niedziela, 2 sierpnia 2015

Nothing is ever settled till it is settled right.






Imię: Hiroki
Nazwisko: Moriyama
Urodzony: 02.01.1987 
Wzrost: 180 cm
Waga: 63 kg

Historia

Urodził się w piękny zimowy poranek. Bez żadnych komplikacji wiódł szczęśliwe dzieciństwo wychowywany przez swoją samotną matkę. Ojciec niestety zmarł jeszcze przed jego narodzinami. 
Był dość dobrym uczniem, zawsze miał pewien zmysł detektywistyczny i poczucie sprawiedliwości tak więc niewiele myśląc po skończeniu liceum poszedł do akademii policyjnej a następnie zatrudnił się w policji w miasteczku nieopodal Yukan, bo w samej wiosce nie było komendy policji.
Z życia bardziej prywatnego jego matka zmarła w skutek choroby kiedy miał 20 lat i najbardziej tęskni za jej domowymi posiłkami. W wieku 23 lat ożenił się  z przyjaciółką z dzieciństwa-Shoko. Rozwiedli się po roku. Kobieta wyjechała do ameryki z jego najlepszym przyjacielem a sam Hiroki uznał że nigdy do końca nie był nią zainteresowany. 
Aktualnie pracuje w wydzale dochodzeniowym w policji chociaż z braku ludzi pracuje też w drogówce. Nieprzespanie kilku nocy z rzędu to praktycznie codzienność. Mieszka sam z Yukan i codziennie dojeżdża do pracy.

Charakter
 
Jako dziecko był dość wesołym i pogodnym chłopcem. Z wiekiem jednak niektóre jego cechy zostały za mgłą. Po śmierci matki nie obeszło się przecież bez załamania a męczące małżeństwo trwające zaledwie rok ugasiło w nim większość z dawnej życzliwości i zapału. Przestał wierzyć w miłość. Stał się dość cyniczny i sarkastyczny a szczery uśmiech gości na jego twarzy od czasu do czasu kiedy zje coś nadzwyczaj dobrego. Zaś kiedy się zdenerwuje po tym jak się wykrzyczy jest oziębły i tak też rozwiązuje większość spraw. 

Wygląd

Wysoki, szczupły, umięśniony. W tych trzech słowach można opisać ciało Hirokiego. Na jego twarzy poza maską chłodnego, złego gliny często pojawiają się też inne emocje. Duże wyraziste oczy które zdradzają tylko tyle ile chce ich właściciel. Włosy układa w taki sposób na jaki akurat ma ochotę, lub na jaki pozwala mu czas. Raz zaczesuje ją do góry a raz pozwala by swobodnie opadała na jego przystojną twarz. Nie można też zapomnieć o rozbrajającym uśmiechu który mimo że pojawia się rzadko przyprawia o szybsze bicie serca sporą część współpracownic które liczą na to że rozwodnik spojrzy na nie łaskawym okiem.

Ciekawostki
  • jest najlepszym strzelcem na komendzie
  • od rozwodu z nikim się nie spotykał i całkowicie oddał się pracy
  • Mieszka samotnie w małym mieszkaniu blisko morza
  • Mimo że nie jakoś wybitnie to potrafi gotować przynajmniej te prostsze japońskie dania
  • Kiedy ma chwilę lubi sobie wypić szklankę whisky z lodem
  • dziennie wypija od 5 do 7 filiżanek kawy
  • dzięki swojemu chłodnemu zachowaniu w pracy w swojej drużynie zyskał przydomek 'Jack Frost'
  • Jako że pracuje w policji zna judo i ma czarny pas
  • ma wiecznie chłodne ręce
 

4 706 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   1401 – 1600 z 4706   Nowsze›   Najnowsze»
Unknown pisze...

- To nie twoja wina kochanie - Tomo się w niego wtulił, a kiedy już stał mocno podtrzymywał się niego by się ubrać. - Jutro będzie lepiej - ucałował go. - No i lubię cię tak pokusić czasami.

- Nie - pokręcił przecząco głową. - Yu-chan to moje życie i chcę pracować od teraz - wyjaśnił mu spokojnie. - Nie wiem... nie interesuje mnie to - przyznał szczerze. - Pewnie powiedzą na jakimś apelu czy się udało.

Unknown pisze...

Tomo wyszczerzył się do niego lekko i zaraz wtulił glowę w jego ramię ziewając mocno.
- Trzymam cię za słowo - rzucił tylko.

- NIe wyrzuca jeśli nikt mnie nie wyda.

Unknown pisze...

Ryu szybko starł łzy i skinął lekko głową.
- Ale nie muszę w sypialni leżeć? Nie chcę tak sam- zrobił smutną minkę.

Naoki podziękował mu od razu biorąc się za jeedzenie. Takie lekkie śniadanko też mu odpowiadało. Potem dopiero wziął leki, padając znów na podusię.
- Jesteś super.

Unknown pisze...

Tomo następnego dnia miał mały problem z chodzeniem, ale dzielnie zaciskał zęby by przyjść na śniadanko.
- Ohayo - przywitał się Takano i nawet posłał mu nikły uśmiech.

- Przecież ci mówiłem... że nie pójdę na studia - wywrócił oczyma. - Zdania nie zmieniłem i nie zmienię nawet jeśli otrzymam ten indeks. Spale go - wzruszył ramionami. - A ty nie marudź... to że jesteś po wypadku nie oznacza, że główka ci nie pracuje.

Unknown pisze...

- Już możemy iść? - zapytał go Ryu, kiedy lekarz ściągnął mu kroplówkę i przebadał go, przypisując dodatkowe leki na najbliższe dni.

- Wystarczy że jesteś. To wszystko.

Unknown pisze...

- Boli - Tomo wzruszył lekko ramionami. - Ale chciałem być fajny - dodał wesoło, śmiejąc się pod nosem. - Baaardzo dobrze wziąłeś - dodał zaraz, częstując się jajecznicą.

- Możesz zawsze być pediatrą, lub lekarzem rodzinnym. Do tego nogi nie zawsze są potrzebne - zauważył rezolutnie. - Albo zostać takim konsultantem niczym House... specjalistą takim - dodał jeszcze. - Poza tym, baka, przekreślać sobie medycynę bo nogi teraz ci nie chodzą? Proszę cię... - wywrócił oczyma. - Przecież one zaczną ci chodzić. Jak nie teraz to za rok czy dwa. Studia ci w tym nie przeszkadzają.

Unknown pisze...

- Un, ale poprowadzisz ok? Ja nie dam rady- westchnął niezadowolony że musi oddać pałeczkę.

- No jak tak będziesz gadał to na pewno nie zaczną funkcjonować - zauważył chłodno. - Znajdź więc plan D - dodał jeszcze. - Można iść w różne filie medycyny. Nie wyjdzie jedno, idziemy na drugie, drugie nie działą? To może trzecie. Przecież marzenia zawsze można zmodyfikować.

Unknown pisze...

- Dobrze kochanie. Zdaję się na ciebi. Jak zwykle zresztą - puścił do niego oczko.

- Nie mówię, że to coś niewielkiego - prychnął Kazuo. - Nie znoszę jednak poddawania się od tak, a właśnie to robisz - zauważył siadając naprzeciw niego. - Bo co? Bo nogi cię ograniczają? Serio? Nie rozśmieszaj mnie - westchnął ciężko. - Nogi to pikuś - zauważył. - Mogłeś zawsze nie mieć ręki, a z tego co mi wiadomo, wówczas to żaden lekarz pracować nie może a co dopiero chirurg - mruknął. - Ty nie masz i to tylko stan przejściowy czucia w nogach, a już pieprzysz o porzuceniu swojego marzenia. Co to było za marzenie, skoro tak łatwo się poddajesz? - zacisnął mocno pięści. - Tak masz rację, nie wiem nic na temat marzeń, bo nie marzę... ale zawsze myślałem, że jak się marzy to łapie się marzenia rękoma, nogami, zębami... wszystkim, a ty co? Puff nie mam nóg, puff marzenie znika. Żarty sobie ze mnie stroisz teraz.

Unknown pisze...

Ryu wtulił się w niego mocno, pozwalając mu się nieść.
- Nic nie szkodzi... - szepnął cicho chowając się przed oczyma innych. - Tylko mnie nie upuść.

- Hiro-chan, zostajesz dziś ze mną? I jutro? Dopiero w poniedziałek idziesz do pracy prawda? - upewnił się tylko

Unknown pisze...

- Dałbym radę - odparł zaraz Tomo. - Ale potem spędził bym w łóżku trzy dni - dodał ze śmiechem.

- To zrób coś żeby się ruszyło - warknął na niego. - Postaraj się trochę, bo to co teraz robisz jest najgorszym wyjściem z możliwych. Poddajesz się - zauważył krótko.

Unknown pisze...

- Chyba nie - zgodziłsię z nim Ryu, w samochodzie przysypiając odrobinę i budząc się dopiero na kanapie w salonie, otoczony smakowitymi zapachami i uśmiechniętymi buziami Juna, Keia i Kokiego.

- Un to zjadłbym teriyaki - uśmiechnął się do niego, zakopując w poduszkach mocniej. Czuł się zdecydowanie lepiej niż w szpitalu.

Unknown pisze...

- Oj no weź... tak źle znowu też nie jest. Sam sobie poradzę - dodał zaraz czerwieniąc się okropnie.

Kazuo nabrał głębokiego oddechu w płuca i wstał.
- W porządku, cześć - oznajmił tylko wychodząc. Zacisnął wargi mijając się po drodze z Shujim. Nie zamienił z nim nawet słowa od razu idąc na przystanek. Nie zamierzał z nim dyskutować o czymś takim. Nie rozumiał go. Wcale. CO z tego że chodzić nie mógł? No co? Ludzie wciąż go kochali, a studia można było zmienić.

Unknown pisze...

- Hej - uśmiechnął się do nich Ryu wstając i podjeżdżając do stołu. - Pachnie pięknie - zapewnił ich.
- No wiesz trudno nie było na patelnię wrzucić - zażartował Kei. - Jakiego ci zrobić? - zapytał zaraz pokazując wszystkie składniki.
- Bez papryki i kukurydzy - poprosił chłopak.

- Okay szefie... skoro muszę to idę spać - westchnął przeciągle.

Unknown pisze...

- uHM ale ja bym sobie poradził zapewnił go znowu Tomo jedząc dalej śniadanko. Po chwili skończył je i dopił kakao.

- Od czasu do czasu a co? - zapytał go zaraz brat wzdychając ciężko. - Wy po prostu bardzo się różnicie.

Unknown pisze...

- Un odpoczywam przecież i myślałem że ogólnie odpoczywam - wymamrotał cicho.

- Mhm... bo jesteście z dwóch różnych światów - westchnął Shuji. - No juz... będzie dobrze - pogłaskał go po głowie.

Unknown pisze...

- Bo lubię jak mnie nosisz ale nie kiedy czuję się taki uhm bezradny - wyjaśnił mu to obejmując go mocniej i wtulając w niego głowę. - Kocham cię... ale chyba będę leżał w aucie.

- FIlm brzmi super - uśmiechnął się Naoki. - Poczekam aż wrócisz w łóżku - obiecał mu to zaraz.

Unknown pisze...

- Mhm... no dobra to dziś nie kiwnę palcem, ale bento jutro dostaniesz - uśmiechnął się do niego.

- Wiem Yu-chan - Shuji przytulił go mocniej do siebie. - Tylko tobie nikt marzeń nie niszczył przynajmniej nikt specjalnie - poprawił się szybko. - Dlatego nie rozumie cię nic a nic. Nie znam go dobrze, ale myślę, że dzięki jego ojcu nauczył się że nie warto marzyć - wzruszył ramionami. - Poza tym ma rację - dodał jeszcze. - Nie poddawaj się braciszku - pogłaskał go po włosach. - Twoje nogi to jeszcze nic pewnego, nie potwierdzono tego oficjalnie. Jest za wcześnie.

Unknown pisze...

-Potem będę odpoczywał - ucałował jego usta. - Pójdę na zakupy czy coś - dodał drocząc się nim wyraźnie.

- Jakie pare miesięcy? Wyolbrzymiasz. Dopiero dwa i wcale nie tak w tyłu - Shuji trzepnął go przez ten jego głupi łeb. - Wiem że nogi to tragedia ale jak będziesz tak myślał to... na pewno do zdrowia nie wrócą. A co do tego że nie wiesz... to normalne ja też nie wiem - wzruszył ramionami.

Unknown pisze...

- Już jestem gotów - oznajmił ubrany i wstał ale nie zdążył postawic nawet kroku bo Takano już go miał w ramionach. - Kocham cię wiesz?

Naoki poczekał na niego i kiedy ten wrócił powoli przeszedł do salonu.
- Herbatkę i coś dobrego poproszę - zażyczył sobie.

Unknown pisze...

- Będę grzeczny, pod warunkiem że nie przykujesz mnie na amen do łóżka - odparł bardzo poważnie Ryu.

- Prawda, ale wiesz? Zmiany nie koniecznie będą złe - uśmiechnął się do niego Shuji. - Nie martw się tym tak mocno.

Unknown pisze...

- Nie... - Tomo kompletnie o nich zapomniał. - Ale wezmę w aucie - dodał z uśmiechem. - Tylko woda by mi się przydała - dodał zaraz.

- Tak jest. Dzisiaj obejrzymy film akcji - uśmiechnął się szeroko. - Mission Impossible. Dobrze?

Unknown pisze...

- Mhm przecież się staram i odpoczywam - westchnął cicho. - Dobrze, poodpoczywam więcej - burknął.

- Więc skupiamy się na twoich nogach. Nie przekreślamy ci żadnej szansy - Shuji zmierzwił mu włosy. - Dobra, więc wymasujemy ci je na początek.

Unknown pisze...

- Super - Tomo ucałował go w policzek. - Wiesz, że cię kocham nie? TO dziś kocham cię bardziej.

