niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   401 – 600 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Unknown pisze...

Naoki potrząsnął przecząco głową.
- Czekanie aż skończy pracę jest naturalne. Ja również pracuję. Poza tym jak już ją skończy to rozpoczyna się najlepszy czas mojego życia. Spędzam z nim wiele chwil i jest idealnie - uśmiechnął się szerzej. - Co rano zanoszę mu bento, a co jakiś wieczór przychodzi do mnie na dobre jedzonko, albo dzwonimy do siebie spędzając duuużo czasu na telefonie - znów ucałował Hirokiego. - Jest mężczyzną mojego życia. Moją bratnią duszą, dlatego chciałem ci podziękować - wyciągnął do niej dłoń. - Za to, że mi go oddałaś - puścił oczko. - Bo ja nie zamierzam już nikomu go przekazywać.

Unknown pisze...

- Wspominałeś coś o sajgonkach - Naoki obrócił lekko twarz by na niego spojrzeć. - Umiesz robić niesamowite sajgonki? Ocenię dzisiaj - wyszczerzył się do niego, kątem oka widząc kipiącą ze wściekłości kobietę. Najwyraźniej nie tego się spodziewała. - Pomogę ci w kuchni. Może podpatrzę jak wszystko robisz.

Unknown pisze...

Naoki zapiął tylko pasy i złapał Hirokiego lekko za rękę.
- Wszystko w porządku? Widziałem jak tobą wstrząsnęło jej pojawienie się - ucałował go w policzek.

Unknown pisze...

- Nie dam komuś kpić z ciebie czy ze mnie - odparł szczerze, przeciągając się mocno na fotelu i zakładając ręce za zagłówek. - Co do sajgonek zrobimy?

Unknown pisze...

- Oke, pasuje mi ten plan - wyszczerzył się do niego. - Jak minął ci dzień w pracy? Jakieś nowości?

Unknown pisze...

- Uzgadnialiśmy wycieczkę. Płyniemy w piątek na wyspę, którą widnieje w oddali z wybrzeża i zostajemy do niedzieli. Będę uczył dzieciaki wspinaczki i zrobimy im taki obóz przetrwania. Powinno być fajnie, co nie?

Unknown pisze...

- Un, przepraszam. Po prostu to był najlepszy termin. Potem zrobi się zbyt chłodno - odparł szczerze Naoki. - Przynajmniej dla dzieciaków - dodał zaraz. - Ale zrób sobbie choć pół dnia wolnego. Masz odpocząć.

Unknown pisze...

- Tak zrobię i nie dam się zwieźć na manowce - puścił do niego oczko, po czym wyszczerzył się nawet szerzej. - Strasznie się cieszę, że dzisiaj spędzamy razem dzień.

Unknown pisze...

- Niet, dzisiaj odpoczywamy, bo mój tyłek trochę mnie po wczoraj boli - uśmiechnął się do niego lekko.

Unknown pisze...

- Nie musisz mnie przepraszać kochanie - Naoki wtulił się w niego lekko. - Po prostu nie dam rady dwa razy pod rząd.

Unknown pisze...

- Od sajgonek. Nauczysz mnie? - zapytał go Naoki, stając tuż obok niego przy stole kuchennym. - Co jeszcze umiesz gotowy i kiedy się nauczyłeś gotować?

Unknown pisze...

- Mhm, a skąd wiesz, że reszta nie wychodzi? - zapytał go zaraz, podając mu odpowiednie składniki i nalewając im obu wody do szklanek. - Przecież to co u ciebie już jadłem było genialne.

Unknown pisze...

- Jak długo trzeba przygotowywać farsz? Miałeś jakieś morderstwo już w pracy? No wiesz, jako sprawę? - zainteresował się.

Unknown pisze...

- Nigdy nie możesz rozmawiać o szczegółach? - upewnił się tylko cicho sobie wzdychając. A tak chciał poznać parę szczegółów. - No nic - wzruszył w końcu ramionami, czytając przepis i zabierając się niezdarnie za namaczanie papieru ryżowego.

Unknown pisze...

- I teraz nadchodzi ten moment którego nie znoszę... papier będzie się rwał jak nic - westchnął przeciągle, walcząc z nim odrobinę i niechcący psując dwa. - Aaa... może ci to odstąpię? Sajgonki to jednak nie moja potrawa - zaśmiał się.

Unknown pisze...

Zarumienił się odrobinę, kiedy ten pokierował jego rękoma, ale zalapał o co w tym wszystkim chodzi. Zaczął spokojnie zwijać zajgonki w jedną całość, po czym pokazał te niezdarne twory Hirokiemu.
- Uhm mogą być?

Unknown pisze...

Naoki natomiast usiadł na stołku tuż obok kuchni obserwując swojego chłopaka.
- Ne Hiroki? Co jest twoim ulubionym zajęciem? - zapytał go bo przeecież chcial go poznawać za każdym razem coraz to lepiej.

Unknown pisze...

- Ja uwielbiam ogniska, naturę, góry i plażę. Uwielbiam przebywać na łonie natury sam lub w towarzystwie. Wsłuchiwać się w śpiew ptaków i tak troszkę zespalać się z naturą. To fajne. Poza tym... lubię wyścigi samochodowe - zagrzł wargę uciekając gdzieś wzrokiem. - No i ciebie.

Unknown pisze...

- Chętnie ale ja ze strzelania jestem noga, więc daj mi jakieś fory na paintballu - poprosił go puszczając do niego oczko i opierając głowę na dłoniach. Spojrzał na niego z wielkim uśmiechem. - Nigdy się nie będziemy nudzić.

Unknown pisze...

- No ja myślę... skoro już ci zdradziłem ich datę - puścił do niego oczko, biorąc sobie jedną zajgonkę bo już nie mógł się powstrzymać. - Mhm... pycha!

Unknown pisze...

- Wcale nie mam - zaprzeczył muskając lekko jego wargi. - Ale w porządku - zgodził się zaraz. - Pojedziemy więc do oceanarium i będziemy pływać z delfinami. A potem romantyczna kolacja - uśmiechnął się szeroko. - Może być?

Unknown pisze...

[buuu czemu już cię nie ma? ;( kiedy się przeprowadzasz?

Unknown pisze...

[no jak gdzie? na studia? xD do mojego miasta :D]

- Mhm... postaram się cię jeszcze czymś zaskoczyć - zapewnił go. - Nawet i ja czasem lubię takie normalne randki - uśmiechnął się.

Unknown pisze...

[ahaa xD okay... a w akademiku?]

- Jak najbardziej jestem za! - Naoki skinął wesoło głową. Nie był problematycznym chłopakiem. Zawsze starał się znaleźć złoty środek. - To za dwa tygodnie oceanarium. Za tydzień odpcozywasz trochę, a ja męczę się na wycieczce.

Unknown pisze...

[Najlepie wykupić sobie miesięczny na wszystkie linie. Niczym się wówczas nie martwisz. Kosztuje około 50 zł i potrzebujesz do niego jedynie zdjęcia legitymacyjnego. Z tego co pamiętam to 2 lata temu kosztował 46 zł. Możesz go kupić w jakikolwiek dzień - nie tylko na początku miesiąca]

- No tak... ale chociaż postaraj się wypocząć - posłał mu buziaka przez stół zajadając się sajgonkami. - Mhm pyszne są. Naprawdę mi smakują.

Unknown pisze...

[Wiem, że sporo, ale to jest do zrobienia. Rozpiska w reke i jechane :)]

Naoki skończył jedzenie i usiadł Hirokiemu na kolanach.
- Uhm ale jest coraz gorzej. Czasem mam taką chcicę, że niemal się łamię -przyznał mu bez bicia, wciskając głowę w jego ramię. - Nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam.

Unknown pisze...

[Raczej będę, pewności nie mam. Dużo planów i nie wiem jak będę z czasem stała, ale jak już będę to pewnie, czemu nie. Przestraszysz się 90 kg żywej wagi :P]

- Uhm czasem dzwonię, czasem nie... próbuję być samodzielny i sam sobie poradzić - wyjaśnił, obejmując go mocniej. - Uhm tak, wczoraj miałem kryzys...

Unknown pisze...

[Staram się wyobrazić... już prawie widze xD]

- Nie - Naoki potrząsnął głową. - Zastąpiłem alkohol tobą - poprawił go. - Bo jak powiedziałeś że wpadniesz to zacząłem myśleć o niespodziance dla ciebie i o tym jak będzie nam razem fajnie... - wyjaśnił czerwieniejąc na twarzy.

Unknown pisze...

- Baaardzo fajnie - przyznał mu Naoki. - Ale dzisiaj jest mi wyśmienicie fajnie z moim mężczyzną u boku - dodał zaraz, całując jego usta. - No to jak film i pójdę do domu?

Unknown pisze...

[hahaha xD]

- Naprawdę? No to... pośpią wtulony w ciebi i rano przygotuję ci świeżutkie bento, a potem zawieziesz mnie do szkoły - ucałował go mocno. - cieszę się,że nie chcesz mnie puszczać.

Unknown pisze...

- Tak jest - zasalutował mu i przeniósł się na kanapę, czekając na Hirokiego, a kiedy ten włączył film, wtulił się w niego mocno, nie chcąc go puszczać ani na milimetr. Całował go czasem w policzek to w usta, wciąż i wciąż tuląc się do mężczyzny.

