Takano uśmiechnął się łobuzersko kiedy poleciała szybsza piosenka. -do takiej muzyki chyba lepiej ci idzie tańczenie.-zauważył wesoło.
-nie staniesz się nim. Nigdy.-powiedział pewny tego co mówi.-akademia policyjna brzmi fajnie. Przynajmniej możeszsspróbować...najwyżej zrezygnujesz I weźmiesz plan B...
Takano uśmiechnął się zadowolony. Przysunal go bliżej siebie i położył dłonie na jego pośladkach. -mmm...tylko bardziej mnie podniecasz.-szepnął mu na uszko które potem polizał.
-Kazu? Będę czekał w bibliotece.-powiedział bo przecież tak się wcześniej umówili. Ostrożnie wyjechał z klasy iruszył w stronę biblioteki.
-ufa ale bardzo się boi...-powiedział patrząc w stronę łazienki.-i czuje się niepewnie. Z resztą sam widziałeś. I wiem ze on chce się już tego pozbyć ale boi się za szybko bo wtedy idziemy do tylu.
-ciesze się ze ci smakuje.-uśmiechnął sie jedząc swoją porcje.-jesli będziesz chciał to ci zrobię.
-oczywiście ze tak. Jesteś seksowny. To oczywiste ze mnie podniecasz.-powiedział ściskając jego pośladki. Starał się dotrzymać mu kroku również się o niego ocierajac.
Yuji skinął głową i zerknął do podręcznika. Otworzył swój zeszyt. -ale mam już te notatki.-zauważył pamiętając ze juz robił te zdania.
-na coś konkretnego masz smaka czy tak po prostu?-spytał calując go namiętnie.-dzisiaj mogę pospelniac twoje zachcianki.-wyszeptał mu do ucha.-możmy użyć paru zabawek.
-jesteś. Dla mnie jesteś.-przytulił go do siebie.-dla mnie tak się starałes. Jesteś kochany.-uśmiechnął sie słodko.-dzięki tobie jestem trochę do przodu z materiałem.
-Ryu tez tak miał przez jakis czas. Wiem ze to upierdliwe ale mija. Musisz go po prostu zapewniać dużo nie jest ok.-uśmiechnął sie lekko.-dacie sobie rady.
-od czasu do czasu? No co za wredny.-pocałował go w policzek I wrócił do jedzenia.
-ale ja się martwilem mimo wszystko. Słyszałem huk.-powiedział ogadajac go szybko.-i widzę że się zraniles...opatrze ci to.-powiedział szczerze zmartwiony.-ech...musisz a siebje uważać...-pogłaskał go po włosach.
Hiroki wywrocil oczyma. -dobra dobra wredoto. Niech Ci tak będzie.
-wiem wiem ze lubisz. Postaram się mój niegrzeczny.-dal mu lekkiego klapsa i ruszył w stronę łóżka na którym położył chłopaka. Zdjął z niego koszulkę i zaczął całować go po torsie.
-um...no dobrze.-uśmiechnął sie i usiadł prosto.-jesteś kochany ze tak o mnie myślałeś. Ale jak udało ci się załatwić ze będę mógł pisać egzaminy?
-dzisiaj się trochę pobawimy.-Oblizal usta kiedy dotarł do jego sutkow. Włączył przygotowany wcześniej mały wibratorek i przyłożył do jego jednego sutka a drugi zaczął ssać.
-a...-Yuji zaniemowil patrząc na niego zaskoczony.-ty...n prawdę dla mnie tak się starałes.. wiem jak tego nie lubisz...mieć dobrych ocen I w ogóle. Dziękuje...jesteś moim ideałem...
-dzisiaj jeszcze nic specjalnego nie zrobiłem. Poczekaj z tymi komplementami i oceną.-zaśmiał się siadając prosto. Oblizał usta zerkając w stronę wybrzuszenia w spodniach chłopaka. Nie wspominał o tym że sam też zaczął się podniecać. Zdjął z siebie koszulkę a potem zabrał się za rozbieranie chłopaka. Szybko uporał się z paskiem więc już po chwili zdejmował z niego spodnie i bieliznę.
Yuji zaśmiał się wesoło. -roger.-uniósł kciuk w górę.-Ale na prawdę ci dziękuję Kazuo. Jesteś wspaniałym chłopakiem i na prawdę...na prawdę cię kocham. Zrobiłeś dla mnie dużo i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się odwdzięczyć.
Jun przez całą noc nie wykonał żadnego ruchu. Spał cały czas tak jak zasnął. Obudził się dość wcześnie i delikatnie wyszedł z łóżka. Ubrał dres i wyszedł na balkon.
-obejrzymy na sylwestra.-wywrócił oczyma.-na prawdę chyba będzie lepiej jeśli zostaniemy. Przecież nadal masz problem z chodzeniem.
-hej kochanie.-powiedział cicho.-Keii i Koki jeszcze śpią.-dodał biorąc łyk kawy i odkładając gazetę.-o której zasnąłeś?
-będę. Przy tobie na pewno będę.-powiedział wtulając się w niego. Nie wiedział jak wyrazić to jak bardzo był mu wdzięczny zwłaszcza kiedy zdawał sobie sprawę że chłopakowi musiało być cieżko.-ale nikt cię nie męczy z powodu tego wyniku, co?
-mhmmm...-zdjął z siebie spodnie i wrócił do zajmowania się chłopakiem.-dzisiaj wypróbujemy jeszcze jeden prezent od Marca.-powiedział pokazując mu dwa wibratorki na penisy połączone kabelkiem tak żeby wibrowały jednakowo.-ale to za chwilę...-dodał i wziął jego męskość w usta. Wsunął w niego jeden palec żeby trochę go przygotować.
-ech...dobra dobra. Idziemy.-wywrócił oczyma i zaczął ubierać buty.-Gdzie konkretnie chcesz iść?
Takano nie przygotowywał go długo. Wyjął palce i odsunął się na chwile żeby zdjąć swoje spodnie i bokserki. Nałożył na swojego penisa wibrator i to samo zrobił partnerowi. Włączył je kiedy zaczął w niego wchodzić i od razu poczuł ogromną przyjemność.
-trochę? Jesteś strasznym uparciuchem.-wywrócił oczyma i wyszedł z mieszkania które zamknął na klucz. Zaczął schodzić po schodach.
-mhm...wiem skarbie. Wszystko spokojnie i po kolei. Musisz pamiętać że najważniejsze żebyś znów nie trafił do szpitala. Cieszę się że powoli odzyskujesz siły ale nadal powoli wracaj do rzeczy takich jak szkoła i praca, ok?
-Niespodzianka kochanie, przecież już ci to mówiłem. Nie będę nic zdradzał.-wywrócił oczyma.
Takano uśmiechnął się w odpowiedzi. On też czuł ogromną przyjemność, było mu tak dobrze że nie chciał tego szybko kończyć i czuł że tego wieczoru obaj dojdą kilka razy. Wiedział że wibrator na jego penisie dodatkowo stymuluje chłopaka. Chciał dać partnerowi jak najwięcej przyjemności więc poruszał się w nim sprawie a dłonią zaczął masować jego męskość. Oddech mu znacznie przyspieszył.
-Kazu? Ale przecież tutaj mogą nas zauważyć i będzie widać że się nie uczymy...-powiedział patrząc na niego.-nie chciał mieć kłopotów zaraz po powrocie na zajęcia.
Takano doszedł chwilę po nim, zdecydowanie wcześniej niż zazwyczaj co go zaskoczyło. Na chwilę się zatrzymał i nachylił się żeby go pocałować. Czuł że znów rośnie wewnątrz chłopaka. -kocham cię skarbie. Nie chce jeszcze kończyć.-wyszeptał znów go całując.-powiedz kiedy będziesz miał dość, ok?
-um dobrze...już nie będę...-oparł się o niego delikatnie.-Kazu? Jak już odzyskam czucie w nogach i będę chodził...to pójdziemy na randke?
Takano szybkim ruchem wyłączył wibratorki i wyszedł z niego. Ten szybki ruch sprawił że doszedł po raz ostatni lekko się przez to rumieniąc. Ułożył Tomo na poduszkach i pogłaskał po włosach -szszsz...przepraszam...-usiadł prostu i zaczął z nich zdejmować wibratorki.-dosłownie wszystko jest w naszej spermie...-zaśmiał się pod nosem bo już nawno nie narobili takiego bałaganu.
-serio!?-ucieszył się i przytulił do niego.-um...a wiadomo coś na temat wycieczki na koniec szkoły? Zawsze jest jakaś kilkudniowa.
-była.-zgodził się dopiero uspokajając swój oddech.-Marc dobrze wiedział co nam dać. Te małe zabaweczki to od dzisiaj moje ulubione zabawki seksualne.-stwierdził wycierając je i chowając do opakowania.
-um...to będę musiał sie dopytać. Zawsze jest dla całego roku, prawda? Shuji coś powinien wiedzieć..i Kenta jest w naszej klasie...
-a mój kochany zmęczony...-powiedział głaszcząc go po włoskach.-więc co powiesz na relaksującą kąpiel? Przygotuję nam coś idealnego.-powiedział odgarniając mu włosy z twarzy.-umyjemy się brudasku, potem tutaj posprzątam.
-mhm...będziesz jechał?-spytał głaszcząc go po włosach.-ja też się cieszę. W szpitalu było strasznie nudno, wiesz?
-ale dzisiaj chyba najbardziej nabrudziliśmy.-powiedział wstając i biorąc go na ręce.-no i zazwyczaj ja sprzątam bo ty albo padasz albo za bardzo boli cię ten twój seksowny tyłeczek.
-mhm...a że to będzie kilkudniowa wycieczka to chyba nie chcesz żebym wylądował z kimś innym w pokoju, prawda?-zerknął na niego uśmiechając się słodko.
-więc po prostu daj mi po nas posprzątać. W końcu zawsze to robię...-pocałował go i połozył go z powrotem na łóżko.-Ja też cię kocham. Przygotuję kąpiel i po ciebie przyjdę.-powiedział i wyszedł z sypialni. Ucieszył się że mają całkiem sporą wannę więc przygotował gorącą kąpiel z dużą ilością piany. Po krótkiej chwili wrócił po chłopaka.
-Shuji chce być tylko z Kentą...no wiesz...-powiedział bawiąc się trochę jego włosami.-dopytam go jeszcze o te wycieczkę.
-mhm rozumiem. Ale nie wiem czemu się tak słodko rumienisz. Zawsze mnie prosiłeś o nowe tomy jak leżałeś w szpitalu.-przypomniał mu uśmiechając się lekko.
-Cieszę się że tak czujesz.-pokołysał go trochę w ramionach.-nie jest ci zimno ani nic?
-tak bardzo że przerwałem w trakcie kiedy mnie o to poprosiłeś i doszedłem wychodząc z ciebie.-odpowiedział żartem śmiejąc się cicho. Zaraz jednak przytulił go mocno do siebie.-A tak poważnie...bardzo cię kocham. Najbardziej jak tylko można...nie da się opisać jak mocno cię kocham i jak bardzo się cieszę że jesteś teraz moim wspaniałym mężem i spędzimy razem resztę życia.
-chcesz im psuć zabawę?-spytał dalej bawiac się jego włosami.-no...i...ja nie jestem aspołeczny...tylko...-odwrócił wzrok.-baka...dobrze więc o co mi chodzi...
-jak mógłbym nie przerwać?-spytał tuląc go do siebie.-aż tak? Tomo...mogłeś mi powiedzieć wcześniej zanim zakręciło ci się w głowie. Głuptasie...-pstryknął go w nosek.-następnym razem masz mówić wcześniej. Żebym miał czas na reakcje.
-A potem Shuji by był na mnie zły i by mi to wypominał.-wywrócił oczyma.-i byłoby mi smutno jakbyś nie jechał. Że Shuji jest ze swoim chłopakiem i dobrze się razem bawią...a ja nie jestem z tobą i raczej średnio się bawię. Może i jestem nieśmiały ale...no wiesz...
-niegdy ich nie czytałem.-wzruszył ramionami.-ok to ja tu na ciebie poczekam.-zdecydował siadając wygodniej.
-ok...stań przy samochodzie a ja je odpalę.-powiedział wyciągając je z bagażnika. odszedł kawałek dalej i odpalił fajerwerki po czym wrócił do chłopaka żeby mogli na nie razem popatrzeć.
-na pewno czujesz najpierw lekkie zmęczenie...przecież nie miałeś od razu zawrotów głowy...-powiedział przytulając go mocno do siebie.-przepraszam...na prawdę dzisiaj poszalałem i trochę mnie poniosło...
-mou...postaraj się. Proszę...-powiedział robiąc proszącą minkę kota ze Shrecka.-Plosie...
-powiesimy sobie potem te zdjęcia.-zdecydował zaraz. Do trzech zdjęć robił z chłopakiem głupie miny dobrze się przy tym bawiąc a na ostatnim zdecydował się pocałować go namiętnie.
-wesołych. Na nowy rok puścimy więcej.-obiecał mu szybko i objął go ramieniem.
-i widzisz? Mówiłem że na pewno czułeś wcześniej. Mi też się podobało dlatego mówiłem że będziemy się tak bawić wcześniej...ale nie do tego stopnia że kręci ci się w głowie. Było przyjemnie...i to bardzo. Ale nie chce żebyś stracił przytomność. Mów kiedy czujesz że powoli się męczysz. W tedy możemy spokojnie skończyć...-ucałował go.-ja ciebie też kocham.
Yuji skinął głową. -ale na pewno masz się postarać.-powiedział celując w niego palcem.-nie chce żeby tylko mój brat się dobrze bawił.
-rozumiem cię. Mi też było na prawdę przyjemnie i nie chciałem szybko kończyć.-przytulił go mocno.-widzisz? Zawsze mi tak padasz. Ja posprzątam.-ucałował go i zaczął się myć żeby wcześniej wyjść i posprzątać tak żeby spali w czystej pościeli.