Naoki włączył film i ułożył się na łóżku wygodnie.

Unknown pisze...

Ryu zabrał się za swojego okonomiyaki.
- Pychota - pochwalił Keia, a ten trzepnął go dłonią przez łeb.
- Baka, Ryu - burknął. - Ja tylko wysmażyłem...

- Nie powiem, sam mu pewnie powiesz - puścił do niego oczko. - Tylko nie kłóćcie się już tak mocno.

Unknown pisze...

- Nigdy, teraz mogę już kochać tylko bardziej niż dzisiaj. Z każdym dniem moja miłość do ciebie wzrasta - ucałował jego policzek. - Taki jestem śmieszny - pokazał mu język.

- Ne, Hiro-chan... to jak to jest być policjantem w Yukan? Mówileś, że jest spokojnie, ale ja mam pecha... więc jak to jest? - zapytał go gdzieś w trakcie filmu.

Unknown pisze...

- Baka Jun - powtórzył tylko Kei, wywracając oczyma. - Jutro ja wam zrobię obiad. Będzie pyszny - zapewnił ich. - Na pewno nie pomrzecie.

- A co miałem załatwić? - uniósł lekko brew.

Unknown pisze...

Tomo rozłożył sobie fotel i sięgnął po kocyk i podusię.
- Pośpię sobie trochę - zdecydował zadowolony, najpierw jednak biorąc leki i popijając je wodą.

- Czyli przeze mnie wykorzystliście limit poważnych spraw na kolejne 10 lat? - upewnił się ze śmiechem na ustach.

Unknown pisze...

- Nie trzeba kochanie. Jutro będzie mój dzień na gotowanie - zaprzeczył zaraz Kei. - Ty skarbie pójdziesz mi po zakupy, a ja zajmę się wtedy rozmową z Ryu - dodał wesoło.

- Aaa... no tak - przypomniało mu się. - Zapomniałem - wyszczerzył się do niego. - Załątwię, załatwię. Nie przejmuj się.

Unknown pisze...

Tomo już mu nie odpowiedział. Zasnął dość szybko ukołysany dźwiękiem silnika i równomierną jazdą Takano.

- Un to dobrze - ucieszył się chłopak licząc na to że Hiroki ma rację.

Unknown pisze...

- Dobranoc Jun - Ryu dał mu buzi na dobranoc, a sam poprosił o jeszcze jedno okonomiyaki. Nie chciał jeszcze spać.

- Jasne, nei zapomnę - Shuji przytulił go raz jeszcze, po czym zostawił go tak.
***
Kazuo siedział stukając palcami w biurko nad pustym formularzem, który musiał oddać wychowawcy po przerwie świątecznej. Widniała w nim rubryka uczelni, na którą chciałby się udać. Jego drugi i trzeci wybór, a także inne... na wypadek gdyby nie chciał nigdzie iść. Problem polegał na tym, że chłopak nie wiedział co do końca życia chce robić. W końcu zdecydował się wysłać smsa do Hirokiego i zapytać, czy mógłby się z nim spotkać. Potrzebował kogoś, kto mógłby mu coś doradzić i nie być upierdliwie zakręconym na punkcie studiów.

Unknown pisze...

- Mhm a co zjemy - chłopak spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem i ziewnął szeroko. - I toaleta najpierw, dobrze?

- No skoro tak mówisz... to chyba muszę ci zaufać - przytulił się do niego mocniej.

Unknown pisze...

- Okay - uśmiechnął się do niego delikatnie, po czym już rozpoczął rozmawianie z resztą i po dwóch godzinach dołączył do Juna w łóżku.

Kazuo usiadł obok niego i wzruszył lekko ramionami.
- Ja uhm nie mam się do kogo zwrócić o poradę - podrapał się po głowie. - Tata siedzi, a zresztą wiem co by mi powiedział... że to nie jego sprawa i ma to gdzieś. Mama się do mnie nie odzywa. Sensei i Yuji nie zrozumieja, a dziadkowie nie chcą mnie znać - wyliczył na palcach. - Ja uhm wiem... że to głupie, że do pana przychodzę - dodał zaraz, wyciągając z kieszeni pogięty formularz jego udręki. - Uhm nie przyjmujecie kogoś na staż może? - zapytał cicho.

Unknown pisze...

- Oczywiście. Myślę że już się wyspałem i nabrałem sił - wyszczerzył się do niego, muskając lekko jego policzek. - Dobrze prowadziłeś. NIe mam żadnych zarzutów - dodał jeszcze.

Naoki skinął głową i ucałował go delikatnie w usta, po czym już zajął się oglądaniem filmu.

Unknown pisze...

Ryu nie wyrwał dłoni z jego uścisku i spali tak aż do rana, kiedy to postanowił zrobić bento dla Juna. W końcu tylko tyle mógł zrobić.

Kazuo skinął lekko głową, znów zagryzając nieco wargi.
- Uhm tylko ja nie wiem... czy chcę pracować w policji. Ja wciąż mam do niej uraz - przyznał szczerze, bawiąc się papierem. - Jak jest w Akademii Policyjnej? Gdzie jest ta szkoła? Można pojechać na próbę?

Unknown pisze...

- POśpię sobie, kiedy już pojedziesz na uczelnię - ucałował go mocno. - Chcę żebyś choć na uczelni porządnie jadł.

- A ta Akademia ma akademik? Uhm to znaczy można by tam stypendium uzyskać? Albo chociaż popołudniami pracować? - zapytał zaraz. - Ja nie wiem co zrobić... a dużo ludzi twierdzi, że mam dobry zmysł obserwacji... i uhm pomyślałem... tylko że tata też to robił i mam... miesznae uczucia.

Unknown pisze...

- To prawda - zgodził się Tomo, pozwalając sobie przytulić się do jego ramienia. Bolało go zdecydowanie mniej z czego niezwykle był rad. - Chcesz się zamienić? Bo ja chętnie poprowadzę kawałek - zaproponował zaraz.

Naoki grzecznie poczekał a kiedy Hiroki wrócił z jedzonkiem, usiadł przeciągając się lekko.
- Wymyśliłem dla nas kolejną randkę - wyszczerzył się do niego. - Pójdziemy do oceanarium, dobrze?

Unknown pisze...

- A po południu, gdy wrócisz... pójdziemy do miasta. Chciałbym odwiedzić jedną galerię fotograficzną. Otworzyli ją niedawno - przyznał szczerze. - Ale do tego czasu będę grzecznie leżał w łóżku - pstryknął go w nosek. - No znaczy po obiedzie... bo Kei-chan się obrazi jak wyjdziemy przed nim - zaśmiał się szczerze.

- Uhm, myśli pan, że mam szansę się tam dostać? Nie mam jakichś super wyników w nauce, czy coś... dużo zajęć też opuściłem, a miotaczem już raczej nie będę... jak próbuję narzucać, to czuję rwący ból w ramieniu - wzruszył ramionami. - Tak więc i to odpada... nie mam szans, nie?

Unknown pisze...

- Okay... ale to do kolejnego przystanku, a wtedy cię zmienię - uśmiechnął się szeroko. - CO najbardziej lubisz we Francji? Bo ja chyba smak bagietek... nie wiem jeszcze jak je zrobili, ale spróbuję odtworzyć na naszych warunkach... myślę że fajnie popróbować dodać coś do oferty piekarni.

- No to jesteśmy umówieni. Po świetach, jak już dostaniesz kolejny dzień wolny - uśmiechnął się szeroko.

Unknown pisze...

- Hm?> - spojrzał na niego nieco zaskoczony, po czym skinął lekko głową. - Powodzenia w pracy - ucałował go w policzek.

- Uhm dam - uśmiechnął się słabo. - To tylko narzucanie - wzruszył ponownie ramionami. - No i nadal nad tym pracuję, jeszcze się nie poddałem - dodał z nieco większym uśmiechem. - Un dziękuję i przepraszam za zawracanie głowy.

Unknown pisze...

- Wolałbym sam - odparł szczerze. - Możesz co najwyżej testować - pstryknął go w nosek.

- Un, co wymyśliłeś? - zapytał go zaraz Naoki.

Unknown pisze...

Ryu pozmywal tylko po sniadanku i poszedl do lozka, budzac sie dopiero na smakowite zapachy dochodzace z kuchni. Kei szalal. Postanowil zrobic im najlepszy obiad swiata.

- Dziekuje - powtorzyl cicho Kazuo, chowajac pomiety formularz z powrotem do kieszeni kurtki. - Dlaczego mi pan pomaga? - zapytal jeszcze z czystej ciekawosci. W koncu nie byli spokrewnieni czy cos. - No i uhm te rekomendacje... naprawde pan mysli ze sie nadaje?

Unknown pisze...

- Mhm, bedziesz musial byc krytykiem moim - potwierdzil chlopak, wtulajac sie w niego. - Po prostu musze miec smakosza ktory sie zna na bagietkach.

- Zaczynam sie troche bac - schowal twarz w dloniach patrzac na niego przez palce. - Ni wiem do czego zdolny jestes ty... a co dopiero twoi kumple - zazartowal

Unknown pisze...

[moshi moshi, jestem już jestem. Miałam odpoczynek od całego świata :) Szczęśliwego Nowego Roku kochana! Spełnienia marzeń i wyjazdu na wymianę do Japonii :D]

Tomo uśmiechnął się tylko do niego, po czym odpalił samochód i ruszył wedle wskazówek. Kiedy znaleźli się na autostradzie nieco się odprężył i nawet dodał więcej gazu niż przypuszczał że będzie w stanie.
- Taka-chan? Po powrocie do domu... pójdziemy z Yuyą nad morze i postrzelamy fajerwerki - rzucił wesoło.

- Szczęściarz... - zaśmiał się pod nosem. - Przystojniak z ciebie - dodał zaraz widząc zdjęcie z zakończenia gimnazjum. - Gdzie twój drugi guzik? Jakiej pannie dałeś?

Unknown pisze...

[a skąd... co najwyżej na swoje własne życie]

- Pod namiotem? Naprawdę? - spojrzał na niego uśmiechnięty. Nie wiedział, że Takano lubi takie wypady. Skinął zaraz głową. - Koniecznie - dodał zanim jego małżonek zdołał się rozmyślić. - Będzie jeszcze ciepło, więc powinniśmy dać radę - oznajmił, zjeżdżając na pobliski zjazd. - Do łazienki muszę - przyznał ze śmiechem.

Naoki przyjął guzik z lekkim uśmiechem, obracając go między swoimi palcami.
- Musiałeś ją wtedy mocno kochać - zauważył, widząc ich zdjęcie na kolejnej stronie. Wtulił się w ramiona mężczyzny i na moment zamknął oczy. - Szkoda, że mnie wtedy nie było. Odbiłbym cię - zaśmiał się lekko.

Unknown pisze...

[ Już jestem happy od paru dni... od kiedy zobaczyłam że D. Gray-man ma mieć anime w 2016 :D aż sobie obejrzałam poprzednią serie i przeczytałam całą mangę... nie ma to jak powrót do mangi, którą kochało się jakieś 8 lat temu...]

- To dobrze - ucałował go w usta, kiedy już stali na parkingu, a potem poszedł od razu do łazienki. Po powrocie jeszcze raz go pocałował. - Bo ja kocham takie rodzinne wypady.

- Nie mów tak - sprzeciwił się Naoki. - Znaczy... zraniła cię - zauważył cierpko. - To nie jest nic - wymamrotał.

Unknown pisze...

[ Wszysko po to by chetni sobie powtórzyli te 103 odcinki :P i może po to by manga poszła nieco w górę... w takim momencie sie urywa, że żal dupę ściska... dobra kończę marudzenie xD]

- Nigdy nie jest za późno kochanie - ucałował go mocno, zanim znów ruszył i włączył się do ruchu na autostradzie. Kiedy mieli zjeżdżać telefon Takano zadzwonił.
- Obudziła się - oznajmił z wyraźną ulgą w głosie Kouyuki. - Nic jej nie będzie - dodał zaraz.

Naoki trochę zazdrościł mu takich przygód i przyjaciół jakich miał.
- Wyglądałeś świetnie - ucałował go mocno. - Nadal się spotykasz z chłopakami?

Unknown pisze...

- Pozdrów ich - poprosił go Tomo z delikatnym uśmiechem.
- Ren wie, a tacie powiem jak pójdę po dzieci - odparł Kouyuki. - Ech cieszę się, że nic jej nie jest - oznajmił jeszcze. - Okay, nie przeszkadzam już wam. Bawcie się dobrze.

- Chętnie - wyszczerzył się do niego. - Ale nie jestem w tym super dobry - zachichotał.

Unknown pisze...

- Wiem kochanie, ale na szczęście nic wielkiego się jej nie stało - Tomo odetchnął z ulgą i na moment ścisnął dłoń Takano. - Wszystko z nimi w porządku - uśmiechnął się do niego. - Dobrze, że zadzwoniłeś do niego. Wsparcie jest ważne.

- Mhm no wiem - ucałował go w policzek. - Jak już nauczę się dobrze łapać to może nawet pokuszę się o próbę odbicia twojej piłki - puścił do niego oczko.

Unknown pisze...

- Przestań. To nie jest moją zasługą, tylko twoją. Ja cię tylko odrobinę do tego popchnąłem - ucałował go ukradkiem w policzek, potem już skupiając się na drodze całkowicie. - Lubię, kiedy jest spora rodzina. Dużo z nią kłopotu ale i śmiechu.

- Czemu jesteś tu zdyszany? - zainteresował się zaraz Naoki. - Spóźniłeś się? - zaśmiał się lekko. - Miałeś jakieś przygody w Akademii? Ciężko było?

Unknown pisze...

Ryu wtulił się w niego mocniej, odpakowując prezent.
- Lecimy do Kanady? - zapytał go z lekkim uśmiechem na twarzy, zaraz opatulając się mocno cieplutkim szalikiem. - Kiedy? - zaczął szukać daty na biletach. - Już za parę dni? - zdziwił się. - Naprawdę? - spojrzał na niego by się upewnić.

