Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg
Historia
Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami.
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany.
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.
Charakter
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw.
Wygląd
Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.
Ciekawostki
- jest najlepszym strzelcem na komendzie
- od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
- Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
- Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
- Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
- dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
- dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
- Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
- ma wiecznie chłodne ręce










4 706 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 801 – 1000 z 4706 Nowsze› Najnowsze»- Podoba - zaprzeczył zaraz Naoki. - Aż za bardzo właśnie - jęknął chłopak, obejmując go ramionami za szyję i całując go mocno. - Nie przerywaj.
Naoki jęknął głośniej, mocniej jeszcze zaciskając pięści i odetchnął głęboko. Czuł się niczym w niebie.
[Jakoś nie mogę... weny brak]
[No właśnie... bo coś ten seks kompletnie mi nie idzie...]
Naoki sapnął ciężko zaskoczony tym doznaniem. Zacisnął mocniej powieki próbując wytrzymać jak najdłużej. DOszedł, kiedy miał w sobie trzy palce Hirokiego. Zaczerwienił się przy tym mocno, bo Hiroki musiał połknąć jego spermę.
Naoki jęknął głucho, kiedy ten w niego wszedł. Zatrzymał go na moment, kładąc mu dłonie na brzuch.
- Daj mi chwilę - poprosił go, zaciskając powieki i krzywiąc się lekko. - Wszedłeś zbyt gwałtownie - sapnął próbując się przyzwyczaić.
Chłopak potrzebował tylko paru głębszych oddechów. Ból powoli mijał, a on skinął w końcu głową uśmiechając się do Hirokiego.
- Już dobrze - uśmiechnął się szerzej. - To ja przepraszam.
- Brzmi nieźle - uśmiechnął się szeroko, pozwalając mu już zająć się sobą na nowo.
Ryu usiadł obok niego i przytulił się do jego ramienia, podając mu jeszcze popcorn.
- Miałem na niego ochotę - wyjaśnił zarumieniony.
Naoki sam zaczął poruszać się delikatnie w górę i w dół by dodać swojemu partnerowi przyjemności. Może niewielkiej, ale jednak.
To wówczas Naoki objął go ramionami, mocno go całując. Kochał go strasznie mocno. Zamienił ich pozycjami i nie dając mu chwili odpoczynku, zaczął przesuwać językiem po całej długości jego klatki piersiowej. Jedną dłonią pieścił jego jądra, drugą ściskał prawy sutek.
- No tak powoli zaczynam odkrywać twoje wrażliwe punkty - przyznał szczerze, biorąc jego penisa w usta i pracując nad nim grzecznie.
- Hahaha... spodobało ci się ujeżdżanie? - zapytał ze śmiechem Naoki, muskając jego usta raz po raz. - No to nic straconego - zapewnił go masując jego przyrodzenie dłonią, a ustami całując go raz po raz.
- Alez skąd, po prostu się zdziwiłem. Jestes pierwszym, któremu się spodobało - przyznał szczerze.
- Uhm no tak, serio - przyznał Naoki, siadając już na nim i zaczynając go ujeżdzać. Na początku powoli, by w końcu rozpocząć szybkie tempo.
Naoki poczuł się coraz lepiej. Zaczął szybciej się na nim poruszać, po czym ucałował go mocno.
- Zaraz będę szczytował - wysapał.
- Ja ciebie też - Naoki opadł na niego po czym sturlał się z niego by położyć się obok, wtulając się w ramiona Hirokiego. - Przenosisz mnie do nieba od czasu do czasu - zauważył.
- Przyprawiasz mnie o rumieńce - Naoki ukrył policzki w swoich dłoniach i skradł Hirokiemu buziaka. - To co? Teraz wspólna kąpiel i zrobię coś pysznego do zjedzenia.
- Um trochę boli - przyznał mu się, choć nie chciał mu tego mówić. - Ale nie bardzo - zapewnił zaraz z delikatnym uśmiechem, wtulając się w niego delikatnie. - Uhm a chcesz zrobić kolację? - zapytał cicho.
- Ale nie boli mnie tak mocno Hiroki. Mogę sam iść - westchnął cicho chłopak. - Podobało mi się, bardzo - zapewnił go zaraz.
- Ale będziesz miał wyrzuty sumienia teraz, a nic się nie stało. Ja tylko... no uhm po prostu wszedłeś zbyt gwałtownie. Teraz już jest ok - ucałował go lekko. - Bo jak ci powiedziałem to poczekałeś... i nie pchałeś dalej.
Naoki objął go lekko ramionami, przytulając się do niego delikatnie, kiedy ten niósł go do łazienki. Napuścił wówczas wody do wanny, siadając w niej i czekając na Hirokiego.
- I nie sprawiłeś. To nie był super mocny ból.
- Wiem kochanie - Hiroki ucałował go w policzek. - Doceniam to, że zatrzymałeś się, kiedy cię o to poprosiłem - zapewnił go i ucałował znowu.
- To dobrze - odparł tylko Naoki czując lekkie łzy w oczach. Starł je jednak szybko i zamknął je oddychając głęboko. - Cieszę się... że cię mam, wiesz?
- Nie płaczę - potrząsnął przecząco głową. - Uhm wzruszyłem się, bo... jesteś pierwszy wiesz? Który robi i mówi takie rzeczy - szepnął wciskając się w niego mocniej. - To przyjemne uczucie.
- Nie byli źli - zaprzeczył zaraz Naoki. - Ale wiesz... uhm nie byli tacy delikatni - przyznał niechętnie. - Nie zatrzymywali się jak prosiłem i potem nie miałem przyjemności z seksu... ale potem mnie przepraszali - zapewnił go z uśmiechem. - Naprawdę, nie byli tacy źli... ale ty... ty jesteś ideałem.
- Uhm ale nie zawsze tak było... znaczy ten... - Naoki zagryzł lekko wargę. - To nie tak, że podczas każdego seksu mnie bolało, tylko czasem - wymamrotał bo był to temat nieco niezręczny. - Dlatego dziękuję za dzisiaj - ucałował go mocno.
- Uhm to dobrze, bo mogę czuć się z tobą kompletnie bezpieczny - uśmiechnął się Naoki kończąc mycie samego siebie i wychodząc z wody. Wytarł się szybko ubierając biały t-shirt i ciemne dresowe spodnie. - A co na kolacje zrobisz? - zapytał siadając na kibelku w oczekiwaniu na Hirokiego.
- Pewnie że mogą i herbatka i ramiona mojego mężczyzny i będę wyżej niż w niebie - zapewnił go wesoło.
Naoki położył palec na usta i przekrzywił lekko głowę kilka razy mrugając. Obserwował tak Hirokiego, który właśnie suszył swoje włosy ręcznikiem. Jego ruchy wydawały mu się nadzwyczaj piękne. Takie dostojne, a każdy mięsień inaczej mu się napinał podczas tej prozaicznej czynności.
- Myślę, że od początku mnie fascynowałes. Najpierw chciałem cię zdobyć, bo byłeś policjantem... a słyszałem że z takimi seks jest niepowtarzalny - przyznał szczerze. - Ale potem pojechaliśmy do wesołego miasteczka, pomogłeś mi w barze i potem onsen... moje serce zabiło mocniej. Poczułem taki spokój przy tobie. Tak jakby ktoś mi mówił że tu jest moje miejsce. Chciałem wiedzieć o tobie więcej... łapałem się na tym, że myślami odbiegałem od pracy by zastanawiać się co robisz - szepnął oblizując lekko wargi. - A potem ty odwzajemniłeś moje uczucie równie mocno... powiedziałeś mi to i ja... czułem się wtedy jak w kosmosie. To było jak tysiące gwiazd... jak ten księżyc w pełni. Rozpromieniłes mnie całego. No i teraz każdy twój gest i twoje słowo... bombardujesz mnie swą miłością z każdej strony. Jestes łagodny, delikatny i zawsze mi pomagasz. To coś czego nigdy tak naprawdę nie miałem... coś wyjątkowego. Uczysz mnie co to miłość.
- No i faktycznie ten seks z policjantem jest niepowtarzalny - zażartował Naoki pokazując mu język, po czym wstał i powoli ruszył do salonu. Gdy tylko dotarł do kanapy, opadł na nhią ciężko. BYł bardziej zmęczony niż przypuszczał ale postawił sobie za cel pozostana przytomnym. Nie mógł przecież zawieść Hirokiego... no i tych grzanek z serem też oczywiście.
- Może to, że wkładasz w to samego siebie... i to że zwracasz uwagę na to jak się czuję? - zaproponował cicho, przytulając głowę do podusi. - I to, że lubisz jak cię ujeżdżam - dodał zaraz. - I to, że mogę odkrywać twoje ciało do woli i nie ma jakichkolwik przeciwskazań. I to że się mnie nie wstydzisz, a twoje ciało to istna perfekcja. I to, że jesteś mój.