Unknown pisze...

Naoki oddychał równie ciężko, ale był szczęśliwy, wtulił się w jego pierś, przez moment głaszcząc go przez koszulkę.
- Dzisiaj nie będzie seksu - ostrzegł go jeszcze, muskając ustami jego wargi. - Ale... może wykąpiemy się razem? - zaproponowal rumieniąc się nieco. - A potem będę spał w twoich ramionach. Dzień nie może zakończyć się lepiej.

Unknown pisze...

- Cieszę się, że nadajemy na tych samych falach - Naoki pstryknął go w nos, po czym objął go za szyję, mocniej się do niego przytulając. - Kocham cię całym sobą, wiesz?

Unknown pisze...

- Mhm a o jakiej lodowatej powłoce wspominała twoja była? No bo jakoś nigdy nie odczułem tego lodu na soebie - ucałował jego nosek pozwalając mu się zanieść do łazienki, gdzie napuścili wody do wanny i już po chwili oboje siedzieli w niej, wtuleni w siebie.

Unknown pisze...

- WIęc nie zamieniaj się przy mnie w kupkę lodu - poprosił go spokojnie, lekko szorując jego ramiona i klatkę piersiową. - Ale jak będę za mocno świrował to trzepnij mnie w łeb - poradził mu ze śmiechem.

Unknown pisze...

- Staram się, staram - uśmiechnął się do niego, samego siebie też namydlając. - Nie chcę cię zawieść czy coś - wzruszył ramionami. - A! Jak będę na tej wycieczce... wpadniesz parę razy do moich zwierzaków? Co by je nakarmić? - zapytał go robić minę kota ze Shreka.

Unknown pisze...

- Dziękuję - ucałował go mocno uspokojony, że zwierzaczki będą miały opiekę. - Powinniśmy być z powrotem o 8 wieczorem - wyjaśnił spokojnie. - Wpadniesz po mnie do szkoły?

Unknown pisze...

- Pewnie - uśmiechnął się chłopak wypuszczając wodę z wanny i również wychodząc. Pożyczył ręcznik od Hirokiego i umył jeszcze zęby. - Mhm miałem nosa żeby zostawić u ciebie szczoteczkę do zębów - zażartował.

Unknown pisze...

- Musisz koniecznie - rozpromienił się Naoki. - Przygotuję ci półkę w szafie - zdecydował wesoło. Bardzo chciał by Hiroki i u niego poczuł się jak w domu.

Unknown pisze...

Naoki wskoczył mu do łóżka z wielkim uśmiechem, wtulając się w niego od razu.
- Mój, mój wielki skarb - oznajmił wesoło.

Unknown pisze...

- Dobranoc - Naoki wtulił się w niego mocno zasypiając. Obudził się wcześnie rano po czym zrobił śniadanko dla nich i bento dla Hirokiego. Przyniósł śniadanko do łóżka Hirokiemu i ucałował go delikatnie w usta na dzień dobry.

Unknown pisze...

- Wszystko co najlepsze dla mojego kochania - zapewnił go Naoki, siadając obok niego i zjadając przysmaki. Popił to wszystko sokiem.

Unknown pisze...

- Dziękuję - Naoki ucałował go w policzek, po czym poszedł pozmywać i przebrał się w czyste ciuchy, te brudne wrzucając do kosza na pranie Hirokiego. - NIe zapomnij o bento i odżywiaj się dobrze jak mnie nie będzie - poprosił go całując go jeszcze, kiedy wychodził przed szkołą.
***
Piątek zapowiadał się cudowanie. Piękna pogoda, podekscytowane dzieciaki. Łódź płynąca na wyspę. Wszystko szło dobrze, aż do połowy przygody. To wówczas na łodzi rozpoczął się koszmar. Wśród pasażerów pojawili się zamaskowani ludzie z bronią w dłoniach.
- Od tej pory wszyscy tutaj jesteście naszymi zakładnikami. Co godzinę, jedno z was wyląduje za burtą - oznajmił chłodno jeden mężczyzna, jednocześnie rozmawiając przez telefon. - Słyszeliście? - zapytał chłodno. - Psy pieprzone, spełnicie wszystkie nasze warunki, albo ci ludzie zginą - warknął, po czym złapał uczennicę Naokiego za włosy i podprowadził ją pod burtę.
Naoki zagryzł wargi widząc płaczącą dziewczynę, po czym jednak zastąpił mu drogę. Uznał że sam poradzi sobie lepiej w lodowatej wodzie niż nastolatka.
- Zostaw ją, to jeszcze dziecko. Zgłaszam się na ochotnika - westchnął, a potem krzyknął głośno, czując ból ramienia. Drugi z bandytów natychmiast postrzelił go w prawe ramię.
- Mamy ochotnika. Tak będzie ci trudniej w wodzie - zarechotał mężczyzna, wypychając chłopaka z łodzi. - Kupił wam godzinę - roześmiał się chłodno, rozłączając się.
Naoki rąbnął twardo o wodę, ale zaraz wypłynął na powierzchnię, wypluwając wodę. Ciężko mu było płynąc z unieruchomionym ramieniem, ale był na tyle trzeźwy, że pozbył się swoich butów , by nie przeszkadzały mu w wodzie. Krwawiące ramię obwiązał kawałkiem mokrej już bluzki i ruszył przed siebie starając się pokonywać fale. Miał tylko cichą nadzieję, że ktoś jednak go w tej wodzie znajdzie.

Unknown pisze...

- Wreszcie przechodzimy do rzeczy - zarechotał bandzior, przysiadając między dzieciakami. - Milion jenów za każdego, który znajduje się na statku. Mam tutaj listę... to będzie jakieś 50 milionów dolarów, bo rozumiem że kapitana nie liczę, gdyż biedaczek już nie żyje - dodał wesoło obejmując młodego chłopca ramieniem.

Unknown pisze...

- To już nie twój interes. Zatrzymamy się na pobliskiej wyspie. Lepiej żebyście przelali mi pieniądze na konto - mruknął chłodno, po czym podał jej detale i rozłączył się wrzucając telefon do wody. - No moi panowie, mamy godzinę do kolejnego wyrzutu zakładnika.

Unknown pisze...

Naoki czuł jak drętwieją mu ręce i nogi, więc położył się na wodzie, pozwalając falom na łagodne dryfowanie przez kolejne pięć minut, zanim ponownie wrócił do szalonego płynięcia. Coraz bardziej się bał, że tu utonie. Że zabraknie mu sił. Zagryzł lekko wargę. Statku nie było już na horyzoncie, lądu też nie. Nie bardzo wiedział w którym kierunku powinien płynąć, ale zdał się na swoją intuicję.

[Idę na grilla niestety :( ostatniego... bede za jakiś czas :) ]

Unknown pisze...

Naoki w tym czasie siedział już w łódce, owinięty kocem, trzęsąc się z zimna. Zamknął oczy kiedy usłyszał to zamieszanie. Ruszył się dopiero kiedy Hiroki został wniesiony na pokład podszedł do niego z niemal zamartyn sercem.
- Hiroki? Hiro-chan... - szepnął tylko, pomagając zatamować krwawienie z boku i robiąc prowizoryczny opatrunek. Położyl sobie jego głowę na kolana i głaskał go po rozpalonym czole, całą drogę do z powrotem. Sam również nie wyglądał najlepiej. Był przekonany że jest rozpalony ale nie to się liczyło. Musiał pilnować Hirokiego.

Unknown pisze...

Naoki nie dał się opatrzyć, tylko siedział cały czas przed salą operacyjną. Nie pozwolił się nawet dotknąć, mimo iż wiedział że ma kulę w ranie. Nie mógł. Musiał poczekać na wynik. Kiedy więc lekarz wyszedł był pierwszym, który do niego dopadł, słaniając się na nogach.
- Hiroki... czy on... Przeżyje? Wyjdzie z tego, prawda? - upewnil się szeptem, ledwo co się trzymając i stojąc już chyba tylko dzięki pomocy partnera Hirokiego.

Unknown pisze...

- Ale na pewno? - zapytał go znowu Naoki, wciąż stojąc w miejscu bo troiło już mu się przeed oczyma. Adrenalina opadała, a on zaczął odczuwać przerażający chłód, uderzenia fal gorąca oraz przeraźliwy ból ramienia. - Nic mu nie będzie? - patrzył dalej za łożkiem Hirokiego, który wyglądał na nim jak trup. Naoki nie był w stanie już skupić wzroku na lekarzu, a co dopiero postawić kolejny krok.
- Dopilnuję by nic mu się nie stało, Naoki - partner Hirokiego, zmusił go do spojrzenia mu w oczy, po czym podstawił wózek i popchnął chłopaka na niego lekko. - Ale i ty musisz dać się opatrzyć. Nie możesz sprawiać Hirokiemu teraz kłopotów - dodał tak, by cokolwiek do chłopaka dotarło. Zaczynał się martwić o tego "dzieciaka". Zobaczył w nim odpowiedniego partnera dla Hirokiego, a poza tym gdyby się nim nie zająl teraz, to poźniej Hiroki z pewnością by go skopal.