Kazuo nie zdołał go odebrać, bo wypadła mu zmiana w pracy, ale gdy tylko ją skończył, a było to już po 22, wrócił do domu by uściskać Yujiego mocno z okazji wypisania go ze szpitala. Ucałował go mocno, znów przytulając.
- Tęskniłem - zapewnił go cicho. - Bardzo, bardzo. Zrobię ci gorącą czekoladę. Moją specjalność - pstryknął chłopaka w nosek i poszedł do kuchni. - Słodką, gorzką czy pół słodką?

Unknown pisze...

- Un a ty powoli zaczynasz pamiętać, żeby waszego tatę też informować o wzlotach i upadkach - zauważył wesoło. - Kocham cię i nie wyobrażam sobie żebyś miał przeze mnie stracić swą rodzinę - uśmiechnął się, a kiedy Takano go poinformował zjechał z autostrady.

- Kurcze... to chyba tylko masochiści się tam zapisują - odchrząknął zaraz całując go mocno w usta. - Słyszałem, że przeze mnie wciąż masz kontakt z moimi uczniami. Następnym razem uważniej będę dobierał komu daję twój numer telefonu - obiecał mu cicho. - Przepraszam.

Unknown pisze...

Ryu oczy zaświeciły się z radości po czym ucałował mocno Juna.
- A pójdziemy na spacer w góry? Taki lekki tylko - zaraz zaznaczył, bo przecież to Jun będzie tym co będzie miał gorzej. Pchać wózek pod górkę nie będzie za ciekawie. - I potulimy się przy kominku i posłuchamy dobrej muzyki? - dodał zaraz z wielkim uśmiechem. - Kocham cię!

Kazuo na moment uniósł wzrok znad ganrków, a uśmiech rozświetlił mu twarz kiedy zerkał na Yujiego raczej niż na wykres.
- Mówiłem ci, że tak będzie to mi nie ufałeś. Zasługuję na nagrodę - pokazał mu język szczęśliwy że teraz i Yuji zobaczył iż poprawa jest możliwa. Ba, jest osiągalna. - Roger. Poćwiczymy... przed zajęciami i po zajęciach poćwiczy Shuji - dodał wesoło. - I jeśli chcesz dzisiaj to też - obiecał zaraz.

Unknown pisze...

- Brzmi jak dobry plan - uśmiechnął się do niego, parkując przed ich hotelem i od razu przytulając się mocno do Takano. - A nagrodę za ładną jazdę dostanę? - zapytał go muskając delikatnie jego usta.

- Jakie zajęcia teoretyczne? - zapytał go zaraz z ciekawości. - Mieliście odrobinę prawa? Musieliście mieć, co nie? - uśmiechnął się krzywo, siadając mu na kolanach i odwracając kartkę w albumie. - Cóż...po prostu im się spodobałeś - ucałował go w policzek. - Ale jeśli chcesz to ukrócę te wypadki.

Unknown pisze...

- Okay - Ryu uśmiechnął się do niego szeroko, przytulając się mocno do niego i zamykając oczy by delektować się chwilą. - Wesołych - zgodził się zaraz z Junem i uśmiechnął się do Keia.

- Ustawiłem sobie weekendy wolne - wyszczerzył się do niego. - Więc jedynie od poniedziałku do piątku - dodał zaraz. - I nie zawsze tak długo - mruknął zaraz. - Dzisiaj było wyjątkowo. Kolega zasłabł i ktoś musiał zostać, by zamknąć sklep - wyjaśnił mu spokojnie.

Unknown pisze...

- W zupełności wystarczy - uśmiechnął się do niego szeroko, wtulaj ąc się w niego mocniej. - No to co? Gdzie na obiadek? - zapytał go, łapiąc go za rękę.

- Tak? Mogę sobie wyobrazić - zaśmiał się lekko, kiedy zobaczył zdjęcie Hirokiego całkiem przemoczącego, w błocie i piorunującego spojrzeniem Yasu, który śmiał się do rozpuku stojąc obok. - Co ci zrobił? - zainteresował się.

Unknown pisze...

- Dlaczego? - zdziwił się trochę chłopak, wręczając mu swoje prezenty dla niego. - Przecież strasznie cię kocham. Nie ma opcji żebym nie był szczęśliwy z wyjazdu razem z tobą - zapewnił go muskając delikatnie jego usta.

- Mam, mam. Przecież dostawałeś szczegółowe notatki - zauważył z delikatnym uśmiechem. - Wreszcie sobie na lekcjach będę mógł pospać - pokazał mu język. - Nie będzie trzeba się skupiać na dokładnych notatkach, bo już będziesz - zażartował, pstrykając go w nos i rozlewając czekoladę do dwóch kubków, jeden wręczając Yujiemu. - Kendo? - spojrzał na niego trochę zaskoczony, zaraz jednak nieco nieświadomie dotykając swojego lewego ramienia i masując je lekko. Tylko przez moment. Zaraz potem się rozpogodził. - Nie spodziewałem się takiej zmiany - przyznał ze śmiechem.

Unknown pisze...

- Haaai - Tomo wywrócił lekko oczyma. - Przecież staram się i ci nie marudzę - zauważył, bo naprawdę bardzo się starał przez cały ten wyjazd nie odezwać się słowem a propo cen. - Będe grzeczny. Zazwyczaj czytam tylko dania i nie patrzę na ceny - pokazał mu język.

Naoki roześmiał się serdecznie słysząc to, po czym otarł łzy szczęścia z kącików swoich oczu.
- Jesteście nieziemscy - zaśmiał się znów. - Kocham cię - ucałował go znów. - Idę o zakład że trzeciego dnia obaj byliście w rzece i próbowaliście się podtopić.

Unknown pisze...

- Uhm wiem, ufam ci Jun-chan - szepnął cicho Ryu. - Staram się, bardzo - uśmiechnął się delikatnie, owijając i jego swoim szalem. - Postaram się jeszcze bardziej.

- Eee tam - Kazuo wyszczerzył się do niego, po czym usiadł na kanapie upijając trochę swojej czekolady. - Wystarczająco się już starałem - pokazał mu swoją kartkę ocen semestralnych. - Wpadłem na 1 miejsce na liście... porażka na całej linii - wymamrotał całkiem niezadowolony. - Teraz chciałbym stamtąd zniknąć... poza chwalebną tablicę - burknął. - No to im nie powiemy i szybko postawimy cię na nogi - uśmiechnął się lekko. - Będziemy grać w sobotę ostatni mecz baseballu. Wiesz, taki towarzyski tylko - mruknął. - Wpadniesz?

Unknown pisze...

- Dzisiaj poproszę danie szefa dnia - uśmiechnął się zerkając szybko w kartę i decydując się na przemiłą niespodziankę, która mogłaby popieścić jego kubki smakowe. - Mogę też lampkę wina? - zapytał go zaraz.

- Tak właśnie myślałem - poczochrał go po włosach znów przechodząc dalej. Nagle zdjęcia z Akademii się urwały i znów było parę stron z Hirokim i jego lubą oraz dość mizerniejącą starszą kobietą. - To twoja mama? - upewnił się, że dobrze myśli.

Unknown pisze...

- Un.. okay - zgodził się spokojnie, muskając jego usta swoimi. - Zrobisz mi herbatki? - zapytał go zaraz, mając na nią ochotę.

Kazuo uśmiechnął się do niego, lekko głaszcząc go po policzku.
- Moje ramie raczej się już nie zagoi. Lekarze zabronili mi grać - przyznał szczerze, zaciskając wargi w jedną cienką linię. - Ale chcę zagrać. To nasz ostatni mecz... wiesz, tych którzy wychodzą ze szkoły - uśmiechnął się krzywo. - Dlatego będę grał, a masaże będziemy robić porządne, żeby cię na nogi postawić. Zobaczysz za miesiąc zaczniesz rehabilitację - ucałował go lekko.

Unknown pisze...

- Bardzo mi się podoba - przyznał mu Tomo. - Wiesz na co mam jeszcze ochotę, kochanie? - zapytał go zaraz uśmiechając się pod nosem. - Na potańcówę... poszlibyśmy dziś nawet na godzinkę do jakiegoś fajnego klubu? Potańczymy trochę i wrócimy do hotelu? - zaproponował mu to.

- Całkiem niezła impreza - uśmiechnął się delikatnie. - Ale ty jakoś nie wydajesz się cieszyć - przytulił go mocno do siebie. - To musiał być straszny czas dla ciebie.

Unknown pisze...

- Jakie są wasze plany na SYlwestra? - zapytał ich zaraz RYu.
- Zostajemy tutaj skoro nam chatę udostępniacie - uśmiechnął się Kei. - A jak wrocicie to jedziemy jeszcze do Nowego Jorku na parę dni i wracamy do Japonii. Urlop Kokiego się kończy.


Kazuo pogłaskał go lekko po włosach.
- Nie przejmuj się. Wciąż mogę narzucać prawą dłonią - pokazał mu znak zwycięstwa, choć wiedział, że jego praworęczne narzuty są do dupy i podczas meczu i tak będzie polegał na lewej. - No i boli tylko przy mocnym wysiłku - dodał zaraz. - Bądźmy dobrej myśly Yu-chan. Nawet jeśli poboli... to warto - ucałował go mocno. - Trochę bólu, a potem będziesz znów chodził - szepnął.

Unknown pisze...

- Super - ucieszył się, mocniej łapiąc go za rękę. - Nie musi być na długo - dodał zaraz. - Od parę piosenek. Chciałbym tylko zobaczyć trochę nocnego życia.

- No tak, ale to usprawiedliwione przegięcie z alkoholem - zapewnił go wesoło. - Poza tym od czasu do czasu można.

Unknown pisze...

- Niczego nie zniszczymy. Słowo honoru - zaśmiał się Koki. - I spokojnie jeszcze się zobaczymy jak wrócicie z Kanady - dodał znowu.
- Jeszcze poplotkujemy - zażartował Kei.

- Nie ma co się wstydzić Yuji - uśmiechnął się mężczyzna, a Kazuo usiadł na krześle przed nim i pozwolił mu rozmasować swoje ramię. On również potrzebował rehabilitacji i mimo tego, że było już coraz lepiej, wciąż pozwalał nauczycielowi się masować. - W szkole nie mogą się ciebie doczekać - uśmiechnął się do chłopaka. - W przeciągu dwóch tygodni będziesz mógł zdać egzaminy jeśli chcesz - dodał jeszcze. - Kazuo się o to postarał - dodał.
- Ej! To miało zostać między nami... - burknął chłopak niezadowolony że się go wydaje.

Unknown pisze...

- Nie szkodzi. Ja ci nie przypominałem, bo nie musiliśmy iść do klubu przecież. Teraz tylko pytam, bo mnie ochota naszła - uśmiechnął się do niego szeroko, ściskając jego dłoń deikatnie. - Bardzo mi się podoba. Ten wypad jest idealny.

- Ale już nie jesteś wolny - postukał go palcem w pierś. - I lepiej nie zapominaj kochanie - ucałował go mocno w usta. - Jesteś zajęty, a ja mam klucz do twojego serduszka - szepnął mu do ucha.

Unknown pisze...

- Tak jest - Koki wyszczerzył się do niego. - ZNów będzie sporo do opowiadania. No wiesz moje słonko wyzdrowieje nieco bardziej, twoje też. Będzie można z nimi więcej - puścił do niego oczko.

Kazuo mu nie odpowiedział całkiem czerwony ze wstydu. Nie musieli aż tak wspominać. Przecież nie zrobił nic takiego. Warunkiem było jego znalezienie się w pierwszej dziesiątce najlepszych uczniów po testach. Po prostu miał fuksa i już.
- Dzięki - mruknął do nauczyciela, kiedy ten skończył mu rozmasowywać ramię. Pulsowało jeszcze bólem, ale nie było z nim aż tak źle. Pościelił łóżko dla braci, a sam rozłożył sobie kanapę i usiadł na niej oświadczając że to jego i nikt nie ma prawa na niej spać.

Unknown pisze...

Ryu przymknął oczy, ciesząc się obecnością swojego mężczyzny. Mocno się w niego wtulił. Tak było idealnie. Nie mógł sobie wyobrazić lepszych świąt. U boku miał swego kochanego, a obok przyjaciół. Życie czasem potrafiło być piękne.

- No tak, ale... pomyślałem, że pierwszą noc chciałbyś spędzić z bratem. No wiesz jakieś pogaduchy czy coś - uśmiechnął się lekko, całując go mocno w usta. - Jutro już będę z tobą spał - obiecał mu to. - Po prostu... no wiesz, chcę żebyś czuł się jak najlepiej.

Unknown pisze...

- Plan idealny - zapewnił go Tomo zabierając się za jedzenie. Nauczył się już by delektować się tymi wykwintnymi potrawami, więc teraz popijał niemal każdy kęs winem, ciesząc się głębią smaku. - Kochanie, czasem takie jedzonko nie jest złe - oznajmił w końcu. - Jest pychotką.

- Brzmi jak całkiem sensowny plan - wyszczerzył się do niego Naoki, wstając i kuśtykając tuż za nim. - A mogę sobie spocząć i pomagać ci na siedząco? - zapytał go zaraz.

Unknown pisze...

Ryu popatrzył na pudełeczko nieco podejrzliwie i powoli zaczął je otwierać, trochę obawiając się zawartości. Z Keiem nigdy nie było wiadomo, a jak jeszcze wrobił w szukanie prezentu swojego faceta to mogła być tylko i wyłącznie murowana kaplica.

- Pamiętam - uśmiechnął się do niego Kazuo wychodząc z kanapy i idąc za Yujim do jego pokoju. - Będzie porządny masaż - obiecał mu.

Unknown pisze...

Ryu również otworzył swoje, zaraz je jednak zamykając i oddychając z wyraźną ulgą.
- Z nim nigdy nie wiadomo - odetchnął, bo w pudełku nie znajdowało się nic czego mógłby się obawiać.