- No troszkę jestem, ale grzanki z serem i szyneczką nie mogą czekać - dodał zaraz wydobywając z siebie największy uśmiech swój. - No i nie chcę ci psuć wieczoru moim zmęczeniem - przyznał się do tego. - Chciałbym żeby było idealnie.
- No dobrze - zgodził się Naoki siadając jednak na kanapie. - Ale herbatka też - uprzedził go zaraz.
- Dziękuję - Naoki przytulił się do jego piersi i przymknął oczy na momencik, a kiedy je otworzył rozpoczył szamanie kisielku.
Naoki po zjedzeniu swojego wstał i poszedł pozmywać naczynia, po czym wrócił i usiadł Hirokiemu na kolanach.
- Jutro wieczorem pójdziemy na wybrzeże. Fajnie tam widać gwiazdy, a pozatym na plaży zawsze jakaś imprezka... wstąpimy na trochę, co? - uśmiechnął się.
- Umówiłem nas na 18-nastą - oznajmił siadając mu na kolanach i obejmując ramionami, wtulił się w niego mocniej. - Ja sobie też zrobię - dodał z uśmiechem. - Taki do tego ptaszka, chcę dorobić słońce wychylające się zza chmur i lekki napis "Jesteś tym co kocham" - uśmiechnął się całując go mocno.
- Zobaczymy... jak będzie trzeba dwie sesje, to przyjdę drugi raz, ale ja nie chcę tego dużego - pokręcił przecząco głową. - No wiesz... tak jak ten mój ptak... taki zarys chcę, bez kolorow.
- Najwyżej odpuszczę sobie napis... a ty będziesz i tak wiedział, że tym słońcem jesteś ty - ucałowal go mocno.
- Uhm chciałem, żeby moje tatuaże coś oznaczały - dodał szeptem. - I chyba takie symbole bardziej mi pasują niż napisy - dodał zamykając oczy i wtulając się w niego mocno. - Kocham cię strasznie mocno.
- Un dobrze - złapał go mocniej za szyję wtulając się mocniej w klatkę piersiową Hirokiego.
- Dobranoc - Naoki wtulił się w niego ze wszystkich sił.
Naokiego obudził zapach pysznych grzanek z serkiem. Od razu przyszedł do kuchni i ucałował Hirokiego na dzień dobry, po czym przeciągnął się lekko, siadając przy stole.
- Śniło mi się coś dziwnego... ujeżdżaliśmy kangury - roześmiał się serdecznie. - Ciągle z nich spadaliśmy.
- No taki śmieszny - przyznał śmiejąc się szczerze, po czym wziął sobie jedną grzankę zjadając ją powoli. - Kochanie, pycha!
- Wyjście z domu - puścił do niego oczko. - Potem pojedziemy sobie tramwajem, pokażę Ci moje ulubione ogrody i kamiennicę, w której często bywałem... pomagałem przy remoncie. Potem pozwiedzamy czysto turystycznie i zjemy coś dobrego.
- Naprawdę? Cieszę się, że Ci się podoba - ucałował go lekko, po czym upił trochę swojego kakao. - Naprawdę.
- Ja czuje to samo - przyznał mu. - Ale dzisiaj nie będzie wieczornych zabaw... kuruje swój tyłek.
- Wiem, wiem... po prostu cię ostrzegam.
- Oj no dobra... ale ja ci tego nie zarzucam. Ja po prsotu... wolałem o tym wspomnieć - nadąsał się troszeczkę biorąc sobie drugą grzaneczkę.
- Uhm wiem, Hiroki. Wiem - Naoki usiadł mu na kolanach i objął go ramionami. - Po prostu... uhm to nawyk. Nie gniewaj się na mnie - poprosił go.
Naoki obdarzył go szerokim uśmiechem, po czym wtulił sie w niego mocniej.
- Dzisiaj weź na siebie krotkie spodenki i t-shirt. Być może się zmoczymy - puścił do niego oczko.
- Tak jest - Naoki mu zasalutował, po czym ubrał się w jeansowe spodnie 3/4, czarny t-shirt i sandały, wziął ze sboą jeszcze sweter w razie chłodniejszej nocy. Wpakował go do plecaka. - Gotowy?
- Wyglądasz jak rasowy turysta zaśmiał się Naoki, całkiem szczęśliwy wtulił się w jego ramię i złączył ich dłonie razem. - Zdecydowałem, że zrobię tylko moje słońce wyglądające zza chmur - ucałował go w policzek prowadząc do tramwaju i jadąc z nim oglądać atrakcje turystyczne.
- Brakuje ci tylko słomiankowego kapelusza i okularów przeciwsłonecznych - uśmiechnął się do niego wyglądając przez okno, po czym pokazując mu gdzie chodził, co tam robił i jak fajnie było
- Mój bohater - Naoki nagrodził go buziakiem, kiedy już wyszli z tramwaju. - Włącza ci się policyjna natura nawet na urlopie - wywrócił oczyma, ale zaraz uśmiechnął się szeroko. - Dzięki temu mogę czuć się bezpieczny.
- Cieszę się - zapewnił go Naoki, obejmując go na moment ramionami za szyję, by ucałować go mocno w usta. - Okay, teraz wjedziemy sobie na taras widokowy i tam wypijemy pyszną kawę.
- Pokażę i o wszystkich ci opowiem - zapewnił go z uśmiechem. - A potem zobaczymy rynek i będzie czas na obiadek, a po obiadku pójdziemy na tatuaże.
- Lokalną kuchnię? - Naoki zastanowił się chwilę. - Hm... chyba coś się znajdzie. Mają tam świetną potrawkę z kangura. Palce lizać - przyznał szczerze.
- No z kangura... tutaj są one szkodnikami. Pełno ich jest, rozwalają samochody jak skaczą. Mięso kangurze jest powszechne - wyjaśnił mu po prostu. - I naprawdę smaczne.
- Nie zawiedziesz się - ucałował go w policzek i poprowadził windą na taras widokowy skąd był świetny widok na Mellbourne.
- No dobrze... to zawsze możesz wybrać inną lokalną potrawę. Tam jest całkiem spory wybór - zapewnił go spokojnie Naoki. - Ale potrawka z kangura to mój faworyt.
Naoki zgodził się z nim, po czym pokazał mu parę miejsc, w których przebywał. Poopowiadał nieco śmiesznych historii z nim samym w roli głównej, po czym zabrał go na kawę.
- To prawda. Cieszyłem się nim, bardzo - przyznał z uśmiechem Naoki. - Było mi tu tak swobodnie, bez tej ciążącej na mnie odpowiedzialności by przejąć ojca interes - uśmiechnął się szerzej.
-Uhm chyba nie - Naoki odwrócił wzrok. - Nie wiem tego na pewno - dodał upijając łyk swojej kawy. - I wiesz... wolałbym mieć z ojcem dobre stosunki, ale szczerze mówiąc boję się do niego zagadać.
- Uhm wiem, że cię mam - ucałował go lekko w policzek. - Jak będę potrzebował pomocy to na pewno Ci o tym powiem - dodał spokojnie. - Na razie... nie mam tyle odwagi - przyznał szczerze. - Nie po tym, jak wylądowałem w szpitalu po ostatniej naszej "rozmowie" - wyjaśnił.
- Dobrze - Naoki uśmiechnął się szeroko, po czym przytulił się do jego ramienia. - Kocham cię wiesz? Tak naprawdę, szczerze i bardzo mocno.
Następnie Naoki poprowadził Hirokiego do centrum miasta, gdzie pokazał mu parę zabytków, a potem zjedli pyszny obiad w lokalnej knajpce. Kiedy już z niej wyszli robiło się nieco ciemniej. Chłopak przystanął tylko na moment, żeby zrobić im obu selfie.
- No co? Musze zmienić sobie tapetę na telefonie - zażartował widząc minę Hirokiego. - Czas na tatuaże - dodał wesoło.
- Hej Max - Naoki przywitał się z chłopakiem w małym i nieco obskurnym salonie tatuażu. - To Hiroki - przedstawił go swobodnie. - Obaj dziś idziemy na fotel - dodał z uśmiechem.
- Jasne, stary - Max, wytarł ręce w ręcznik, po czym uścisnął dłoń Hirokiego, a Naokiego porwał na moment w objęcia. - Okay, pójdę po czyste igły a potem dokładnie powiecie co chcecie. Naszkicuję projekty i zaczniemy robotkę.
Max zaprojektował mu ten napis i pokazał jakby to miało wyglądać, a kiedy dotarli do porozumienia zaprosił go na fotel.
- Tylko nie płacz - Naoki uśmiechnął się szeroko przybliżając się do niego i łapiąc go delikatnie za rękę. Chciał byś dla niego wsparciem. - To trochę boli - przyznał szczerze.
- No właśnie widziałem jaki odporny... mdleje od jednego pocisku, a dwa i leży i się wykrwawia - zażartował chłopak, a Max rozpoczął robienie tatuażu.
- Kocham cię mój ty siłaczu - ucałował go lekko w usta i potem już pozwolił Maxowi skupić się na pracy.