Unknown pisze...

[Yasu brzmi nieźle xD]

Naoki niechętnie dał się opatrzyć, a potem lekarz pozwolił mu zostać na łóżku tuż obok Hirokiego, nie widząc sensu w kłótni o salę. Wiedział, że jeśli położy Naokiego gdzie indziej, on i tak nie pójdzie spać. Będzie siedział przy mężczyźnie. W ten sposób miał tylko nadzieję, że chłopak trochę sobie pośpi.
Naoki jednak nie zamierzał tego robić. Dopóki miał siły przycupnął obok Yasu na wózku i złapał Hirokiego za rękę, intensywnie się w nią wpatrując. Dopiero godzinę później opadł całkiem zmarnowany.

Unknown pisze...

Naoki otworzył powoli oczy i chwilę nie rozumiał co się stało. Przyłożył opatrzoną rękę do gorącego czoła, po czym skrzywił się lekko. Wciąż czuł tępy ból, a temperatura robiła swoje. Dopiero po chwili datarł do niego słaby głos Hirokiego. Wspomnienia powróciły, a on zerwał się z łóżka i zaraz siedział przy Mężczyźnie, trzymając go za rękę.
- Jestem, jestem - szepnął. - Bardzo się o ciebie martwiłem... baaardzo - zapewnił go, wstając i lekko się do niego przytulając. - Myślałem że mnie zostawisz... - rozpłakał się, ale już zaraz się od niego odsunął czując że Hiroki się spina. - Przepraszam, wiem... boli cię.

Unknown pisze...

- Nic mi nie jest. To tylko lekka temperatura - wymamrotał tylko chłopak, wciskając odpowiedni guziczek i siadając na krześle, by nadal móc trzymać go za rękę. - Kocham cię, strasznie mocno - szepnął ocierając powoli łzy.

Unknown pisze...

- Uhm, nie chcę - pokręcił przecząco głową, nie mogąc się nim nacieszyć. Uparcie przy nim trwał i nie odstąpił od jego łóżka, nawet kiedy w sali pojawił się lekarz.

Unknown pisze...

Naoki odsunął się na czas sprawdzania siadając na swoim łóżku, ale gdy tylko lekarz się oddalił, znalazł się tuż przy Hirokim, głaszcząc go po dłoni. Zamknął oczy i zaczął cicho nucić spokojną melodię, chcąc mu ułatwić zasypianie. Posiedział z nim jeszcze dłuższą chwilę, po czym uśmiechnął się do niego delikatnie.
- Kocham cię - pogłaskał go po spoconym czole, po czym poszedł do swojego łóżka.

Unknown pisze...

- Przykro mi, znasz procedury - odparł spokojnie Yasu. - Rozmawiałem z twoim lekarzem. Zaleca ci miesiąc wakacji licząc od wyjścia ze szpitala - uśmiechnął się lekko. - Może nauczysz się przez ten czas co oznacza opanowanie i przestaniesz szarżować sam na 3 uzbrojonych. Wiesz co mogło się stać? Mogli strzelać w te dzieciaki, a nie w ciebie. Miałeś więcej szczęścia niż rozumu, głupolu.

Unknown pisze...

- Nie przekonasz mnie głupolu. Czemu go nie przytuliłeś, kiedy wciągnęliśmy go na pokład? Nawet nie sprawdziłeś czy wszystko z nim w porządku. Nie zamieniłeś ani jednego słowa, a potem szarżujesz kamizelki kuloodpornej. To nie jest normalne zachowanie - warknął nie chcąc się za bardzo kłócić. - Psychiatra obowiązkowy - wywrócił oczyma.

Unknown pisze...

To wówczas Yasu stracił panowanie nad sobą i uderzył przyjaciela w twarz.
- Nie, no oczywiście że nie oberwałeś mocno. Operowali cię jedynie 8 godzin - warknął na niego chłodno. - I gdybyśmy nie zatamowali ci, a nie przepraszam, gdyby Yoshimura nie zatamował ci krwawienia, to by cię tu z nami nie było - popatrzył mu prosto w oczy. - Pomógłbym ci, gdybyś trzymał się umówionego planu. Zaskoczyłeś wszystkich tym wyskokiem, a zapominając założyć na siebie kamizelki tylko udowodniłeś swą głupotę. Psychiatra nie gryzie. Przyda się i tobie i Yoshimurze - zakończył głosem nie znoszącym sprzeciwu.

Unknown pisze...

- Nie interesuje mnie to. Takie są procedury. Tego nie przeskoczysz - odparł tylko Yasu, po czym wstał. - Wracaj szybko do zdrowia - polecił mu wychodząc z sali.

Unknown pisze...

- A na mnie krzyczysz jak pierdole przepisy - szepnął cicho Naoki, niezbyt z tego zadowolony. Usiadł na łóżku nieco się krzywiąc, po czym przesiadł się na wózek. - Chcesz wody, albo czegoś? - zapytał go po prostu.

Unknown pisze...

- Dla mnie to zupełnie to samo. Tu są procedury i tam też - wzruszyl ramionami. Nalał mu wody do szklanki, po czym podał mu ją i pomógł mu upić kilka porządnych łyków. - Za co ty mnie przepraszasz? Nie zrobiłeś nic złego - wzruszył ramionami, znów nieco się krzywiąc. - Ja nawet nie pamiętam co działo się na statku - dodał szczerze, po czym wyszczerzył się do niego. - Byłem zbyt przerażony - zaśmiał się, po czym odwrócił od niego i jednak podjechał do łóżka, kładąc się na nim plecami do Hirokiego. Nie mógł mu przecież pokazać, że ta sytuacja mimo to się na nim trochę odbiła. Otarł łzy rękawem i nabrał kilka głębokich oddechów, zanim znów obrócił się w stronę mężczyzny.

Unknown pisze...

- Byłeś w pracy. Przecież nie mogłeś nagle porzucić swojej profesjonalności. Ja to rozumiem - Naoki uśmiechnął się do niego lekko, po czym potrząsnął przecząco głową. - Nie, nie idę do ciebie. Jesteś byt obolały, a ja wciąż mam gorączkę - uśmiechnął się krzywo. - I ramię strasznie mnie boli, choć dla ciebie to normalne... pierwszy raz mnie ktoś postrzelił - przyznał ze śmiechem. - Strasznie bolało, ale chyba idzie się do tego przyzwyczaić.

Unknown pisze...

- Uhm ale ja nie wiem czy dostałęm urlop - odparł cicho chłopak, wciskając głowę w poduszkę i przez moment ciesząc się jej zapachem. Odetchnął głęboko dopiero po krótkiej chwili. I zdecydował że jednak przyjdzie się przytulić. Wtulił się w Hirokiego lekko, cicho płacząc. Był zwyczajnie zdezorientowany. Przerażony. Nie rozumiał dlaczego tak reagował, skoro to był jego wybór by stać się dobrowolnym ochotnikiem. Jego, niczyj więcej.

Unknown pisze...

- Cali może tak, ale nie zdrowi - wymamrotał Naoki w jego koszulkę. W końcu czuł się fatalnie, a Hiroki wyglądał jak trup. Z całą pewnością ni można było nazwać tego zdrowym stanem. - Uhm nie wiem czy się uda - szepnął. - Dopiero co zacząłem pracę.

Unknown pisze...

- Bałem się - szepnął mu w pierś. - Miałem wrażenie, że zaraz utonę. Brakowało mi sił... ale nie chciałem się poddać, bo wiedziałem, że gdzieś na mnie czekasz - zacisnął mocniej powieki. - A potem... te strzały - zakrył uszy rękoma. - I wnieśli cię, takiego bladego, krwawiącego - poczuł że cały drży. - Czekałem... 8 godzin, czekałem aż cię poskładają w całość... a potem przysnąłem przy tobie. Yasu też czekal...

Unknown pisze...

- Yasu chyba mnie polubił - szepnął jeszcze zamykając na moment oczy. Zaraz jednak ucałował go w policzek i odsunął się idąc do swojego łóżka. - Musisz dużo spać i nabierać sił. No i co z moimi zwierzakami?

[To chyba ostatni mój komć do jutra... bo właśnie zbieram się na autobus i jaaadę]

Unknown pisze...

Naoki uśmiechnął się tylko do niego po czym położył się do łóżka. W nocy dostał wysokiej temperatury. Oddychał ciężko, nieco rzucając się na łóżku. Obudził się koło 3 nad ranem ale nawet nie był w stanie zlokalizować swojego położenia. Wszystko rozmywało mu się przed oczyma. Usłyszał czyjś płacz i dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego że to on płacze. Miał nadzieję, że nie obudzi Hirokiego.

Unknown pisze...

Jak po omacku wyszedł z łóżka i na chwiejnych nogach skierował się w stronę głosu Hikariego. Położył się obok niego, wtulając się w niego delikatnie. Wreszcie czuł kogoś chłodniejszego od siebie. Cały dygotał niczego nie rozumiejąc.

[W domciu już :D juhuuu xD w Toruniu I mean :D]

Unknown pisze...