Kazuo usiadł obok Yujiego i zaczął masować jego nogi najpierw delikatnie, ale zaraz nieco mocniej je uciskając. - Jutro w szkole wszyscy przyjmą cię z uśmiechem - zapewnił chłopaka.

Unknown pisze...

Tomo posłał mu delikatny uśmiech, widząc jego wzrok. Był szczęśliwy z tym mężczyzną. W tym momencie nie mógł sobie wyobrazić lepszej przyszłości. Powoli skończył jedzenie i jeszcze upił trochę wina, po czym przeciągnął się delikatnie.
- Jestem pełny kochanie... aż za - zaśmiał się.

- Tak jest szefie - zażartował chłopak, pomagając mu w tworzeniu tej rybki. Przyprawił ją, po czym przesunął do mężczyzny. - Kocham cię, wiesz?

Unknown pisze...

Ryu roześmiał się wraz z resztą, nieco jednak czerwieniejąc na twarzy. On też dostał książkę. O tytule "Jak sprawiać przyjemność swej drugiej połówce". Schował ją zaraz przed oczyma Juna.
- Nie chciałeś mi powiedzieć co lubisz to będę testować wszystko - oznajmił wesoło, podając Keiowi i Kokiemu jeszcze jeden prezent. W końcu namęczył się nad albumem dla zdjęć dla nich.

- Nie masuję za mocno - obruszył się chłopak, ale jednak trochę poluźnił swój uchwyt na nogach Yujiego. Skończył piętnaście minut później i nie przejmując się Shujim ucałował mocno swojego chłopaka. - Śpij dobrze, uroczy buraczku - zaśmiał się widząc tę szkarłatną czerwień na policzkach swego chłopaka.

Unknown pisze...

- Okay, a odpoczniemy spacerując - uśmiechnął się Tomo. - Pokażesz mi jakieś malownicze miejsca w nocy?

Naoki skinął głową, po czym zaczął go instruować, samemu mieszając większość składników. Pół godziny później ciasto było gotowe do wsadzenia do piekarnika.
- Teraz pozostaje tylko krem na pokrycie go, ale to później - uśmiechnął się.

Unknown pisze...

- Un dlatego jeszcze mnie kocha - zażartował Ryu, siadając Junowi na kolanach i przytulając się do jego piersi. - Kocham cię strasznie mocno.

Kiedy rano wstali, śniadanie już na nich czekało. Kazuo wstał wcześniej by zdążyć jeszcze kupić świeże pieczywo i zrobić sobie poranną przebieżkę. Teraz powitał ich z uśmiechem na twarzy.
- Jak się spało? - zapytał wesoło.

Unknown pisze...

[Sorki że tak ostatnio coś słabo odpisuję. Zaczął się gorący okres na studiach (u ciebie pewnie też) i wszystko mi się zwaliło na głowę... plus praca :/]

- Un pasuje - zgodził się wesoło Tomo wstając i wtulając się w Takano gdy tylko opuścili lokal.- Za co lubisz to miasto? - zapytał go zaraz.

- Ano dopóki się ciacho nie upiecze - zgodził się Naoki, kuśtykając znów do salonu.

Unknown pisze...

- Dobrze kochanie, alee będziesz musiał prowadzić wózek - przeprosił go zaraz, pokazując mu jak bardzo trzęsące ma ręce. - Trochę dziś się nadwyrężyłem - usprawiedliwił się, uśmiechając delikatnie i z lekkim trudem przesiadając się na wózek.

- No doobrze, skoro chcesz - Kazuo poklepał go po głowie śmiejąc się przy tym beztrosko. - Ale wcześniej jeszcze mamy szkołę - zauważył, nie dodając już nic o swojej pracy, by nie denerwować chłopaka.

Unknown pisze...

- Tak jest, ubiorę się ciepło. Nie musisz mi w tym pomagać - zaczerwienił się nieco. - Proszę - dodał zaraz w sypialni już samemu się poruszając. Wolał jednak robić to co mógł samodzielnie. Ubrał się w cieplejszą bluzę Juna, of course. I zrezygnował z brania aparatu. Nie mógłby zrobić zdjęcia, które nie byłoby poruszone. Gotowy wyjechał z sypialni. - Możemy ruszać - zapewnił Juna, pozwalając mu już pchać wózek.

Kazuo obserwował go, kiedy ten zajadał sobie śniadanko, samemu jedząc powoli kanapki.
- Dzisiaj, po chemii mamy matematykę, na którą nie idziemy - uśmiechnął się do niego czarująco. - Będziesz miał prywatne lekcje ze mną- dodał wesoło. - Nauczyciel wie... przekonałem go, że potrzebujesz pomocy w nadrobieniu materiału, więc możemy iść do biblioteki - dodał z uśmiechem.

Unknown pisze...

[Jak poszło kolokwium? U mnie prezentacja zaliczona :P]

- Rozumiem. Wszystko dla mnie - ucałował go mocno, wtulając się w niego jeszcze. - No to spacer po plaży - uśmiechnął się delikatnie. - Wiesz... tu jest pięknie - szepnął nabierając głęboko powietrza w płuca.

- Tak jest. Taki plan mnie w zupełności satysfakcjonuje - zapewnił go Naoki, przykrywając się mocno kocykiem. - Podobają mi się takie święta wiesz? To chyba moje pierwsze, spokojne święta.

Unknown pisze...

- Nie trzeba. Ja chętnie pospaceruję trochę dłużej - uśmiechnął się do niego, chowając ręce w kieszenie. - Nie jest mi zimno - zapewnił go, bo to była prawda. - Kochanie? Jestem z tobą szczęśliwy. Na prawdę.

- Wiem, że wszystko wiesz, ale ja chciałem z tobą spędzić trochę czasu na przytulankach - wyszczerzył się do niego. - A ty na wagary nie pójdziesz, więc... - wzruszył ramionami.

Unknown pisze...

- No pewnie. Taka rozrywka jest najlepsza na długie wieczory - ucałowal go w policzek, po czym pociągnął go trochę do wody co by sobie nogi pomoczyli. - Mhm... zimniejsza niż u nas - zauważył, ale zaraz roześmiał się serdecznie. - Albo po prostu dawno nie moczyłem nóg - wyszczerzył się.

- Jest idealnie. Idealnie - zapewnił go spoglądając na niego spokojnie. - Kocham cię.

Unknown pisze...

Ryu zarumienił się troszkę i umilkł na dłuższą chwilę tylko delektując się spacerem.
- To dobrze. Byłoby fatalnie, gdybym cię denerwował - uśmiechnął się nieco. - Za bardzo... bo trochę mogę - wyszczerzył się do niego.

- Tak jest szefie. Ty dziś dowodzisz - spojrzał na niego, zamykając na trochę oczy. - Jest przyjemnie, wiesz? Lubię takie wieczory. Coraz bardziej je lubię.

Unknown pisze...

Roześmiał się serdecznie, wtulając się w jego ramiona i tylko wdychając świeże powietrze. Widok stąd był cakiem przepiękny, czego nie omieszkał zauważyć.
- Będziemy musieli zrobić jakieś zakupy na wyspę? - zapytał go.

- No tak - Kazuo skrzywił się lekko, po czym podrapał się nieco po głowie. - Uhm ale moje notatki są trochę do przodu - przyznał mu szczerze. - Bo ja robię inną książkę - dodał patrząc gdzieś w bok. - Brałem ci też notatki od drugiego kujona w klasie - oblizał lekko wargi. - Więc jedną godzinę możesz sobie opuścić.

Unknown pisze...

- Okay, mam nadzieję, że to będzie prawdą - uśmiechnął się do niego delikatnie, a potem nie zdołał już powstrzymać szczęknięcia zębami. - Gomen... jednak jest mi trochę zimno - przyznał, poprawiając się na wózku.

- Ale on w szkole jest odważniejszy - zażartował Kazuo. - Poza tym... odezwał się ten co wcale seksu nie uprawiał w gabinecie pielęgniarki z Kentą - pokazał mu język, widząc jak Shuji się czerwieni.

Unknown pisze...

- Dobrze, więc składniki na twoją czekoladę też kupimy? - zapytał pół żartem, pół serio, obracając się w jego ramionach, by objąć go mocniej i ucałować.

- To prawda, takie dni i wieczory bardzo się przydają - zgodził się Naoki, siadając, by przenieść się na kolana Hirokiego. - Dodać do tego mojego misiaka i jestem w niebie.

Unknown pisze...

- Uhm to nie tak że wątpię, ja boję się, że będą w żółwiejszym tempie niż bym chciał - zacisnął delikatnie pięści na kolanach. - Bo chciałbym już... wszystko, a wiem że nie mogę i boję się po prostu.

- Oj jesteś... tutaj nawet jak buzi chcesz mi dasz to konspiracyjnie rozglądasz się dookoła czy na pewno droga wolna - palnął nieco zgryźliwie Kazuo, zaraz zabierając sobie nagrodę z ust Yujiego, śmiało całując go przy wszystkich obecnych.

Unknown pisze...

- Hm... to liczę na przepyszne koktajle kochanie - Tomo znów go ucałował, ale tym razem mocniej i dokładniej. Jakby chciał go zjeść przez momencik. - Dam ci ponieść się wyobraźni.

- Uhm tylko postaraj się wracać jak najczęściej, bo inaczej wpadnę do twojej pracy w samym fartuszku i pozwolę reszcie podziwiać moje pełne wdzięki - pokazał mu język śmiejąc się pod nosem.

Unknown pisze...

- Okay, będzie dobrze - zgodził się z nim, zerkając na niego i uśmiechając się delikatnie. - Przeczytam ją zaraz po tobie - obiecał ze śmiechem, zanim zaczął ukradkiem ocierać o siebie swoje zimne dłonie. Jednak siedzenie na wózku dawało mu w kość w zimową pogodę. Szybko łapało zimno i smagało bezlitośnie. - Jun-chan? A pójdziemy kiedyś na piwo?

Mężczyzna roześmiał się serdecznie zbierając naczynia po śniadaniu.
- No już, do szkoły lecieć - machnął na nich ścierką od naczyń.

Unknown pisze...

- Hai hai. Już będę grzeczny - zażartował Tomo wchodząc mu na plecy. - Moje kochanie. Bryza tu jest przyjemna... nie myślałem że aż tak przyzwyczaiłem się do plaży w Yukan - przyznał szczerze. - Jak byłem mały często na niej kończyłem - dodał zaraz.

- To tylko dodatkowa motywacja dla ciebie, co byś wracał do mnie częściej - zaśmiał się chłopak, obejmując go mocno ramionami.

Unknown pisze...

- Jedno wystarczy - zauważył chłopak. - Przecież przez leki za dużo też nie mogę pić - uśmiechnął się delikatnie, po czym skinął głową. - No to możesz mi dać do poczytania - zgodził się zaraz. - Jun? Przytulisz mnie? - zapytał go kiedy już byli w klatce. Zimno mu doskwierało, a ramiona mężczyzny zawsze go ocieplały.

Kazuo cieszył się z obecności Yujiego na zajęciach. Do tego stopnia wszystko wracało do normy, że aż pozwolił sobie postawić na swojej ławce podręcznik od chemii i schować się za nim, swobodnie zasypiając. Teraz już mogł. Nie musiał notować dla chłopaka.

Unknown pisze...

- Domyślam się - Tomo wtulił się w niego mocniej, buty ubierając dopiero gdy Takano postawił go przed klubem. Przeciągnął się mocno i złapał go za rękę. - No to teraz trochę muzycznego szaleństwa - uśmiechnął się do niego.

- Skoro tak mowisz, to ufam że tak będzie - szepnął Naoki, mocno go całując. - Okay, czas na krem.

Unknown pisze...

- To przez to, że nie mogę się ruszać tak jak ty i szybko zimno się robi - przeprosił go za swoją ułomność, ciesząc się jednocześnie z jego obecności. - I ciasteczka do tego - poprosił z delikatnym uśmiechem. - A ja zakopię się pod kocykiem.

Kazuo otworzył jedno oko, a potem ziewnął przeciągle powoli i nieco ospale siadając.
- Trudno było - przyznał szczerze. - Oczy kleiły mi się z każdą minutą zajęć... ale ktoś musiał ci notatki dawać, więc doceń to - pokazał mu język. - Teraz wreszcie mogę wrocić do swoich drzemek - zażartował, choć w sumie mówił to poważnie. Zerknął na zadania znów ziewając. - Okay sensei, pierwsze wiem jak zrobić - uśmiechnął się

Unknown pisze...

- Nie zamierzam się z tobą rozdzielać - żachnął się Tomo, ostrożnie przybliżając się nieco do Takano. Dopiero widząc tłum poczuł się niepewnie. Już sobie przypomniał czemu nie chciał w Paryżu iść do klubu. Zacisnął mocniej dłoń Takano. - Ne... choć na parkiet - poprosił go.

- I przyjechać też mogę. Ostatnio jak wpadłem, to dostałem kawę i ciacho - zaśmiał się. - A twoi kumple opowiadali mi o tobie historie. Ponoć jesteś tyranem - roześmiał się serdecznie. - A potem dostałem całą dokumentację o którą prosiłem - dodał jeszcze. - Wiesz... będę bronił kumpla w sądzie i pomagałem przy sprawie... więc uhm chyba nie widzieli problemu w udostępnieniu jej. Nie zrobiłem kopii czy coś. Zanotowałem tylko to co mnie interesowało.

Unknown pisze...

- Okay - Ryu sam wjechał do salonu choć nie bez trudności. Mimo to rozgrzał się przy tym odrobinę, po czym usiadł na kanapie, biorąc kocyk, którym się zakręcił. Koki siedział na fotelu pijąc kawę, a Kei spał w ich sypialni, najwyraźniej wykończony całym dniem.