- Jak tam wczoraj? - zainteresował się Chris wykładając zdjęcia Ryu przed nimi. Te z niedobrymi emocjami były ciemne i takie niespokojne, natomiast te związane z Junem były w większości kolorowe, tylko jedno z nich miało kolor ciemnego nieba z gwiazdami na nim.
- Było fajnie - przyznał szczerze Ryu. - Film mi się podobał, a potem poszliśmy na kolację. Było bardzo miło.
Naoki opowiadał mu spokojnie o dalszym planie ich tygodnia. Już rano mieli pojechać do rezerwatu, gdzie zajmą się zwierzaczkami, a dwie kolejne noce zostaną w drewnianym domku na plaży.
Naoki w tym czasie opowiedział mu o planach ich wycieczki. Mówił spokojnie i długo ze szczegółami, by jakoś mężczyznę oderwać od bólu.
Dwie godziny później napis był gotowy.
- Tylko teraz tak... 48 godzin nie moczyć tego miejsca - poradził mu, kiedy Hiroki oglądał się w lustrze. - Zakleimy ochronnym plastrem - dodał jeszcze.
- Un, moja - Naoki zsunął t-shirt i położył się na kozetce, ręce składając tak, by swobodnie móc oprzeć na nich brodę. - Poproszę ładnie i bezboleśnie - zażartował.
- Dla ciebie wybrałem najostrzejszą igłę - odciął się Max i rozpoczął tatuowanie.
Naoki nieco pobladł na twarzy czując towarzyszący tatuażowi ból.
- Stop - wychrypiał gdzieś po 1,5 godziny. - Ja uhm chwila przerwy - poprosił.
Chłopak wziął kilka oddechów zanim mu odpowiedział.
- Bardzo - przyznał spokojnie. - Zapomniałem jaki to ból - zaśmiał się cicho.
- Już kończymy - zapewnił go Max. - Zostały tylko promienie słońca i wykończeniowe prace. Może 20 minut - uśmiechnął się lekko.
- Okay... ale dajcie mi jeszcze 10 na oddech - poprosił patrząc tylko na Hirokiego nieco błagalnie. Potrzebował tej 10-siątki.
- Wiem Hiro-chan, wiem - uśmiechnął się słabo, powoli zbierając siły na końcówkę, a po dziesięciu minutach, zamknął mocno oczy i zacisnął wargi. Max zrobił to najdelikatniej jak umiał, kończąc tatuaż, ale nawet gdy mężczyzna skończył, Naoki nie zszedł z kozetki.
- Kręci mi się w głowie - poinformował ich obu.
- Okay, leż - poradził mu tylko Max, delikatnie chłodząc miejsce tatuażu, tak by go nie zamoczyć i od razu go zaklejając. - Zaraz do siebie dojdziesz, nie musisz jeszcze wstawać. Przyniosę ci wody.
Naoki uśmiechnął się do niego nieco, po czym dźwignął się na nogi i jeszcze chwilę oparł się o Hirokiego.
- Mogę tak? Odzyskuję równowagę - uśmiechnął się nieco mocniej. - Ostatnim razem jak robiłem tatuaż byłem wzięty... nic nie czułem - przyznał szczerze.
- Nie, już nie trzeba. Już odzyskuję siły - Naoki jeszcze moment przytrzymywał się Hirokiego, po czym ustał prosto i ubrał na siebie koszulkę. Wypił wody, która przyniósł mu Max. - Dzięki.
- Tatuaże na koszt firmy. Nie biorę od starych przyjaciół - oznajmił spokojnie Max. - Dobrze cię widzieć. Następnym razem daj znać wcześniej to wybierzemy się na jakieś piwo czy kawę - uśmiechnął się szczerze.
[Dziś komp jest niezbyt ładkawy, tnie jak cholera. Kiedy przeprowadzka? :)]
- Naoki wspominał, że tatuaże idą na jego koszt - odparł spokojnie Max. - Nie jesteś mi nic dłużny. Następnym razem postawisz mi piwo i będziemy kwita - uśmiechnął się serdecznie, a Naoki wtulił się mocniej w Hirokiego.
- Nie masz żadnego długu, kochanie - ucałował go lekko w usta. - Taki mały prezent.
- Oj no nie bądź taki. TO taki prezent ode mnie - szepnął mu na ucho, po czym pożegnał się z Maxem i wyciągnął Hirokiego ze studia. - No to teraz na plażę - zdecydował wesoło.
- Nie zamoczymy. Tylko nogi - zapewnił go z uśmiechem. - Ano... nie sądziłem, że jestem taki słaby w wytrzymywaniu bólu - wymamrotał nieco zażenowany. - A ty musiałeś na to patrzeć - zaczerwienił się całkiem.
- Uhm no dobrze - chłopak jeszcze chwilę czuł się nieco skrępowany, ale zaraz potem, złapał Hirokiego za rękę i przytulił się do jego boku. - Dziękuję.
- Tak po prostu. Że cię mam i że mnie kochasz nawet jak pokazuję ci takie twarze jak przed chwilą - uśmiechnął się szeroko.
- Uhm wiem, ale wciąż się do tego przyzwyczajam - mruknął szczerze Naoki, a kiedy znaleźli się na plaży zsunął buty i pociągnął Hirokiego do wody, by pomoczyć nogi. - Wiesz... za to lubię Yukan. Za tę plażę i za to że mogę sobie tak spacerować po niej i napawać się ciszą.
- Masz jakąś historię związaną z twoim dzieciństwem i morzem - zapytał go Naoki chcąc go trochę posłuchać, bo przecież on się już tyle mu nagadał.
- Żadnej? Ale tak naprawdę żadnej? Nic ci się w głowie nie kojarzy? - zdziwił się chłopak, ale zaraz odpuścił. Jeszcze chwilę pobrodzili nogami w wodzie, po czym chłopak zabrał Juna do pobliskiego baru na plaży gdzie już w najlepsze trwała impreza.
Naoki zrobił smutną minkę i zamówił w barze drinka dla Hirokiego, sobie biorąc smothie bezalkoholowe. Usiedli razem na leżakach i wówczas stuknął się z nim szklaneczką.
- Potem cię na parkiet wyciągnę, zgoda?
- Nie ma za co, ciesze się, że ci się podobało - ucałował go w policzek.
- To dobrze, bo ja również wyjątkowo świetnie się bawię - zapewnił go chłopak.
- Idziemy - zgodził się Naoki ochoczo przyjmując jego dłoń i wraz z nim wkręcając się na parkiet.
Naoki dostosował się do jego ruchów, mocniej się do niego przytulając. Delikatnie kręcił bioderkami chcąc mu pokazać jak ten bardzo go pociąga.
Naokiemu bardzo się to podobało. Przetańczyli tak pół nocy, a chłopak wtulił się w Hirokiego z całych sił.
- Jesteś najlepszy kochanie - ucałował go całkiem padnięty.
- To możemy robić to częściej - szepnął Naoki. - Cieszę się, że mogę tu z toba być i że lubimy czasem podobne rzeczy.
- No co ty? Będziemy czasem chodzić tańczyć - zapewnił go Naoki. - Tym się nie martw - ucałował go mocno i wtulił się w jego ramię. - Ale trochę padam teraz - przyznał ze śmiechem.
- Kocham cię - ucałował go mocno i wtulił się w niego. - No to dzisiaj śpimy dłuuugo.
- Jutro będziemy jechać spory kawałek... poprowadzę - zapewnił go. - Będziesz podziwiał malownicze widoki, potem dostaniemy miotły i będziemy sprzątać w klatkach zwierzaków i karmić pandy - uśmiechnął się szerzej, a potem dostaniemy kluczyki do mieszkania na plaży.
- No troszeczkę. No i możemy tam zostać jak długo chcemy, tylko za każdy dzień musimy odbimbać 3 do 4 godzin pracy ze zwierzaczkami - uśmiechnął isę lekko. - Uhm no chyba, że nie lubisz takich rzeczy... t wtedy szybko pojedziemy gdzie indziej.
- Wiem, ale ten domek jest w dobrym punkcie - uśmiechnął się do niego. - Jednego dnia pójdziemy na pieszą wyuceiczkę, będzie wiszący most i potem staw na końcu drogi. Malowniczy. Drugi dzień to będzie oglądanie rafy koralowej i mały rejs jachtem. A potem pojedziemy do Sydney, pozwiedzamy dwa dni i pojedziemy stamtąd do domku.
- Spaaać - zgodził się wtulając się delikatnie w plecy Hirokiego. - Będę się trochę wtulał w ciebie - zapewnił go Naoki idąc się umyć.
- Pamiętam. Będę uważny - zapewnił go i dziesięć minut później był już w łóżeczku. - Wiesz jak bardzo cię kocham? Sam tego nie pojmuję...
- Dobranoc - ucałował lekko jego wargi i przytulając się do niego nieco zasnął niemal od razu.