Chłopak skinął lekko głową wciąz mu nie odpowiadając. Cały się trząsł. Nie zauważył nawet kiedy lekarz pojawił się w pokoju i najwyraźniej na niego nakrzyczał, wyganiając go do łóżka.
Widząc jednak jego stan, sam go tam zaniósł dopiero wówczas badając i podając leki.

Unknown pisze...

- Rano wezmę go na badania i sprawdzimy ranę po kuli - odparł mężczyzna krzywiąc się nieco. Rana nieco się babrała i najprawdopodobniej ona była przyczyną temperatury chłopaka. - Póki co dałem mu środek przeciwbolowy i nasenny. Wolałbym żeby jednak trochę pospał.

Unknown pisze...

[Śpij dobrze :*]

Rano mężczyzna zmieniający opatrunki Hirokiego dokładniej go opatrzył i poprosił by za wiele się nie ruszał, bo to mu nie pomaga. Naokiego jednak zabrano na zabiegówkę, bo temperatura nie chciała ustąpić.

Unknown pisze...

Yasu wpadł do niego z butelką dobrego soku i jedzeniem, po czym przysiadł na krześle.
- Jak się czujesz, zbóju? - zainteresował się, wciąż widząc pikające maszyny i studiując z uwagą jego kartę pacjenta, jakby ją rozumiał.

Unknown pisze...

- Mhm potem pójdę sprawdzić co z nim, to cię może trochę uspokoję - uśmiechnął się delikatnie. - Słyszałem że za dużo się ruszasz i jesteś niegrzeczny - puknął go palcem w czoło. - Nie dziw się więc, że rany się otwierają.

Unknown pisze...

- Spokojnie, na pewno nic mu nie będzie - zapewnił go Yasu, nie komentując już zachowania swojego przyjaciela. Nie chciał go bardziej dobijać. - U nas wszystko gra - zapewnił go. - Funkcjonujemy całkiem nieźle.

Unknown pisze...

[a bo mi popsułaś mój dym... a jeszcze jeden mam w zanadrzu xD]

- Dobra idę - Yasu wywrócił oczyma i poszedł sprawdzić co u Naokiego. Chłopak spał podłączony do kroplówki, więc niewiele mógł zdziałać. Mimo to złapał jednego z lekarzy pytać o stan Yoshimury, a gdy ten nie chciał udzielić informacji machnął mu swą odznaką i od razu je otrzymał. Wrócił wówczas do Hirokiego.
- Twojemu chłopakowi nic nie będzie. Nabawił się zapalenia płuc przez tą kąpiel w zimnej wodzie. Zakażenie w ręce zostało już opanowane. Nie będą mu jej ucinać. Wyzdrowieje. Nie przeniosą go do twojej sali, bo możesz mieć obniżoną odporność. Dodatkowo dostaniesz już profilaktycznie leki na zaś.

Unknown pisze...

[Jeszcze zdążysz to zrobić następnym razem xDD Bo se wymyśliłaś że go postrzelą zamiast być bohaterem... xD]

- Ale przynajmniej wiadomo, że żyjesz. Nie ruszaj się tak gwałtownie - warknął na niego. - Wolałbym żebyś dożył narodzin mojego brzdąca. Zamierzam cię poprosić o zostanie chrzestnym.

Unknown pisze...

[Pff miał się nim zająć i w ogóle, więc teraz nie narzekaj xD]

- Będę. Wczoraj mi powiedziała - uśmiechnął się lekko. - Więc się trzymaj. Lepszego kandydata nie mam.

Unknown pisze...

[Oj oj xD ale to muszę odczekać więc aż wyzdrowieje Hiroki xD]

Dwa tygodnie później Naoki czuł się znacznie lepiej. Powoli wychodził z zapalenia płuc, a rana dobrze się goiła. Czuł tylko, że będzie miał nieco słabszą rękę, ale to nie przeszkadzało w niczym. Wystarczyło tylko intensywnie wzmacniać ramię. Tego dnia przyszedł odwiedzić Hirokiego w sali. Był to pierwszy dzień, kiedy w ogóle pozwolono mu chodzić. Przysunął sobie krzesło do Hirokiego, nadal mając opaskę na twarzy (tak na wszelki wypadek).
- Jak się czujesz? Słyszałem, że już ci trochę lepiej - uśmiechnął się pod maską.

Unknown pisze...

Naoki skinął głową oddychając z lekką ulgą.
- Ja jeszcze trochę gorączkuję, ale jest dużo lepiej. Pozwolili mi dziś wstać z łóżka - uśmiechnął się szerzej, łapiąc go za rękę i głaszcząc go po niej. - Ale nie dostaniesz buziaka bo się martwię, że coś możesz ode mnie złapać - dodał przepraszająco. - No i masz być grzeczny.

Unknown pisze...

- Ale z tym wyjazdem to będzie problem. Mówiłem ci już... długo mnie już nei ma w szkole, no i jak wrócę to nie mogę tak po prostu powiedzieć "znikam na miesiąc" - wymamrotał. - To nie tak samo jak w policji, gdzie ślą cię na obowiązkowy wypoczynek...

Unknown pisze...

- Uhm to da się zrobić - stwierdził wesoło Naoki. - Będę do ciebie wpadał do pracy, wyciągał cię na relaksacyjne spacery po okolicy. Niezbyt długie, by cię nie zmęczyć. Będziemy jedli dobre jedzonko - rozmarzył się nieco, po czym klasnął w dłonie. - A może pokażesz mi okolicę w wolnych chwilach? No wiesz jakieś ciekawe pobliskie miejscowości czy coś... bo ja tu nowy jestem.

Unknown pisze...

- Musisz być tylko grzeczny i niedługo wyjdziesz.

Unknown pisze...

- Wiem, ja ciebie też - zapewnił go, przytulając policzek do jego dłoni. Przymknął na moment oczy. - Będę chodził na rehabilitację z ręką, a ty chodzisz ze mną nie?

Unknown pisze...

Naoki skinął głową, uznając, że na tyle może się zgodzić, po czym znów go pogłaskał po głowie.
- Jak już stąd wyjdę to będę cię odwiedzał - obiecał mu. - I przynosił dobre jedzonko, co byś nie zbiedniał - wyszczerzył się.

Unknown pisze...

- Ale nie mogłem wcześniej przyjść... nie chcieli mnie puścić. Zarażałem za mocno. Teraz już nie zarażam... no i wcześniej ledwie co mogłem usiąść - złapał go mocniej za rękę. - Ale będę do siebie wracał. Wciąż mi trochę słabo... i mam mały problem - skrzywił się. - Nie mam tu butów - zaśmiał się lekko. - Żadnych... straciłem je w wodzie, więc... będę wracał na boso.

Unknown pisze...

- Przywiozę - obiecał mu. - I będę podlewał twoje kwiatki w mieszkaniu - dodał z uśmiechem. - Wczoraj odwiedziły mnie dzieciaki... nie spodziewałem się tego. Pytały kiedy wracam, bo tęsknią - uśmiechnął się szeroko. - To miłe było.

Unknown pisze...

Naoki przyjechał po niego po dobrym miesiącu od swojego wyjścia ze szpitala. Przyjechał swoim samochodem, a kiedy zobaczył Hirokiego pomachał mu przed nosem plakietką, którą otrzymał od Yasu. Odzyskał swoje prawo jazdy. Pomógł mu spakować torby i posadził na wózku.
- Dzisiaj w planie mamy... dobrą kolację na kocu na plaży - ucałował go w policzek na powitanie. - A potem pomogę ci w domu i pojadę do siebie - dodał z uśmiechem.

Unknown pisze...

- Raczej nie da rady - pokręcił przecząco głową Naoki, łapiąc go za wózek i wyręczając go w prowadzeniu. - Jutro muszę być wszkole o 5.30 nad ranem - wzruszył ramionami. - Nowy projekt dyrektora... chce nauczyć uczniów dyscypliny i pomocy rodzicom na farmach. Jedziemy więc na pobliską farmę i do dwunastej będziemy tam pracować. Raz w tygodniu... ale jutro przyjdę na noc - zapewnił go.

Unknown pisze...

- Jasne, wtedy zostaje na cały weekend... ale z całym moim zoo. Ostatnio oddałem 2 psiaki dzieciakom. Został mi jeden kotek i dwa pieski - uśmiechnął się lekko, głaszcząc go po dłoni. - Wiem, ale pozwól mi cię powyręczać. Chcę się tobą zaopiekować - ucałował go w policzek.

Unknown pisze...

- Cieszę się - Naoki pomógł mu wsiąść do auta po czym spakował jego wózek do bagażnika i usiadł za kółkiem. - Jakieś specjalne życzenia? - zapytał go zaraz.

[Wracam o 16...]

Unknown pisze...

- Powiedziałem Yasu, że bardzo go potrzebuję, bo chciałbym cię zawieźć do domku - uśmiechnął się lekko. - Wziął mnie na taki test krótki. Jechałem razem z nim. Uznał, że jeżdżę w miarę bezpiecznie i oddał mi prawko - pokazał mu znak zwycięstwa. - Obiecałem nie podpadać przez kolejne pół roku na drogach. Podpisałem odpowiedni papier... i mam prawko.

Unknown pisze...