Yuji odruchowo odepchnął od siebie dziewczynę. Jego ciało samo zareagowało. Nie mógł słuchać jak wszyscy obrażają Kazuo. Jakie mieli do tego prawo? Zacisnął mocno dłonie w pieści. W ogóle go nie znali. I to Kazuo odwiedzał go w szpitalu nie oni. To Kazuo przynosił mu notatki nie oni. To Kazuo załatwił mu pisanie egzaminów kiedy go nie było, nie oni. -Przestańcie.-powiedział trochę ostrzej i głośniej niż zamierzał. Emocje w nim buzowały.-W ogóle go nie znacie więc jak możecie mówić takie rzeczy? Kazuo nie ściągał...i przynosił mi notatki, które robił na zajęciach. Uczyłem się z nich i były na prawdę dobre. On...nie ściągał.
-mhm...na prawe wesołe. Podobają mi się.-ucałował go w policzek.-już dawno nie robiliśmy sobie wspólnych zdjęć.-uśmiechnął się szczerze szczęśliwy.-ja ciebie też kocham.
-nie mogę obiecać że będzie takich więcej...ale od czasu do czasu na pewno takie będą.-zerknął na niego z uśmiechem a potem już skupił się na drodze.
-następnym razem mi pomożesz jak będziesz miał siły.-puścił do niego oczko i wyszedł z wanny.-posiedź sobie jeszcze trochę. Ja posprzątam to po ciebie przyjdę.-powiedział kiedy się wycierał.
-W ogóle go nie znasz więc skończ.-powiedział patrząc na dziewczynę dość chłodno. Lata udawania brata sprawiły że kiedy jest zły może być całkiem niemiły i oschły.-I od kiedy jesteśmy na tyle blisko żebyś mogła mnie tak swobodnie dotykać?-dodał a po słowach Kazuo oblał się rumieńcem. Bez słowa odjechał w jego stronę.
-ok.-zgodził sie. Patrzył mu cały czas przez ramie czasem zerkając na jego twarz. Uwielbiał oglądać Ryu jest był taki pełen pasji. To na prawdę sprawiało mu radość.
-dziękuję skarbie.-oddał pocałunek.-oj...dwa to i tak dużo...-powiedział bo on sam długo myślał co mu kupić i w końcu wymyślił jeden prezent. Podał mu pudełko w którym była bransoletka z wygrawerowanymi ich imionami.-obiecuję że ten na urodziny będzie lepszy...
Takano wyszedł z łazienki owijając się szlafrokiem. Poszedł do sypialni i westchnął widząc jak nabałaganili. Wcześniej poprosił Ruiego żeby załatwił im dodatkową pościel tak w razie czego. Pochował zabawki do torby a potem zabrał sie za zmienianie pościeli. Wziął chusteczki i powycierał ich spermę z łóżka i podłogi tam gdzie przypadkiem skapnęła kiedy niósł chłopaka. -ok kochanie, już.-uśmiechnął się wchodząc do łazienki kiedy skończył.
-Nie ma za co...nie podoba mi się że tak kłamali i cię obrażali. Nie zrobiłeś nic złego.-mruknął niezadowolony.
-chodź, chodź...-Takano wziął go na ręce.-Mam nadzieję że będziesz w stanie iść jutro na małe zwiedzanie.-powiedział idąc z nim do sypialni. Położył go do łóżka i ułożył się obok niego.
-nie. To nie jest normalna reakcja zwłaszcza że już udowodniłeś że nie mogłeś ściągać. Są zazdrośni i tyle. Mieli nadzieję że skoro mnie nie ma to będą wyżej w rankingu ale pokrzyżowałeś ich plany.
-dobranoc skarbie.-ucałował go w czółko i zasnął. Nigdy by się nie przyznał ale też był zmęczony dlatego sen przyszedł do niego jak tylko zamknął oczy.
-um...wcale nie...-mruknął rumieniąc się lekko.-po prostu nie podobało mi się jak się zachowywali...nawet to co zrobili w stosunku do mnie. Nigdy nie byliśmy ze sobą blisko więc...nie podobało mi się że na mnie siadali albo mnie dotykali.
Takano obudził brak partnera w łóżku. Jego misiu zniknął więc otworzył zaspane oczy. -co jest?-spytał widząc chłopaka stojącego kawałek dalej.
-aaaaa-Yuji zakrył głowę rękoma.-hej hej...ja nie bardzo mam wybór, sam się za mną schował. Pogadajmy, ne? O co poszło?-powiedział ciągnąc brata na kolana.
-więc omurice.-wstał i poszedł do kuchni żeby zrobić dla nich obiad.
-dostałem ciebie na śniadanie?-spytał trochę zaspany obejmując go ramionami. Zaraz jednak wyłączył dzwoniący budzik.-co pysznego zrobiłeś?-usiadł w końcu i wstał z łóżka.
-No proszę...-zaśmiał się czytając liścik.-nie powiem żeby się mylił...ale nie będę mu o tym mówił.-powiedział wstając z łóżka żeby zobaczyć co tego pysznego dostali.
-dość!-fuknął Shuji mając po dziurki w nosie tej bezsensowniej kłótni.-czasem jesteście na prawde okropni. To nie pierwszy raz kiedy się kłócicie o takie głupoty. Matko Shuji...na prawdę myślisz że Kenta podrywałby kogoś innego skoro ma ciebie?-spytał wywracając oczyma.-i czy on ci kiedykolwiek robił awanturę kiedy ukrywałeś ich związek i dawałeś się podrywać innym dziewczynom? Oczywiście że nie. Więc bez przesady...on tylko pożyczył jej notatki. Nie pocałował jej ani nic.
Jun obudził go kiedy obiad był gotowy. Położył talerze na stole i pogłaskał chłopaka po włosach. -obiad gotowy. Wstawaj skarbie.
-to ja powinienem ci robić śniadanko.-zmierzwił mu włosy i wstał.-ok więc idziemy szamać a potem ja jadę do pracy. Jak wrócę to zaczniemy twoje urodzinki.
-mam.-zgodził się wesoło.-dał dodatkową pościel tak jak prosiłem i przyszłał nam niespodziankowe śniadanie.-uśmiechnął się.-Chociaż Ruiemu nadal ciężko jest przywyknąć do tego że ma przyjaciela geja.-wzruszył ramionami i zabrał sie za śniadanie.-a ciekawe jak tam Ren...czy nadal ma sprzeczki z Kanekim.
-Na prawdę nie rozumiem czemu się tak cięgle kłócicie.-wywrócił oczyma.-um chętnie...a co to za trening?
-tak. Myślę że teraz już coraz lepiej to znosi skoro pisze takie liściki.-zaśmiał się.-Możesz nawet dzisiaj. Ja może zadzwonie do Rena. Jest coś podejrzanie cichy.
-aaaa rozumiem. Trochę późno macie ten trening.-zauważył jeszcze.
-oj...klnąłem czy nie to i tak ciesze się jego szczęściem. A teraz jest po prostu podejrzanie cicho skoro dzwonił do mnie z każdą głupotą.-zauważył nalewając sobie herbaty.
-ah no tak.-zaśmiał się.-rozumiem. A mój kochany braciszek nie robi ci o to problemów? Ostatnio jest jakiś nadwrażliwy.
-jak zjemy to zadzwonię.-powiedział siadając obok niego.-a ty jak się czujesz? Boli cię jeszcze?-spytał biorąc łyk herbaty.
Yuji roześmiał sie wesoło. -serio?-potrzebował chwili żeby się uspokoić.-Kenta? Jako że mój chłopak nie uważał.-wywrócił oczyma.-możesz mi powiedzieć jak to będzie z tegoroczną wycieczką na zakończenie?
-na pewno?-spytał patrząc na niego uważnie.-ok. Jeśli tak mówisz to ok. Postaram się żebyśmy za dużo nie chodzili.-obiecał mu a kiedo skończył jeść wybrał numer do Rena.
-a...ale dlaczego to ja mam zdecydować?-spytał zaskoczony.-no i to jest wycieczka całego rocznika więc jedzie z nami jeszcze klasa Shujiego, prawda? Więc dlaczego to ja mam decydować?
-jesteś podejrzenie cichy nie dzwoniąc więc postanowiłem sprawdzić jak się masz.-odpowiedział wesoło.
-głupi...jak mógł mnie w coś takiego wkręcić.-burknął.-um...ale Tokio brzmi fajnie...będe mógł tam być i zwiedzać nawet na wózku.-zauważył z uśmiechem.-ale Kazu...na pewno musisz jechać. ne?
-aj to nie dobrze. Powinieneś trochę bardziej go z tym pilnować. Zajmij się tam nim dobrze doktorze.-uśmiechnął się.-Ale dobre wieści są takie że dobrze się wam układa. To mnie cieszy.
-no ale...to poiwnny zdecydować obie klasy a nie tylko ja.-mruknął cicho.-I na prawdę nie rozumiem tego że nagle wszyscy są dla mnie tacy mili.
-wiem. Ja ciebie też kocham.-przytulił go mocno do siebie.-i wiesz co? Dla prawdę lubię oglądać jak robisz zdjecia a potem obrabiasz je w programach. Jesteś wtedy pełen pasji...wtedy najbardziej mi się podobasz.
-Myślisz że ten dureń dałby sobie coś zrobić w swoje urodziny?-Yasu wywrócił oczyma skuwając go kajdankami.-uważał nawet niosąc kawę. Spokojna twoja rozczochrana.
-rozumiem...znam ten ból.-pokiwał głową chociaż wiedział że jego brat tego nie widzi.-masz racje wszystko będzie dobrze. W końcu zajmuje się nim najlepszy lekarz.-powiedział wesoło.-ale zaraz...byłeś w Yukan?
Yuji pokręcił przecząco głową. -sam wiesz co się działo jak um...wyszło że spotykam się z Kazu. Poza tym zawsze mi dokuczali...tamta trójka też.
-Lubisz i dlatego wyglądasz wtedy najlepiej. Pełen pasji i maksymalnie skupiony. uwielbiam cię wtedy...uwielbiam też patrzeć na twoje zdjęcia i ci pozować.
-Są twoje urodziny powinieneś myśleć o bardziej pozytywnych rzeczach. No i przyjechaliśmy całą trójką bo jesteś aresztowany.-powiedział siadajac obok chłopaka w radiowozie i dając reszcie prowadzić.
-aaaaa no tak.-pokiwał głową w spokoju.-No nic skoro wszystko gra a Kaneki wydobrzeje to dobrze. Oby szybko wrócił do zdrowia, trzymaj się bracie.
-Zmieniłeś. Jesteś teraz bardziej moim misiem.-szepnął mu na ucho.-um...ale chyba bardziej widać to po Yabu...w sensie...ja nadal nie czuję się przy nim pewnie ale wiem że teraz już tego nie robi.
-dlatego mówię że możesz na mnie ćwiczyć.-powiedział wesoło.-Przecież po to się ćwiczy, żeby się nauczyć.
Kiedy dojechali wyprowadzili go z samochodu i poprowadzili na komisariat. Tak jak zrobili kiedyś na ślub Yasu tak i teraz wyłączyli kamery a część pracowniczą przenieśli do sąsiadującego budynku. Złączyli stoły żeby mieć na czym postawić tort. -po torciku się zwijamy i zostawiamy was samych.-Yasu poklepał go po ramieniu.-najlepszego solenizancie.
-rozumiem. Ale najpierw zawsze możesz poćwiczyć.-ucałował go w policzek.
-wszystkiego najlepszego.-powiedział mierzwiąc mu włosy. Przytulił go do siebie i nachylił się do jego ucha.-dzisiaj będziesz moim małym więźniem więc pospełniam trochę twoje fantazje.-wyszeptał po czym się wyprostował.-Yasu daj kluczyki. Na razie mogę go rozkuć.-zaśmiał się do przyjaciela.
-a jaka to różnica kochanie?-wzruszył ramionami.-pamiętaj tylko że zawsze jestem do twoich dyspozycji.
-a to już nie moja wina że tak myślałeś.-mruknął Hiroki wywracając oczyma.-wszystkiego najlepszego.-zmierzwił mu jeszcze włoski. -tort piekła moja żonka więc mam nadzieję że smakuje.-odezwał się Yasu.
-idź. Ja się przebiorę po tobie.-powiedział zbierając naczynia.-najpierw pozmywam.-wyjaśnił z uśmiechem.
Hiroki zgodził się z nim skinieniem głowy. Posiedzieli tak wszyscy razem jeszcze dobrą godzinę. -no...więc zostawiamy cię tu z twoim prezentem od nas.-powiedział Yasu przyczepiając do głowy Hirokiego ogromną kokardę.-jest puściutko i kamery wyłączone. Have fun.-zmierzwił włosy Naokiemu.
-kupimy co będziesz chciał.-odpowiedział Jun i poszedł sie przebrać, potem ubrał buty i już po chwili zjeżdżali windą na dół.-do naszego wyjazdu został niecały tydzień więc szybko znajdź czas żeby umówić się z Chrisem jeśli chcesz z nim pogadać.
Wszyscy taktownie wyszli a Hiroki objął mocno chłopaka. -Prosiłeś żebyś zbierał siły na urodziny bo tak jak obiecałem spełniam dzisiaj twoje fantazje. To prezent ode mnie, mam nadzieję że ci się podoba.-powiedział całując go zaraz namiętnie.
-mhm...więc pójdę wtedy na spacer albo coś.-zdecydował wesoło i wyjechał z windy.-Żebyś mógł spokojnie porozmawiać. A jak skończycie to po prostu napiszesz mi smsa albo zadzwonisz.
-na pewno mogłem wpaść na coś lepszego...ale to z czasem.-powiedział oddając pocałunek.-na razie twoja mała erotyczna fantazja.-powiedział biorąc go na ręce i idąc w stronę małej celi stojącej w rogu.
-mhm...jest przyjemnie.-zgodził się.-ja też lubie...chociaż czasem wolę posiedzieć w domu.-dodał idąc spokojnie w stronę sklepu.
-Skoro tak...-Poluzował swój krawat i zbliżył się do chłopaka. Wsunął dłonie pod jego bluzkę. Wymacał jego sutki które zaczął wykręcać palcami w tym samym czasie całował namiętnie partnera.
-więc będzie sok.-zgodził się. Kupimy jeszcze jakieś ciasteczka.-zdecydował wchodząc już do sklepu. Położył koszyk na kolanach chłopaka.-dasz radę trzymać?
Hiroki ponownie klepnął go w pośladki. Nadal jednak robił to dość delikatnie nie chcąc zrobić mu krzywdy. Wsunął w niego jeden palec zaczynając nim poruszać. -troszkę cię przygotuję bo dawno tego nie robiliśmy.-szepnął mu do uszka które zaraz polizał.