A Naoki w tym czasie jeszcze wylegiwał się w łóżeczku ciesząc się chwilą. Czuł się niesamowicie, a kiedy jego nozdrza popieściły zapachy z kuchni, poczuł nowy wymiar przyjemności.
- Mógłbym tak codziennie - mruknął do samego siebie.
- Już wstaję, misiaku - odpowiedział mu chłopak, zwlekając się z łóżka i ruszając na śniadanko. Wszedł z uśmiechem, którym chciał od rana zarazić Hirokiego. - Pysznie pachnie i aż chce się jeść.
- Ależ pełen werwy mi się trafił mężczyzna - zachichotał Naoki jedząc ze smakiem śniadanko. - Mhm nawet kawka ci wyszła znakomicie.
- No to jak tylko zjemy, ubieramy się i wymelodowujemy - zgodził się z nimjedząc śniadanko i przyglądając się Hirokiemu z uśmiechem na twarzy. - Wiesz co? Ty mnie uczysz co to znaczy być kochanym.
- Uhm - Naoki w milczeniu dokończył swoje śniadanko, a potem wyciągnął zawartość ich lodówki. - Bierzemy ze sobą, co ni? - uśmiechnął się lekko.
Naoki podzielił produkty na te które mogą zabrać i te nie bardzo i szybko zrobił im kanapki z pozostałych produktów, zabierając te dobre.
- Tak na podróż. Zatrzymamy się jeszcze w punkcie widokowym - ucałował go mocno. - Gotowy?
- Kochanie, a mogę jeszcze mocno się do ciebie przytulić - zapytał, zaraz mocno się do niego wtulając i całując go lekko w usta. - Kocham cię tak mocno jak nikogo w tym życiu - wyszeptał.
- Tak jest mój Hitlerku osobisty - zaśmiał się Naoki po czym zszedł na dół i tym razem to on zasiadł za kółkiem. - Kierunek zwiedzanie - uśmiechnął się.
- Moje okropieństwo - ucałował go w policzek ruszając w drogę.
- Tak jest, panie władzo - zachichotał jadąc spokojnie wybrzeżem i od czasu do czasu opowiadając mu co nieco. Zatrzymał się dopiero na obiecanym punkcie widokowym, gdzie mogli spokojnie usiąść, zjeść kanapkę wypić herbatę i napawać się świetnymi widokami.
- Może to i lepiej że tam jest - Kei usiadł na jego łóżku przeglądając kartę jeszcze raz. - Nie przejmuj się. On stara się cię przekonać, że nie musisz martwić się bardziej niż normalnie. - Lekarze nie są optymistycznej myśli - pokazał mu odpowiedni wykres. - Kolorowo nie jest, ale tak zupełnie najgorzej też nie jest - zacisnął nieco wargi.
- Ano, a jeszcze lepszy jest wieczorem. Ale teraz wyjątkowo mi się podoba - uśmiechnął się szeroko do niego. - I chcę ci pokazać takie urokliwe miejsca.
- O to się nie martw. Jest jeszcze wiele miejsc, które chcę odwiedzić w moim życiu - zaśmiał się szeroko. - Zrobiłem listę 50 miejscu must see - dodał zaraz. - I byłoby mi miło gdybyś do mnie dołączył.
- Między innymi Japonia. Wiesz, nigdy nie byłem na Okinawie czy Hokkaido. Nie widziałem tez Kioto - zauważył spokojnie. - Chciałbym zdobyć Fuji-san - uśmiechnął się szerzej, wtulając się w jego tors. - Poza tym mam na liście Paryż, Wenecję, Toskanię, Egipt, Danię, Berlin, Londyn i parę innych stolic światowych.
- Wiem kochanie, ale to 50 miejsc ma być rozłożone na całe życie, więc możemy je zmodyfikować, tak byś dołożył swoje miejsca też... i razem odkładać pieniądze do słoiczka. Wszystko jest do zrobienia kochanie, tylko trzeba chcieć - ucałował go mocno w usta. - Poza tym zobacz, chociażby na ten wypad do Australii. Większość zakwaterowania i jedzonka mamy za darmochę. Trochę pracy jako wolontariusze i masz takie profity. Można naprawdę podróżować tanio.
Naoki ucałował go raz, potem drugi i jeszcze raz, zanim mocno go przytulił. Uśmiechał się szeroko jak nigdy dotąd.
- Cieszę się, że taki jesteś. Że chodzimy na kompromisy i że zawsze mocno się kochamy.
- Tak jest - Naoki natychmiast wrócił do samochodu i kiedy Hiroki wsiadł do środka ruszył dalej. Nie musiał strasznie daleko jechać, by zaparkować przy drewnianym domku tuż przy plaży. Przywitał się z panią w zielonym t-shircie i przedstawił jej Hirokiego.
- Miło Was tutaj widzieć - uśmiechnęla się kobieta. - Proszę, wasze klucze. Wnieście swoje rzeczy do środka, a potem... dajmy na to za pół godziny przyjdźcie do rezerwatu. Wyjaśnie wam na czym polegać będzie wasza praca.
- To dobrze, kochanie - Hiroki przytulił się do niego mocno. - Mamy swoją sypialnię, łazienkę z prysznicem, aneks kuchenny i pełną lodówkę, a do tego taraz z leżakami i otwartym morzem przed nami.
- Prawda - uśmiechnął się do niego chłopak jeszcze przez chwilkę wyglądając przez drzwi balkonowe. - Będzie cudownie - zapewnił go.
- Ależ z ciebie szybki Bill - wywrócił oczyma Naoki ale poszedł wraz z nim. Na miejscu dostali zielone t-shirty i pierwsze polecenie, którym było nakarmienie zwierzaków.
Naoki podbiegł do niego radośnie, wtulając się w jego pierś, kiedy tylko padł obok.
- Jak tam? - zapytał z uśmiechem. - Widziałeś koale? Są cudne, co nie? - uśmiechnął się szerzej. - Jesteśmy zaproszeni na curry wraz z innymi pracownikami. Idziemy?
- Oj bo się zarumienię - ucałował go mocno i pomógł mu wstać. - A po obiadku pójdziemy do domku się dzisiaj zrelaksować trochę. Potem mała wycieczka, którą ci obiecałem.
Naoki od razu do niego dołączył, a kiedy otrzymali pokaźną miskę z curry, wtulił się w ramię Hirokiego.
- A wiesz, że mi się podobałeś? Jak się tak nachylałeś... widać było twoje mięśnie. Pare osób patrzyło na ciebie łapczywie - zrobił smutną minkę. - Zazdrosny się zrobiłem.
- I tak ma być - chłopak wtulił się w Hirokiego powoli jedząc swoje curry. - Bo ty też możesz mnie pożerać w całości - puścił do niego oczko.
- Mhm już nie mogę się doczekać - zaśmiał się szczerze Naoki, ze smakiem wcinając obiadek. - Ale zanim to... jeszcze spacer do pobliskiego stawu. W uroczej scenerii z wiszącym mostem.
- Tak jest kochanie. Nic na siłę - obiecał mu Naoki. - Na leżakach na tarasie, z dobrym sokiem w dłoni - ucałował go znów. - Tak leniwie.
- Kocham cię - Naoki cmoknął go w czoło, pozbierał ich naczynia i odniósł dziękując i wychwalając kucharza, co to by dostali jutro większe porcje. Dopiero wtedy wrócił do Hirokiego, wtulając się w jego ramię. - No to teraz mała sjesta.
Naoki upił trochę napoju i zamknął oczy wsłuchując się w szum fal morza. Uwielbiał taką sielankę i za nic w świecie nie chciał jej tracić.
[Kochana, dostałam drugi komentarz do Tomo :)]
Ryu skinął lekko głową, a kiedy ten położył go na łóżku odetchnął głęboko.
- Uhm... możesz spać obok... tylko pod inną kołdrą - wyszeptał cicho jeszcze nie do końca będąc przekonanym do tego wszystkiego.
- Na co mam ochotę... - Naoki zastanowił się przez dłuższą chwilę. - Może coś twojego? Zostawię to Tobie.
Ryu zasnął tuż przed nim i spał aż do samego rana, a kiedy się obudził Juna już przy nim nie było. Robił pyszne śniadanko. On sam wstał wówczas i powoli przeniósł się na wózek jadąc do salonu.
- Hej - przywitał się ze wszystkimi.
- Hejka - wyszczerzył Kei. - Jedziemy do sklepu za 2 godzinki, Jun nas zawozi - przypomniał mu.
- Okay, za 5 minut będę gotowy - oiecał mu Naoki.
- Dziękuję - Ryu powiódł za nim wzrokiem i spojrzał na obfite śniadanko w japońskim stylu. Tego mu tam brakowało najbardziej, ale obawiał się, że dostał go za dużo. - Jun-chan? A po południu... pójdziemy na spacer? - zapytał go. - Jak nas odbierzesz ze sklepu po twoich zajęciach i... już pośpię trochę?