Naoki wzruszył ramionami, puścił mu oczko i pokazał język w odpowiedzi. Wcale nie był pewien czy uda mu się wytrwać dłużej.
- Cieszę się, że ci lepiej... ale lekarz prosił mnie by cię pilnować. Ten tydzień jeździsz na wózku, a w kolejnym możesz powoli zacząć chodzić. I nie ma że boli. Jak zobaczę co innego, to się do ciebie wprowadzę. Zamontuję kamery i będzie podgląd 24 na dobę - ostrzegł go.

Unknown pisze...

- Hiro-chan, ja nie chcę żeby ci się rana na brzuchu znowu otworzyła. Nie chcę tego - odparł cicho Naoki zaciskając mocniej dłonie na kierownicy. - Nie chcę też się z tobą kłócić, ale proszę cię... proszę zastosuj się do zaleceń lekarza - poprosił go.

Unknown pisze...

- Jednak wolę zaufać w tej kwestii lekarzowi... jeśl twierdzi że masz się bardzo oszczędzać, ej==jeździć na wózku to znak że nie do końca jesteś zdrowy - burknął patrząc na niego zmartwiony.

Unknown pisze...

- Hiroki... tak nie wolno - jęknął czując łzy napływające mu do oczu. W ogóle nie rozumiał tego mężczyzny. Wrócił więc do samochodu i zamknął za sobą drzwi. No przecież nie będzie przy nim płakał.

Unknown pisze...

Chłopak potrzebował dłuższej chwili czasu żeby się opanować. Wówczas starł łzy kantem dłoni i otworzył znów okno.
- Nie ma o czym. Chcesz zachowywać się jak dziecko i potem całkiem niechcący wylądować na ostrym dyżurze to twoja sprawa. Jesteś dorosły - starał się być silny, ale głos mu zadrżał gdy wypowiadał te słowa. Wysiadł z samochodu i zręcznie wyminął Hirokiego idąc do bagażnika po wózek.

Unknown pisze...

- Ale długo nie chciała ci się zabliźnić. Trzeba chuchać na zimne... moja mama była taka jak ty, a potem lądowała w szpitalu i nie wiedziała czemu. Nie słuchała zaleceń lekarza i dokładała wszystkim zmartwień - z rozmysłem uderzył go dość lekko w brzuch i usłyszał ciche syknięcie. - Jak na moje, to nie wszystko jest jeszcze w porządku.

Unknown pisze...

- Lekarz mówił co innego Hiroki, a z tego co mi wiadomo, ty do lekarzy nie należysz - odsunął się od niego wyraźnie smutny. Nie potrafił tego ukryć, przez co ugryzł się tylko w wargę i wyciągnął wózek, biorąc go pod pachę. Osłabiona ręka zadrżała mu z wysiłku. - Widzisz? Ja nie doszedłem jeszcze do siebie. Wczoraj spadłem ze ścianki wspinaczkowej. Osunąłem się bo ręka puściła - wywrócił oczyma.

Unknown pisze...

- Widzisz? Zabolało - wymamrotał cicho, zamknął samochód.

Unknown pisze...

- Ale jednak - mruknął pod nosem. - Zrozum, że się o ciebie martwię - wymamrotał niezadowolony i poszedł do kuchni, żeby zrobić mu pyszną kolacji. Wymyślił sobie lasagne i ją też postawił przed nim na stole.

Unknown pisze...

- Cieszę się, że ci smakuje. Zrobiłem twoją wersję z pieprzem i moją bez - uśmiechnął się lekko dając mu posmakować trochę swojej porcji. Upił też soku. - Chciałem żebyś poczuł się jak w domu.

Unknown pisze...

- Wybacz, ale nie mogę. Jutro za to przyprowadzę moje małe zoo i zostaniemy caaały weekend - zapewnił go.

Unknown pisze...

- Wiem, wiem. Ja ciebie też, ale jeszcze nie będzie hasania - wyszczerzył się do niego, całując go raz po raz w usta. - Ja ciebie też kocham.

Unknown pisze...

Naoki nic mu nie odpowiedział. Położył tylko głowę na jego ramieniu przymykając oczy.
- Uhm Yasu-san mi powiedział, że twoja była nie odwiedzała cię w szpitalu. To prawda?

Unknown pisze...

- Ale ja myślę o twoich poprzednich wypadkach - pstryknął go w nosek. - Jakby cię odwiedzała teraz to byśmy się pogniewali - zapewnił go nadymając policzki. - No bo ja cię jej nie oddam, niech sobie nie myśli - objął go ramionami za szyję i wtulił się w niego.

Unknown pisze...

[Wow jakie straszne rzeczy? Co o braciach grim?]

Naoki musiał dłuższą chwilę się zastanowić, po czym wyszczerzył się lekko.
- Urządzaliśmy zawody sobie. Kto zje najwięcej czekolady, klopsików... potrafiłem jeść tak dużo by zwymiotować. Nie chciałem przegrać - zachichotał. - Potem straszyliśmy ludzi. No wiesz w czarnych kominarkach i po ciemku, dotykaliśmy nog kobiet czy goniliśmy dzieci - wyszczerzył się. - Ale tata mnie na tym nakrył i oberwałem porządnie... - dodał zaraz nieco ciszej. - A potem no nie wiem... żadnych dziwnych sobie nie przypominam.

Unknown pisze...

[Nie widziałam tego filmu jeszcze... ale kusisz :D]

- Naprawdę? - Naoki spojrzał na niego zaskoczony. - Poważny pan policjant sikał na zawody? - zachichotał, po czym roześmiał się serdecznie, bez zahamowań. - To musiało być niezłe - ucałował jego policzek. - Co jeszcze robiłeś?

Unknown pisze...

[Hahaha mam ci dotrzymać towarzystwa? xD]

Naoki skinął lekko głową, po czym położył się na kanapie, opierając głowę o uda mężczyzny.
- Ja nie robiłem nic więcej. Tata tego nie znosił i lepiej było mu nie podpadać - uśmiechnął się krzywo. - Zazdroszczę ci takiego fajnego dzieciństwa.

Unknown pisze...

[Oke, not a problem :D]

- Ostatnio widziałem go, gdy wróciłem z Australii - odparł spokojnie. - Nie było to przyjemne spotkanie - odruchowo pomasował się po głowie, ale złapał się na tym toteż zaraz zostawił ja w spokoju. - Potem już go nie widziałem i nie chcę go widzieć.

Unknown pisze...

[Jeszcze nie xD Ale kiedyś tak xD Nie planuję nic do zakończenia ich podróży po Australii. Dużo szczęścia i radości :D]

- Nic mi nie jest - pokręcił odruchowo głową, nie chcąc rozmawiać na ten temat. - Nic nie zrobił - dodał uśmiechając się do niego nieco. - Z rodzeństwem... moja rodzina jest postrzelona - wzruszył ramionami. - Nie musisz się przejmować moimi kontaktami z nimi.

Unknown pisze...

- Kiedyś ci powiem, dobrze? - obiecał cicho. - Ale muszę się przygotować na taką rozmowę i nie jest ona zbyt przyjemna, więc... nie chciałbym dzisiaj - pogłaskał go po policzku, po czym przytulił twarz do jego brzucha, całując go tam.

Unknown pisze...

- No dobrze - zgodził się, ale nie odsunął się od jego brzucha, przymykając tylko oczy i chwilę milcząc. - Uwielbiałem szkołę - stwierdził w końcu. - Nie byłem nigdy prymusem, przynajmniej w szkole, ale moje wyniki utrzymywały się w pierwszej dziesiątce - uśmiechnął się szczerze, spoglądając znów na niego. - Moim ulubionym miejscem była biblioteka. Zaszywałem się tam z ksiązką czytając i tracąc poczucie czasu. Raz zapomniałem o czasie do tego stopnia, że zamknięto mnie w bibliotece. Spędziłem tam cały weekend - zachichotał. - Miałem szczęście że zaplecze z kibelkiem było otwarte.

Unknown pisze...

- Strasznie było na początku i wcale nie tak fajnie... w domu nawet nie zauważyli że mnie brakowało - pokazał mu język. - Całą dobę? Tobie to dobrze - uśmiechnął się szczerze. - Mieliśmy też szofera i kiedy tata nie patrzył uczył mnie jeździć. Był jak prawdziwy ojciec - jego uśmiech był teraz nieco nostalgiczny. - Zmarł dwa miesiące temu i pochodził tu z Yukan. To od niego dowiedziałem się o tym miejscu.

Unknown pisze...

- Mówiłem ci, że byłem nadziany - wywrócił oczyma Naoki, chichocząc widząc jego minę. - Na szesnaste urodziny dostałem motor - dodał ze śmiechem. - Rozbiłem go miesiąc później i choć chcieli mi go odkupić nie chciałem - wzruszył ramionami. - Zawsze zazdrościłem tym normalnym ludziom... takim jak ty. Z rowerem czy transportem państwowym.

Unknown pisze...

- Miałem - skinął głową. - Ale najdłuższy mój związek poza tobą, przetrwał tydzień. Byłem raczej typem zmieniającym panienki jak rękawiczki - wyszczerzył się. - A jak było z toba?

Unknown pisze...

- Mhm no to jestem wyjątkiem. Cieszę się - uśmiechnął się szeroko Naoki siadając i nieco ziewając. Zerknął na zegarek. - Kochanie będę musiał powoli jechać.