Kazuo westchnął cicho, rozwiązując spokojnie pierwsze zadanie i pokazując zaraz odpowiedź Yujiemu. - Nie lubię chemii - odparł szczerze. - Najlepiej mi się na niej śpi - dodał zaraz, patrząc na powstające równanie na kartce chłopaka. - Poza tym nie chcę wylądować znów na pierwszym miejscu w rankingu. Ten raz był wypadkiem przy pracy więc się postaraj by mnie z niego zrzucić - pstryknął chłopaka w nos.

Unknown pisze...

- Tak, ale jakoś tak... - Tomo odetchnął głęboko, wciskając się mocniej w swojego męża. - Ostatnio coś słabo reaguję na tłumy - westchnął. - Zapomniałem o tym - zaśmiał się cicho. - W każdym widzę potencjalnego wroga - przełknął głośno ślinę, ale zaraz znów nabrał głębokiego oddechu, rozluźniając się trochę. - Ale wystarczy trochę miejsca i będzie dobrze - uśmiechnąl się do Takano.

- Wiem, wiem - ucałował go również. - Więc się nie martw, jak popełnisz jakiś błąd ja cię wyciągnę z każdego bagna - obiecał mu to. - Byłem najlepszy na swoim roku - przyznał nie chwaląc się specjalnie. - Ale bycie prawnikiem to paskudny zawód wiesz? Bronisz nawet mordercę czasami... i modlisz się tylko by przeciwnik miał lepsze argumenty. Ja uhm wybroniłem raz takiego mężczyznę - przyznał. - A on potem znow zabił - uśmiechnął się blado. - Za drugim razem, gdy mnie zażądał odmówiłem, a potem rzuciłem to w cholerę i pojechałem do Australii. Tak jest dużo lepiej - uśmiechnął się do niego. - Duuuużo.

Unknown pisze...

- No dobrze, ale sam się wykąpię - zastrzegł szybko pijąc kakao i delektując się jego smakiem jak i rozgrzewającymi właściwościami tego płynu dla bogów. - Ne... posłuchamy potem muzyki?

Kazuo przełknął głośno ślinę słysząc to pytanie, po czym poczochrał się po głowie w zakłopotaniu.
- Ta... - skłamał gładko, wyglądając przez okno i podpierając się na dłoni. Co prawda wolałby nie spotkać się z nauczycielką zbierającą ich ankiety bo wciąż i wciąż go goniła o jego, ale co miał zrobić. - Oddam, nie martw się. Zaniosę - obiecał mu.

Unknown pisze...

- Ne... już zaczynałem się przyzwyczajać - Tomo zrobił smutną minę na zewnątrz, choć mimo wszystko poczuł ulgę, kiedy tam się znaleźli. Wciąż nieco panicznie bał się dotyku obcych ludzi. - Uhm a chciałem z tobą potańczyć, przepraszam - przytulił się do niego mocniej wddychając jego zapach.

- Taki już jest ten okrutny świat. Na szczęście w 90% przypadków, ludzie którzy zabili nie mają tyle pieniędzy by pozwolić sobie na dobrego prawnika... - uśmiechnął się lekko, robiąc krem waniliowy, ktorym przełożył ciasto i udekorował całe truskawkami i czekoladą. - Voila. Piękne.

Unknown pisze...

-Uhm... ale tak już dzisiaj? - zapytał go cicho, zaciskając mocniej dłonie na kubku kakao. - Uhm ok - dodał trochę niepewnie.

Kazuo westchnął ciężko.
- Nic nie napisałem - skapitulował w końcu. - Nie oddałem jej jeszcze - dodał zaraz, wyciągając swoją ankietę, pustą, wymiętą i ze znakami zapytania w każdym miejscu. - Nic nie napisałem - dodał jeszcze, wyciągając też indeks na Toudai, ktory dostał za wygraną olimpiadę. - Nie wiem co tam wpisać. Może znów zawalę szkołę - zaproponował.

Unknown pisze...

Tomo zsunął buty i odetchnął pełną piersią będąc już w ich apartamencie.
- Sugoi, jest przeogromny... nasz domek ma wymiary tego... salonu - odchrząknął. - Na pewno nie jest ci tam za ciasno? - zapytał go zaraz przerażony że zmusił go do czegoś tak nieprzyjemnego.

- Nie rozmawiamy przecież - rzucił Naoki, kładąc się posłusznie na kanapie. - Gdybyśmy rozmawiali to musiałbym ci powiedzieć o tym, że to morderstwo które popełnił było dla mnie. Jako dowód wdzięczności - mruknął wzruszając ramionami. - Zamordował mojego największego rywala i przysłał mi jego głowę w prezencie... był naprawdę chorym człowiekiem - zaśmiał się lekko. - Ne, Hiro-chan? Mogę włączyć ckliwą komedię romantyczną? - zapytał go zaraz, zmieniając temat i skacząc po programach telewizyjnych póki nie natrafił na odpowiedni film. - I poproszę o gorący kubek pachnącej kawy - dodał zaraz ze śmiechem.

Unknown pisze...

- Um możemy spróbować - uśmiechnął się słabo, zamykając oczy. - Ale jak nie wyjdzie to uhm przepraszam. Na zapas.

- Coś tam niby mam, ale to nie jest żaden plan - mruknął w odpowiedzi, chowając ankietę do indeksu i wrzucając to z powrotem do plecaka. - Nie chcę tam wpisywać czegoś bo tak trzeba... a to coś... to nawet nie ma 70% pewności... wolałbym je mieć zanim coś nabazgrzę.

Unknown pisze...

- To dobrze, że go lubisz - szepnął Tomo, obracając się w jego ramionach i mocno przytulając. - Bo dopełniasz jego całości. Z tobą mogę iść nawet na koniec świata.

- Nie napiszę tam byle czego - powtórzył cicho Kazuo. - Nie będę im mydlił oczu tylko po to, by się odczepili... - westchnął biorąc obie kartki i rozpoczynając rozwiązywanie zadania, kiedy skończył opowiedział o nim trochę, pozwalając Yujiemu wtrącić się tu i ówdzie, po czym wrócił do swojej ławki.

Unknown pisze...

- No to może pośpij dziś ze mną - zaproponował Koki chcąc tylko zobaczyć reakcję chłopaka. Ryu pobladł gwałtownie na twarzy i pokręcił przecząco głową.
- Nie, nie - powtorzył nieco spanikowany, przesiadając się Junowi na kolana i wtulając się w niego mocno. - Nie mogę, nie dałbym...
- To był żart Ryu. Żart, by ci pokazać komu tak naprawdę ufasz - uśmiechnął się przyjaźnie. - Będzie dobrze, Jun ma rację. Myśl trochę bardziej pozytywnie.

- Komedię którą widziałem tysiące razy ale w zimowe wieczory uwielbiam ją oglądać po raz tysiąć dziewięćset drugi - zaśmiał się lekko. - Ja cię kocham, a ty śpisz.

Unknown pisze...

- Pewnie - Tomo uśmiechnął się delikatnie, chwytając go za dłoń i zaraz wczuwając się w muzykę. Pozwolił mu prowadzić ciesząc się i śmiejąc jak dziecko. dawno przecież nie tańczyli.

Kazuo nie odpowiedział na początku spoglądając przez okno i stukając palcami w bat biurka.
- Myślę o akademii policyjnej - mruknął w końcu wciąż na niego nie patrząc. - Ale nie kręci mnie zabijanie... bardziej tropienie i rozwiązywanie zagadek - mruknął znowu. - I nie chcę stać się mym ojcem - potarł odruchowo swoje ramię. - I nie wiem czy uhm będę w stanie z tym ramieniem... - zacisnął mocniej wargi. - Poza tym myślę o pojściu na budowę. Stawianie domów też jest fajne i nie trzeba mieć do tego studiow... by być takim robolem - uśmiechnął się. - Nie oddam tej ankiety poki nie będę pewien co chce robić.

Unknown pisze...

- Ale nie przytulaj się mocno w nocy - poprosił go Ryu. - Bo się nie uda... uhm nie uda się wtedy na pewno - zacisnął mocno pięści. - Postaram się - obiecał mu zaraz.

- No wiem... - Naoki zarumienił się mocno. - Dziwny film.

Unknown pisze...

- To prawda - odwzajemnił uśmiech zabierając się do swojego stylu tańczenia z ocieraniem się o mężczyznę i zaczęcaniem go do czegoś więcej. Przynajmniej tu w hotelu nie musiał się powstrzymywać bo w razie czego wylądują w łóżku.

- W tym rzecz Yuji... nie wiem które jest planem B - uśmiechnął się krzywo, biorąc jego ankietę i wstając z miejsca. - Zaniosę - machnął nią przed nosem chłopaka, po czym westchnął gdy znalazł się za drzwiami. Ostatnio kumpel od olimpiady dokuczał mu, że geniusze są jacyś inni. Zaprzeczył, bo przecież nim nie był, ale teraz zastanawiał się czy aby na pewno nie jest jakiś inny.

Unknown pisze...

- Dobrze - Ryu ucałował lekko jego wargi i skończył kakao a potem przesiadł się na wózek i pojechał do kąpieli.

Naoki uśmiechnął się delikatnie, wygodniej się moszcząc w ramionach swojego chłopaka i skupiając już całą swą uwagę na filmie, który czasami cytował.
- Pani Martha ze mną go zawsze oglądała - powiedział po zakończeniu seansu. - Nasza kucharka - uśmiechnął się lekko. - To przyjemne wspomnienie - zapewnił go wesoło.

Unknown pisze...

-PPrzyjemność po mojej stronie - Koki zasalutował mu swoim kubkiem z kawą. - W końcu wszyscy wiemy, że on ci ufa najmocniej na świecie. No może poza swoim bratem - zaśmiał się.

Naoki powąchał potrawę uśmiechając się do niego delikatnie. Zapach był cudowny. Aż chciało się jeść. Oblizał lekko wargi i rozpoczął szamanie.
- Pychotka - zapewnił go jedząc aż mu się uszy trzęsły. - Możesz częściej taką robić - pozwolił mu.

Unknown pisze...

- Mhm cieszę się, że mogę cię w różny sposób podniecać - zapewnił go Tomo całując go mocno, ale i cały czas tańcząc coraz śmielej go dotykając.

Kazuo szybko oddał ankietę Yujiego i po chwili był już w bibliotece siadając obok Yujiego i otwierając jego podręcznik od matematyki.
- Dzisiaj będzie ten temat - wskazał palcem na odpowiednią stronę. - Możemy go zrobić w domu - ucałował go w policzek.

Unknown pisze...

- Wiem, widziałem - zgodził się z nim. - To minie, wiesz o tym prawda? - upewnił się tylko. - No i dzisiaj spróbujecie, a jak się nie uda to trudno. Spróbujecie ponownie za parę dni - zauważył z delikatnym uśmiechem. - U nas też nie jest za rożowo - dodał zaraz, jakby chcąc go pocieszyć.

- Na pewno będę chciał. Będziesz zmęczony po pracy a i tak do garow cię zagonię - zażartował.

Unknown pisze...

- Kocham cię - chłopak tańczył z nim jeszcze przez chwilę, a potem objął go mocno całując. - wiesz... mam na ciebie smaka dzisiaj - zaśmiał się cicho.

- Uhm no tak, bo ten... udawałem że słucham na zajęciach, żeby ci porobić notatki i się trochę pospieszyłem - przyznał czerwony nieco na twarzy. - Potem już brałem notatki dla ciebie od Hitomi, żeby no ten... żebyś wiedział co dokładnie było na zajęciach - przytulił go do siebie i zamknął oczy, opierając głowę na jego ramieeniu. - Przepraszam, nie jestem ideałem.

Unknown pisze...

Koki machnął tylko ręką nie chcąc o tym nawet wspominać, ale w końcu skapitulował.
- To nie jest jakiś duży problem jak u was - przyznał spokojnie. - Ale upierdliwy - zaśmiał się cicho. - Keiichiro mocno schudł podczas kuracji i coś mu we łbie się poprzestawiało. Krzyczy na mnie jak wkładam rękę pod jego koszulkę, nie mogę absolutnie wejść do pokoju jak się przebiera - uśmiechnął się lekko. - Wstydzi się tego jak wygląda, choć już przytył nieco i jest dużo lepiej... to on nadal myśli że jest fatalnie - przyznał upijając znów trochę kawy. - No i zazwyczaj nie idziemy spać razem, tylko on wcześniej a ja później. Wszystko po to by spał już gdy ja dołączę.

Naoki zaśmiał się cicho i ucałował go w policzek.
- Od czasu do czasu możesz - zauważył ze śmiechem na ustach.

Unknown pisze...

- Mhm... parę zabawek będzie super - ucałował go. - Ale zdaję się na ciebie.

- Uhm dzięki - uśmiechnął się do niego delikatnie, całują go znów ukradkiem w nosek. - Jesteś najlepszy,

Unknown pisze...

- Wiem, wiem. Po prostu czasem się o niego martwię - odparł szczerze a potem usłyszeli huk dochodzący z łazienki.
- Nic mi nie jest! - krzyknął zaraz Ryu nie chcąc by przypadkiem ktoś mu leciał na pomoc. Po prostu zapomniał zabezpieeczyć wózka i runął jak długi kiedy ten mu odjechał. Westchnął przeciągle powoli dźwigając się z ziemi i z powrotem próbując dostać się na wózek. Udało się, więc odetchnął z ulgą teraz jednak widząc że nieco krwawi z łokcia. Otarl go sobie. Podjechał więc do umywalki by się tym zająć. Chwilę później wyjeżdżał już z łazienki. - Mówiłem że nic mi nie jest - burknął, widząc pod nią Juna.

- Za to mnie kochasz, nie mogę cię przyzwyczajać do czegoś innego - zażartował.

Unknown pisze...

- Ty wiesz, że ja lubię na ostro - szepnął mu do ucha. - Lubię być pod twoją władzą - dodał jeszcze, obejmując go mocno. - I to nie tak że nic nie chcę... chcę ciebie - zauważył wesoło.