-jeju Ryu...wiem I pamiętam.-zaśmiał się najpierw wkładając sok a potem idąc prosto do regałów ze słodyczami.
Kiedy mógł swobodnie poruszać palcami wyjął i zdjął swoje spodnie i bokserki. Zaczął powoli wchodziić w chłopaka. Poruszał się w nim rytmicznie a dłońmi piescil jego penisa od czasu do czasu ściskając tez jego jądra.
-ok wiec idziemy po składniki. Czego potrzebujemy szefie? Spytał na chwile się zatrzymując.
-o to mi chodziło skarbie. Druga na kanapie.-pocałował go namiętnie.-ale podobało ci się?-spytał bo chciał wiedzieć czy prezent by trafiony chociaż troche.
-ech...no dobrze.-wywrócił oczyma nie chcąc się z nim kłócić. Wyłożył ich zakupy na taśmę i odłożył koszyk. Dołożył dwie reklamówki.
-ciesze się że ci się podoba.-pocałował go namiętnie. potem zaczął schodzić pocałunkami niżej.
[robie głupie zadanie na gramatykę na zaliczenie semestru..;^; mamy zanalizować 4 zdania japońskie pod względem gramatycznym, przetłumaczyć je na polski i jeszcze jeden język (w moim przypadku ang pewnie...) i zrobić analizę porównawczą...a ja nawet polskiej gramy nie ogarniam XD Wiem że coś sie mówi tak a nie inaczej ale jakoś w dupie miałam jaka to część mowy XD]
[ja nawet tego nie wiem XD to jest totalnie bez sensu zwłaszcza że angielskiej gramatyki też nie ogarniam :P Jestem ugotowana]
Jun skinął głową z uśmiechem i szybko skończył wszystko pakować. Położył torby na kolanach chłopaka i wyprowadził wózek ze sklepu. -spokojnym spacerkiem.
Hiroki w międzyczasie kończył rozbierać siebie i chłopaka. Oblizał usta kiedy doszedł pocałunkami do krocza chłopaka. Zaczął lizać jego penisa, dłońmi masując jądra partnera. Od czasu do czasu ssał również główkę jego członka. Chciał mu dać jak najwięcej przyjemności w urodziny.
[no właśnie utknęłam na polskich XD na dodatek egzamin mam już 3...nie wiem jak ja to ogarnę...]
-Tylko uważaj żeby nie spadły.-poprosił i ucałował go w policzek.-nie jest ci zimno?
Hiroki zerknął na niego, na chwilę przerywając. -powiedz mi jeśli będziesz coś chciał. Dzisiaj masz okazję żebym pospełniał wszystkie twoje życzenia i fantazje.
[ne ne...przetłumaczysz mi te zdanka z polskiego na angielski? Nie wiem jak to powinno być poprawnie gramatycznie...;^;]
-jasne że zjemy.-ucałował go znów w policzek a potem zjechał do ich bloku.
Hiroki pracował sprawnie ustami i językiem. Wyczuwał już czułe punkty chłopaka więc doskonale wiedział co robić. Kiedy Naoki doszedł, połknął całą jego spermę i oblizał usta. -a teraz skoro twój tyłek trochę odpoczął pora na prawdziwą drugą rundę...bo już się podnieciłem.
[no tylko nie padnij śmiechem XD to są zdania z 5 lekcji więc są dość proste ale po prostu miały być jakieś z przynajmniej jednym orzeczeniem XD 1.Ile godzin około się uczysz? 2.Uczę się około pięć godzin. 3.Wieczorem na siłowni ćwiczę około godzinę. 4.Następnie czytam między innymi gazety i czasopisma do około 7 wieczorem. no...tyle funu XD]
-spokojnie będzie lepiej skarbie.-powiedział widząc jego minę. Poszedł zaraz wypakować zakupy i wrócił do salonu z czekoladą.
Zaczął się w nim poruszać najpierw spokojnie i rytmicznie. Odgarnął mu włosy z twarzy i zaraz zjechał dłońmi na jego tors żeby pobawić się jego sutkami.
[normalnie nie zadajemy takich pytań więc tak brzmią XD ale dziękuję ^^ a w japońskim jest na miedzy innymi konstrukcja XD a jutro ogarnę co jest czym...XD ano i tak tylko czyam te zdania i nie powinno tu być ing? Jako że zwyczaj czy cuś...tak jak w ostatnim?(albo pojebałam coś XD)]
-to dobrze skarbie. Cieszę się że już ci lepiej. Zrobiłem też herbatę więc możemy oglądać. Na co masz ochotę?
-cieszę się że ci się podobały.-powiedział tuląc go do siebie.-chciałem żeby dzisiaj było ci na prawdę przyjemnie.
-ech...nie lubię jak tak na mnie zwalasz...-westchnął.-więc puścimy marvela.-zdecydował włączając ironmana.
[dopiero był dym...dopiero co...]
Hiroki denerwował się kiedy nie mół dodzwonić się do chłopaka. Poinformował zespół że wróci na chwilę do domu żeby sprawdzić czy wszystko gra. Kiedy przeczytał kartkę usiadł ciężko na kanapie. Rozejrzał się po mieszkaniu. Nic mu nie pasowało, zwłąszcza niespokojnie zachowujące się psy. Zaklnął pod nosem i wrócił do miasta. -Yasu zgłaszam porwanie.-powiedział ciągnąc przyjaciela na stronę.-pomóż mi. Musimy go znaleźć. *** Szukali bez przerwy, sprawdzali kamery i mieli włączony kanał informacyjny. To ostatnie sprawiło że pojawił się w końcu jakiś trop. I to nie byle jaki, Naoki był podany im na tacy. Hiroki wcisnął nagrywanie i zaczął dokładniej przyglądać się ekranowi. -Może on faktycznie z tobą zerwał?-zaproponował jeden z ich drużyny. -żartujesz sobie?! On ledwo stoi...coś mu musieli zrobić.-powiedział chłodno.-Yasu szykuj samochód. Jedziemy do Tokyo. Poinformuj tokijską policję i wyślij im te nagranie jak Naoki jest porywany. To jedno które mamy ale nie widać numeru rejestracyjnego.-poprosił przyjaciela.
-oj no...to się musimy zacząć wymieniać. Następnym razem ty wybierasz.-powiedział obejmując go ramieniem.
-już jadę.-odpowiedział tylko Hiroki. Nie kłamał. Właśnie z Yasu siedział w samochodzie i byli w drodze do Tokio. Włączył od razu namierzanie telefonu w przenośnym sprzęcie.-graj na czas. Namierzamy cię.-dodał jeszcze zerkając na Yasu który prowadził.
-będziesz musiał coś wybrac. Nie ma oszukiwania.-powiedział pstrykając go w nosek.
-Kurwa...-Hiroki z wściekłością odłożył telefon. -ile brakowało? -kilku sekund. Jutro broni jednego psychopaty. Chciałbym żeby wcześniej udało nam się go uratować ale nie wiem czy się uda. Stawiam że jest nieźle pilnowany...a żaden z nas nie jest ninją...-westchnął patrząc się w zaznaczony na mapie całkiem spory obszar.-ech...tyle tutaj willi że nie wiem kiedy uda nam się go znaleźć. Najpierw skieruj się na tokijski komisariat.-poprosił przyjaciela.
-mhm to dobrze.-przytulił go do siebie i już skupił się na lecącym filmie.
-nie chciał o tym rozmawiać a ja nie dopytywałem.-wywrócił oczyma bo przecież tylko chciał być dobrym chłopakiem i nie poruszać nieprzyjemnych tematów. Zerknął na numer i odebrał.-brat Naokiego?-spytał żeby się upewnić w końcu spotkał go tylko raz.-Jestem. Właśnie parkujemy pod komisariatem.
Jun uśmiechnął się widząc go takiego. Cieszył się że chłopak spokojnie śpi. Kiedy Koki i Keii wrócili skinął im głową i przyłożył palec do ust. Nie chciał budzić chłopaka.
-Więc?-Hiroki podsunął mu kartkę i długopis.-Jesteś w stanie rozrysować nam plan domu? Powiedz wszystko co może nam się przydać i...czy jest bezpieczny.
Jun włączył ostatnią część a kiedy i ta się skończyła zaniósł chłopaka do łóżka.
-ech nie dobrze. Nawet jeśli znajdę się w środku to prawdopodobieństwo że uda nam się wyjść niezauważonym jest bardzo małe. To twierdza nie dom.-mruknął patrząc na plan i rozmieszczenie strażników.-chcę go wyciągnąć jak najszybciej. Zwłaszcza że jutro ma te sprawę. Nie mogę pozwolić żeby się na niej znalazł. Ten pierdolony psychopata będzie odsiadywał dożywocie więc nie będzie nikogo ścigał jeśli Naoki go nie wybroni, proste? Poza tym...ja wiem że on nie chce go bronić.
Jun zamrugał zaskoczony. Nie spodziewał się czegoś takiego. Ściągnął tylko niewygodne spodnie i okrył ich kołdrą. Objął go bardzo delikatnie ciesząc się że chłopak się do niego tak mocno tuli.
-Gdyby umiał to byłby duży plus ale nadal mamy strażników których nie uda nam się zlikwidować nie zostając na kamerach. Sądzę że już dawno by się wymknął gdyby nie to. -Hiroki? Jak już zdążyłeś zauważyć w drodze tutaj nie jesteś ninją tylko policjantem. Nie możemy tam po prostu pójść z nakazem? tak jak robią to policjanci?-spytał Yasu który od jakiegoś czasu siedział cicho i przyglądał się planowi. -cóż...-zamyślił się Hiroki
-nie odsuwaj się tak skoro już przespaliśmy tak całą noc...w końcu.-powiedział Jun nie otwierając nawet oczu. Wyciągnął w jego stronę ręce.
-ech...co możemy na niego mieć?-spytał go Hiroki.-cokolwiek co sprawi że będziemy mogli tak wejść jakby nigdy nic. Przeszukać dom, znaleźć Naokiego i tymczasowo aresztować waszego ojca. Cokolwiek będzie ok.
-ja ciebie też.-odszepnął i objął go delikatnie.-dziękuję że tak mi ufasz.-pogłaskał go po włoskach.-Musiało ci się śnić coś miłego. Cały czas się uśmiechałeś.
-Co?-Hiroki zaskoczony aż podskoczył na krześle i kopnął Yasu w piszczel. -kurwa Hiroki! Już, już to załatwiam...-wstał i poszedł do komentanda bo sami nie mogli tego załatwić. -Dzięki. Wybacz ale robisz za świadka...3 lata dadzą rade. Sprawa nie jest pzredawniona więc mozemy zrobić rewizje rzeczy osobistych i przeszukać całe mieszkanie.
-tyle wystarczy. Cieszę się że spędziłeś taką spokojną noc.-ucałował go w czółko.-prześpij się jeszcze trochę.-powiedział zamykając oczy.
-anonimowy świadek to nadal świadek.-machnął rękę Hiroki i wstał kiedy Yasu wrócił z nakazem. Lecimy.-powiedział i część jego znajomych z Tokio również wstała.
Jun głaskał go jakiś po włosach po czym sam trochę przysnął.
-mamy nakaz przeszukania pańskiego domu.-powiedział Hiroki pokazując dokument i swoją odznakę. Wszedł spokojnie do środka.-Oczywiście nie ma pan nic przeciwko, prawda?-Hiroki uniósł brwi a tuż za nim wszedł Yasu i jeszcze kilku rosłych policjantów.
-oj no już...-Jun wywrócił oczyma i wywlókł się z łóżka.-przecież jeszcze mamy czas was oprowadzić.
-Ok. Rozdzielimy się. Przeszukać każdy kawałek tego domu.-klasną w dłonie i razem z jasu skierował się w stronę pokoju w którym trzymany był Naoki. Żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń zaglądał i przeszukiwał każdy kolejny pokój.
-no mówię że mamy czas.-zaśmiał się Jun i przebrał się w dres. Potem dołączył do nich w salonie.-co na śniadanko zrobiliście?
-Hiroki słyszysz?-Yasu klepnął przyjaciela w ramię. -hmmm?-Hiroki wytężył słuch i po chwili uśmiechnął się lekko.-szafa.-powiedział i szarpnął za drzwi.- Zaklnął pod nosem zauważając że są zamknięte co przecież nie powinno go zaskoczyć.-ech...Yasu?
-mmmm...no to smacznego.-powiedział Jun i usiadł do stołu.-wyglądają pysznie. A jak tam wczorajsza randka?-zagadał do Kokiego.
-Po prostu go aresztuj...a zajmę się chłopakiem.-powiedział biorąc Naokiego na ręce i wychodząc z pokoju. -Naruszył pan kilka praw dziecka i jest pan podejrzany o porwanie. Może pan zachować milczenie i ma pan prawo do prawnika.-Yasu wygłosił regułkę i zakuł mężczyznę w kajdanki. Hiroki w tym czasie wyszedł z chłopakiem na zewnątrz i usiadł z nim na schodach.
-wiem ze będzie niesamowicie. Ryu będzie miał idealna scenerię do robienia zdjęć zimowych. A porem kakao i kominek i jakiś dobry film.
-nawet przez chwilę nie wierzyłem ze mógłbyś ze mną zerwać. Spokojnie. Od razu zaczalem cie szukac. Wiec spokonie...juz dobrze. Oddychaj spokojnie.-pogłaskał go po policzku.-pojedziemy do szpitala żeby cię opatrzyli a potem przenocujemy w jakimś hotelu i wrócimy do domu.
-oczywiscie.-roześmiał się i zmierzwil mu włoskim skończył jeść.-ok to zaraz możemy iść na spacer po mieście.
-musimy pójść do szpitala. Szybko się tobą zajmą i pojedziemy. Obiecuje Naoki. Ale musimy pojechać.-powiedział tuląc go jeszcze.-juz jesteś bezpieczny. Juz dobrze.
-No dobrze...-powiedział I wciskajac guzik wołający windę.-kiedy zjechali na dół zaczął ich prowadzić w kierunku miasta.
-Nao-chan? Obiecuje ze to tylko na chwilę. Potem już pojedziemy do domu.-wziął go na ręce i zaniósł do szpitala. Brat chłopaka juz ta na nich czekał tak jak się wcześniej umówili.