Unknown pisze...

- Akurat ty nie masz prawa mnie pod tym względem pouczć - pogroził mu palcem przed nosem i ucałował jego wargi. - Ja słucham lekarzy w przeciwieństwie do ciebie.

Unknown pisze...

Naoki przyjechał do Hirokiego zaraz po szkole z całą swoją bandą. pozwolił im przywitać się z Hirokim, po czym usiadł na kanapie oddychając głęboko.
- Hej kochanie, jak się dzisiaj czujesz?

Unknown pisze...

- Oj dały i to bardzo. Musiałem sobie zrobić długą przerwę, bo ręka bolała - wyznał, pokazując mu że nadal się mu trzęsie. - Ale poza tym było idealnie - ucałował jego wargi. - A teraz będzie jeszcze lepiej.

Unknown pisze...

- O tutaj - skrzywił się, kiedy Hiroki natrafił na bolące miejsce. - Stosuję się do zaleceń... kazali mi ją powoli wdrążać do życia. Więc to robię. Robię sporo przerw, ale chyba przez weekend za dużo nie będę jej nadwyrężał.

Unknown pisze...

Chłopak wtulił się w niego ciesząc się jego obecnością, po czym skinął głową.
- Jak ciebie nie było, a ja wróciłem do szkoły... dostałem odznakę za dzielność od dzieciaków. Były słodkie... no wiesz twierdzą że uratowałem im zycie, ale to przecież ty to zrobiłes i twoi kumple - wywrócił oczyma. - Powiedziałem im to, ale oni twierdzą inaczej.

Unknown pisze...

- Nie prawda, ja tylko zyskałem trochę czasu. Wielka mi rzecz - westchnął wtulając się w niego trochę mocniej. - Dużo lepiej - skinął głową zaciskając delikatnie pięść i rozluźniając ją. Ręka już mu się nie trzęsła.

Unknown pisze...

Naoki skinął lekko głową.
- A teraz już mam cię w domku i mogę z tobą spędzać czas - ucałował go mocno w policzek. - I uhm...proszę - podał mu pudełeczko w którym znajdowały się dorobione klucze do jego mieszkania. - Chciałbym żebyś miał swoje własne...

Unknown pisze...

- Nie - Naoki potrząsnął przecząco głową. - Nie wiedziałem czy mogę, czy ci to odpowiada, więc nie dorabiałem - uśmiechnął się lekko. - Ale chciałem żebyś miał moje... żebyś tam też czuł się jak w domu tak troszkę chociaż.

Unknown pisze...

- Jedynie spanie w twoich objęciach - szepnął mu do ucha. - I dłuuugie tulenie się - zdecydował z uśmiechem. - Zrobię też jedzonko.

Unknown pisze...

- Pomyślałem dzisiaj o takoyaki - uśmiechnął się nieco. - A na kolację porcja frytek - dodał zaraz, delikatnie siadając mu na kolanach. - Może być?

[Lecimy spać... czas na ciebie. Wstajesz rano!]

Unknown pisze...

- Mnie również - objął go rękoma za szyję. - I będziemy się tulić jak szaleni... i nie puścisz mnie do białego rana - wyszczerzył się do niego.

Unknown pisze...

Naoki oddawał pocałunki ze wzajemnością, głaszcząc Hirokiego po plecach. Wtulił się zaraz w niego mocno i spojrzał mu prosto w oczy.
- Kocham cię - powiedział poważnie, po czym wstał i poszedł do kuchni. - Zrobię nam obiadek, bo zaraz umrę z głodu - wyjaśnił z wielkim uśmiechem.

Unknown pisze...

Naoki w tym czasie wrzucił jedzenie do misek dla zwierzaków i zajął się takoyaki. Po godzinie przyniósł danie do dużego pokoju i skoczył do kuchni po sok i szklanki.
- O widzę, że Siwek cię polubił - zaśmiał się, widząc jak kociak śpi na kolanach Hirokiego.

Unknown pisze...

- Itadakimasu - potwierdził chłopak smakując pierwszy kawałek i kiwając lekko głową. - Nawet mi wyszło - stwierdził w końcu całkiem nie skromnie, po czym ucałował Hirokiego w policzek.

Unknown pisze...

- A teraz proszę się położyć. Odpoczywasz - pstryknął go w nosek i zaraz ucałował mocno. - Obejrzymy jakiś film, a ty poleżysz.

Unknown pisze...

Naoki nie widział ku temu przeciwskazań toteż zaraz do niego dołączył, wtulając się w niego lekko i oglądając film. Przysnął gdzieś w połowie seansu, zmęczony wszystkimi wydarzeniami tego dnia.

Unknown pisze...

Naoki obudził sie gdzieś w połowie drugiego, szeroko ziewając.
- Uhm przepraszam - wymamrotał. Zmęczony był nieco i go zmogło, ale już odzyskał siły. Wtulił się mocniej w Hirokiego lekko go całując.

Unknown pisze...

- No tak, ale jestem w gościach i o... zasypiam bezczelnie - westchnął ciężko, nie wstając jeszcze tylko dalej tuląc się do Hirokiego.

Unknown pisze...

- Uhm to wszystko przez to poranne wstawanie. Musiałem wstać koło czwartej nad ranem - usprawiedliwił mu się. - No i jak mnie przytuliłeś... - zarumienił się trochę. - Było tak miło.

Unknown pisze...

[No czekam... na odpisanie... chyba... ^^']

Naoki skinął głową już dłużej go nie przepraszając. Ucałował jego szyję, wtulając w nią zaraz swoje czoło.
- Pójdziemy na krótki spacer? Z wózkiem twoim? Posiedzę ci na kolanach i w ogóle - uśmiechnął się szerzej.

Unknown pisze...

[Przepraszam... xDDD nie pamiętam juź...]

- No właśnie trzeba... - ucałował go znowu. - No i lekarz zalecał ci wózek na spacerze - dodał spokojnie, ale nie kłócąc się. - Jak nie chcesz iść to nie, sam pójdę.

Unknown pisze...

- Kocham cię - rzucił cicho Naoki wracając wzrokiem na film i kończąc go razem z Hirokim. Kiedy już to się stało poszedł się ubrać i wziął psiaki na smycz czekając na Hirkieogo. Na dole wystawił wózek i podał mężczyźnie smycze. - Ty prowadzisz pieski, ja ciebie. Idziemy do parku dla zwierząt. Tam je puścimy a ja siadam ci na kolana.

Unknown pisze...

- A w drodze powrotnej wejdziemy na lody, czy wolisz zjeść w domu na balkonie? - zapytał go Naoki, oddychając świeżym powietrzem pełną piersią.

Unknown pisze...

- Okay, nie ma sprawy - zgodził się chłopak. - Zrobię nam wówczas owocowe koktajle, tylko wstąpimy w drodze powrotnej do sklepu, dobrze? Dosłownie 5 minut - przystanął przy parku dla psów i puścił je tam wolno, co by sobie pohasały, a sam usiadł na kolanach Hiroto.

Unknown pisze...

- Uhm zawsze jest mi ciężko, bo są moją drugą rodziną - zauważył wzdychając nieco. - Przywiązuję się do nich... ale rozdałem je po twoich kumplach, więc wiem że są w dobrych rękach - dodał zaraz.

Unknown pisze...

- Mhm... wiem i mogę wziąć nowe i je wyleczyć - uśmiechnął się szerzej, po czym roześmiał się gładko słysząc to porównanie. Usiadł nieco bokiem by móc widzieć mężczyznę i ucałował go mocno w usta. - Ale ty jesteś lepszy niż jakikolwi zwierz.

Unknown pisze...

- Raczej tak. Nie mam jeszcze potwierdzenia od dyrektora, ale chyba nie będzie problemu - uśmiechnął isę szeroko. - Pochodzimy po plaży, posurfujemy, poskaczemy z klifów. Zrobimy tyle niesamowitych rzeczy.

Unknown pisze...

- Nie możesz kotku. Stracę wówczas pracę - zrobił smutną minkę. - A na razie mi się tam podoba i chciałbym jeszcze trochę popracować - uśmiechnął się lekko.

Unknown pisze...

- Un, przecież już z nim rozmawiam. Nie naciskaj - burknął, po czym wstał i przeciągnął się mocno. - Mogę cię tu zostawić i skoczyć do sklepu?

Unknown pisze...

- To wrócę za dziesięć minut - ucałował go jeszcze i przebiegł kawałek, na drugą stronę ulicy do supermarketu. Dziesięć minut później był z powrotem z torbą pełną owoców i dobroci. - Zrobię nam super deser jutro. A dzisiaj koktajl.

Unknown pisze...

- Tak jest, szefie. Możemy - zgodził się wesoło Naoki pchając wózek aż pod sam dom Hirokiego. - Ne... myślisz, że możemy go zostawić na klatce? Nie dam rady go wnieść - przyznał się. Zwyczajnie nie chciał nadwyrężać swojej ręki.

Unknown pisze...

- No tak, bo mają policjanta w klatce - uśmiechnął się szeroko, wchodząc po schodach tuż za nim. Wtulił się w jego plecy niemal od razu po wejściu do domu. - Bardzo za tobą tęskniłem.