- Ale dla mnie jesteś i to wystarcza - szepnął chłopak, całując go lekko.

Unknown pisze...

- Nie trzeba. Opatrzyłem już - odparł mu szczerze. - Nic mi nie jest. Przewróciłem się tylko bo nie zablokowałem kół i mi odjechał wózek - zaśmiał się cicho.

Naoki uśmiechnął się lekko, kończąc swoją rybkę i dziękując za posiłek.
- Teraz spacerek, a potem ciacho? - upewnił się że dobrze myśli.

Unknown pisze...

Tomo uśmiechnął się do niego zadziornie, po czym oblizał lekko wargi ciesząc się jego pieszczotami.

- Nic takiego - Kazuo machnął lekko ręką, kładąc się zaraz na ławce i opierając o nie czoło. - Tak... - pokazał mu wykaz swoich ocen i pierwsze miejsce w rankingu. - Przecież bez powodu bym tu nie wylądował...

Unknown pisze...

Ryu zaczepił jeszcze salon by pożegnać Kokiego i poszedł do sypialni. POłożył się do wyrka, wtulając się lekko w podusię.

Naoki długo tak z nim siedział zanim wstał i pokuśtykał do drzwi.

Unknown pisze...

Chłopak jęknął zaskoczony, po czym zaśmiał się lekko odczuwając już tylko przyjemność z działań Takano. Oblizał spierzchnięte wargi językiem, oddychając coraz szybciej.
- Kochanie, jesteś niesamowity - szepnął.

Kazuo wzrusszył tylko ramionami, chowając kartkę do kieszeni i wciąż nie wstając z ławki.
- Nie lubię tego szumu wokół dobrych ocen i wyścigu szczurów - poprawił go wzdrygając się na samo wspomnienie tego co działo się po wynikach. Każdy wytykał go palcami, były też oskarżenia że na pewno ściągal, więc pisał testy jeszcze raz w obliczu trzech nauczycieli, którzy wcześniej go przeszukali, ale tego Yujiemu nie mógł powiedzieć. Tego że poczuł się jak przestępca mimo że po raz pierwszy nie zrobił niczego złego. Zaśmiał się cicho, odchylając na krześle by spojrzeć na chłopaka. - Dlatego na kolejnych testach musisz mnie zrzucić z tronu. Zrozumiano? - spojrzał mu prosto w oczy. - Nie będzie ci lekko, ale musisz to zrobić. Nie ma że boli.

Unknown pisze...

Ryu miał dość spory problem z zaśnięciem. Długo wsłuchiwał się w spokojny oddech Juna licząc owce i barany. Kiedy doliczył się trzech tysięcy jednego i drugiego gatunku zaśmiał się pod nosem, obracając na bok i zaciskając mocno powieki. Sen przyszedł dopiero nad ranem.

- Nie. Bierzemy twoje autko i jedziemy na najbliższy punkt widokowy - odparł cicho, pokazując mu fajerwerki które przygotował. - Chcę z tobą pooglądać fajerwerki... bo festyn szkolny nas ominął. Nie daj się prosić - poprosił go.

Unknown pisze...

Tomo skinął lekko głową łapczywie obserwując jego sylwetkę. Wręcz połykał go wzrokiem. Uniósł nawet ręce i dotknął jego brzucha.
- Mhm uwielbiam... - oznajmił siadając nieco by ucałować jego pierś i zsunąć się jezykiem na jego brzuszek.

- Uhm... ale twoje plecki chętnie mnie przygarną - puścił mu oczko, opierając się mocniej o kulach.

Unknown pisze...

Ryu natomiast pospał aż do 10 rano, po czym przeciągnął się lekko przecierając wciąż zmęczone oczy. Powoli przeniósł się na wózek, tym razem bez żadnych strat w postaci obtartych kończyn i pojechał do kuchni, gdzie z kawą i gazetą siedział Jun.
- Hej - przywitał się z nim rejestrując brak pozostałej dwójki.

- Nie masz za co się odwdzięczać - odparł chłopak, obejmując go ramieniem i przytulając mocno do siebie. - Po prostu uśmiechaj się częściej.

Unknown pisze...

- Ciebie, twój brzusio, twój smak i zapach... i uhm ciebie - szepnął całując go raz za razem i znów pozwalając mu przejąć kontrolę nad swoją osobą.

- Będę w pełni sił - uparł się uśmiechając się szeroko. - Jeszcze całe 4 dni do moich urodzin, jutro wyleżę.

Unknown pisze...

- Uhm nie wiem dokładnie, ale przejaśniało się już na dworze - nie widział sensu w kłamaniu mu. Podjechał do lodówki i wziął sobie z niej sałatkę i sok pomarańczowy. Z tym zestawem podjechał do stołu i rozpoczął szamanie.

Kazuo wzruszył lekko ramionami.
- To teraz nie ważne - zapewnił go, mocniej go do siebie przytulając. - Już jest dobrze - ucałował go w policzek. - Jesteś tu ze mną i to liczy się najbardziej.

Unknown pisze...

- Ale nie zrobiłeś nic złego - zaprzeczył zaraz Ryu. - Przełamujmy już teraz... póki jest wolne i mogę dłużej pospać - poprosil. - Jak sie nie uda i będę musiał wrócić na uczelnię to nie będzie tak lekko potem - wyszeptał.

- A widzisz> Mówiłem, że w szkole jesteś śmielszy - pstryknął go palcami w nosek.

Unknown pisze...

- Un nie chcę teraz przerywać. To był dopiero pierwszy raz - usprawiedliwił się. - Ale nie uciekłem przecież i nie przykryłem się osobną kołdrą - zauważył, mimo że kołdra leżała obok jego części łóżka, na wszelki wypadek.

- Mhm mimo wszystko, jesteś śmielszy - uparł się Kazuo.

Unknown pisze...

- Wyspałem. Długo spałem - zauważył z delikatnym uśmiechem na ustach. - A w nagrodę chcę buziaka - poprosił go jeszcze.

Kazuo roześmiał się serdecznie i poklepał go pieszczotliwie po głowie.
- No to co? Teraz mamy literaturę, a potem fizykę i lunch - sprawdził ich rozkład jazdy.

Unknown pisze...

- Uhm, ok - uśmiechnął się lekko, wtulając się delikatnie w Juna. - Dzisiaj poodpoczywam trochę ok? W domku - ucałował go lekko.

- Och ale ten czas jest już zarezerwowany. Dla mnie - ujął jego podbródek i mocno go pocałował. Zrobił to mocno ale za rowno delikatnie i długo

Unknown pisze...

Tomo oblizał łapczywie usta, pozwalając mu na wszystko. Zamknął oczy by spotęgować swoje doznania. Niepewność strasznie go nakręcała. Czuł dotyk Takano na swojej klatce piersiowej, a kiedy znikł zmarszczył lekko nosek, zastanawiając się gdzie teraz.

- Tylko trochę uparty - zgodził się z nim Naoki, całując go delikatnie i wchodząc mu na plecy.

Unknown pisze...

- Prawda - zgodził się chłopak. - CHciałbym też wrócić wtedy do pracy - przyznał szczerze, całując go znów w policzek. - Lubię ją - wzruszył lekko ramionami.

Naoki zaśmiał się cicho już mu nic nie odpowiadając. Zamiast tego tylko przytulił się do niego mocniej, wdychając jego zapach. Nigdy nie miał tak dobrej relacji z kimkolwiek. CCieszył się więc jak dziecko z każdej chwili spędzanej z Hirokim.
- Ne... co wymyśliłeś na moje urodziny? - zapytał go całując jego uszko.

Unknown pisze...

Tomo otworzył lekko usta z wrażenia i spojrzał na Takano całkiem zaskoczony.
- Wow - jęknął czując potrójne doznania. - Taka-chan... w takim tempie to ja ci dojdę z 10 razy zanim skończysz raz - wysapał żartując trochę i zasłonił oczy ramieniem oddychając ciężko. - Wow... - powtórzył, bo nagle słownik trochę mu się skurczył.

Kazuo uśmiechnął się tylko lekko i poprowadził zaraz wózek Yujiego na tyły szkoły. Pod drzewem otoczonym krzakami rozłożył kocyk i pomógł chłopakowi się tam przenieść. - Czas na mały piknik - ucałował go w usta i podał mu specjalnie przygotowane na tę okazję lekkie bento.

Unknown pisze...

- Wiem, ale to trochę frustrujące że ciągle jestem taki słaby - odparł szczerze, kończąc jedzenie swojego śniadanka. - Poczytam sobie trochę w sypialni - zdecydował z delikatnym uśmiechem i pojechal do sypialni.

- Moooou.... ale czemu ? Nawet odrobinki? - zapytał go zaraz wtulając się mocniej w niego. - Ja chyba nie wytrzymam tych paru dni.

Unknown pisze...

Tomo doszedł z dość głośnym krzykiem, zaraz rumieniąc się okropnie, bo jego penis znowu zaczynał rosnąć. Te wibratorki doprowadzały go do szaleństwa.

- Nic nam tu nie będzie, a lekcje kończą się za pięć minut, więc przestań się martwić - poprosił go.

Unknown pisze...

Tomo skinął głową z lekkim uśmiechem. Potem doszedł jeszcze cztery razy, a za piątym poczuł że kręci mu się w głowie i robi się nie dobrze. To wtedy objął Takano ramionami, chowając twarz w zagłębieniu na jego szyi długo oddychając tylko, by złapać oddech.
- Starczy - przeprosił go. - Dość.

- Pójdziemy, na taką prawdziwą - obiecał mu z uśmiechem, biorąc sobie trochę owoca z pudełka Yujiego. - Do oceanarium.

Unknown pisze...

Ryu zdrzemnął się po dłuższej chwili czytania, a potem przyjechał do salonu. Wstał z wózka i postanowił trochę poćwiczyć. Niestety runął na ziemię już przy pierwszym kroku. Z westchnieniem obrócił się na plecy i rozpostarł ramiona.
- Jun-chaaaan, heeeelp - zaśmiał się cicho.

- Postaram się, ale to trudne - zapewnił go siadając do samochodu i zapinając pasy.

Unknown pisze...

- Chciałem pospacerować od wózka do stołu i z powrotem... ale poniosłem sromotną klęskę - zaśmiał się chłopak, wtulając się zaraz w Juna mocniej. - A poza tym chciałem też się potulić do ciebie i tu mi się udało.

- O tutaj - wskazał na odpowiedni punkt na mapie. - To kwadrans drogi stąd - dodał zaraz. - Pewnie znasz ten punkt... jest też parking - uśmiechnął się.

Unknown pisze...

- Przestań mnie przepraszać kochanie - poprosił go Tomo wciąż łapiąc oddech. Zaraz zaśmiał się cicho słysząc jego komentarz o spermie. - Poszaleliśmy - zgodził się z nim, nawet nie próbując się ruszyć. - Ale była jazda...

- Nie wiem kochanie. Nie wtrącałem się w żadne ustalenia i nic mi nie wiadomo. Jakoś... uciekły mi te godziny wychowawcze... odsypiałem na nich inne lekcje - pokazał mu język

Unknown pisze...

- A tak nie musiałem nic mówić - uśmiechnął się szeroko, całując lekko Juna i przytulając się do niego mocniej. - Nie będę na razie próbował wstawać - dodał zaraz.

Naoki uśmiechnął się tylko obserwując świat zza szyby.
- Pięknie tu... ta okolica jest piękna.

Unknown pisze...

- Są czaderskie - przyznał z uśmiechem Tomo. - Szaleństwo gwarantowane - uśmiechnął się delikatnie.

-Uhm tak, na pewno ktoś ci coś powie - zgodził się chłopak. - Będzie fajnie - położył się z głową na jego udach i uśmiechnął do niego. - Cieszę się, że już tu jesteś.

Unknown pisze...

- Tak wiem, ale chciałem być taki do przodu - zapewnił go obejmując go za szyję. - No i muszę się przyzwyczaić do upadków - dodał jeszcze ze śmiechem. - Na rehabilitacji padnę tysiące razy i będę poobijany non stop.

Naoki wysiadł z samochodu i pokuśtykał do barierki, by dopiero wowczas odetchnąć pełną piersią.
- Ależ tu cudownie - szepnął widząc z góry oświetlone miasteczko, które pięknie odbijało się w wodzie. - Niesamowite.

Unknown pisze...

- Niee, dzisiaj ja posprzątam. Ciągle ty sprzątasz kochanie... ja też chcę czasem po nas posprzątać - odparł Tomo uśmiechając się delikatnie i z trudem siadając na łóżku. - Ale relaksującą kąpielą nie pogardzę - zapewnił ją.

- Jak mi się uda załatwić wolne w pracy to pojadę - zapewnił go głaszcząc go po policzku. - No bo ty jedziesz.

Unknown pisze...

- Un wiem - Ryu wtulił się w niego mocniej i na trochę zamknąl oczy. - Mogę tak leżeć?

- I romantycznie też - przyznał Naoki, ciesząc się że Hiroki go tak przytula bo przynajmniej stał stabilnie.

Unknown pisze...

- Uhm dzisiaj też boli - przyznał mu cicho. - Ale dam radę - zapewnił go, chociaż już nie był tego taki pewien. - Kocham cię wiesz? Mooocno.

- No tak, chyba że byłby to SHuji czy Kenta, albo cała klasa - pokazał mu język

Unknown pisze...

- Czytałem mangę... Kei-chan mi przywiózł najnowsze tomy - odparł nieco czerwieniąc się, że też coś takiego czytał. - Nadrabiam je - uśmiechnął się lekko.

- Mhm... cieszę się, że mnie kochasz. - Ja ciebie też kocham - wyszeptał zaraz. - Najmocniej na całym świecie.

Unknown pisze...

Tomo pozwolił mu się zanieść do wanny, tam ciesząc się otulającą go ciepłą wodą.
- Mhm Taka-chan? Jak bardzo mnie kochasz? - zapytał go zaraz.