- Aj tam... bo ja mam lekki problem. Nie mam ubrań już u ciebie czystych - westchnął cicho Naoki wybierając ostatni czarny t-shirt, czerwony sweter i jeansy. - Wyglądam znośnie? - zapytał swojego mężczyzny.
- Un okay, czyli jak nie zjem czegoś to nie będziesz zawiedziony? - upewnił się biorąc ryżową kulkę oraz omlet. Posmakował obu z nich i uśmiechnął się szeroko. - Brakowało mi tego... - przyznał szczerze.
- Niczego nie odsłaniam przecież - pokazał mu język.
- Un, ale łatwo było - pokazał mu język, zaraz nieco śmiejąc się z jego miny. - Aktualnie tęsknię za wszystkim co japońskie... - wyznał szczerze. - No i domowe - dodał jeszcze smakując potraw dalej. - Ale zrobiłeś sobie drugie śniadanie, tak? - upewnił się jeszcze
- Mhm... ale ja jestem w-fistą. Muszę mieć coś co jest wygodne i dobrze się w tym biega. No i dyrektor jeszcze nie zwrócił mi uwagi - przyznał szczerze, obserwując uważnie Hirokiego. - Ty natomiast emanujesz seksem.
- Kocham cię - zarumienił się trochę. Wypił swoją herbatkę i skończył jedno onigiri. - Dziękuję - oblizał lekko usta. - Było pyszne - zapewnił ich wszystkich, po czym powoli pojechał do łazienki. Wiedział, że zajmie mu wszystko nieco dłużej niż reszcie.
- O nic się nie martw mój seksowny misiu - Naoki oddał mu pocałunek i spojrzał mu prosto w oczy. - Nikomu nie dam się poderwać.
- Tak jest - Keiichiro był już gotowy. Powoli skończył tylko swoje śniadanie i poszedł do kuchni by pomóc Junowi. - Jakby Ryu się gorzej poczuł to dam ci znać, że wracamy z Kokim - obiecał szybko. - Ale nie planuje najgorszego scenariusza. Pójdziemy na krótkie zakupy a potem do kawiarni, żeby poplotkować - wyjaśnił mu swój plan.
- Nikt mnie już nie porwie - wymamrotał pod nosem, pakując tylko do torby swój telefon i idąc za Hirokim. - A jeśli już to niczego im nie powiem. Jesteś bezpieczny - zapewnił go.
- Okay - Keiichiro uśmiechnął się do niego lekko. - Będzie fajnie - dodał zaraz idąc jeszcze do swojego tymczasowego pokoju by spakować swoją torbę. Ryu był gotów po dobrych 30 minutach.
- Oj tam, ja jestem bezpieczny - zapewnił go chłopak. - Bo wiem, że nawet jeśli mnie porwą to ty mnie odnajdziesz - ucałował go mocno. - Nie straszne mi takie przygody. Muszę tylko lepiej nauczyć się podawać wam przydatne iformacje.
- Spróbuję - obiecał mu wesoło, a Ryu skinął lekko głową.
- Będziemy się dobrze bawić - zapewnił go wesoło.
- Mhm mam nadzieję - odparł tylko Naoki wychodząc za nim.
Ryu poszedł z Keiichiro na zakupy. Chciał przecież kupić coś Junowi na święta i w końcu zdecydował się na ciepły szalik i czapkę oraz słoik czekoladek. Zamierzał do niego jeszcze dorzucić kolorowe karteczki z napisem dlaczego kocha Juna. Uznał, że taki prezent w zupełności starczy. Potem poszli do kawiarni na świetną kawę i ciacho.
- Więc opowiadaj jak się sprawy mają z tobą i Kokim - zdecydował ze śmiechem.
- Dobrze kochanie. Wiem, że tego chcesz - ucałował go w policzek wsiadając do jego samochodu.
- U nas różnie, głównie przeze mnie. Wciąż mam koszmary z tatą w roli głównej. Nawet się ciąłem trochę - przyznał mu się. - Nie mogę się zbliżyć do Juna i jemu jest bardzo trudno... ale staram się. Nie mam problemów z przytulaniem i buziakami... tylko pod kołdrą tą samą nie śpimy, bo uhm w nocy nie widzę go. Wiem, że on nic złego nie robi ale boję się jakoś podświadomie. Nie wiem czemu - wzruszył ramionami i zanurzył usta w swojej kawie.
- Tobie też miłego dnia kochanie - ucałował go jeszcze szybko, po czym wyszedł i poszedł do pracy. Od samego początku zaczepiany przez uczennice.
- No wiem, Chris... mój terapeuta - zaczerwienił się trochę, że go potrzebuje, ale uznał iż przyjaciel to zrozumie. - Też tak mowi, no i Jun nie pospiesza mnie już - uśmiechnął się lekko.
Naoki wyszedł ze szkoły wraz z 5 uczennicami za nim.
- Sensei... smakowały ci czekoladki? - zapytała go jedna.
- A dango? Sensei?
- I melon pan? Sama upiekłam - rzuciła trzecia, chcąc się wybić z nich wszystkich. Naoki westchnął nieco i obrócił sie do nich na pięcie.
- Bardzo was lubię dziewczyny, ale nic z tego nie będzie. Jestem waszym nauczycielem i tylko nauczycielem - wyjaśnił spokojnie. - Za wszystkie wasze prezenty dziękuję serdecznie. Na pewno będą nam smakowały - uśmiechnął się delikatnie.
- Nam?
- Tak, jestem już zajęty - mężczyzna poczochrał je po włosach i kiwając im jeszcze poszedł wprost do Hirokiego. - Hej misiek - przywitał się z nim, ale nie przytulając się do niego ani nic. - Wybacz... nie mogę tak otwarcie przed szkołą - wyjaśnił mu trochę smutniejąc.
- Un, a kiedy wracasz na studia? Bo wracasz, co nie? - upewnił się z lekkim uśmiechem na twarzy, smakując czekoladowego ciasta.
- Co na obiadek będziemy mieli? - zapytał go zaraz wsiadając do autka. - Burczy mi w brzuszku, słyszysz? - zapewnił go, stawiając torbę przed sobą. - Za to mam dla nas deser...
- Pewnie - uśmiechnął się szeroko Ryu, odkasłując za chwilę. - Przede mną też jeszcze długa droga do pełni sił ale chętnie postudiuję z tobą - dodał zaraz. - Wiesz, parę moich zdjęć ukazało się tu w gazetach. Pokażę ci jak będziemy w domu.
- No więc wszystkie się we mnie zakochały i nie chcą przyjąć do wiadomości, że już kogoś mam - westchnął przeciągle. - A przyrzekam że mówiłem, że jestem zajęty. A deser? No cóż... dostałem prezenty za powrót do zdrowia - wymamrotał. - Całą siatę słodyczy...
- Pokażę - zapewnił go wesoło. - Nie, nie mam - pokręcił przecząco głową. - No poza takmi... - pokazał mu w telefonie parę, które zrobili sobie w szpitalu. - Uhm no bo kiepsko wyglądam teraz... po co zdjęcie z takim chorowitym cieciem.
- Och daj spokój. Są męczące - westchnął przeciągle Naoki. - Ale przynajmniej słodkie dostję.
- Mam nadzieję, że tak będzie długo - wymamrotał chłopak. - Nie chcę by postępy zniknęły...
- Ach, zaczepiają mnie na każdej przerwie, podsyłają liściki, a dwie z nich próbowały mnie całować - westchnął. - Ale jestem twardy i odpieram wszelkie ataki sił nieczystych, generale.
- Mam nadzieję, że tak będzie długo - wymamrotał chłopak. - Nie chcę by postępy zniknęły...
- Ach, zaczepiają mnie na każdej przerwie, podsyłają liściki, a dwie z nich próbowały mnie całować - westchnął. - Ale jestem twardy i odpieram wszelkie ataki sił nieczystych, generale.
- Un - Ryu skinął lekko głową. - Tak sprobuję zrobić - zgodził się z lekkim uśmiechem. - Wiesz, najbardziej tu tęsknię za Kiarą...
- Nooo, ciężkie jest życie profesorka - zaśmiał się lekko. - Ale mam ciebie po godzinach, więc wszystko przeżyję - obiecał mu wesoło.
- No, będzie ze mną spać w łóżku, czy to sie Junowi podoba, czy nie - pokazał mu język śmiejąc się lekko i pijąc trochę swojej kawy.
- Ano, dobrą zapominajkę mam - przyznał wesoło, całując go mocno.
- Jest, bardzo kochany - przyznał szczerze chłopak. - Uhm nie obudził... miałem mocny sen - przyznał z uśmiechem.
- Tak jest, pragnę jeść - wyszczerzył się do niego, po czym zaburczało mu w brzuszku.
- Wiem, ale chciałbym by nie musiał strasznie długo czekać - wyjaśnił spokojnie. - Tylko wiem też że na siłę mi nie wychodzi... więc już na siłę nie robię.
- I nie kusisz go? - upewnił się tylko zaciekawiony całą sytuacją. - Jak się czujesz po operacji? DUżo lepiej?