-hmmm...park już widzieliście więc pokażemy wam miasto. Tak na prawdę nie ma tutaj za wiele.-wzruszył ramionami.
-bo jesteś ranny i trzeba cie opatrzyć. Poza tym twój brat bardzo chciał cię zobaczyć więc daj się sobą zająć i jedziemy. Obiecuję.-powiedział głaszcząc go po włosach. Zaraz się odsunął żeby Naoki mógł zostać opatrzony.
-mhm nawet bardzo fajna.-zgodził się Jun.-Kilka miejsc jest na prawdę miłych. Ale zdecydowana większość jest dość zwyczajna.
-tydzień leżenie i tydzień w domu. Zrozumiałem.-skinął głową.-Będe go pilnował i zobaczę co da się zrobić w sprawie psychologa.-dodał bo nie chciał go dawać do byle kogo.-będzie leżał w drodze o to możesz być spokojny.-dodał jeszcze i podszedł do nich.
-no czuć.-zgodził się.-Są inne normy i tak dalej. Głównie przez ludzi czuć.-powiedział wzruszając ramionami.-no i jesteśmy w mieście i takim cóż...centrum życia tego miasta.
-Nao-chan...musisz odpocząć i zagoić rany. Słuchaj się lekarza.-powiedział zaraz go przytrzymując.-pójdziemy coś zjeść i wtedy pojedziemy do domu. Obiecuję.
Jun z ulgą znów zaczął prowadzić wózek. -co chciałbyś im pokazać, Ryu?-spytał cicho chłopaka.
-Klucze są w mieszkaniu. Na razie możesz nosić moje rzeczy skoro będziesz odpoczywał w domu a w międzyczasie coś się wymyśli.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.-wiem. To była kolejna wskazówka żeby nie wierzyć w ten liścik. Nie zostawiłeś bransoletki.
-mhm...dobrze więc proszę wycieczki tutaj mamy ratusz.-zaśmiał się bo właśnie obok niego przechodzili.
-wiem. Wiem że nie ty, już dobrze skarbie.-powiedział idąc z nim w stronę drzwi. Skinął bratu chłopaka i wyszedł.-Wezmę. A przynajmniej się postaram i napisze protokoły w domu.
JxR -ech...weźmy taksówkę.-zdecydował Jun nie chcąc żeby mu tak posnęli na mrozie. Złapał taksówkę a kiedy wszyscy w niej siedzieli objął Ryu ramieniem.
HxN -Pewnie tak. Żona Yasu się nimi zajmuje. Zawiozłem je do ich domku żeby miały jedzenie i miejsce do biegania.-powiedział zaraz kładąc chłopaka do samochodu. Dał mu poduszkę pod głowę i okrył kocem.-Yasu? Pojedziemy jeszcze coś zjeść.
TxT -aaaaa no tak.-pokiwał głową w spokoju.-No nic skoro wszystko gra a Kaneki wydobrzeje to dobrze. Oby szybko wrócił do zdrowia, trzymaj się bracie.-powiedział i się rozłączył.
KxY -Zmieniłeś. Jesteś teraz bardziej moim misiem.-szepnął mu na ucho.-um...ale chyba bardziej widać to po Yabu...w sensie...ja nadal nie czuję się przy nim pewnie ale wiem że teraz już tego nie robi.
[bo się poczuli opuszczeni więc zrobiłam tak o XD]
-będzie dobrze.-Jun poklepał Kokiego po ramieniu.-a ty się już tak nie wykręcaj. Sam prawie zasypiałeś.-zmierzwił Ryu włosy a kiedy wyjechali posadził go na wózek.
-Jasne.-Hiroki otworzył okna, nie za wiele żeby za bardzo nie zmarzli.-Ale teraz to nie zadziałało, co? Ale już dobrze. Cieszę się że się nie poddałeś.
-jak wrócimy to z nim pogram.-obiecał wesoło.-A na razie mamy nasz wspaniały miesiąc miodowy i pora na zwiedzanie Monako. Szykuj się.
Yuji za to zablokował wózek i wyjął odpowiedni zeszyt. Cieszył się że w końcu będzie mógł robić swoje notatki.
Jun pokręcił głową i zaczął pchać wózek do windy. Kiedy byli już w mieszkaniu zaniósł Keiia do pokoju który zajmował razem z Kokim a potem wrócił do Ryu. -Jak ci się podobał dzisiejszy dzień?
-Zrobiłeś to żeby przeżyć. Więc się nie poddałeś. A ja cały czas cię szukałem więc cieszę się że tak szybko nam się udało. Wszystko dzięki tym wiadomościom w których byłeś...ten telefon też wiele dał.-uśmiechnął się zerkając na niego.
-ok!-objął go ramieniem i wyszedł z hotelu. Poprowadził go spacerkiem do pałacu królewskiego który mogli zobaczyć tylko z zewnątrz a potem poszli do pobliskich ogrodów.-a potem zaliczymy oceanarium. Przejdziemy się promenadą i zobaczymy ten sławny tor wyścigowy.
Kiedy wszystkie zajęcia się skończyły Yuji uśmiechnął się wesoło do Kazuo. Cieszył cię na samą myśl że będą razem wracać a potem zrobi dla niego obiad.
-Możemy wypić do obiado-kolacji którą najpierw trzeba zrobić. Chwile odpoczniemy i pójdziemy do kuchni.-powiedział siadając na kanapie.
-ech...on na prawdę powinien coś zjeść ale nie chcę go budzić. Jak coś to staniemy po drodze.-powiedział trochę przymykając okna.-plan? Nie wiem Yasu. Chciałbym żeby już nie musiał tego przeżywać. Żeby był bezpieczny...
-dużo. A rano wylatujemy na wyspę.-powiedział wesoło i poprowadził go ogrodami. Od czasu do czasu robili sobie zdjęcia. Tuż obok ogrodów było oceanarium więc stanęli w kolejce do kas.
-a obiad?-spytał patrząc na niego.-przecież musisz coś zjeść...nie możesz tak iść bez obiadu ani czegokolwiek. To niezdrowe zwłaszcza że pracujesz do późna.-powiedział martwiąc się o niego.
-jasne, jasne. Ale jak coś to mnie wołaj.-powiedział mierzwiąc mu włosy.-Jakbyś gdzieś nie sięgał albo coś.
-ech...lubił tam pracować. Mam nadzieję że coś da się jeszcze załatwić.-powiedział zerkając na chłopaka.-myśle że będzie potrzebny psycholog. Naoki miał klaustrofobię i teraz może mieć powrót.-westchnął bo wiedział ze do teraz już było zupełnie dobrze.-Zamki już wymieniłem.
-ale teraz mamy okazję.-powiedział wesoło. Kupił bilety i wszedł z nim do środka. Na pierwszym piętrze były różne akwaria oraz otwarte płytkie akwarium w którym pływały małe rekiny.-można je dotknąć.-powiedział.
-um...no ok. Zrobię najpyszniejsze.-uśmiechnął się do niego.-i wracaj szybko...
-ok, ok ale jak coś to wołaj.-powiedział zaraz odpalając laptopa żeby trochę popracować. Skoro chłopak go o to prosił to nie będzie mu przeszkadzał. Pomachal Kokiemu który wrócił.
Hiroki pokręcił przecząco głową. -to nie tak ze jest silny. Staram się po prostu przy nim być...dlatego teraz biorę kilka dni wolnego. Musze się nim zająć.-powiedział wzdychajac ciężko.-ech...na dodatek większość tego złego co go spotkało to moja wina...
-juz to robiłem. Jeśli się boisz to możemy iść dalej ale one na prawdę nic ci nie zrobią.-powiedział pokazując mu jak małe dzieci doty kaja rekinki.
-um...ja...po prostu smutno mi bez ciebie.-powiedział z wieszając głowę i juz się nie odzywając.
-zmieniamy się ale jak już on dopadnie kuchnie to nie ma zmiłuj...wstęp surowo zabroniony.-zaśmiał się. Przeciągnąl się lekko.-czasem zdarza nam się gotować razem. Wtedy nest dużo zabawy.-wzruszył ramionami.
Hiroki zamyslil się chwile wyglądają przez okno. -ok. Zaproponuje mu.-zdecydował spokojnie.-ale najpierw wszystko mu się musi zagoic...znowu.
-zrobię. Chodź.-objął go ramionami i poprowadził go bliżej akwarium.-będę cały czas trzymał twoja rękę. Spokojnie.-obiecał mu.
-nie kręci się a wszystkie zaległości nadrobilem w szpitalu dzięki twoim notatkom.-burknął.-ja po prostu się ciesze ze w końcu wyszedłem ze szpitala i chce spędzić z tobą trochę czasu. Co w tym zlego?
-jasne. Zgram sobie.-uśmiechnął się i podłączył aparat do laptopa.
Hiroki otworzył bardziej okna i odwrócił się w jego stronę. -Jeszcze chwilka Nao-chan. Zaraz zjedziemy i posiedzimy chwilę na otwartej przestrzeni.-powiedział spokojnie.
-Bedzie dobrze skarbie.-powiedział delikatnie zbliżając dłoń chłopaka do rekina. Przesunął jego dłonią od łba przez grzbiet po czym cofnął ich o parę kroków.-widzisz? Nie było tak strasznie.
-um wiem...wiem.-powiedział przytulając się trochę do niego.-um...i pamiętaj o załatwieniu wolnego na wycieczkę, dobrze?
-No bo Ryu rzadko robi nam wspólne zdjęcia. Ostatnio zrobiliśmy sobie kilka.-powiedział i również zaśmiał się z wskazanego przez mężczyznę zdjęcia.-nie wiedziałem że wyglądałem aż tak komicznie.
-mhm...no dobrze.-powiedział a kiedy w końcu się zatrzymali pierwszy wyszedł z samochodu i wziął chłopaka na ręce.
-ok.-roześmiał się wesoło.-więc ruszajmy dalej. Na wyższych piętrach jest część bardziej muzealna i wisi tam ogromny szkielet wieloryba.
-um...papa...-pomachał mu i wjechał wgłąb mieszkania. Od razu zabrał się za robienie obiadu.
-mhm...myślałem żeby jakiś kupić chociaż póki co wszystkie wiszą. Kilka stąd mu wyślę żeby się pobawił i potem je wywołał.-powiedział zaraz przesyłając zjęcia mailem do Ryu.
-To dobrze Nao-chan. Teraz pójdziemy coś zjeść.-powiedział idąc za Yasu który już ruszył w stronę restauracji.
-Zobaczysz.-powiedział wesoło i zaczął go prowadzić schodami na górę.Pod sufitem wisiało pełno różnych szkieletów z czego największy należał do wieloryba.
-um...nic skomplikowanego...um proste curry zrobiłem.-powiedział zaraz jadą do kuchni żeby podgrzać obiad.
-ja lubię jak tak wiszę i mogę patrzeć kiedy chcę na nasze szczęśliwe chwile. Zwłaszcza kiedy jestem smutny, Albumów się tak często nie otwiera.-powiedział z uśmiechem oglądając zdjęcia.
-Hiroki wstał i poszedł złożyć zamówienie. Pogadał z kelnerami a potem z kucharzem i udało się uzgodnić żeby zupa była bez pieprzu. Potem wrócił do stolika i wziął łyk wody.
-ogromny prawda? Tutaj jest delfin. Zobacz o ile mniejszy.-powiedział pokazując na odpowiedni szkielet.
-um...specjalnie dla ciebie zrobiłem.-powiedział kłądąc przed nim talerz z parującym daniem.-smacznego.-uśmiechnął się słodko.
Jun uśmiechnął się w odpowiedzi i zamknął laptopa. -dzięki za zrobienie nam tych kilku zdjęć.-powiedział przeciągając się lekko.
-Pare godzin.-wzruszył ramionami.-Nie ma za co przepraszać. Hiroki jest moim przyjacielem więc zawsze mu pomogę. Był kłębkiem nerwów, wszyscy mu pomogliśmy ale tylko ja pojechałem.
-Mhm.-skinął głową i przytulił go do siebie.-Idziemy dalej.-powiedział prowadząc go dookoła sali.
-Nie ma za co.-zaśmiał się chłopak i podał mu jeszcze wody do picia.-Cieszę się kiedy jesz ze smakiem to co ugotuję.
-Szybko się jeszcze męczy, co? Obudzisz go na obiad a potem niech dalej idzie spać. Coś jednak zjeść powinien.
-usiądź wygodnie głuptasku.-westchnął Hiroki kiedy wrócił i siadał obok niego.-Zaraz przyniosą nam posiłak. I tak jak prosiłem twoja porcja będzie bez pieprzu.-ucałował go w policzek.
[cóż...nie ma tam takich atrakcji ale ok XD] -przecież już kiedyś pływaliśmy. Razem z Yuyą.-przypomniał mu a potem poszli już do wyjścia.
-um...-chłopak zarumienił się lekko.-cieszę się ze ci smakuje...-powiedział uśmiechając się wesoło.-bardzo się cieszę.
-obudzisz go jak obiad będzie gotowy. Wcześniej nie trzeba.-powiedział z uśmiechem.-No i spokojnie i powoli. W końcu odzyska siły i będzie jak dawniej. Trzeba w to wierzyć.-poklepał go przyjacielsko po ramieniu.
-jak mógłbym inaczej? Jesteś moim chłopakiem...jak mógłbym nie wierzyć? No i...zadzwoniłeś do mnie...też na pewno wierzyłeś że po ciebie przyjdę.-pogłaskał go po włosach.-Zjesz i dostaniesz leki.
-idziemy idziemy.-objął go ramieniem. Kiedy wyszli ruszyli w stronę morza. Takano po drodze powiadał mu co mijają.
-um mogę iść.-uśmiechnął się szczęśliwy.-Pouczyłem się więc jestem wolny.-dodał zaraz nalewając sobie trochę wody.
-powoli ale jakoś idzie. Na prawdę się cieszę że poprzednią noc spędził tuląc się do mnie. Nie wiem czy to dlatego że już spał...ale na prawdę się cieszę.
-i zadzwoniłeś w idealnym momencie.-powiedział a kiedy kelnerka przyniosła ich zamówienie pomógł chłopakowi usiąść.-dasz radę sam?
Następnie pojechali samochodem przejechać się trasą rajdu a na sam koniec pełnego wrażeń dnia zjedli obiado-kolację w hotelu. -jak ci się podobało?-spytał kiedy stali w windzie.
