwa. Trochę dziwnie się czuł w towarzystwie kolegi Juna, ale starał się dobrze z nim bawić i rozluźnić się trochę. Teraz było mu już zdecydowanie lepiej.

- Nie! - krzyknął niemal przerażony. - Ja chcę z tobą ćwiczyć... ja czułem jakbym potem był bardziej przygotowany na ewentualny atak - wymamrotał, mocniej zaciskając dłoń Hirokiego. - Nawet jeśli byłem kiepski i się trochę męczyłem z tobą to chciałbym dalej...

- W szpitalu? - chłopiec poczuł piekące go oczy. - Ale ja nie chcę leżeć w szpitalu - zatrząsł się lekko.
- Nie będziesz kochanie. Położysz się przy mnie w gabinecie, ok? Ja zajmę się moimi papierami, a ty prześpisz się, albo poczytasz coś - zaproponowała zaraz.
- Un, no dobrze...

Mara_Jade pisze...

- Uhm zwykle tylko w domu... zapędziłem się trochę - przyznał Ryu. - No... zdarza mi się. Lubię siedzieć mu na kolanach - przyznał ciszej, powoli sącząc swoje piwo.

- Ale na pewno? - upewnił się jeszcze i ucałował go lekko w usta, po czym wtulił się w niego nieco mocniej.

- Un dobrze tatuś - zgodził się chłopiec, pozwalając się przenieść na kanapę w gabinecie kobiety. Zaraz też został przykryty kocykiem. - Soczek pomarańczowy bym chciał i czekoladę... i magazyn mangowy... nowy numer.

Mara_Jade pisze...

- Wcale nie jestem za ciężka - wyjaśniła kobieta. - Oj jestem, jestem - zaśmiała się lekko, całując męża w policzek. Ryu w tym czasie upił znów trochę swojego piwa.
- Rozmawiamy o siadaniu na kolanach - dodał zaraz.

Naoki skinął lekko głową i uśmiechnął się szeroko, ciesząc się, że może z nim być. Psiak biegał jak szalony od jednego krzaczka do drugiego, załatwiając swe potrzeby.
- To po obiedzie się relaksujemy. Pełen relaks.

- Zasnął przed chwilką. Zrobiłam ci kawę, siadaj - kobieta uśmiechnęła się do niego lekko, po czym podała teczkę z dokumentacją Yuyi. - Zrobiliśmy też prześwietlenie gdy ciebie nie było, wyniki będą w poniedziałek, ale nie ma złamania - zapewniła go.

Mara_Jade pisze...

- Oho... jaki mocarz się znalazł - prychnął Tony. - No chciałbym to zobaczyć - podpuścił go trochę.

- Mhm to dobrze - chłopak ścisnął mu dłoń i przytulił się do jego ramienia. - Bardzo dobrze...

- Ja też się cieszę - przyznała spokojnie. - Ech gdyby miał to nie byłoby mowy o wycieczce. Nie puściłabym go - dodała zaraz. - A wiem, jak mu zależy na niej...

Mara_Jade pisze...

Kobieta nie była tego pewna, ale widząc że Tony z uśmiechem skinął głową wstała z miejsca. - Ok... no to pokaż na co cię stać - uśmiechnęła się do niego.

- Haha... no tak, ale z drugiej strony to nie jego wina, że go otoczyli - zauważył chłopak, muskając jego policzek swoimi ustami. - Wiesz na co mam jeszcze ochotę? Na jakiś deser zrobiony przez ciebie - uśmiechnął się szeroko.

- To dobrze - kobieta poklepała go przyjaźnie po ramieniu. - A w przyszły piątek widzimy się na obiedzie... Twój ojciec wpada i chciałam zrobić taki rodzinny obiad. Nie mam numeru do Twojego brata... Koyukiego, więc nie mam go jak poinformować, dasz mu znać? - poprosiła go zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Wow - Ryu zaklaskał a potem złapał go za rękę, żeby stanąć na obie nogi. - Ja też tak chcę - oznajmił zaraz z wielkim uśmiechem.

- No dobra, niech i będzie sałatka owocowa - zgodził się Naoki. - I wcale nie robię z ciebie wielkeigo szefa kuchni... jakbyś mi budyń zaproponował też byłbym zadowolony.

- Wiem, wybacz - westchnęła kobieta. - Ale dam mu znać mimo to. Może dadzą radę dojechać - zaproponowała.