Naoki wszedł z nim do domu i od razu poszedł do salonu czekać na obiadek.
- Wiesz... dzisiaj wszyscy byli dla mnie strasznie mili - wyznał mu spokojnie. - Jakbyśmy się ze 100 lat nie widzieli.
- Jasne, a tak poza tym to w ogóle już nie widać - odparł spokojnie Ryu. - No prawie. Niedługo osiągniesz swój cel - zapewnił go. - Co dajesz Kokiemu na gwiazdkę?
- Ano, bardzo dobrze - zgodził się Naoki, po czym złapał za łyżkę i uniósł trochę curry, by go powąchać. - Mhm aż mi się skręca żolądek taki głodny jestem.
[Dostałąm dziś wezwanie za zakaz zatrzymywania sie... staje tam niemal codziennie i dziś się dowiedziałam, że mi nie wolno... ]
- Wow, jest świetna - Ryu obejrzał ją ze wszystkich stron. - Na pewno się ucieszy - uśmiechnął się lekko. - I przstań... wiem, że Koki i ty też byście tyle dla nas zrobili.
- Kurczę... to naprawdę twoje popisowe danie. Przepyszne - pochwalił go Naoki.
[Ano, taki Toruń okropny xD Mnie grozi 1 punkt karny i stówa mandatu...]
- Wiem Keii-chan. Po prostu mu podziękuj... bo przecież mogłeś nawet umrzeć bez tego... - wymamrotał. - Po prostu mu podziękuj.
- Rób mi częściej - odparł od razu kiwając na potwierdzenie glową. - Częściej, dużo częściej.
- Porozmawiam z nim o tym, ale sądzę że on po prostu chce byście najpierw wyszli na prostą. Poza tym nie powiedziane, że i my nie będziemy kiedyś potrzebowali pomocy finansowej - wyjaśnił cicho.
- No pewnie, że masz. Ja zawsze chętnie zjem twoje twory - Naoki skończył curry. - A mogę jeszcze trochę? - zapytał go zaraz.
- Porozmawiam z nim, jestem pewien, że on nie ma niczego złego na myśli - uśmiechnął się lekko. - Ale od zwykłego dziękuję można zacząć - dodał wesoło. - Poza tym... jakby ci nie pomógł to pewnie byśmy się rozstali, więc ratował swoją skórę - puścił do niego oczko.
- Tak jest szefie - Naoki wstał i najpierw ucałował mocno swojego mężczyznę a potem poszedł nałożyć sobie dokładki. Wziął sobie połowę miseczki i wrócił do salonu. - Naprawdę mi smakuje.
- Serio... bo jeśli miał jak... i tak po prostu pozwolił ci umrzeć? Nie - Ryu pokręcił przecząco głową. - Nie mogę sobie tego nawet wyobrazić - wymamrotał. - Okay, pomogę ci coś dobrego dla niego wybrać... ale może być lekki problem, bo on jest amatorem dango - podrapał się po głowie. - Ale możemy je sami zrobić - dodał jeszcze.
- Jest pyszne kochanie i dziękuję, że pamiętasz o mojej alergii - usiadł mu na kolanach ze swoją miseczką curry. - Gdyby mi nie smakowało nie brałbym dokładki i gęba by mi się tak nie cieszyła - dodał jeszcze.
- On po prostu ma oszczędności, zawsze mi mówi, że mam się pieniędzmi nie martwić, bo on ma... ale i tak się martwię - przyznał mu się. - Czekoladę też lubi... ale powiem ci szczerze, że my raczej na wytrawnie jemy - przyznał się ze śmiechem. - O wiem co na pewno lubi... muffinki lubi.
- No bo to taki pain in the ass żeby pamiętać i w daniu nie dawać, a potem musisz sobie doprawiać na talerzu... gome - westchnął wtulając się w niego i dalej jedząc curry. - Pychotka... kochanie, ja chcę więcej razy. Postanowione. Na pewno będzie częściej w domku.
- Hej... ale ja mogę sam jechać - zaprotestował cicho Ryu, próbując przejąć stery. - Serio... - wymamrotał jeszcze.
- Un kocham cię strasznie - Naoki ucałował go mocno , po czym odlożył pustą miseczkę na stolik. - Smakowało mi kochanie.
- Nie marudzę, po prostu chcę sam - Ryu się trochę naburmuszył bo nie chciał być jakimś tam balastem dla nikogo. - Czekoladowy i waniliowy z kawałkami czekolady - dodał tylko.
- Uhm Hiro-chan... trochę się boję - przyznał cicho. - Zostawać sam...
- Jak będę niedomagał to ci powiem - obiecał mu zaraz Ryu, nasuwając na dłonie rękawiczki bez palców i kierując wózkiem samemu. - Jest jedna, całkiem dobra na parterze - onajmił. - Jest tu też winda, więc nie będzie ze mną problemu.
- Uhm dziękuję. Obiecuję, że mi niedługo przejdzie... po prostu - zagryzł na moment wargę, wtulając nos w jego pierś. - Jednak trochę się boję.
- Nie, nie był marudny - pokręcił przecząco głową. - Tylko nalegał żebym szedł do domu i właśnie tam się pociąłem... uhm ale potem już było ok. No i przynosiłem mu dobre jedzonko i tuliliśmy się. Było okay - uśmiechnął się.
- Okay - uśmiechnął się Naoki. - Wezmę ciepłą bluzę i zrobię kawy do termosu - zdecydował wesoło.
- Bałem się w nocy być sam w domu... bo w dzień nie było problemu - przyznał szczerze. - Mam jeszcze takie omamy mam, słyszę tatę i widziałem go wtedy... a ból pomagał mi go odgonić - zacisnął mocniej wargi. - Wiesz... w Japonii zawsze miałem Kiarę... z nią byłem bezpieczny - uśmiechnął się słabo. - Tu jej zabrakło i panika wzięła górę... teraz nie jestem sam - uśmiechnął się nieco. - Jest już okay.
- Roger, szefie - zasalutował mu Naoki i poszedł do kuchni. Zrobił kilka kanapek, wziął trochę słodkiego i zaparzył dużo kawy. Dodał jeszcze wodę niegazowaną i to wszystko zapakował do plecaka. Wówczas wsunął na siebie bluzę. - Pójdę jeszcze szybko z psiakami - poinformował Hirokiego i wyszedł na spacee.
- Trochę tak, ale nie dużo - uśmiechnął się będąc już w windzie. Cieszył się, że przezwyciężył swój strach przed utknięciem w tej parszywej maszynie. - A jak tam Koki? Nadal się przepracowuje?
- Tak jest, kochanie - chłopak wziął jeszcze kocyk, tak na wszelki wypadek i gotowy z calym żarełkiem poszedł do samochodu Hirokiego. - I będziemy na sygnale jechać? - zainteresował się.
- Un to świetnie - uśmiechnął się Ryu. - To co Kokiemu na święta powinienem dać? - zapytał go zaraz. - Jest coś co bardzo lubi? Poza tobą, rzecz jasna...
- No to chociaż ci dostarczyłem rozrywki - ucałował go lekko, zapinając jeszcze pasy.
- Okay to potem pójdziemy po szalik - zdecydował z uśmiechem, a kiedy wysiedli z windy pokazał mu cukiernię o której wspominał.
- No i dostarczę z pewnością jeszcze większej - zapewnił go Naoki, rozpinając pasy i siadając wygodniej na fotelu. - Do czego służą te przyciski? - zainteresował się, pokazując mu co i rusz inne części radiowozu.
- To teraz po szaliczek - Ryu uśmiechnął się szeroko. - A potem jeszcze księgarnia - dodał zaraz.
- Haha nie, ale jak mam coś nowego przed oczami to chcę wszystko o tym wiedzieć - uśmiechnął się szeroko.
Ryu uśmiechnął się szeroko do Juna i pozwolił mu sobie pomóc wsiąść do samochodu.
- Poszaleliśmy trochę - wyszczerzył się nie pokazując mu niczego co kupił. - Jak minęła ci praca?
- Wziąłem - sięgnął do plecaka i rozlał kawę do dwóch kubków. - Smacznego - ucałował go jeszcze i upił łyk kawy po czym otworzył czekoladowe pralinki. - A to taki deserek.
Kei usiadł do tyłu i zapiął pasy, a Ryu zrobił to samo z przodu.
- Jun-chan? Uhm a po domu lepiej bym miał inny wózek, nie? Taki mniejszy i zwrotniejszy i bez brudnych kół - uśmiechnął się lekko. - A i jak pójdziemy dziś na spacer to zajdziemy do sklepu z zabawkami, okay? Chciałbym kupić coś dla mojej bratanicy... żeby Kei-nii dał jej na święta od nas - wyjaśnił spokojnie.
- Oj tam... ale chciałem byś mi z głodu nie umarł - wymamrotał chłopak. - Uhm a jak będę chciał do łazienki to w krzaki, tak? - upewnił się że dobrze rozumie na czym polega taki postój.