-um...więc będę.-uśmiechnął się lekko.-um...pójdę się przebrać w jakieś ciepłe ciuchy.
-spokojnie kochanie. Pójdę do sklepu a potem do kawiarni. Nie martw się o mnie nie będę tyle siedział na dworze. Blisko nas jest dobra kawiarnia.-uśmiechnął sie i wymienił kolejna partie sajgonek.
-żadna kolej na chorowanie. Nie ma więcej chorób.-wywrocil oczyma I wziął go na kolana.-ok weź leki.-powiedział I podał mu wode I tabletki.
-mhm...a teraz już ładnie wstajemy.-powiedział i wstał z łóżka.-wyszukujemy się i zjemy śniadanie na dole. Coś lekkiego a potem lecimy.
-um...to możemy jechać.-skinął głową I włożył ręce pod koc bo trochę było mu zimno.
-oj zawsze ci pomogę skarbie.-powiedział i zmierzwił mu włoski. Wziął dwie miski w których już był ryż i zaniósł je na stół.
Hiroki zaglądnął do sypialni słysząc szczekanie. -Już się obudziłeś? Potrzebujesz czegoś?-spytał podchodząc bliżej łóżka.
-Twój i tylko twój.-odpowiedział i wrócił do wycierania. Wyszykował sie szybko i wyszedł z łazienki zabierając wszystkie ich rzeczy.-sprawdziłeś czy wszystko spakowane?
-um...-Yuji skinął głową na prawdę szczęśliwy. Zablokował wózek żeby mu nie odjechał przy bardziej gwałtownym ruchu.
-oj przecież dobrze wiesz że uwielbiam kiedy gotujesz.-powiedział kiedy skończył jedna sajgonkę. Zjadł trochę ryżu i nałożył sobie kolejną.
Hiroki wrócił po krótkiej chwili z herbatą i usiadł na łóżku. -proszę. Dodałem trochę zimnej wody żebyś mógł od razu wypić.-powiedział pomagajac mu usiąść.
-ok, więc możemy jechać.-wziął ich torbę i poszedł ubrać buty.
-jest ok. Jeśli będzie mi za zimno to ci powiem.-obiecał łapiąc piłkę.-na prawdę masz cela...-zaśmiał się odrzucając piłkę która troche zboczyła z kursu.
-jest smaczne więc oczywiście jem ze smakiem.-powiedział i wziął jeszcze jedną dokładkę. Upił kilka łyków wody i zjadł do końca ryż.-było pyszne.
-Ja się strasznie o ciebie martwiłem.-położył sie przy nim i delikatnie przytulił.-przepraszam że ciągle cię tak porywają. Jesteś w zwiazku z policjantem i ciągle jesteś w niebezpieczeństwie. Na prawdę myślałem że już będzie dobrze i po powrocie z tych męczących kilku dni będe mógł odpocząć w ramionach mojego chłopaka.
[etto mieli lecieć XD płynąć mieli z wyspy do Australii XD so...]
Dolecieli w południe na lotnisko niedaleko wyspy a do samego celu dotarli statkiem. Takano pomógł zejść chłopakowi na ląd a potem wrócił się po torby. Wyspa była dość mała a z jednego jej końca było widać drugi. Stał tam dom i plac zabaw. Plaża byłą dość spora a część wody była odgrodzona murem tak zeby żadne niebezpieczne zwierzęta się nie przedostały. Dodatkowo nad wodą zawieszone było coś w rodzaju łóżka [o takie coś nie wiem jak to opisać XD https://www.instagram.com/p/s7Zg3WMoW5/ ] -jak ci się podoba?
-um...byłoby na prawdę fajnie.-uśmiechnął się do niego i odrzucił piłkę.
-nic wielkiego nie zrobiłem.-Jun wywrócił oczyma i usiadł wygodniej.-obejrzymy jakiś film? Ale najpierw się umyj żeby znów nie zasnąć w ubraniu.
-wcale nie jesteś beznadziejny.-wywrócił oczyma.-ale wiesz...jak już wyzdrowiejesz to mógłbym dawać ci lekcje samoobrony w salce na komisariacie. Co ty na to?
-Już już.-Takano zaśmiał sie i zdjął buty. Położył się obok chłopaka.-przyjemnie, prawda? Bardzo często się tak wylegiwałem.
Yuji uśmiechnął sie to niego i znów wkupił wzrok na treningu.
-wezmę szybki prysznic a ty wybierz jakiś film. Twoja kolej.-ucałował go i poszedł do łazienki.
-spokojnie...będe cierpliwy. Dla ciebie zawsze...ale to nie znaczy że nie będzie ciężko kochanie.-pogłaskał go po włosach.-chcę żebyś na pewno był bezpieczny.
-mhm...-zgodził się spokojnie.-potem obie popływamy, ok?
Yuji przytulił do siebie Kazuo uśmiechając się pod nosem. -Shuji...przestań.-poprosił go jakoś w połowie drogi i mając wrażenie że bratu powoli kończą się przekleństwa.
Jun pogłaskał go po włosach i skupił się na filmie. Cieszył się że mogą tak leżeć bez żadnych problemów.
-mi ciebie też. Na prawde się bałem że mogę już cię nie zobaczyć. Udało nam się tak szybko dzięki temu że byłeś w telewizji i że zadzwoniłeś...inaczej nie wiem ile by to zajęło.
-ok. Na razie jeszcze trochę poleżmy. I na pewno pójdziemy na spacerek po wyspie.
-to przynajmniej przestań klnąć.-zaśmiał się bo właśnie o to mu chodziło.-um...ja nic nie zrobiłem...
-nie znam.-mężczyzna pokręcił przecząco głową.-ale to też mój pierwszy raz kiedy tak oglądam.-wzruszył ramionami i przytulił chłopaka mocniej do siebie.
Hiroki głaskał go łagodnie po włosach i plecach. Na prawde się cieszył że ma go w końcu w domu.
-mhm zjemy. I cie oprowadzę.-obiecał tuląc go do siebie.-a potem cały weekend będziemy tak leniuchować...pływać...leżeć...
-mou...baka...-mruknął rumieniąc sie lekko. Cieszył się że jest ciemno i tak tego nie widać.
-ja ciebie też Ryu.-pogłaskał go po włosach i już skupił się na filmie.
-spokojnie, przecież wiem że będziesz grzecznie słuchał poleceń lekarza. Do toalety możesz iść.-powiedział wstając z łóżka żeby zrobić śniadanie.
-to dobrze, cieszę sie ze ci odpowiada i mam nadzieję że będzie ci się podobało.-ucałował go w policzek.
-ale na mnie nie musisz się fochać wiesz.-Yuji wywrócił oczyma kiedy dojechali już do domu a brat nie odezwał się do niego ani słowem. -nie focham.-mruknął starszy i pomógł mu zdjąć buty.
-może i normalne Naoki a wtedy już miałem być. I miałem cię odebrać ze szkoły...-westchnął ciężko.-ale ok. Nie będe się z tobą kłócił.
-hmmm?-spojrzał na niego nie bardzo rozumiejąc. Objął go ramieniem i poprowadził wzdłuż brzegu dookoła wyspy.
Ponad tydzień później kiedy tak samo spali Yuji zaczął mieć skurcze nóg, które były dość bolesne. Przytulił się wtedy mocno do chłopaka i zacisnął dłonie na jego koszulce.
Jun obudził się od razu ale poleżał jeszcze chwilę żeby chłopak nie myślał że go obudził. Wstał i od razu się przebrał po czym poszedł do salonu. Stanął za kanapą i objął chłopaka od tyłu.-hej skarbie.-ucałował go w policzek.-złe sen?
-Dzisiaj i jutro.-powiedział tuląc go do siebie łagodnie.-Potem już niestety muszę wracać do pracy. Ale wymieniłem zamki i zamontowałem dodatkowe kamery przy drzwiach.-powiedział cicho.
-Nie mamy.-przytaknął.-Plaża i kawałek morza są specjalnie odgrodzone.-wyjaśnił wiedząc że chłopak bardzo się boi.
Yuji skinął głową. Nawet jeśli czuł nogi, a raczej ogromny ból z tym związany, nadal nie mógł nimi ruszać.
-niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć.-powiedział obejmując go I całując w policzek.-będzie dobrze kochanie...każdemu czasem śnią się koszmary.-dodał uśmiechając się do niego delikatnie.
-postaram się. Obiecuje ze będę wracal na noc jeśli nie będę pracował nad niczym poważnym.-obiecał bo tylko tyle mógł.
-możemy zostać tutaj chwile dłużej...ale nie chce całkowicie rezygnować z Australii. Cieszyłem się na ten wyjazd i na to co dla mnie przygotowales.-ucałował go.
-um...i tam nie lubię.-mruknął I zaskoczony spojrzał na wchodzącego brata. Shuji usiadł na brzegu łóżka i zaczął masować mu druga nogę. -ani słowa na temat jakiejś bliźniaczej telepatii.-burknął do Shujiego.
-smutna rzeczywistość kochanie...-powiedział przytulając go mocno do siebie. Nie chciał mu mówić że najzwyczajniej w świecie śni mu się nie za każdym cholernym razem nie jest w stanie go obronić. Wcześniej kiedy się budził wychodził na balkon żeby zapalić elektrycznego papierosa. Nie chciał się przyznawać że nadal to robi.
-odpoczywaj. Należy ci się.-powiedział głaszcząc go po włosach.
-cieszę się że podoba ci się od samego początku.-powiedział z uśmiechem a zaraz pokazał mu palmy które były dość mocno wygięte.-wspinaliśmy się na nie.
-nie wiem...na razie nie mogę ruszać nogami więc...raczej do tego jeszcze czas.-mruknął. Kiedy i Shuji skończył masować położył się obok brata i go przytulił. -dzisiaj śpię tutaj...mooogę?-sporzał prosząco na bliźniaka. -ok...rozumiem.
-proszę tylko na siebie uważaj.-powiedział na chwilę jeszcze łapiąc go za rękę.-I wracaj szybko...i dzwoń jakby co.-poprosił całując go w czółko.
Hiroki łagodnie głaskał go po włosach i wyszedł z łóżka dopiero przed porą obiadową.
-byłem takim samym dzieckiem jak każdy inny.-wywrócił oczyma.-Kiedy tutaj przyjeżdżaliśmy mogliśmy robić co chcieliśmy...zwłaszcza mi nikt w końcu nie zwracał uwagi.-wzruszył ramionami i skierował się dalej.
Yuji trochę smutny siedział na treningu. To był pierwszy dzień kiedy postanowił przyjść i popatrzeć. Bolało go to że nie mógł ćwiczyć i to ze tak mało czasu spędził tego dnia z Kazuo. Nie zjedli nawet razem bento.
Jun zrobił kanapki na śniadanie. Część z nich zjadł a potem poszedł na balkon z którego widać było park. Zaciągnął cię elektrycznym papierosem i westchnął ciężko.
-wiem kochanie...wiem.-Hiroki postawił na stole talerz z naleśnikami oraz dżem i cukier puder.-ja ciebie też.-dodał ścierając łzy z policzków chłopaka.
-Cała wyspa była naszą bazą jeśli można to tak nazwać.-zaśmiał się.-bawiliśmy się wszędzie.
-um...jasne.-uśmiechnął się wesoło.-dziękuję.-dodał trzymając już w ręku piłkę.
-przepraszam Ryu.-odpowiedział wzdychając i znów się zaciągając.-Nie mogę dotrzymać tej obietnicy. Ale palę tylko ten elektryczny. Miałem ostatnio dużo stresu. Na mnie to wszystko też mocno oddziałuje. A palenie mnie uspokaja...w każdym aspekcie. Nie jestem ideałem Ryu. Jestem cierpliwy i cieszę się z twojej każdej nawet minimalnej poprawy...ale czasem potrzebuję zapalić.
-Cieszę się. Mam nadzieję że tam samo będa smakować.-powiedział smarując sobie pierwszego naleśnika dżemem.
-no widzisz.-zaśmiał się.-Jesteśmy już jakoś w połowie. Uwielbialiśmy się tutaj bawić w chowanego.
Yuji uśmiechnął się do niego wesoło. Na prawdę się cieszył że chłopak go wyciągnął. Rzucił mu pierwszą piłkę.
Jun wyszedł przed budynek i wprowadził chłopaka do środka. -Ryu? Przepraszam.-powiedział jeszcze raz kiedy jechali już windą.-Nie chciałem żeby to tak wyszło...
-dziękuję. Cieszę się powiedział smarując kolejnego naleśnika.-Na razie będę robił takie lekkie posiłki.
Takano pokręcił przecząco głową. -nie mamy. Taka płaska wysepka z drzewami. Mówiłem ci że to nic takiego.-wzruszył ramionami.
-Um...Kazu? Dziękuję. Dzieki tobie też mogłem poćwiczyć i w ogóle...-uśmiechnął się do niego.-um...dostałem wyniki egzaminów. Zaliczyłem. I...rehabilitacje zacznę po wycieczce.
-po prostu nie chciałem żebyś wiedział i był zły.-powiedział I ucałował go w policzek I wyprowadził wózek z windy.-ale masz rację...zachowałem się jak dzieciak.-zaśmiał się i wszedł do ich mieszkania.-ok. Zjesz śniadanie a jak będzie miał przyjść to ja pójdę.
-spokojnie. Po prostu zjem więcej.-powiedział jedząc kolejnego nalesnika.
-ciesze się skarbie. Trochę się martwilem ze może ci się nie spodobać.
-jeszcze duzo czasu zanim będę mógł swobodnie chodzić...-mruknął cicho.-baka...-dodał wywracajac oczyma kursy chłopak zaangażował go w grę.
-mhm...rozumiem kochanie. Nie chciałem ci mówić bo to nie jest coś z czego mogę być dumny. Nie sądzę żebym przestał palić.-ucałował go w czółko.-odpoczywaj a ja ci tutaj przyniosę śniadanie.
-ok, nie martw się tak o mnie. Teraz ty jesteś tutaj najważniejszy.-powiedział jedząc ostatniego naleśnika i biorąc łyk herbaty.
-hmmmm...w sumie to nie mam takiego.-wzruszył ramionami.-Zwłaszcza że wiesz...na początku po prostu bawiliśmy się wszędzie...potem przesiadywaliśmy na plaży, pływaliśmy, piliśmy.-objął go ramieniem.