Mara_Jade pisze...

- Pewnie, że tak. Nigdy ze mną tak nie robiłeś - zaśmiał się cicho chłopak, kiedy już wylądował z powrotem na podłodze. - To trochę jak latanie - mruknął, być może źle to robiąc.

- Zgoda - uśmiechnął się lekko. - To prowadź do supermarketu - skręcił w odpowiednią alejkę, zara zpuszczając na chwilę Hirokiego, by założyć smycz psiakowi. Dopiero wtedy złapał go z powrotem.

- Dobrze, jedź ostrożnie - poprosiła go jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Łyso może nie, czuprynę jeszcze mam - zaśmiał się TOny. - Ale jestem pod wrażeniem - dodał zaraz. - I pod wrażeniem faktu, że Ryu chodzi.
- Uhm parę kroków, potem już nie daję rady - odparł tylko chłopak, dopijając swoje piwo.
- Parę kroków to sukces - oznajmiła szybko żona Tonego. - Sama kiedyś 3 lata nie chodziłam, po wypadku - zauważyła. - Parę kroków to wielki sukces

Yuya jęknął cicho, gdy Takano wziął go na ręce i bezwiednie wtulił się w niego mocniej, nadal nie otwierając oczu.

Mara_Jade pisze...

- A ja jestem niecierpliwy - przyznał chłopak, kończąc swoje piwo. - Poproszę jeszcze jedno - dodał zaraz.

- Mleko, do budyniu potrzebne będzie nam mleko - uśmiechnął się Naoki. - Ja poczekam z piesełem, a ty wskoczysz po zakupy? - upewnił się, że taki jest plan.

Tomo wbiegł do domu dziesięć minut później.
- Gdzieście tyle byli? - zapytał Takano. - Martwiłem się o was. Szybciej z roboty wyszedłem... - mruknął, obejmując go mocno ramionami. - Zrobię dzisiaj omuricu... Yuya lubi go jeść jak ma słaby humor - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Ja skoczę - zdecydował TOny, bo jemu i jego żonie też się piwo kończyło. - Spokojnie sobie siedź - poczochrał Juna po głowie i poleciał do baru.

- Tak, ale nie zmarznie wtedy? Zima tu jest... a będzie musiał siedzieć na mrozie - zauważył chłopak.

- Matko... to dlatego wziąłeś dziś wolne tak? - upewnił się, mocno go przyutulając. - Dobrze, że ci chłopacy nie jadą na wycieczkę... a Yuya na pewno da radę jutro pojechać? - zapyutał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Bawię się super, robię nowości i dobrze mi tu z tobą - zapewnił go zaraz chłopak muskając jego brodę ustami. - Kocham cię.

- Ale ze mną by się poruszał, a to różnica - przypomniał mu Naoki, zaraz przyjmując do wiadomości argumentację Hirokiego. - No dobrze - uśmiechnął się lekko. - Ale migusiem robimy zakupy - zdecydował.

- Ok... to zabieram się za robienie obiadku... a jak już Yuya wstanie to go lekko przytulę - ucałował swojego męża. - Mój dzielny mężczyzno.

Mara_Jade pisze...

- Uhm pójdziemy potańczyć? Znaczy uhm... stanę ci na nogi, a ty będziesz nas kołysał? - zaproponował chłopak, choć wiedział że na to są nikłe szanse, w końcu byli w miejscu publicznym.

- Dobra, to jak już jesteśmy w sklepie, weźmy też naszemu psiakowi jakąś przekąskę - zaproponował, gdy weszli do supermarketu i zaczęli wkładać produkty do koszyka. - Pójdę po mleko - zdecydował szybko.

- Mhm to mała miejscowość. Tu rządzą pieniądze, strata jednego sponsora to niczym upadek instytucji. Zaraz rodzice zaczną przepisywać swoje dzieci gdzie indziej - wyjaśnił cicho. Nie zgadzał się z tym, ale trochę już nasłuchał się tego typu rzeczy i widział jak jego ojciec męczył się zupełnie od zera, gdy kiedyś postawił się jednemu z wpływowych klientów. Nagle ludzie omijali ich piekarnie szerokim łukiem, a na drzwiach domu pojawiały się obraźliwe wyzwiska. - Niektórzy nie umieją się postawić - uśmiechnął się słabo do swych myśli. - A inni stawiają się zbyt często - dodał zaraz i zniknął w kuchni. - A! Mama dzwoniła mi powiedzieć, że masz mi dziś nogę wymasować - dodał zaraz i włączył sobie radio, nieco podśpiewując pod nosem.