- Okay - Ryu skinął lekko głową spoglądając przez okno. - Myślałem o jakiejś maskotce i może grzechotce... albo gryzaku - wyjaśnił spokojnie. - No bo pewnie dostanie mnóstwo ubranek, to coś do potulenia też by się przydało, nie? - zaargumentował.
- Nie szkodzi, zawsze lubiłem biwaki... pod gołym niebem z namiotem - uśmiechnął się szeroko. - I ogniskiem też.
Kei-chan wysiadł pierwszy i wziął od Juna siatki, a potem pomógł Ryu wsiąść na wózek.
- Uhm Jun... chciałem ci podziękować, za to co dla mnie zrobiłeś i uhm proszę - podał mu całą siatkę muffinków, po czym chwycił wózek Ryu i popchał go szybko do windy całkiem czerwony.
- Ależ co ty gadasz. To świetna zabawa - Naoki ucalował go w policzek. - Mamy jedzonko, kawkę, muzykę i siebie. Czego chcieć więcej?
- Głupi jesteś, wiesz? - stwierdził tylko Ryu śmiejąc się pod nosem z kumpla, kiedy jechali na odpowiednie piętro. Keiichiro prychnął tylko i pstryknął go w nos i poszedł od razu do mieszkania by przytulić się do Kokiego. Ryu natomiast podjechał do progu i z lekkim trudem przezeń przejechał. Zsunął buty i kurtkę, po czym poczekał na Juna. - Polożę się do obiadu, dobrze? - upewnił się, że ten nie ma nic przeciwko.
- Mamy muzykę - Naoki puścił łagodną playlistę ze swojego telefonu. Nie za głośno, by nie zagłuszyć radaru. - I mamy siebie - powtórzył z uśmiechem. - Przecież razem zawsze raźniej - dodał zaraz.
Ryu bez słowa już pojechał do łóżka, gdzie wtulił się w podusię zasypiając.
- Nieprawda. Z tobą nigdy się nie nudzę.
- Jeszcze pięć minut - wymamrotał chłopak przecierając dłońmi swoje oczy i ziewając szeroko. - Dobrze mi się śpi kochanie - szepnął z delikatnym uśmiechem. - Kocham cię - dodał siadając zaraz i znów pocierając oczy. - Baaardzo.
- Możemy pograć w pytania - oznajmił wesoło. - Mogą być super szokujące - dodał zaraz.
- Bardzo, to jedno z moich ulubionych dań - uśmiechnął się szczerze, na moment jeszcze przytulając się do swojego mężczyzny. - Ale nie zaglądałeś do toreb nie? - upewnił się przerażony, że jednak tak.
- Okay, no to co najbardziej szokującego, dziwnego jadłeś w swoim życiu? - zapytał od razu.
- Na pewno? - spojrzał na niego sceptycznie, ale zaraz uśmiechnął się nieco i ucałował go w policzek. - Pomożesz mi wejść na wózek? - zapytał zaraz, bo na pewno z pomocą Juna pójdzie mu szybciej.
- O kurczę... i nie bałeś się? Ja bym się chyba nigdy na to nie zgodził - potrząsnął przecząco głową. - Jak smakowała? - zainteresował się zaraz.
- Okay, ufam ci - pogroził mu palcem przed nosem i przejął stery jak już siedział na wózku. Pojechał do salonu gdzie zdecydował siedzieć dalej na swoim wózku przy stole. - Smacznego - rzucił wesoło do całej reszty.
- Czyli wiele krzyku o nic - skinął głową na znak, że rozumie. - No dobra, ja jadłem jedynie świerszcze... więc się do ciebie nie umywam. Smakowały jak kurczak...
Ryu zjadł połowę tego co miał, a potem odczekał trochę zanim zabrał się za drugą część.
- Wyszło ci pysznie - zapewnił Juna. - Jesteś coraz lepszy. NIedługo przestanę gotować - postraszył go wesoło.
Naoki zaczerwienił się mocno.
- Ale takie, na które nie miałem wpływu, czy takie jak już byłem nieco starszy? - zapytał go zaraz.
Ryu roześmiał się serdecznie.
- Nie przestanę - obiecał mu to zaraz wesoło, powoli kończąc swoje jedzonko i upijając trochę wody. Jak zwykle skończył ostatni, ale co zrobić. Przyzwyczajał się do tego.
- Uhm no to, kiedy byłem mały... mój brat przebrał mnie za truskawkę na bal przebierańców - wymamrotał zażenowany. - Po tym zdarzeniu, wszyscy mnie przezywali truskawką... i mamisynkiem - burknął chowając twarz w dłonie. - A sam... przegrałem zakład na uczelni... i paradowałem 24 godziny w przebraniu Sailor Moon...
Ryu tymczasem poszedł ukryć niespodzianki w swojej szafce i ubrał na siebie dodatkową bluzę bo nie chciał się przeziębić na dworze. Zabral jeszcze swój portfel i wrócił do kuchni.
- A pójdziemy na dobrą kawę też? - zapytał go zaraz.
Naoki spalił jeszcze większego buraka.
- Nie śmiej się... trauma do końca życia - wymamrotał cicho. - Nawet perukę miałem...
- Nie wiem, Jun-chan... w piątek mam iść do szpitala i jak lekarz powie, że już mogę to wracam od poniedziałku - wyjaśnił spokojnie. - Trzymam się zaleceń - wyszczerzył się.
- Do końca życia będziesz mi to wypominał, co nie? - spojrzał na niego i westchnął przeciągle. - Czy jest coś czego żałujesz w życiu?
- Nie - pokręcił przecząco głową Ryu. - Znaczy tak, ale jestem trochę zmęczony jeszcze... wolałbym odpocząć tak w domku... nie z torturami szpitalnymi tylko w domku parę dni, odetchnąć trochę i nabrać sił - przyznał spokojnie. - No bo nie widzę się na zajęciach... przecież dużo śpię i jestem słaby bardzo...
- A co ci się w życiu udało poza mną, rzecz jasna - zażartował pokazując mu język.
- Okay, znaczy nie będę czekał w nieskończoność. Może znów zacznę tak zajęciami online, a po tygodniu czy dwóch wrócę normalnie na uczelnię, jeśli lekarz pozwoli - spojrzal na niego pozwalając mu prowadzić wózek. - Najpierw spacer, potem sklep i kawa albo czekolada.
- Mhm musiałeś mieć fajne życie - szepnął Naoki spoglądając w szybę. - Ja spędzałem je na nudnych bankietach, gdzie gdy tylko powiedziałem coś co się tacie nie spodobało to potem mnie karał - mruknął. - Żadnych szkolnych festiwali, tylko nauka, nauka i nauka - uśmiechnął się krzywo.
Ryu długą chwilę tylko oddychał świeżym powietrzem i napawał się spacerem.
- Brakowało mi tego - uśmiechnął się do Juna. - Ciebie, domku, spokoju, spacerów...i Kiary - oznajmił z wielkim uśmiechem.
Naoki wzruszył ramionami szukając czegoś w pamięci.
- Na przykład wspomniało, że tata rzucił kieliszkiem i krzyczał na służącą, albo wymsknęło mu się, że podany obiad jest przepyszny, bo w domu nie ma takich, kiedy to nie dostało się wcześniej kolacji - mruknął podając parę przykładów. - Albo wystarczyło czasami nie podać komuś ręki lub się nie uśmiechnąć, żeby się zezłościł - wyjaśnił. - Czasem udawało mi się uniknąć bankietów... symulowałem chorobę czy uciekałem z domu... to drugie wiązało się z półrocznym szlabanem i pilnowaniem 24 na dobę... ale warto było.
- Wiem, wiem - westchnął cicho. Naprawdę tęsknił za tą psinką. To był jedyny mankament ich wyjazdu. Musiał ją zostawić i nie było jej kiedy tego potrzebował. - Kocham cię - zapewnił Juna, spoglądając na niego z uśmiechem. - Daj mi trochę samemu pojechać - poprosił go zakadając rękawiczki i przejmując stery.
- Było minęło - chłopak uśmiechnął się do niego szeroko. - Z tobą mam same dobre wspomnienia - dodał jeszcze wesoło. - Twoja kolej na pytanie.
- Wytrzymam - uśmiechnął się lekko. - Ale... ale jakbyśmy mieli tu zostać jeszcze rok... to ją ściągamy - uparł się, patrząc na Juna.
- Aj tam, to nudne - odparł Naoki. - Nie zgadłbyś w życiu - wywrócił oczyma. - Należałem do klubu literackiego - wymamrotał skubiąc dół swojej koszulki. - Nudne, co nie?
- Nie zakładaj od razu, że nie zostaniemy - poprosił go Ryu. - I jeśli to Kiara to na pewno wytrzyma - dodał jeszcze. - Jest moją psiną prziecież.
Naoki wydmuchał powietrze i na moment znów spojrzał przez szybę.