Yuji pomachał mu i zaczął oglądać grę. Zdecydowanie wolał po prostu kibicować.
-nie mogę powiedzieć że nie bo bym skłamał.-powiedział kładąc na stoliku kanapki i herbatę.-cóż...ale sądzę że to normalne że byłbym dlatego...nie dziwię się że ty jesteś.
-nic się nie stało. Dobrze że mu dałeś. To na prawdę dużo dało.-powiedział tuląc go do siebie.-a film możemy obejrzeć.
-jasne że pokażę.-kiedy obeszli całą wyspę weszli do środka.-oto nasz domek. Każdy z nas miał swój pokój i z czasem były remontowane. Dorastaliśmy i potrzebne były zmiany.
-um...celujcie w łatwe piłki i dajcie z siebie wszystko.-zaklaskał w dłonie nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
-wiem. Jednak liczę na to ze nie zaczniesz palić.-powiedział głaszczac go delikatnie po włosach.-odpocznij zanim przyjdzie Chris. Zrobię ci jeszcze jedna herbatkę zanim wyjdę.-dodał siadając wygodniej.
Hiroki wrócił dopiero późnym wieczorem. Cieszył się ze nie zajmują się niczym poważnym wiec może wracać do domu. -Tadaima.-odezwał się zdejmując buty. Uśmiechnął się widząc chłopaka na kanapie.-juz zdecydowałeś się wstać?-spytał siadając na fotelu żeby chłopak miał wolna kanapę. Był zmęczony a chciał spędzić trochę czasu z chłopakiem.
-no jest.-zgodził się I zaśmiał wesoło.-ale wygrałem go uczciwie.-dodał śmiejąc się i wchodząc do domku.-pokoje za na piętrze.
-głupek z ciebie.-wywrocil oczyma.-ne...Kazu? Skoro znamy już termin wycieczki to...jedziesz prawda?
-zrobię. Jak przyjdzie to zrobię wam po kubku herbaty i pójdę.-obiecał mu i tak też zrobił.-zadzwoń do mnie jak już skończysz.-powiedział jeszcze do Ryu i wyszedł.
-Dobrze. Nic ciekawego się nie dzieje.-wzruszył ramionami i wziął sobie jedną kanapkę.-dziękuję kochanie.-powiedział z uśmiechem i zaczął jeść.
-ciągnęliśmy słomki.-zaśmiał się.-miałem po prostu szczęście.-wzruszył ramionami. Kiedy obejrzeli dół poprowadził go na górę.-tu jest łazienka.-wskazał na jedne drzwi.-a tutaj mój pokój.-dodał otwierając następne.-z widokiem na zachód.
-um...mam nadzieję że ci pozwoli...-powiedział zerkając tylko na niego.
-Do Kanady? Wow...Mam nadzieję że dużo zobaczycie i spędzicie miło czas.-odpowiedział z uśmiechem.-na ile?-spytał zaraz.-różnie? Cóż...najważniejsze że wychodzi, prawda?
-Ja tez się cieszę. Nie lubię zostawać na noc w pracy.-powiedział jedząc jeszcze jedną kanapkę.-Lubie wracać do domu wiedząc że na mnie czekasz.
Takano wzruszył ramionami i wszedł do swojego pokoju. -więc jak widzisz zwykły pokój. Nie umieszczaliśmy tutaj zbyt wielu rzeczy bo nie były potrzebne.
Yuji uśmiechnął się słodko i skierował się w stronę wyjścia.
-dlaczego miałbyś coś popsuć? W końcu będziecie we dwoje więc powinieneś się dobrze bawić i nie myśleć o złych rzeczach. Zwłaszcza jeśli to randka.-uśmiechnął się.-mhm...rozumiem. Myślę że na to potrzebujesz po prostu czasu. Jeszcze trochę i nabierzesz pewności.
-bardzo tęsknisz?-spytał uśmiechając się lekko.-Ale chyba się nie nudzisz co?
-lubię spać wygodnie.-wzruszył ramionami.-nie podoba ci się to?
-um...no dobrze.-zgodził się skinieniem głowy.-ale jedzenie ci zostawię do odgrzania...dobrze?
-hmmm...na pewno przejdzie. Ale nie możesz się spieszyć i spokojnie poczekać na moment w którym na pewno będziesz czuł że chcesz coś więcej. Ale przejdzie na pewno. I...jeśli teraz poczujesz że chcesz ruszyć, zaufaj Junowi. Wiem że na pewno mu ufasz ale chodzi mi raczej o to że...wtedy musisz być tego jeszcze bardziej pewny. Widzieć tylko jego. Wtedy na pewno się nie przestraszysz.
-mhm...rozumiem Nao-chan. Pooglądaj sobie coś albo poczytaj. Mam tutaj kilka książek więc możesz brać co chcesz.
-mhm...to dobrze.-uśmiechnął się i objął go delikatnie.-To co idziemy popływać?
-um...no dobrze. Niech będzie.-zgodził się chociaż dość niechętnie.
-hmmm...może trochę za dużo o tym myślisz? Wiem że to nie jest łatwe.-powiedział biorąc kilka łyków herbaty żeby dać sobie chwilę na zastanowienie.-Może będzie ci łatwiej kiedy będziesz miał większą kontrolę?-zaproponował.-Może dlatego jest ci łatwiej z nim spać kiedy zasypiasz na kanapie.
-Szybką się zagoją spokojnie.-uśmiechnął się lekko.-wziąłeś lekarstwa?-zpytał zjadając ostatnią kanapkę.
-ok, ja też się przebiorę.-Takano wyjął swoje kąpielówki z szafy.
-hej głupku.-Yuji wywrócił oczyma i podał mu ścierkę.-wiesz jak się martwiłem? Obudziłem się w nocy a ciebie nie było... -i mnie obudził...-mruknął Shuji ziewając i wchodząc do pokoju.-znów miał te skurcze więc dzisiaj jadę z nim do szpitala.-dodał podchodząc bliżej.
-nie dlatego.-pokręcił przecząco głową.-ale może po prostu dlatego że to nie jest łóżko.-wziął kolejny łyk herbaty.-i hmmm...jesteś z nim sam jak tutaj zasypiasz czy w pokoju jest ktoś jeszcze?
-jasne że pomogę.-przyniósł opatrunki i podszedł do chłopaka. Delikatnie zdjął mu koszulkę a potem opatrunki.-ale ładnie się zagoiły.
-no proszę...póki śmierć nas nie rozłączy tak? Ładnie to tak mój mężu?-powiedział trochę żartując i wychodząc z pokoju.
-Ale w ogóle nie wróciłeś...Zobaczyłem cię dopiero rano.-mruknął cicho.-um dobrze...cieszę się że pojedziemy razem.-uśmiechnął się.
-mhm...rozumiem. Czujesz się spokojniejszy kiedy nie jesteś z nim tak całkowicie sam na sam.-pokiwał spokojnie głową.-Ale odważyłeś się spróbować z nim spać pod jedną kołdrą. Masz jeden duży krok za sobą.
-Tu masz trochę bardziej obite ale siniaki też juz schodzą. Będzie dobrze.-uśmeichnął się i zaczął mu smarowac plecy maścią.
-nie ładnie kochanie...będzie kara.-zaśmiał się i kiedy zszedł po schodach skierował się w stronę wody.
Yuji machnął na to ręką. -jadłeś coś? Dzisiaj zrobiłem ci dodatkowe bento.-uśmiechnął się.-chodź zjeść śniadanie.
-Jun ma na pewno swoje powody przez które zaczął palić. Nie obwiniaj się.-poprosił patrząc na niego. Dopiero zacząłeś coś robić w kierunku poprawy więc to oczywiste, że potrzebujesz czasu.
-daj spokój i nie zgrywaj twardziela. Możesz krzyczeć i płakać jeśli cię boli.-wywrócił oczyma i zaczał zakładać mu opatrunki.
-później się dowiesz łobuzie.-zaśmiał się i wbiegł z nim do wody.
-jeśli chcesz to nie myśl o tym jak o czymś złym tylko właśnie jako wspólnym spędzaniu czasu z kimś kogo kochasz. Nie myśl negatywnie.-powiedział pijąc spokojnie herbatę.-Na pewnie nie zrobisz niczego głupiego? Niby co mógłbyś zrobić?
-szszszszsz...już dobrze. Niedługo przestanie.-pogłaskał go po włosach.-pora spać.
-niech ja cię tylko dopadnę!-zaczął go chlapać a potem zanurkował i podpłynął do chłopaka i podrzucił go trochę tak żeby z pluskiem wpadł do wody.
-ale to sensei robił.-zaśmiał się chłopak.-ja zrobiłem tylko bento.
-gdybyś miał go do siebie zrazić to już dawno być to zrobił. Jakiś czas mieszkaliście tutaj sami, prawda? Pomyśl o tym wyjeździe tak...że znów spędzicie kilka chwil sam na sam. Nie myśl o tym ze możesz się wystraszyć tylko ciesz się chwilą.
-ja pójdę. Ty kładź się do łóżka.-poprosił i ucałował go delikatnie.-nie możesz jeszcze za bardzo się ruszać.
-mój kochany...-zaśmiał sie tuląc go mocno do siebie. Zaraz go puścił i położył się na wodzie.
-jeśli będziesz miał jakiś problem to zawsze możesz zadzwonić. Ale na pewno takich nie będzie.-powiedział spokojnie.-masz mój numer więc możesz dzwonić. Poradzę ci jeśli zajdzie taka potrzeba.
Hiroki wstał rano dość wcześnie żeby wyjść z psami. Zaspany ubrał dres i wyszedł na zewnątrz.
-Tomo!-Takano odłożył wszystko i wskoczył do wody zaraz do niego podpływając.-co się stało?-spytał podtrzymując go.
-zgoda kochanie, ale nie jest za zimno?-spytał kierując się w stronę ich bloku.-jeśli chcesz o ja nie mam nic przeciwko. Pamiętaj że chcę cię wspierać.
-Naoki?-od raz pobiegł do łazienki.-Co się stało?-spytał kiedy chłopak skończył. Wytarł mu usta.
-no jak to nie jesteś? Mam najprzystojniejszego i najseksowniejszego męża na świecie. I nie przyjmuje do wiadomości że tak może nie być.-powiedział całując go zaraz namiętnie.
-możemy zrobić.-zgodził się I ucałował go w policzek.-jak tam rozmowa z Chrisem?-spytał idąc do sypialni żeby przebrać się w dres.
-nie masz za co mnie przepraszać gluptasku.-wywrocil I wziął go na ręce.-zmienię cI opatrunek i zrobię kolacje. To żaden problem.-powiedzial idąc z nim do salonu.-bardzo cie jeszcze boli, prawda? I właśnie dlatego od razu powinieneś spędzić kilka dni w szpitalu...
Takano pokręcił przecząco głową. -nie. Nie da się a poza tym to niebezpieczne. Siedzimy tutaj.-przytulił go do siebie.-niebo jest dzisiaj na prawdę ładne...i niedługo będzie zachód i pora coś zjeść. Potem możemy tu wrócić.
-bo to jest duży krok Ryu-chan. Zwłaszcza że bardzo się tego bales.-ukucnal przed nim.-powolutku będzie dobrze. Na razie możesz zasypiać na kanapie, mi to nie przeszkadza. Ale przed tym się po prostu umyj.-poprosił I wstał.-a teraz możesz już mnie puścić. Chce się tylko przebrać.-zaśmiał się.
-ech...jeśli ciężko ci się oddycha to lepiej jeśli zdzwonimy po twojego brata. W razie czego pójdziesz tutaj do szpitala. I na pewno będę cię odwiedzał.-zapewnił go.
-ok. Taki plan może być.-zgodził się skinieniem głowy. Ucałował go delikatnie.-gwiazdy i małe co nieco skarbie. Pamiętasz ze należy ci się kara?-zaśmiał się bo dobrze wiedział ze to żadna kara.
Jun zerknął na niego trochę zaskoczony. -oho...ktoś tu się zrobił misiem.-znów ukucnal I przytulił go do siebie.-mój misiu.-ucałował go w policzek.
-zadzwoń dzisiaj.-poprosił go kiedy skoczył.-minęło dość czasu żeby już tak nie bolały. Lepiej zadzwonić Naoki.-powiedział głaszczac go po policzku.-proszę.
-nie chcesz tutaj.-spytał unosząc brwi.-możesz krzyczeć ile chcesz. Nikt nie usłyszy. Co najwyżej ryby i ptaki.-wzruszył ramionami.-ale to nas chyba nie obchodzi, co?
-przecież codziennie się tulimym.-zauważył tulac go mocno do siebie.-ale ok. Mogę mieć dzisiaj mojego misia.-dodał znów całując go w policzek.
-powiedz mu jak się czujesz. Twój brat się o ciebie martwi Nao-chan i chce naprawić relacje z tobą. Wiec do niego zadzwoń. Ja tez nie jestem lekarze i na prawdę nie wiem jak ci pomóc...proszę po prostu do niego zadzwoń albo możemy zaraz pojechać do szpitala.
-to dobrze.-powiedział z uśmiechem. Pocałował go jeszcze raz po czym usiadł.-na prawdę ładny dzisiaj zachód.
-moge?-zaśmiał się wesoło. Oddał pocałunek I wstał idąc w słońcu się przebrać.
Shuji powiedział ze jutro przyjedzie bo i tak ma wolne po czym się rozlaczyl. Chwilę później do salony wrócil Hiroki z kolacja. -i zaraz dostałaniesz leki.-powiedział siadając na fotelu.
-ciesze się ze ci się podoba.-położył się obok niego.-zupełnie inny niż w mieście czy nawet w Yukan.
-ok.-dał się poprowadzić i wyjął z kieszeni elektrycznego papierosa.-no co się stało, że potrzebujesz zapalić?-spytał opierając się o barierkę.
-jasne, może tutaj spać.-zgodził się bez problemu.-dobrze, że przyjedzie. Na prawdę się martwię Nao-chan...nie chcę żeby co złego ci się działo.
Takano zgodził się skinieniem głowy. Zerknął na chłopaka i uśmiechnął się lekko. -ok idziemy coś zjeść.-powiedział schodząc z łóżka bezpośrednio na brzeg.