Unknown pisze...

- Zupełnie nie to samo, ale starałem się przychodzić jak najczęściej. Wybacz że nie mogłem być codziennie... - westchnął wtulając nos w jego koszulę i chwilę napawając się tym momentem. Zamknął oczy pozwalając sobie odpłynąć do marzeń. - Ale teraz już mnie nie puścisz.

Unknown pisze...

- I już mnie tak nie strasz, dobrze? Nie chcę znów myśleć, że mi umrzesz - uderzył go lekko w pierś, po czym odetchnął głęboko i odsunął się od niego z delikatnym uśmiechem na ustach. - Okay, idę zrobić koktajl i przygotować lody.

Unknown pisze...

W tym czasie Naoki zrobił dwa koktajle malinowe i położył do miseczki sporą porcję lodów przyprawioną śmietaną i posypana startą czekoladę. Przyniósł to wszystko na balkon, siadając obok Hirokiego.
- No proszę... zrobiłeś nam niezłe siedzisko - uśmiechnął się, podając mu jego porcję i oddychając bryzą.

Unknown pisze...

- Bardzo mi się podoba. Jest idealnie - ucałował go w odpowiedzi, przytulając głowę do jego ramienia. - Mogę podziwiać twój widok z okna i mieć swojego misia pod ręką.

Unknown pisze...

Naoki zgodził się z tym w milczeniu. Podobało mu się to co widział. I to co czuł jeszcze bardziej. Zamknął oczy i wtulił się w niego mocniej.

Unknown pisze...

- Jestem za, tylko deser zostaw mnie. Już mam jeden w głowie - uśmiechnął się szeroko. - Nie będzie jakoś super wymyślny, ale jeśli lubisz owoce, to ci się spodoba.

Unknown pisze...

- Mi z tobą też... i chciałbym żeby ten dzień się nie kończył - szepnął mu do uszka, całując zaraz w szyję.

Unknown pisze...

- Ja też, ale nie chciałbym by ten się kończył - powtórzył i odetchnął głęboko. - Ne, Hiro-chan... mogę ci zrobić loda? Naprawdę mam na to ochotę...

Unknown pisze...

- Un ale ja wiem, że ty jeszcze nie możesz. Nie wolno ci... przez ten tydzień - westchnął cichutko i odpuścił sobie ten pomysł. - Ale możemy się dobrze bawić bez seksu - zdecydował biorąc głęboki oddech. - Zdecydowałem... że powiem ci o moim ojcu - zacisnął mocno wargi. - Mój dziadek był wojskowym, wychowywał ojca twardą ręką, więc tata... robił to samo z nami. Nie mogłem otrzymać oceny niższej niż A, bo jak tak się działo, karał mnie. Każde wagary, złe słowo i używka... podlegała karze, o ile nas na tym złapał. Mnie i moje rodzeństwo. Dlatego trzymaliśmy się razem... szybko wpadłem w alkohol bo chciałem zwrócić na siebie jego uwagę. Ale nie chciałem kary... chciałem rozmowę, chciałem by był dumny ze mnie, ale nigdy mi tego nie okazał - przerwał i chwilę bawił się koktajlem, po czym upił kilka łyków. - Kiedy wróciłem z Australii poszedłem do niego. Chciałem mu powiedzieć, że nie przejmę po nim firmy... i gdy to zrobiłem, uderzył mnie. Uderzyłem głową w ścianę. Potrząsnął mnie raz jeszcze i jeszcze raz. Nie pamiętam co stało się potem. Obudziłem się w szpitalu. Podobno sam mnie przyniósł i odwiedzał mnie gdy spałem. Nigdy nie przyszedł, gdy już odzyskałem przytomność. Przysłał mi tylko list że nie chce mnie już znać - uśmiechnął się krzywo, kończąc i dopijając swój koktajl.

Unknown pisze...

- Już nic mi nie jest Hikaru - Naoki uśmiechnął się do niego lekko i pogłaskał go po policzku. - Nie powiedziałem ci tego, żebyś mi współczuł. Chciałem tylko być z tobą szczery - wyjaśnił spokojnie. - I nie obiecuj mi czegoś takiego... proszę - dodał zaraz. - Że nic mi się nie stanie, bo będzie bardziej bolało jak nie uda ci się dotrzymać obietnicy. Wystarczy... że będziesz przy mnie, nawet jeśli coś mi się stanie. To wystarczy - zapewnił go z wielkim uśmiechem.

Unknown pisze...

- No bo nie było źle - odparł szczerze. - Przyzwyczajony byłem do wiecznych kar. A-, brak kolacji. B+ szlaban. C... mój tyłek bolał - uśmiechnął się lekko. - To było jak jego miłość, znaczy tak starałem się w to wierzyć. No a potem... po tej Australii trochę mi wszystko runęło. Nie sądziłem, że może posłać mnie do szpitala - znów odruchowo dotknął głowy w miejscu, w którym się uderzył. - Ale już jest ok. Myślę, że jestem na dobrej drodze by się z tym faktem pogodzić.

Unknown pisze...

- Uhm no... nie do końca - przyznał mu się, chowając głowę w jego pierś. - Męczą mnie koszmary po tym na wodzie... i uhm zdarzyło mi się wypić... ale tylko 4 razy... - wyliczył. - Nie dałem rady... ale nie jeździłem po alkoholu i nie wymiotowałem po nim... - dodał zaraz choć wiedział, że to żadna wymówka. - Nie jestem ideałem, Hiroki...

Unknown pisze...

- Musi być lepiej - szepnął chłopak, cały czas wtulony w niego. - Z tobą będzie na pewno - dodał nieco pewniej, cały czas go tuląc. - Nie będę ci kłamał jeśli się złamię... no bo, uhm nie chcę cię oszukiwać. Nawet jeśli będziesz przez to zawiedziony.

Unknown pisze...

- Wiem, już jest dobrze - zgodził się z nim zjadając jeszcze swoje lody. - Zobacz, spadająca gwiazda - wskazał ją palcem. - Pomyśl życzenie - dodał zaraz zaciskając mocno powieki. - Okay, ja już swoje mam.

Unknown pisze...

Ryu wrócił do niego dwadzieścia minut później i usiadł na krześle obok, łapiąc go za rękę. W drugiej trzymał kubek z pachnącą kawą. Musiał czasem wypić coś ciepłego.
- Wiesz, lekarz powiedział że wyzdrowiejesz - uśmiechnął isę delikatnie.

Unknown pisze...

- A takie banalne miałem... żebyśmy zawsze byli razem na dobre i na złe - zaczerwienił się trochę i zaraz poklepał po policzkach. - Bo tak o tym teraz marzę...

[Dobranoc!]

Unknown pisze...

- Dobrze, jeśli się postaramy to na pewno nam się uda - przyznał mu rację Naoki, siadając mu teraz na kolanach, żeby móc być jeszcze bliżej. - Kocham cię i już nigdy cię nie wypuszczę. Nie oddam nikomu.

Unknown pisze...

- Cieszę się, że tak jest. Nie zniósłbym innej myśli - oddał mu pocałunek. Telefon zadźwięczał w kieszeni Hiroto. Był to Yasu z żoną. Pytali czy mogą wpaść jutro.
- Nacieszyliście się już sobą? To wpadniemy jutro, co? Ja mam wolne, Mary też... wpadniemy koło 18 dobrze?

Unknown pisze...

- Okay, to wpadniemy. Na godzinkę, czy dwie. Nie będziemy dłużej siedzieli, nie martw się - Yasu zaśmiał się cicho pod nosem. - I dobrze, chociaż ktoś słucha zaleceń lekarza - zauważył wesoło, po czym pożegnał się, rozłączając.
- Czyli więcej gyozy jutro? - zaśmiał się Naoki, obejmując go mocniej za szyję.

Unknown pisze...

- Pewnie, rano dokupię składniki - zapewnił go wesoło. - Bo i tak z psiakami wychodzę to pójdziemy przy okazji do sklepu - dodał spokojnie, muskając jego wargi swoimi.

Unknown pisze...

- No okay... ale bez seksu - pogroził mu palcem przed oczyma. - I bez brudnych sztuczek - złapał go na moment za nos, po czym wstał i poszedł do łazienki pierwszy.

Unknown pisze...

Naoki wsunął się do wody pierwszy, robiąc mu zaraz miejsce i oparł się o niego.

Unknown pisze...

- Byłem po lekarza. Przychodzili do ciebie 4 razy w ciągu nocy. Przestań mnie pouczać, będąc na łóżku szpitalnym i nie mogąc nawet iść sikać samodzielnie - wywrócił lekko oczyma. Wiedział jak to jest i wiedział co robił Jun jak on był w szpitalu. Przynajmniej dopóki nie wyzdrowiał troszkę.

Unknown pisze...

- Nie chcę - potwierdził spokojnie Naoki. - Nie chcę, bo mogę ci krzywdę zrobić a tak być nie może.

Unknown pisze...

- Raptem miesiąc wytrzymałeś - wywrócił oczyma Naoki i zaśmiał się lekko. - Kocham cię - zaczął go myć powoli i ucałował jego usta, po czym opłukał się i wyszedł z wanny.

Unknown pisze...