Mara_Jade pisze...

Ryu został pozytywnie zaskoczony przez swojego mężczyznę. Uśmiechnął się więc szeroko, kołysząc nieco w rytm muzyki, a kiedy piosenka się skończyła ucałował go lekko.
- Dziękuję - szepnął mu do uszka.

- Teraz już wszystko - zgodził się Naoki, przeglądając jeszcze raz produkty z koszyka. - Możemy iść do kasy.

Tomo spiorunował go tylko wzrokiem i nieco mocniej posiekał warzywa.
- Bo dobrze nam się żyje z taką ilością, którą sami zarabiamy - zauważył spokojnie. - Tamte udziały zatrzymaj na czarną godzinę, wypadek, operację... studia Yuyi, upadek cukierni czy coś - mruknął. - Wtedy się przydadzą... albo jak będziemy sędziwymi staruszkami - dodał zaraz.

Mara_Jade pisze...

- Jest za co - odparł chłopak z wielkim uśmiechem. - Wiesz że to chyba pierwszy raz jak tak tańczyliśmy - zapytał go zaraz próbując sobie przypomnieć inne wieczory. - Chodzi mi o publiczne miejsce - dodał zaraz. Bardzo mu się spodobało. Wziął sobie kufel piwa i zaczął go trochę sączyć.

Naoki odwiązał psiaka i kucnął przy nim na chwilę, by go pogłaskać, a potem już złapał Hirokiego za wolną rękę.
- Możemy iść do domu - zdecydował wesoło.

- No i dobrze, że mu tak powiedziałeś. Przecież skrzywdzili Yuyę - Tomo odłożył nóż. - Byłbyś głupi, gdybyś wziął od niego pieniądze... i zażegnał sprawę - wymamrotał cicho. - Ale tego nie zrobiłeś, bo kochasz malca i...i... a ja kocham ciebie za to jaki jesteś, a masz wielgachne serducho - ucałował go w brodę. - I przecież czasem, czasem przymykam oko na coś fajniejszego... na przykład fotel czy auto... czy nowe meble dla Yuyi... - przypomniał mu. - Ale chcę żebyśmy nauczyli Yuyę wartości pieniądza.

Mara_Jade pisze...

- Mhm pierwszy - uśmiechnął się Ryu, cicho śmiejąc się z Juna. Sam postanowił pić trochę wolniej teraz. - No bo nie chodzimy raczej razem na imprezy, a ja długo byłem w szpitalach...

Naoki ucałował go w policzek tuż przy ich placówce.
- Uwielbiam takie spokojne spacery z tobą - zapewnił go.

- Wiem, to jeden z tych powodów dla których cię poślubiłem - ucałował lekko jego usta. - Mhm nauczył się? Skąd ta pewność?

Mara_Jade pisze...

Ryu ucałował go raz jeszcze i powoli upił łyk piwa.
- Pójdę sobie zapalić - zdecydował w końcu, bo jakoś tak mu się zachciało.

Naoki przysiadł na krześle w kuchni.
- To co mogę dziś popatrzyć i się polenić? - zapytał go po prostu.

- Mhm to dobrze - uśmiechnął się szeroko Tomo. - Ale to też twoja zasługa, bo przecież nie podkopujesz mi autorytetu - ucałował go. - Ok, możesz zrobić nam ryż - zdecydował zaraz.

Mara_Jade pisze...

Ryu uśmiechnął się tylko, siadając na swoim wózku i samemu biorąc się za prowadzenie go. Wolał nie ryzykować z Junem.

Naoki zapatrzył się tylko w niego jak w obrazek i dopiero dzwonek do drzwi go otrzeźwił. Podszedł do nich i zerknął przez Judasza.
- Ne... Hiro-chan? Ja go tu nie wpuszczę - wymamrotał, wsuwając dłonie w kieszenie i wracając do kuchni. - Ok? Nie wpuszczę go.

- Ale to do ciebie przychodzi jak ma problem - zauważył spokojnie, robiąc sos do omuricu. - Dlatego nie bądź dla siebie taki surowy. Yuya jest dobrym dzieckiem.

«Najstarsze ‹Starsze   4201 – 4400 z 4706   Nowsze› Najnowsze»