-Kazu wstawaj.-Yuji potrząsnął nim delikatnie. Siedzieli w autobusie na przedostatnich siedzeniach. Wyjechali wcześnie rano więc oboje od razu zasnęli. Teraz byli w połowie drogi i mieli mieć przystanek.-Kazuuu...-znów nim potrząsnął. Skoro mieli przystanek to chciał skorzystać z toalety.
-staromodny?-spytał nie bardzo wiedząc na jakiej podstawie tak uważa.-cóż...no wiesz...mówiłem ci że on na pewno się jeszcze wstydzi tego jak wygląda. Powinieneś się cieszyć po prostu, że dał ci się dotknąć...ze światłem przesadziłeś. Cierpliwości...coś o tym wiem.-westchnął zaciągając się porządnie.
-nie jestem. Już nie powinny cię tak żebra boleć. Nie aż tak. Lepiej żeby ktoś cie zbadał.
-Ok.-Wszedł do domku i po tym jak się przebrał poszedł do kuchni.
-Kazu...wstawaj już parkujemy.-mruknął potrząsając nim jeszcze raz.-No proszę...
4 687 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 1401 – 1600 z 4687 Nowsze› Najnowsze»Takano uśmiechnął się łobuzersko kiedy poleciała szybsza piosenka.
-do takiej muzyki chyba lepiej ci idzie tańczenie.-zauważył wesoło.
-nie staniesz się nim. Nigdy.-powiedział pewny tego co mówi.-akademia policyjna brzmi fajnie. Przynajmniej możeszsspróbować...najwyżej zrezygnujesz I weźmiesz plan B...
-spokojnie. Obejmie cie tylko delikatnie jeśli się przytulisz. Spokojnie kochanie. A teraz idź się umyj. Będzie dobrze.-ucałował go w policzek.
-oj tam...obejrzymy.-wzruszył ramionami.
Takano uśmiechnął się zadowolony. Przysunal go bliżej siebie i położył dłonie na jego pośladkach.
-mmm...tylko bardziej mnie podniecasz.-szepnął mu na uszko które potem polizał.
-Kazu? Będę czekał w bibliotece.-powiedział bo przecież tak się wcześniej umówili. Ostrożnie wyjechał z klasy iruszył w stronę biblioteki.
Jun westchnął cicho i wziął łyk swojej herbaty.
-dzięki.-uśmiechnął sie do Kokiego.
-rozumiem. To dobrze.-ucałował go.-a teraz pora na rybkę.-wstał i poszedł po nią do kuchni. Wrócił po chwili z dwoma talerzami.
-ufa ale bardzo się boi...-powiedział patrząc w stronę łazienki.-i czuje się niepewnie. Z resztą sam widziałeś. I wiem ze on chce się już tego pozbyć ale boi się za szybko bo wtedy idziemy do tylu.
-ciesze się ze ci smakuje.-uśmiechnął sie jedząc swoją porcje.-jesli będziesz chciał to ci zrobię.
-oczywiście ze tak. Jesteś seksowny. To oczywiste ze mnie podniecasz.-powiedział ściskając jego pośladki. Starał się dotrzymać mu kroku również się o niego ocierajac.
Yuji skinął głową i zerknął do podręcznika. Otworzył swój zeszyt.
-ale mam już te notatki.-zauważył pamiętając ze juz robił te zdania.
-wiem...ale pewnie jeszcze trochę minie. Juz minęły prawie dwa lat.-powiedział pijąc swoją herbatę.-u was co jest? Opowiadaj, wyzal się.
-a ja miałem nadzieję że będę wracał do domku w którym będzie czekał na mnie gorący obiadek i seksowny chłopak a tu prosze...sam mam gotować.
-na coś konkretnego masz smaka czy tak po prostu?-spytał calując go namiętnie.-dzisiaj mogę pospelniac twoje zachcianki.-wyszeptał mu do ucha.-możmy użyć paru zabawek.
-jesteś. Dla mnie jesteś.-przytulił go do siebie.-dla mnie tak się starałes. Jesteś kochany.-uśmiechnął sie słodko.-dzięki tobie jestem trochę do przodu z materiałem.
-Ryu tez tak miał przez jakis czas. Wiem ze to upierdliwe ale mija. Musisz go po prostu zapewniać dużo nie jest ok.-uśmiechnął sie lekko.-dacie sobie rady.
-od czasu do czasu? No co za wredny.-pocałował go w policzek I wrócił do jedzenia.
-masz jedna okazję na wiele żebym pospelnial twoje życzenia a ty niczego nie chcesz?-spytał zaskoczony i wziął go na ręce.
-um...nie jestem, przecież nic nie robie...-powiedział tuląc się do niego.
-ale ja się martwilem mimo wszystko. Słyszałem huk.-powiedział ogadajac go szybko.-i widzę że się zraniles...opatrze ci to.-powiedział szczerze zmartwiony.-ech...musisz a siebje uważać...-pogłaskał go po włosach.
Hiroki wywrocil oczyma.
-dobra dobra wredoto. Niech Ci tak będzie.
-wiem wiem ze lubisz. Postaram się mój niegrzeczny.-dal mu lekkiego klapsa i ruszył w stronę łóżka na którym położył chłopaka. Zdjął z niego koszulkę i zaczął całować go po torsie.
-um...no dobrze.-uśmiechnął sie i usiadł prosto.-jesteś kochany ze tak o mnie myślałeś. Ale jak udało ci się załatwić ze będę mógł pisać egzaminy?
-no dobrze. Idź się połóz ja się umyje i do ciebie dołączę. Zmierzwil mu włoski I wszedł do łazienki. Wziął szybki prysznic i poszedł do sypialni.
-spacerek może być.-zgodził się chwilę go jeszcze tulac.
-dzisiaj się trochę pobawimy.-Oblizal usta kiedy dotarł do jego sutkow. Włączył przygotowany wcześniej mały wibratorek i przyłożył do jego jednego sutka a drugi zaczął ssać.
-a...-Yuji zaniemowil patrząc na niego zaskoczony.-ty...n prawdę dla mnie tak się starałes.. wiem jak tego nie lubisz...mieć dobrych ocen I w ogóle. Dziękuje...jesteś moim ideałem...
Jun położył się obok niego i okryl ich kołdrą.
-jak coś to po prostu mnie wykop.-zaśmiał się i ucałował go na dobranoc.-słodkich snów.
-ech...może lepiej zostaniemy? Lepiej żebyś jeszcze odpoczywał. Obejrzymy film.
-dzisiaj jeszcze nic specjalnego nie zrobiłem. Poczekaj z tymi komplementami i oceną.-zaśmiał się siadając prosto. Oblizał usta zerkając w stronę wybrzuszenia w spodniach chłopaka. Nie wspominał o tym że sam też zaczął się podniecać. Zdjął z siebie koszulkę a potem zabrał się za rozbieranie chłopaka. Szybko uporał się z paskiem więc już po chwili zdejmował z niego spodnie i bieliznę.
Yuji zaśmiał się wesoło.
-roger.-uniósł kciuk w górę.-Ale na prawdę ci dziękuję Kazuo. Jesteś wspaniałym chłopakiem i na prawdę...na prawdę cię kocham. Zrobiłeś dla mnie dużo i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się odwdzięczyć.
Jun przez całą noc nie wykonał żadnego ruchu. Spał cały czas tak jak zasnął. Obudził się dość wcześnie i delikatnie wyszedł z łóżka. Ubrał dres i wyszedł na balkon.
-obejrzymy na sylwestra.-wywrócił oczyma.-na prawdę chyba będzie lepiej jeśli zostaniemy. Przecież nadal masz problem z chodzeniem.
-co uwielbiasz kochanie?-spytał głaszcząc go po włosach.-hmmm?-spytał unosząc go lekko za podbródek zeby pocałować go namiętnie.
-ech...nie odpuścisz co? Jesteś strasznie uparty. Ale pamiętaj że to nie będzie moja wina jeśli na swoje urodziny nie będziesz w pełni sił.
-hej kochanie.-powiedział cicho.-Keii i Koki jeszcze śpią.-dodał biorąc łyk kawy i odkładając gazetę.-o której zasnąłeś?
-będę. Przy tobie na pewno będę.-powiedział wtulając się w niego. Nie wiedział jak wyrazić to jak bardzo był mu wdzięczny zwłaszcza kiedy zdawał sobie sprawę że chłopakowi musiało być cieżko.-ale nikt cię nie męczy z powodu tego wyniku, co?
-mhmmm...-zdjął z siebie spodnie i wrócił do zajmowania się chłopakiem.-dzisiaj wypróbujemy jeszcze jeden prezent od Marca.-powiedział pokazując mu dwa wibratorki na penisy połączone kabelkiem tak żeby wibrowały jednakowo.-ale to za chwilę...-dodał i wziął jego męskość w usta. Wsunął w niego jeden palec żeby trochę go przygotować.
-ech...dobra dobra. Idziemy.-wywrócił oczyma i zaczął ubierać buty.-Gdzie konkretnie chcesz iść?
-ech...więc może jednak lepiej odpuśćmy jeszcze. Zaczniemy przełamywać twój strach kiedy będziesz bardziej pewny tego.
-um...jestem, jestem. I będę.-uśmiechnął się do niego. Ucałował go nieśmiało w policzek. Wiedział że w czasie lekcji nie będzie tutaj nikogo.
-mhm..no dobrze. Skoro jesteś zdeterminowany możemy próbować. Może z czasem będzie lepiej skoro wiesz że nic ci nie zrobię.-uśmiechnął się lekko.
-nie jestem...po prostu tutaj nikogo nie ma i siedzimy schowani.-burknął odsuwając się od niego z czerwonymi policzkami.
-ale się nie wyspałeś...-powiedział dopijając kawę.-ale ok. Będziemy próbować.-zgodził się bez problemu.
-nie jestem.-mruknął chowając twarz w dłoniach.-już nic nie będę robił. W ogóle.
-ok, ok.-usiadł obok niego i pocałował go delikatnie.-będzie dobrze.-uśmiechnął się.
-mhm...taki jest plan.-skinął głową zerkając mu przez ramie.-ale jeszcze trochę czasu mamy.-dodał sprawdzając która godzina.
-oboje poodpoczywamy. W końcu na uczelnie wracamy dopiero w nowym roku.-powiedział obejmując go delikatnie.
-um..jak to zarezerwowany...?-spytał nieśmiało kiedy się od siebie odsunęli.
Takano nie przygotowywał go długo. Wyjął palce i odsunął się na chwile żeby zdjąć swoje spodnie i bokserki. Nałożył na swojego penisa wibrator i to samo zrobił partnerowi. Włączył je kiedy zaczął w niego wchodzić i od razu poczuł ogromną przyjemność.
-trochę? Jesteś strasznym uparciuchem.-wywrócił oczyma i wyszedł z mieszkania które zamknął na klucz. Zaczął schodzić po schodach.
-mhm...wiem skarbie. Wszystko spokojnie i po kolei. Musisz pamiętać że najważniejsze żebyś znów nie trafił do szpitala. Cieszę się że powoli odzyskujesz siły ale nadal powoli wracaj do rzeczy takich jak szkoła i praca, ok?
-Niespodzianka kochanie, przecież już ci to mówiłem. Nie będę nic zdradzał.-wywrócił oczyma.
Takano uśmiechnął się w odpowiedzi. On też czuł ogromną przyjemność, było mu tak dobrze że nie chciał tego szybko kończyć i czuł że tego wieczoru obaj dojdą kilka razy. Wiedział że wibrator na jego penisie dodatkowo stymuluje chłopaka. Chciał dać partnerowi jak najwięcej przyjemności więc poruszał się w nim sprawie a dłonią zaczął masować jego męskość. Oddech mu znacznie przyspieszył.
-Kazu? Ale przecież tutaj mogą nas zauważyć i będzie widać że się nie uczymy...-powiedział patrząc na niego.-nie chciał mieć kłopotów zaraz po powrocie na zajęcia.
-mhm dobrze.-powiedział i wrócił do gazety. Kiedy skończył czytać otworzył laptopa żeby trochę popracować.
-jakoś musisz wytrzymać.-wywrócił oczyma.-dasz radę. Nie myśl o tym.
Takano doszedł chwilę po nim, zdecydowanie wcześniej niż zazwyczaj co go zaskoczyło. Na chwilę się zatrzymał i nachylił się żeby go pocałować. Czuł że znów rośnie wewnątrz chłopaka.
-kocham cię skarbie. Nie chce jeszcze kończyć.-wyszeptał znów go całując.-powiedz kiedy będziesz miał dość, ok?
-um dobrze...już nie będę...-oparł się o niego delikatnie.-Kazu? Jak już odzyskam czucie w nogach i będę chodził...to pójdziemy na randke?
Takano szybkim ruchem wyłączył wibratorki i wyszedł z niego. Ten szybki ruch sprawił że doszedł po raz ostatni lekko się przez to rumieniąc. Ułożył Tomo na poduszkach i pogłaskał po włosach
-szszsz...przepraszam...-usiadł prostu i zaczął z nich zdejmować wibratorki.-dosłownie wszystko jest w naszej spermie...-zaśmiał się pod nosem bo już nawno nie narobili takiego bałaganu.
-serio!?-ucieszył się i przytulił do niego.-um...a wiadomo coś na temat wycieczki na koniec szkoły? Zawsze jest jakaś kilkudniowa.
-Ryu, nic ci nie jest?-spytał zaraz przy nim będąc i biorąc go na ręce.-Co ty chciałeś zrobić?-spytał zaskoczony.
-oj wcale nie.-i to tylko kilka dni.-wywrócił oczyma i również zapiął pasy.-to gdzie jedziemy?
-głuptasek...tylko to mogłeś powiedzieć to bym cię potulił.-wywrócił oczyma i usiadł z nim na kanapie.
-znam, znam.-zgodził się i ruszył powoli w tamtą stroną.
-była.-zgodził się dopiero uspokajając swój oddech.-Marc dobrze wiedział co nam dać. Te małe zabaweczki to od dzisiaj moje ulubione zabawki seksualne.-stwierdził wycierając je i chowając do opakowania.
-um...to będę musiał sie dopytać. Zawsze jest dla całego roku, prawda? Shuji coś powinien wiedzieć..i Kenta jest w naszej klasie...