- A tam, jakbym nie mógł to na pewno by cię zaadoptowali - zażartował. - Aspołeczne dziecko z ciebie.

Unknown pisze...

- Bo pomyślałem sobie, że to głupie... że czytam jeszcze mangi - odparł szczerze. - Wiesz... zróbmy sobie wspólne zdjęcie - poprosił go. - Przyniosę aparat i statyw i zrobimy - zaproponował z delikatnym uśmiechem.

- Nie, jest idealnie - Naoki obrócił się trochę w jego ramionach by mocno go ucałować. - Jest idealnie, bo tu jesteś.

Unknown pisze...

- Ja też się cieszę, że cię mam. Naprawdę kochanie i że grzecznie przerywasz jak cię o to proszę - pogłaskał go po ręce, opierając się o niego mocniej. - Po prostu zakręciło mi się w głowie już... - wyjaśnił cicho.

- Myślę, że nic im zabawy nie popsuje... znajdą wtedy inne miejsca na seks - puścił do niego oczko. - Wiem, ale troszkę jesteś, mój nieśmialy paskudko.

Unknown pisze...

- Nie, tylko dlatego że ty ich nie czytasz - odparł szczerze. - Nie trzeba. Poradzę sobie. NIe są ciężkie - zapewnił go z delikatnym uśmiechem.

- Mówię tylko prawdę - ucałował go mocno, po czym wtulił się w niego jeszcze. - No to co? Puszczamy parę fajerwerków??

Unknown pisze...

- Tylko że wcześniej wszystko było dobrze. Nie czułem się źle - odparł spokojnie. - Powiedziałem ci zaraz jak poczułem że coś jest nie tak - dodał jeszcze. - Nie zawsze czuję wcześniej.

- Postaram się pojechać, ale jak nie dostanę urlopu to może się nie udać - odparł spokojnie Kazuo. - Postaram się, ale jeszcze nie mogę obiecać.

Unknown pisze...

Ryu dość szybko wrócił z całym sprzętem, ktory ustawił i dał odpowiedni czas sobie na usadowienie się na kolanach Juna.
- Będą 4 zdjęcia. Możesz robić głupie miny - zażartował całując go mocno.

Naoki oparł głowę na ramieniu Hirokiego, kiedy ten do niego dołączył.
- Wesołych Świąt - szepnął, oglądając ich mały pokaz fajerwerków. Zawsze o tym marzył, a teraz mógł spełnić swe najskrytsze marzenia.

Unknown pisze...

[Plosie rozłożyło mnie na łopatki xD]

- Ale tam zmęczenie... myślałem że dam radę - odparł szczerze. - Bo bardzo mi się podobało. - Bardzo - przyznał bez bicia. - Kocham cię moj skarbku.

- Postaram się - zaśmiał się z jego miny wstając wreszcie i pomagając mu zasiąść na wózku. - Czas do klasy - oznajmił pakując wszystko do torby.

Unknown pisze...

Ryu uśmiechnął się szeroko zaraz potem oglądając ich zdjęcia.
- Wyszły fajnie - pokazał mu je zaraz śmiejąc się z ich głupich min. - Powiesimy - zgodził się.

- Tak jest szefie. Na Sylwestra więcej.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze kochanie. Po prostu było mi tak dobrze, że nie chciałem kończyć wcześniej - odparł z rozbrajającą szczerością. - Ale jak tylko poczułem się gorzej to ci mówiłem - dodał jeszcze, myjąc się trochę w wannie. - Chyba ci jednak padnę po wyjściu z wanny - przeprosił go zaraz.

Kazuo roześmiał się serdecznie prowadząc go już do klasy, gdzie Yuji został zaatakowany przez gromadkę innych uczniów. Kazuo taktownie się ulotnił do swojego miejsca, zostawiając chłopaka wśród reszty.
- Yuji dobrze, że już jesteś - Hitomi uśmiechnęła się do niego szeroko. - Nie wyobrażasz sobie co tu się działo - wywróciła oczyma. Zawsze konkurowała z Yujim o najlepsze oceny, a kiedy go zabrakło była pewna że zwycięży, a tu taka niespodzianka. - Yamanaka bezczelnie ściągał na każdym teście i wskoczył na pierwsze miejsce - fuknęła wielce oburzona.
- A potem pisał je jeszcze raz przy nauczycielach.... ale na pewno znów ściągał - dodał jeszcze Kenichi. - Choć go przeszukali. Znalazł sposób. Ten typ tak ma - burknął.
- Yuji! - Kiya usiadła mu na kolanach przytulając się mocno do niego. - Tak za tobą tęskniłam - pokazała mu język.

Mara_Jade pisze...

- Znajdziemy miejsce, ale najpierw muszę je wywołać - odparował szczerze chłopak całując go znów i jeszcze raz oglądając zdjęcia. - Są fajne - mruknął jeszcze. - Kocham cię.

- Dobrze Hiro-chan - Naoki posłusznie wsiadł do samochodu i odetchnął głęboko kiedy wracali do domu. - Dzisiejszy leniwy dzień strasznie mi się podoba. Chcę takich więcej.

Mara_Jade pisze...

Tomo zaśmiał się cicho, po czym przytaknął zrezygnowany. No trudno, będzie musiał mu pozwolić sprzątać. Ucałował go za to w policzek.
- Jesteś moim najlepszym na świecie mężem - zauważył radośnie.

- Yuji, no co ty? - Hitomi uniosła lekko brew. - Chyba nie mówimy o tym samym człowieku - klepnęła go przyjaźnie w ramię. - Zobaczysz, że ściągał. Przecież na pewno spadnie w rankingu na koniec - zauważyła cierpko.
Kazuo natomiast już dawno postawił sobie na ławce podręcznik do literatury i wygodnie się za nim schował. Przecież z tłumem nie wygrasz. Wystarczyło wszystko olać.
- Yu-chan - rzucił swobodnie, ziewając trochę. - Chodź na buzi!

Mara_Jade pisze...

- Mi też - Ryu odłożył aparat i usiadł obok Juna teraz, biorąc laptopa. - Zaraz je dopracuję - dodał wesoło zabierając się za obróbkę zdjęć.

Naokiemu to wystarczało. Po powrocie do domu zjedli przepyszne ciasto, oglądając wspólnie film, a potem nadszedł czas prezentów. Chłopak trochę się denerwował, bo jego prezent nie był czymś nadzwyczajnym. Postawił na prostotę. Kupił Hirokiemu kubek termiczny, co by mógł mieć zawsze ciepłą kawę podczas patroli, a do tego dodał jeszcze dwa bilety do oceanarium z datą nieokreśloną, ważne cały rok, więc mogli je wykorzystać w jakikolwiek jego wolny dzień.
- Wszystkiego najlepszego - ucałował go mocno. - Jeszcze trzeci prezent jest, ale niestety wysyłka się opóźniła - dodał robiąc smutną minkę.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze moje najlepsze kochanie - złapał go jeszcze chwilę za rękę, po czym schował się pod wodę ciesząc się chwilą samotności, która też była mu potrzebna.

- Kocham cię - Kazuo zasłonił ich podręcznikiem i cmoknął Yujiego w policzek. - Mój obrońca - uśmiechnął się do niego delikatnie. - Dziękuję - szepnął opuszczając wreszcie podręcznik.

Mara_Jade pisze...

- Okay, gotowe - chłopak pokazał mu efekt końcowy dopiero dobrą godzinę później. Lubił bawić się zdjęciami i eksperymentować trochę, ale w tym wypadku postawił na prostotę. Pobawił się trochę światłem i ostrością, nie nakładając żadnych wielkich filtrów. - Wywołam je jak będę na uczelni - uśmiechnął się, wkładając je do folderu "Do wywołania".

- Jest piękna - ucałował go mocno cały czas na nią patrząc. - Przy niej, moje są takie nijakie - wymamrotał z lekkim rumieńcem. Objął go mocno ramionami, wtulając się w niego. - Teraz już zawsze będę cię miał przy sobie.

Mara_Jade pisze...

[Dużo jej nachlapali xD]

Tomo wstał wówczas i wspierając się na Takano wyszedł z wanny, po czym szybko się wytarł ubierając na siebie swój dresik.
- Mogę na barana? - zapytał zaraz, bo troszkę czuł że nie dojdzie do łóżka jeszcze.

- Przyzwyczaiłem się Yu-chan - zapewnił go spokojnie Kazuo, znów stawiając przed sobą podręcznik. - To normalna reakcja...

Mara_Jade pisze...

- Nikt ich nie zobaczy. Na pewno - Ryu pokazał mu kciuk w górę i zamknął laptopa, odkładając go obok aparatu. - Co na obiadek będzie?

- Bardzo mi się podoba - zapewnił go, od razu wkładając bransoletkę na rękę i podziwiając ją dłuższą chwilę. - Świetna.

Mara_Jade pisze...

- Będę musiał być w stanie. Nie ma że boli - odparował wesoło Tomo, wtulając się w niego zaraz gdy położyli się do łóżka. - Dobranoc kochanie.

Kazuo chciał coś jeszcze dodać, ale zrezygnował, kładąc się znów na ławce.
- Byłeś cool - oznajmił z delikatnym uśmiechem.

Mara_Jade pisze...

- Co mi zrobisz to zjem ze smakiem - wyszczerzył się Ryu, kładąc się teraz trochę na kanapie, bo siedzenie nieco go zmęczyło. - Coś pysznego.

- Jest idealne - zapewnił go jeszcze Naoki, po czym ucałował mocno, chcąc mu troszkę podziękować.

Mara_Jade pisze...

Tomo obudził się na dźwięk wjeżdżającej do ich pokoju tacy z wielkim, królewskim wręcz śniadaniem i liścikiem od przyjaciela Takano, że mają zjeść jak najwięcej bo nocna przygoda pewnie ich wykończyła. Chłopak zaśmiał się cicho i ucałował Takano w policzek, nie budząc go jednak. Powoli wyszedł z łóżka by jednak coś skosztować.

Kenta przerwał im konwersację przytulając mocno Yujiego i chowając się zaraz za jego plecami. - Poratuj mnie Yuji - poprosił go, chowając się za jego wózkiem przed wściekłym Shujim, który właśnie machał nad głową brata butem.
- Nie broń go! Nie waż mi się go chować głupi bracie!

Mara_Jade pisze...

- Omuricu? Dawno nie jadłem! Zrób - poprosił go zaraz entuzjastycznie.

Naoki wreszcie doczekał się tego 28 grudnia. Wstał tego dnia z wielkim uśmiechem na twarzy i sam zrobił im śniadanko, dopiero wówczas budząc swojego chłopaka.
- Smacznego - ucałował go delikatnie.

Mara_Jade pisze...

- Liścik i śniadanko - rzucił mu list do łóżka samemu się już obsługując. - Pycha - przyznał wesoło robiąc kanapki.

- Podrywał Aye z mojej klasy - Shuji miał łzy w oczach. Wtulił się lekko w Yujiego. - Tak bezczelnie...
- NIe podrywałem! - jęknął Kenta zza pleców Yujiego. - Pożyczałem jej notatki tylko...
- Ciekawe czemu!? - fuknął na niego Shuji. - Mogła poprosić kogoś innego!
- Przecież oni ją gnębią! - odsyknął Kenta. - Nie miała dużego wyboru, nie podrywałem jej. Ty jesteś moją panną.
- Nie jestem kobietą!

Mara_Jade pisze...

Ryu natomiast na moment przysnął odpoczywając. Wziął sobie do serca zalecenia lekarzy.

- Mnie też - zaśmiał się Naoki całując go raz po raz w zaspane oczęta. - A poza mną dostajesz... zapiekanki, bo mieliśmy trochę starego chleba. W jajku i z serkiem. Nic wykwintnego... ale miałem ochotę.

Mara_Jade pisze...

- Masz dobrego przyjaciela - zapewnił go Tomo całując go na dzień dobry i dobierając się do ciepłego dania.

- Dziękuję Yuji, jak zwykle jestem twoim dłużnikiem - Kenta go przytulił jeszcze na moment, kiedy Shuji zrezygnowany wyszedł psiocząc pod nosem. - Jak zwykle wybacz za... no wiesz... - zarumienił się trochę i usiadł w ławce obok nich. - Oi, Kazu wpadniesz dziś na trening?
- Ten nasz? Po godzinach? Jasne - uśmiechnął się chłopak.
- Świetnie, to widzimy się tam gdzie zwykle o 20.30 - ucieszył się Kenta. - Yuji możesz przyjśc popatrzeć - zaoferował się jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Mhm pachnie świetnie - Ryu jeszcze nie otworzył oczu a już go komplementował, w końcu przeciągając się i przesiadając na wózek. - Pójdziemy dziś na zakupy? Uzupełnimy lodówkę - zaproponował chcąc z nim gdzieś pójść. Porobić coś co robiły normalne rodzinki.

- Oj tam... chciałem żebyś mógł sobie chwilę dłużej pospać - ucałował go znowu. - Dobrze, umrę od czekania... ale dobrze - zgodził się śmiejąc pod nosem. - Tylko uważaj tam na siebie - poprosił jeszcze.

Mara_Jade pisze...

- Uhm ale mimo to cię szanuje i jest dobrym przyjacielem. To ważne - uśmiechnął się lekko. - Ano... zadzwonię do Kanekiego, może jak bedziemy na wyspie - zaproponował.

- Taki specjalny dla Kazu - odparł szczerze Kenta. - Cwiczymy narzucanie prawą ręką. Wychodzi coraz lepiej - oznajmił spokojnie. - On narzuca, ja łapię.
- Oj tam, to nic takiego... po prostu nie chcę w połowie meczu zejść na ławkę bo boli - odparł Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Dziiękuję, na pewno będzie smaczne - zapewnił go z delikatnym uśmiechem.