Ryu zasnął dopiero wieczorem. Wtulając głowe w dłoń Juna. Chciał by ten wreszcie wydobrzał. Kei przyjechał do Juna na wózku i przestudiował jego kartę, po czym gwizdnął lekko.
- No stary, niezły jesteś - wyszczerzył się do niego.

Unknown pisze...

- Wow to niedługo trzebaby się wybrać na naszą trój-miesięcznicę - klepnął go w pośladki i pobiegł do łóżka pierwszy, żeby sobie zrobić cieplutknie gniazdko i wyciągać ramiona do Hirokiego. - Misiuuu, potrzebuję mojego misia.

Unknown pisze...

- Mój najukochańszy miś - Naoki wtulił się mocno w jego pierś i zasnął jako pierwszy, budząc się dopiero gdzieś przed 10 zapachem parzonej kawy i śniadanka. Wyszedł całkiem zaspany jeszcze ziewając. - Dzień dobry - przywitał się z Hirokim, po czym przycupnął na jednym z krzeseł. - Co mamy na śniadanko?

Unknown pisze...

- Ale miałeś nie chodzić - westchnął cicho Naoki przyjmując śniadanko. - Mogłeś mnie obudzić... przepraszam, że zaspałem - poczuł się naprawdę kiepsko z tym fantem.

Unknown pisze...

- Jest pyszne - uśmiechnął się do niego szeroko, pałaszując śniadanko. - To pozmywam po śniadanku i pójdę kupić owoce.

Unknown pisze...

- Zorganizuj mi półkę u siebie w szafie. Przejrzyj swoje ciuchy i wyrzuć te niepotrzebne - zaproponował kilka możliwości. - Pomajsterkuj trochę... widziałem, że wieszak ci się urywa na kurtki, możeby go jakoś zreperować? - zaproponował jeszcze dojadając swoje pyszne śniadanko.

Unknown pisze...

- No nie możesz. Musisz się oszczędzać. Ale możesz iść na spacer... jak już zejdziesz z wózka - zauważył wesoło idąc pozmywać i całując go mocno w usta. - Przebiorę się i skoczę po owoce. Wracam za 10 minut. Nie umrzyj z nudów.

Unknown pisze...

- Tadaima! - Naoki krzyknął od progu z reklamówką pełną dobrych owoców. - Żyjesz jeszcze, Hiro-chan?- zapytał ze śmiechem na twarzy. Odłożył owoce i poszedł do sypialni.

Unknown pisze...

Naoki zaśmiał się cicho padając na łóżko i oglądając rosnącą stertę rzeczy.
- Ale mogłeś szafę sobie zarezerwować na dni, kiedy będę w pracy - wywrócił oczyma śmiejąc się z jego zaangażowania.

Unknown pisze...

- Mam swoją własną półeczkę teraz? - uśmiechnął się do niego szeroko, wtulając się w niego. - Dziękuję. Przyniosę parę swoich rzeczy na zmianę - zapewnił go. - Na ciebie też czeka u mnie półka - dodał jeszcze, całując go w czoło.

Unknown pisze...

- Już nie mogę się doczekać - ucałował go w usta, wciąż się do niego tuląc.

Unknown pisze...

- Bo nie słuchasz ani lekarza ani mnie... smutno mi wtedy, bo masz gdzieś to że się martwię - wyjaśnił spokojnie. Tak to odbierał i jakoś nie mógł się pozbyć tego wrażenia. - Jak ja bym nie słuchał lekarza albo ciebie, też pewnie byłbyś smutny i zły.

Unknown pisze...

- I dzisiaj wyszedłeś z psami... to nie należy do bycia grzecznym - burknął Naoki przypominając mu o tej jednej wpadce. - a to dopiero początek tygodnia - westchnął ciężko.

Unknown pisze...

- Nie stosujesz się do zaleceń lekarza... a w pracy takiś porządny pan władza, a o samego siebie nie dba - fuknął wzdychając ciężko. - Czarno widzę ten twój tydzień... bo to jest tylko 7 dni, a ty już wydziwiasz...

Unknown pisze...

- Nie dramatyzuje. Mnie lekarz mówił coś zupełnie odwrotnego - wstał z łóżka. - Dla twojej wiadomości zgodziłem się na chodzenie po domu i nie robię żadnych dramatów, że nagle zaczynasz sprzątać czy naprawiać - fuknął. - Prosiłem tylko byś jeździł na wózku gdy jesteś poza domem. Nawet tego nie potrafisz dotrzymać. Przykro mi po prostu - wyjaśnił. - Pójdę się przejść.

Unknown pisze...

- Twój lekarz mi to powiedział! - krzyknął na niego łapiąc mocniej framugę drzwi. - Rób co chcesz! Wisi mi to! Ale jak trafisz znów do szpitala to na mnie nie licz. Nie odwiedzę cię już - warknął chłodno. - Pójdę już do siebie. Cześć - machnął ręką i zabrał swoje zwierzaki i wyszedł z jego mieszkania totalnie wyprowadzony z równowagi. Człowiek się martwi i jeszcze go gnoją. Świetnie.

Unknown pisze...

Naoki nie zamierzał go przepraszać, bo wiedział że ma rację. Zwłaszcza po tym jak Yasu powiedział mu, iż Hiroki nie poszedł do psychologa mimo że miał to zrobić. Nie mógł więc ufać słowom Hirokiego a propo tego co mu wolno, a czego nie. Dopytał lekarza o wszystkie szczegóły i był pewien, że Hiroki przekręca słowa mężczyzny na swoją korzyść. Kiedy dostał więc smsa zgrzytnął tylko zębami. Był jeszcze zły i nie chciał się ponownie kłócić.
"Przepraszam, ale nie dam rady. Nie chcę znów wszczynać kłótni"

Unknown pisze...

Naoki mu na to nie odpisał. Zamiast tego zrobił deser u siebie w domu i poszedł do Hirokiego, zostawiając psiaki w domu. Zamierzał tam wrócić po spotkaniu z Yasu i jego żoną. Westchnął cicho zdzwoniąc domofonem.

Unknown pisze...

- To ja, twoja sąsiadka zatrzasnęła mi drzwi przed samym nosem. Wpuścisz mnie? - zapytał go spokojnie Naoki. Złość już z niego wyparowała, ale trochę obawiał się spotkania z Hirokim.

Unknown pisze...

Naoki wszedł do góry i zsunął buty na progu.
- Cześć - rzucił tylko idąc do kuchni by udoskonalić deser i włożyć go do lodówki. Wziął sobie też soku do szklanki, po czym usiadł na fotelu, wlepiając wzrok w telewizor.

[uhuhu jaka grobowa cisza xD]

Unknown pisze...

- Bo nie zostaję na noc - odparł po prostu. - Wrócę do siebie - dodał cicho, siadając wygodniej na fotelu i upił kolejny łyk soku.

Unknown pisze...

Naoki mu nie odpowiedział, tylko zacisnął mocno wargi. Tak mieli spędzić cały weekend razem, ale nie widział w tym teraz sensu. Przecież obaj byli poddenerwowani i ta atmosfera wcale im nie służyła. Kiedy jednak wszedł Yasu, uśmiechnął się do niego szeroko.
- Jeżdżę przepisowo - pochwalił mu się, po czym poszedł wstawić wodę na kawę i herbatę.

Unknown pisze...

- Dzięki Hiroki - kobieta odwzajemniła uścisk i uśmiechnęła się do niego szeroko. - Ale Yasu dmucha teraz na mnie jak na jajko - roześmiała się serdecznie. - Widzę, że już lepiej się czujesz - dodała spokojnie wchodząc do środka i witając się też z Naokim.

Unknown pisze...

- Ja wiem... ale nie chcę żeby coś jej się teraz stało. Jej i temu małemu brzdącowi co rośnie w jej brzuszku - dodał z wielkim uśmiechem. - Musicie mi wybaczyć, że zamieniam się w nadopiekuńczego potwora - zaśmiał się siadając na kanapie wraz z Mary.

Unknown pisze...

- Za wcześnie na to - odparła z uśmiechem Mary. - To dopiero 4 tydzień - zarumieniła się lekko. - Uhm ale uzgodniliśmy że nie chcemy wiedzieć. Chcemy mieć niespodziankę - zapewniła, po czym podziękowała Naokiemu za herbatę.

Unknown pisze...

- Yasu nie pije - rzuciła szybko Mary.
- Jak to? - zdziwił się Naoki, a Yasu zrobił zrozpaczoną minę.
- Mary stwierdziła, że skoro ona nie może to ja też nie... jesteśmy w ciąży razem - westchnął ciężko, patrząc na Hirokiego z wołaniem o pomoc w oczach.

Unknown pisze...

Yasu odetchnął z wyraźną ulgą, po czym uśmiechnął się szeroko do Mary całując ją w policzek i obejmując ramieniem. Był szczęśliwy.

Unknown pisze...

Naoki odwzajemnił uśmiech i wstał, by przynieść im zdrowy deser. Postawił na sałatkę owocową w połówkach kokosa oraz mleczko kokosowe do tego. Podał im to wszystko samemu siadając na fotelu.

«Najstarsze ‹Starsze   401 – 600 z 4706   Nowsze› Najnowsze»