- Pół na pół, zabronił mi iść do klubów sportowych, bo nie rozwijają umysłu. Wybrałem literaturę, bo najdłużej trwała, była aż 3 razy w tygodniu. Mogłem ukryć się w bibliotece i nie wracać do domu aż do 19. Potem zawsze mówiłem, że miałem zajęcia klubowe - wyjaśnił spokojnie. - Nie było tak źle, dużo czytałem...
- Nie wiem czy bym chciał - odparł szczerze. - Na razie za dużo nie zaznałem Ameryki - dodał z lekkim uśmiechem. - Tylko szpital i problemy z psychiką - zaśmiał się nieco, zatrzymując wózek na moment żeby normalnie z nim porozmawiać. - Tęsknię za moją psinką, bardzo. No bo jak była w domu to się nie bałem sam zostawać - przyznał szczerze. - No i jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, tata mnie wówczas nie nachodził. Jakby się bał - wyjaśnił wzruszając nieco ramionami. - Ale...jakbym dostał pracę u mojego szefa... na dłużej, to chciałbym to pociągnąć. Bo on jest naprawdę dobrym fotografem - wyjaśnił. - No i zrozumiał, że nie mogę teraz tam pracować i wcale mnie nie wyrzucił - uśmiechnął się nieco. - Chcę tam wrócić szybko... nawet na wózku, żeby popatrzeć czy pomóc odrobinę - dodał.
- Coś tam dobrego było - zgodził się. - Ale wiesz... chciałem zawsze wstąpić do klubu wspinaczkowego. Mieliśmy taki. Jeździli na różne skałki, na weekendy. Bawili się i brali udział w zawodach, a na koniec 3 klasy mogli wziąć udział w teście na instruktora i nawet poszedłem tam parę razy, skrycie. Ale tata się dowiedział i po raz pierwszy zamknął mnie w piwnicy - wymamrotał. - To nie tak, że go nie kochałem. Kochałem i chyba nadal kocham, ale tak z perspektywy czasu widzę jaki był okropny. Wiesz ja się go bałem... bardzo. Chodziłem w domu na palcach by przypadkiem go nie zezłościć - wykrzywił się lekko. - No dobra, dość o mnie. Za dużo ci opowiadam - pokazał mu język i nalał sobie jeszcze trochę kawy. - Jaka była twoja mama? Ale uhm jeśli nie chcesz odpowiadać, bo to wciąż świeże i bolesne... to nie mów, zrozumiem.
- Uhm okay - Ryu złapał go za rękę i podciągnął się by na moment stanąć. Wtulił się wówczas w Juna i zamknął na moment oczy. - Ja też się cieszę i bardzo cię kocham i przepraszam, że tak powoli wszystko robię i uhm Chris proponował by do mnie przychodził z 2 razy w tygodniu do domu - uśmiechnął się. - Wybrałem czas, w którym jesteś na uczelni a ja już w domku. Bo chciałbym sam z nim mieć...
- A co było jej popisowym daniem? - zainteresował się zaraz ciesząc się, że Hiroki mu opowiada tyle o sobie. Chciał wiedzieć jak najwięcej.
- Un okay - Ryu ucałował go nieśmiało w usta, po czym opadł na wózek nieco zmęczony staniem. - Keii-chan... się martwi, że ne chciałeś od nich pieniędzy, bo Koki tyle się je nazbierał, a ty ich nie chcesz... on nie wie jak ci to wynagrodzić, bo bardzo by chciał - rzucił mimochodem.
- Uhm dziękuję - Naoki ucałował go w policzek. - Że podzieliłeś się ze mną smakiem jej potraw. Curry było niesamowite - szepnął.
- Pomaga - zgodził się z wielkim uśmiechem. - Ale wiesz... może dobrze jakbyśmy porozmawiali o tym razem? Żeby poczuli się lepiej. Znaczy bo Keiichiro wie, że jesteśmy przyjaciółmi, ale to była duża kwota i jeest mu głupio - wyjaśnił spokojnie. - Pomożesz mi trochę popchać wózek? - zapytał zaraz.
Naoki umilkł na moment, po czym na chwilę usiadł mężczyźnie na kolana mocno go przytulając.
- Kocham cię wiesz? Ona cię też kochała i póki masz ją w sercu to zawsze z tobą będzie - zaczerwienił się trochę.
- Ja wiem, że dla ciebie to nic takiego i się ciezysz... ale dla nich to dużo. Pewnie też nie czułbyś się komfortowo, gdyby ktoś wyłożył za ciebie dużą sumę pieniędzy - zauważyl wesoło. - Chodźmy do sklepu - poprosił go. - Z zabawkami.
Naoki nawet nie zdążył zareagować a już stawali. Usłyszał jak Hiroki klnie i zaśmiał się cicho. Sam też wyszedł z samochodu, tak z czystej ciekawości. Kiedy jednak zobaczył twarz złoczyńcy, obrócił się na pięcie i nasunął kaptur bluzy na głowę.
- Ale proooszę mi wybaczyć - jęknął osobnik winny. - Pro... Nao-chan!!! - krzyknął zaraz słaniając się na nogach, kiedy już wysiadł z auta. - Dawno cię nie widziałem! Czemu już nie przyjeżdżasz na wy...
- Aaaaa - Naoki zatkał mu usta dłonią i uśmiechnął przepraszająco. - Ciebie też miło widzi Kazuma - wyszczerzył się. - A teraz bądź tak miły, przyjmij mandacik i się nie kłóć z nikim, okay?
- Ale Nao-chan... - chłopak zrobił się nagle zielony i gdyby Naoki się od niego nie odsunął zostałby potraktowany wymiocinami. - Uh... chyba przegiąłem.
- Dobrze kochanie - spojrzał na niego z uśmiechem, po czym odetchnął głęboko już w sklepie. - Wow... ale tu... kolorowo - nie wiedział jak ubrać to w zdanie. - Szukamy jakiejś miłej maskotki - zdecydował.
- Mhm, znajomy - potwierdził Naoki jakoś nie mając zamiaru wdawać się w szczegóły. Wsunął dłonie w kieszenie spodni i ruszył do auta. Miał tylko nadzieję, że chłopak nic nie wypapla. Zaczynał żałować, że zdecydował się patrolować z Hirokim. Zatrzasnął drzwi od samochodu i obsunął się trochę niżej na siedzeniu.
Tymczasem Kazuma doprowadził się do porządku.
- Ale izba wytrzeźwień nie będzie potrzebna - jęknął przyjmując mandacik. - Pan się zlituje - poprosił robiąc maślane oczy. - Nao-chan to mój najlepszy przyjaciel. Pan się zlituje. Będę już grzeczny...
- Panda będzie świetna - wyszczerzył się Ryu. - Tylko jak duża? Przecież ona jest malutka - zauważył, pokazując mu zdjęcia małej, które dostał od żony brata, gdy jeszcze był w szpitalu.
Kazuma zamilkł na moment zaczynając szukać paru zdjęć w telefonie.
- Proszę, widzi pan? Jesteśmy przyjaciółmi - pokazał mu parę zdjęć z Naoki w roli głównej podczas jednego z wyścigów, ale zaraz zorientował się co robi i schował telefon do kieszeni. Był pijany i dopiero po dłuższej chwili dotarło do niego, że przecież policja może ukrócić im takie dobre źródło dochodów. - Po zastanowieniu, izba wytrzeźwień brzmi nieźle - błysnął zębami.
- Pewnie, jest świetna - stwierdził chłopak. - Też taką chcę - dodał zaraz z uśmiechem.
Naoki póki co się nie odzywał, nie wiedząc jak się ustosunkować i nie wiedząc ile Hiroki już wie. Wpatrywał się tylko beznamiętnie w szybę, naciągając nieco mocniej rękawy bluzy na swoje chłodne dłonie.
- No to jest 11 przypadek krótkiego pościgu - szepnął w końcu.
- Serio, jest fajna - uśmiechnął się szeroko przyglądając się maskotce i jadąc wraz z nią do kasy. - Teraz jeszcze ogrzejemy się w kawiarni i do domku. Taka... mini randka - uśmiechnął się do Juna.
- Nie brałem w nich udziału odkąd cię poznałem - odparł tylko, ale nie mogąc znieść jego wzroku odwrócił swój wpatrując się w krajobraz rozciągający tuż za nią. - To był dobry sposób na spłacanie długów - dodał zaraz wzruszając ramionami. - Nie chciałem dotykać pieniędzy ojca - mruknął jeszcze, przysuwając dłoń do ust i zagryzając na moment zęby na niej, by się uspokoić. - Nie chciałem ci mówić... bo wiem, że to potępisz - wysiadł z radiowozu i przystanął przed nim by pooddychać świeżym powietrzem. Atmosfera w środku była zbyt napięta i naprawdę żałował, że mu to powiedział.
Kiedy tam stał kolejny samochód śmignął przed nimi. Gwałtownie odsunął się od radiowozu, by Hiroki miał pole manewru.
Prześlij komentarz