- Wytrzymam - zapewnił go wesoło. - A o której będziesz wracal? Bo może zabiorę się z tobą... wiesz uhm mój brat przyjeżdża na chwilę - przyznał szczerze. - Zjemy coś lekkiego w mieście.

Mara_Jade pisze...

Tomo nie mógł powstrzymać się od śmiechu, kiedy to usłyszał.
- A nie tak dawno klnąłeś że w ogóle dzwoni - zachichotał. - Zmieniasz się misiu, z każdym dniem.

- A to już wina twojego faceta - odparł szcze Kenta. - Ja jestem dostępny wcześniej...
- ...a ja pracuję, dlatego po pracy - odparł Kazuo.

Mara_Jade pisze...

- Ne Jun-chan? Co dodałeś do niego? - zainteresował się jedząc ze smakiem potrawę. - Smakuje tak fajnie, domowo. Ja robię gorszy - zauważył.

- Ach ok, no to pojadę autem i sam wrócę - wywnioskował z jego słów.

Mara_Jade pisze...

- No to zadzwoń go zapytać co słychać - zaśmiał się szczerze Tomo całując go w policzek i siadając w fotelu z pełnym talerzem pyszności.

- Nie, twój kochany braciszek trenuje z nami... udaje pałkarza - roześmiał się Kazuo.
- Jak trafi to Kazu się wkurza... bo jak to tak... taki amator - Kenta pokazał mu język.

Mara_Jade pisze...

- Un może tak... ale jest przepyszne. Naprawdę - zapewnił go uśmiechając się szeroko.

- Postaram się - wyszczerzył się do niego.

Mara_Jade pisze...

- Boli, ale jest całkiem nieźle. Mogę się ruszać - zapewnił go wesoło. - Nie przeszkadza za mocno - dodał z uśmiechem.

- Ach, no więc jedziemy na cały tydzień do miejsca które wybierzesz. To jest nasz budget - pokazał mu notatki. - Cała klasa zdecydowała, że jedziemy tam gdzie chcesz.

Mara_Jade pisze...

- I wyszło na dwieście procent - zachichotał chłopak, zostawiając trochę na talerzu bo nie był w stanie tyle zjeść. - Skończę na kolację, dobrze? - upewnił się że nie będzie źle.

- Miłej pracy - Naoki mu pokiwał a potem pozmywał wszystko, wyszedł z psiakami i pojechał na spotkanie z bratem. Wrócił koło 16 i jeszcze chwilkę sobie poczytał.

Mara_Jade pisze...

Ren odebrał dopiero po 4 sygnale.
- Co się stało braciszku? - zapytał nieco zaskoczony, ziewając jeszcze i przecierając lekko oczy.

- To już wina Shujiego. Przekonał wszystkich, że skoro ciebie nie było tak długo to fajnie by było gdybyś mógł zadecydować gdzie pojedziemy - odparł swobodnie Kenta.
- Jedźmy do Tokio - zaproponował zaraz Kazuo. - Jeszcze tam nie byliśmy. Dużo można zobaczyć, odwiedzić uniwersytety na które co po niektórzy chcą iść - wzruszył ramionami. - Albo gdzieś w spokojniejsze miejsce może...

Mara_Jade pisze...

- Ok - Ryu oblizał lekko wargi, po czym odłożył jedzonko i odetchnął głęboko. - Przed wyjazdem chciałbym jeszcze z Chrisem porozmawiać - dodał zaraz. - Uhm tak tylko trochę...

Naoki był nieco zaskoczony tym, że Hiroki dzwoni do drzwi ale mimo to otworzył z lekkim uśmiechem, który zaraz mu zamarł.
- Uhm... coś się stało? Hiroki... uhm on żyje? - zapytał zaraz, czując jak serce mocno mu wali.

Mara_Jade pisze...

- Acha... super - Ren wywrócił oczyma. - U mnie dobrze, dzięki że dzwonisz - westchnął w końcu dźwigając swoje cztery ścierpłe litery z krzesła i podchodząc do okna. - Układa nam się w miarę ok, moje małe właśnie leży w szpitalu, bo pracując nad mangą przestało o siebie dbać.

- Postaram się - odparł po raz kolejny i już do znudzenia Kazuo. - Przecież ci to obiecałem - wywrócił oczyma.
- Pojedzie, na pewno - odparł wesoło Kenta. - No to reszta ustaleń... możemy w czwórkę to dziś zrobić. Po naszym treningu - zaproponował.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - Ryu ucałował go mocno i przytulił się do niego w przypływie chwili. - Bardzo cię kocham wiesz?

Odetchnął z wyraźną ulgą, wyciągając ręce do przodu by mogli go skuć.
- Niech mnie już tak nie straszy - uśmiechnął się lekko.

Mara_Jade pisze...

- Tak wiem, ale nie zawsze mogę. Nie mieszkamy razem, no i ech ja też miałem dość ciężki zmianowo okres ostatnio, plus ten wypad do Yukan - zauważył spokojnie. - Nie miałem jak go przypilnować i mi się odwodnił. Stracił przytomność, ale wszystko będzie dobrze. Nic mu nie zagraża - dodał jeszcze.

- Może zawsze tacy byli tylko ty się murem od nich izolowałeś? - zaproponował nieśmiało Kenta.

Mara_Jade pisze...

- Naprawdę? - Ryu zarumienił się odrobinę. - Ale to nic wielkiego... ja po prostu lubię to robić - przyznał szczerze. - I lubię widzieć uśmiech na twarzy innych, kiedy oglądają moje zdjęcia...

- Po prostu... - Naoki zmieszał się trochę zamykając dom i dając się poprowadzić do radiowozu. - Przyjechaliście całą trójką... więc przeszło mi przez myśl, że chcecie mnie poinformować o nieszczęściu - burknął.

Mara_Jade pisze...

- No tak, bo przecież z Mary było źle i nasz kochany brat mnie ściągnął - przypomniał z delikatnym uśmiechem.

- Ale już ci nie dokuczają. Ludzie potrafią się zmienić Yuji - odparł wesoło Kenta. - Spójrz na Kazu i od razu wszystko stanie się jasne.
- Wcale się nie zmieniłem - obruszył się Kazuo wyglądając przez okno.

Mara_Jade pisze...

- Un kiedyś zrobię ci taką sesję z prawdziwego zdarzenia - obiecał mu zaraz.

- Uhm za co? - zapytał go zaraz Naoki nie mogąc się powstrzymać od wielkiego uśmiechu. Zaraz schował twarz w dłoniach śmiejąc się cicho. - Baka Hiro-chan...

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem... ale nie umiem jeszcze dobrze ustawiać ludzi - przyznał szczerze.

- Mhm... no dobra, nie dopytuję panie władzo - zażartował. - Jakoś tak...

Mara_Jade pisze...

- No tak, ale wiesz... chciałbym ci kiedyś zrobić taką profesjonalną. Już po ćwiczeniach - wyjaśnił wesoło.

- Dziękuję... - Naoki zarumienił się nieco widząc to wszystko. Nie sądził, że Hiroki zrobi coś takiego. Wciąż jednak miał skute dłonie, więc nie bardzo miał jak operować. Kiedy zobaczył Hirokiego zaraz do niego podszedł wtulając się w niego mocno. - Jesteś kochany - szepnął mu do ucha.

Mara_Jade pisze...

- Wiem, wiem, ale wolę słabszych modeli do prób - puścił do niego oczko wesoło się śmiejąc.

Naoki uśmiechnął się do niego szeroko, teraz już cały czas przy nim będąc. Pokroił tort i wznieśli toast wesoło gawędząc. Hiroki dostał kuksańca w bok za zamartwianie Naokiego.
- Myślałem że umarłeś i przyjechali mnie poinformować - wyjaśnił całkiem czerwony na twarzy.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze, Jun-chan - Ryu znów go ucałował, a potem już usiadł na wózku. - Ubiorę się ciepło i możemy iść na spacer i na zakupy - zaproponował z uśmiechem.

- Jest pyszny - zapewnił go Naoki. - Serio, rozpływa się w ustach... podziękuj jej - poprosił wesoło, szczęśliwy z takich urodzin. Miał wrażenie, że zdobywa nowych przyjaciół.

Mara_Jade pisze...

Ryu szybko był gotowy. Tym razem postawił na kocyk, co by za szybko nie zmarzł.
- Ne Jun-chan, kupimy coś słodkiego? Mam wielką ochotę.

- Dziękuję, to najlepszy prezent na świecie - zaśmiał się chłopak, obejmując mocno Hirokiego i muskając jego usta swoimi.

Mara_Jade pisze...

- Już się umówiłem. Za dwa dni do nas przyjdzie - odparł wesoło chłopak. - Smsa mu wysłałem z prośbą i podał termin.

- I zebrałem. Nawet dobrze chodzę już - dodał zadowolony z samego siebie. - To najlepszy prezent na jaki mogłeś wpaść - ucałował go namiętnie.

Mara_Jade pisze...

- Dobrze - uśmiechnął się do niego. - Po prostu tego potrzebuję - wyjaśnił jeszcze oddychając wreszcie świeżym powietrzem.

Naoki oblizał nerwowo wargi nie do końca wiedząc czego może się spodziewać, kiedy to został zakuty w kajdanki i wrzucony do małej celi. Uśmiechnął się jednak delikatnie bo już czuł że to będzie niezapomniany dzień.

Mara_Jade pisze...

- Ok - Ryu skinął lekko głową i uśmiechnął się przy tym. - Lubię przebywać na dworze, wiesz?

- Jestem - chłopak uśmiechnął się do niego zawadiacko. - Kanapa może być drugim rzutem - ucałował go mocno.

Mara_Jade pisze...

- Kupimy dziś czekoladę - zapewnił go wesoło, jednocześnie ciesząc się jak dziecko. - Dawno jej nie jadłem.

Naoki jęknął z przyjemności niemal od razu reagując na jego pieszczoty.
- Mhm panie władzo, jakiż pan gorący - wyszeptał mu do ucha przygryzając je lekko.

Mara_Jade pisze...

- DO picia jestem monotonny - roześmiał się serdecznie. - Mój ulubiony sok pomarańczowy... nic nie potrafi go przebić - wyszczerzył się do niego.

Naoki udał, że pociąga noskiem, a potem już skupił się na jego ruchach. Został nieco zaskoczony kiedy Hiroto obrócił go przodem do ściany i kazał oprzeć się o nią. Oblizał lekko wargi całkiem już nakręcony

Mara_Jade pisze...

- Oczywiście, do czegoś się wreszcie przydam - oznajmił wesoło kiedy ruszyli w stronę regałów. - I czekoladę - przypomniał mu niemalże maniakalnie.

Naoki skinął głową.
- Dziękuję - uśmiechnął się do niego po czym jęknął cicho, czując w sobie trzy palce mężczyzny. Czuł, że zdążył już urosnąć i jest nieźle podniecony. Chciał więcej i mocniej. Najlepiej od razu.

Mara_Jade pisze...

- Taką dużą - Ryu wybrał największą czekoladę w sklepie, bo uznał że i Kei i Koki też będą chcieli zjeść jej kawałek. - I ciasteczka twojego wyboru - zdecydował zaraz z uśmiechem. - A potem jeszcze coś na obiad jutrzejszy... może zrobię sajgonki? - zaproponował.

Naoki oparł czoło na swoich dłoniach oddychając mocno i gwałtownie. Jego ruchy przyprawiały go o dreszcze przechodzące go przez całe ciało. Czuł się lepiej niż w niebie.

Mara_Jade pisze...

- No to ustalone. Idziemy po składniki na sajgonki - ucieszył się, że będzie mógł trochę pogotować. - I owoce - dodał zaraz.

- Ja ciebie też, najmocniej na świecie - wysapał Naoki, po czym doszedł wraz z Hirokim. Udało mu się wstrzymać na tyle by szczytowali razem. Był szczęśliwy.

Mara_Jade pisze...

- Skąd - Ryu pokręcił przecząco głową. - Jest okay. Jak będzie ciężko to się poskarżę - obiecał mu.

Naoki pokręcił przecząco głową, wtulając się w niego z całych swoich sił.
- Druga runda na kanapie - ucałował go lekko.

Mara_Jade pisze...

- Potrzebujemy płatków ryżowych i czegoś na nadzienie. Jakie nadzienie preferujesz? Jutro robię obiad dla ciebie - uśmiechnął się.

- Bardzo bardzo mi się podobało i nadal podoba! - wyszczerzył się do niego Naoki. - Jesteś taki gorący.

Mara_Jade pisze...

- Zrobię jakie tylko chcesz - zapewnił go chłopak, biorąc składniki. - Jeszcze tylko pieczywko, przyprawy i mamy wszystko.

- O ja cię... ale tu się pozmieniało - zauważył z podziwem. Kanapa była już rozłożona, a na stołach paliły się świece. - Wow... kocham cię wiesz?

Mara_Jade pisze...

Ryu pierwszy wyciągnął portfel i roześmiał się serdecznie widząc minę Juna.
- Dzisiaj ja płacę - wyszczerzył się do niego. - - Ale ty wkładasz do siatki.

- Jest idealnie. Nigdy mi się nie śniło o takich urodzinach. To moje najlepsze urodziny ever - wyszczerzył się do niego, gładząc jego idealnie wyrzeźbiony brzuszek.

Mara_Jade pisze...

[o matko... szczerze współczuję i z polskim nie pomogę xD sama zawsze miałam problem z przydawkami i innymi srawkami xD Wiem tylko gdzie jest podmiot i orzeczenie :P]

Ryu grzecznie zapłacił a potem jednak pomógł jeszcze Junowi wszystko popakować.
- Teraz spacerkiem do domu? - zapytał go spokojnie.

Naoki uśmiechnął się lekko, czując te delikatne pieszczoty. Po nieco ostrzejszym seksie w celi, teraz zdecydowanie preferował te delikatne ruchy mężczyzny.

«Najstarsze ‹Starsze   1401 – 1600 z 4706   Nowsze› Najnowsze»