-mhm dobrze. Na razie jeszcze nie. Rehabilitacje zaczynasz w nowym roku, prawda?-zmierzwił mu włoski.
-Yukan jest ładne. Małe ale dość urokliwe.-zgodził się z nim. Zaparkował kiedy dojechali.
-a mój kochany zmęczony...-powiedział głaszcząc go po włoskach.-więc co powiesz na relaksującą kąpiel? Przygotuję nam coś idealnego.-powiedział odgarniając mu włosy z twarzy.-umyjemy się brudasku, potem tutaj posprzątam.
-mhm...będziesz jechał?-spytał głaszcząc go po włosach.-ja też się cieszę. W szpitalu było strasznie nudno, wiesz?
-no mam nadzieje się jednak nie aż tak. Wszystko będzie dobrze bo do tego czasu odzyskasz siły.-pogłaskał go po włosach.
-mhm na prawdę ładnie.-zgodził się obejmując go od tyłu.
-ale dzisiaj chyba najbardziej nabrudziliśmy.-powiedział wstając i biorąc go na ręce.-no i zazwyczaj ja sprzątam bo ty albo padasz albo za bardzo boli cię ten twój seksowny tyłeczek.
-mhm...a że to będzie kilkudniowa wycieczka to chyba nie chcesz żebym wylądował z kimś innym w pokoju, prawda?-zerknął na niego uśmiechając się słodko.
-możesz. Nie pytaj mnie o takie rzeczy. Oczywiście że możesz.-pogłaskał go po włosach.-Co sobie czytałeś?
-Mhm...-przytaknął patrząc cały czas przed siebie.-kocham cię, wiesz? bardzo cię kocham.-ucałował go w policzek.
-więc po prostu daj mi po nas posprzątać. W końcu zawsze to robię...-pocałował go i połozył go z powrotem na łóżko.-Ja też cię kocham. Przygotuję kąpiel i po ciebie przyjdę.-powiedział i wyszedł z sypialni. Ucieszył się że mają całkiem sporą wannę więc przygotował gorącą kąpiel z dużą ilością piany. Po krótkiej chwili wrócił po chłopaka.
-Shuji chce być tylko z Kentą...no wiesz...-powiedział bawiąc się trochę jego włosami.-dopytam go jeszcze o te wycieczkę.
-mhm rozumiem. Ale nie wiem czemu się tak słodko rumienisz. Zawsze mnie prosiłeś o nowe tomy jak leżałeś w szpitalu.-przypomniał mu uśmiechając się lekko.
-Cieszę się że tak czujesz.-pokołysał go trochę w ramionach.-nie jest ci zimno ani nic?
-tak bardzo że przerwałem w trakcie kiedy mnie o to poprosiłeś i doszedłem wychodząc z ciebie.-odpowiedział żartem śmiejąc się cicho. Zaraz jednak przytulił go mocno do siebie.-A tak poważnie...bardzo cię kocham. Najbardziej jak tylko można...nie da się opisać jak mocno cię kocham i jak bardzo się cieszę że jesteś teraz moim wspaniałym mężem i spędzimy razem resztę życia.
-chcesz im psuć zabawę?-spytał dalej bawiac się jego włosami.-no...i...ja nie jestem aspołeczny...tylko...-odwrócił wzrok.-baka...dobrze więc o co mi chodzi...
-mój głuptasek...myślałeś tak bo jestem od ciebie straszy? Bez przesady...-wywrócił oczyma.-jasne zróbmy. Pomogę ci to wszystko przynieść.
-to słodkie co mówisz.-ucałował go delikatnie.
-jak mógłbym nie przerwać?-spytał tuląc go do siebie.-aż tak? Tomo...mogłeś mi powiedzieć wcześniej zanim zakręciło ci się w głowie. Głuptasie...-pstryknął go w nosek.-następnym razem masz mówić wcześniej. Żebym miał czas na reakcje.
-A potem Shuji by był na mnie zły i by mi to wypominał.-wywrócił oczyma.-i byłoby mi smutno jakbyś nie jechał. Że Shuji jest ze swoim chłopakiem i dobrze się razem bawią...a ja nie jestem z tobą i raczej średnio się bawię. Może i jestem nieśmiały ale...no wiesz...
-niegdy ich nie czytałem.-wzruszył ramionami.-ok to ja tu na ciebie poczekam.-zdecydował siadając wygodniej.
-ok...stań przy samochodzie a ja je odpalę.-powiedział wyciągając je z bagażnika. odszedł kawałek dalej i odpalił fajerwerki po czym wrócił do chłopaka żeby mogli na nie razem popatrzeć.
-na pewno czujesz najpierw lekkie zmęczenie...przecież nie miałeś od razu zawrotów głowy...-powiedział przytulając go mocno do siebie.-przepraszam...na prawdę dzisiaj poszalałem i trochę mnie poniosło...
-mou...postaraj się. Proszę...-powiedział robiąc proszącą minkę kota ze Shrecka.-Plosie...
-powiesimy sobie potem te zdjęcia.-zdecydował zaraz. Do trzech zdjęć robił z chłopakiem głupie miny dobrze się przy tym bawiąc a na ostatnim zdecydował się pocałować go namiętnie.
-wesołych. Na nowy rok puścimy więcej.-obiecał mu szybko i objął go ramieniem.
-i widzisz? Mówiłem że na pewno czułeś wcześniej. Mi też się podobało dlatego mówiłem że będziemy się tak bawić wcześniej...ale nie do tego stopnia że kręci ci się w głowie. Było przyjemnie...i to bardzo. Ale nie chce żebyś stracił przytomność. Mów kiedy czujesz że powoli się męczysz. W tedy możemy spokojnie skończyć...-ucałował go.-ja ciebie też kocham.
Yuji skinął głową.
-ale na pewno masz się postarać.-powiedział celując w niego palcem.-nie chce żeby tylko mój brat się dobrze bawił.
-koniecznie musimy je powiesić.-powiedział śmiejąc się wesoło.-trzeba będzie tylko pomyśleć gdzie.
-a na razie to koniec.-powiedział kiedy wybuchły wszystkie puszczone fajerwerki.-wracajmy już.
bu
-rozumiem cię. Mi też było na prawdę przyjemnie i nie chciałem szybko kończyć.-przytulił go mocno.-widzisz? Zawsze mi tak padasz. Ja posprzątam.-ucałował go i zaczął się myć żeby wcześniej wyjść i posprzątać tak żeby spali w czystej pościeli.
Yuji odruchowo odepchnął od siebie dziewczynę. Jego ciało samo zareagowało. Nie mógł słuchać jak wszyscy obrażają Kazuo. Jakie mieli do tego prawo? Zacisnął mocno dłonie w pieści. W ogóle go nie znali. I to Kazuo odwiedzał go w szpitalu nie oni. To Kazuo przynosił mu notatki nie oni. To Kazuo załatwił mu pisanie egzaminów kiedy go nie było, nie oni.
-Przestańcie.-powiedział trochę ostrzej i głośniej niż zamierzał. Emocje w nim buzowały.-W ogóle go nie znacie więc jak możecie mówić takie rzeczy? Kazuo nie ściągał...i przynosił mi notatki, które robił na zajęciach. Uczyłem się z nich i były na prawdę dobre. On...nie ściągał.
-mhm...na prawe wesołe. Podobają mi się.-ucałował go w policzek.-już dawno nie robiliśmy sobie wspólnych zdjęć.-uśmiechnął się szczerze szczęśliwy.-ja ciebie też kocham.
-nie mogę obiecać że będzie takich więcej...ale od czasu do czasu na pewno takie będą.-zerknął na niego z uśmiechem a potem już skupił się na drodze.
-następnym razem mi pomożesz jak będziesz miał siły.-puścił do niego oczko i wyszedł z wanny.-posiedź sobie jeszcze trochę. Ja posprzątam to po ciebie przyjdę.-powiedział kiedy się wycierał.
-W ogóle go nie znasz więc skończ.-powiedział patrząc na dziewczynę dość chłodno. Lata udawania brata sprawiły że kiedy jest zły może być całkiem niemiły i oschły.-I od kiedy jesteśmy na tyle blisko żebyś mogła mnie tak swobodnie dotykać?-dodał a po słowach Kazuo oblał się rumieńcem. Bez słowa odjechał w jego stronę.
-ok.-zgodził sie. Patrzył mu cały czas przez ramie czasem zerkając na jego twarz. Uwielbiał oglądać Ryu jest był taki pełen pasji. To na prawdę sprawiało mu radość.
-dziękuję skarbie.-oddał pocałunek.-oj...dwa to i tak dużo...-powiedział bo on sam długo myślał co mu kupić i w końcu wymyślił jeden prezent. Podał mu pudełko w którym była bransoletka z wygrawerowanymi ich imionami.-obiecuję że ten na urodziny będzie lepszy...
Takano wyszedł z łazienki owijając się szlafrokiem. Poszedł do sypialni i westchnął widząc jak nabałaganili. Wcześniej poprosił Ruiego żeby załatwił im dodatkową pościel tak w razie czego. Pochował zabawki do torby a potem zabrał sie za zmienianie pościeli. Wziął chusteczki i powycierał ich spermę z łóżka i podłogi tam gdzie przypadkiem skapnęła kiedy niósł chłopaka.
-ok kochanie, już.-uśmiechnął się wchodząc do łazienki kiedy skończył.
-Nie ma za co...nie podoba mi się że tak kłamali i cię obrażali. Nie zrobiłeś nic złego.-mruknął niezadowolony.
-dobrze. Tylko uważaj żeby nikt tych zdjęć nie widział.-poprosił obejmując go ramieniem.-ładnie ci wyszły.
-wcale nie...Ja na prawde długo myślałem co ci kupić i nie miałem pomysłu...-przyznał zawstydzony.
-chodź, chodź...-Takano wziął go na ręce.-Mam nadzieję że będziesz w stanie iść jutro na małe zwiedzanie.-powiedział idąc z nim do sypialni. Położył go do łóżka i ułożył się obok niego.
-nie. To nie jest normalna reakcja zwłaszcza że już udowodniłeś że nie mogłeś ściągać. Są zazdrośni i tyle. Mieli nadzieję że skoro mnie nie ma to będą wyżej w rankingu ale pokrzyżowałeś ich plany.
-mam nadzieję skarbie. Musisz bardzo uważać.-przypomniał mu.-hmm...myślałem żeby zrobić coś prostego. Na co masz ochotę?
-to na prawdę nic takiego...na prawdę.-mruknął całując go delikatnie.
-dobranoc skarbie.-ucałował go w czółko i zasnął. Nigdy by się nie przyznał ale też był zmęczony dlatego sen przyszedł do niego jak tylko zamknął oczy.
-um...wcale nie...-mruknął rumieniąc się lekko.-po prostu nie podobało mi się jak się zachowywali...nawet to co zrobili w stosunku do mnie. Nigdy nie byliśmy ze sobą blisko więc...nie podobało mi się że na mnie siadali albo mnie dotykali.
-więc zrobie omurice. Keiichiro i Oki poszli na randkę więc obiad robię tylko dla nas dwóch.-ucałował go w policzek i poszedł do kuchni.
-w takim razie cieszę się że ci się podoba.-uśmiechnął się szczęśliwy.
Takano obudził brak partnera w łóżku. Jego misiu zniknął więc otworzył zaspane oczy.
-co jest?-spytał widząc chłopaka stojącego kawałek dalej.
-aaaaa-Yuji zakrył głowę rękoma.-hej hej...ja nie bardzo mam wybór, sam się za mną schował. Pogadajmy, ne? O co poszło?-powiedział ciągnąc brata na kolana.
-więc omurice.-wstał i poszedł do kuchni żeby zrobić dla nich obiad.
-dostałem ciebie na śniadanie?-spytał trochę zaspany obejmując go ramionami. Zaraz jednak wyłączył dzwoniący budzik.-co pysznego zrobiłeś?-usiadł w końcu i wstał z łóżka.
-No proszę...-zaśmiał się czytając liścik.-nie powiem żeby się mylił...ale nie będę mu o tym mówił.-powiedział wstając z łóżka żeby zobaczyć co tego pysznego dostali.
-dość!-fuknął Shuji mając po dziurki w nosie tej bezsensowniej kłótni.-czasem jesteście na prawde okropni. To nie pierwszy raz kiedy się kłócicie o takie głupoty. Matko Shuji...na prawdę myślisz że Kenta podrywałby kogoś innego skoro ma ciebie?-spytał wywracając oczyma.-i czy on ci kiedykolwiek robił awanturę kiedy ukrywałeś ich związek i dawałeś się podrywać innym dziewczynom? Oczywiście że nie. Więc bez przesady...on tylko pożyczył jej notatki. Nie pocałował jej ani nic.
Jun obudził go kiedy obiad był gotowy. Położył talerze na stole i pogłaskał chłopaka po włosach.
-obiad gotowy. Wstawaj skarbie.
-to ja powinienem ci robić śniadanko.-zmierzwił mu włosy i wstał.-ok więc idziemy szamać a potem ja jadę do pracy. Jak wrócę to zaczniemy twoje urodzinki.
-mam.-zgodził się wesoło.-dał dodatkową pościel tak jak prosiłem i przyszłał nam niespodziankowe śniadanie.-uśmiechnął się.-Chociaż Ruiemu nadal ciężko jest przywyknąć do tego że ma przyjaciela geja.-wzruszył ramionami i zabrał sie za śniadanie.-a ciekawe jak tam Ren...czy nadal ma sprzeczki z Kanekim.
-Na prawdę nie rozumiem czemu się tak cięgle kłócicie.-wywrócił oczyma.-um chętnie...a co to za trening?
-możemy iść. Ale najpierw obiad.-powiedział pomagając mu usiąść.-smacznego.-dodał siadając obok i jedząc swoją porcję.
-tyle wytrzymałeś więc ty pare godzin cie nie zabije.-zaśmiał się idąc za nim do kuchni.
-tak. Myślę że teraz już coraz lepiej to znosi skoro pisze takie liściki.-zaśmiał się.-Możesz nawet dzisiaj. Ja może zadzwonie do Rena. Jest coś podejrzanie cichy.
-aaaa rozumiem. Trochę późno macie ten trening.-zauważył jeszcze.
Jun odpowiedział mu uśmiechem. Cieszył się że coraz lepiej radzi sobie w kuchni.
-Nie wiem...-wzruszył ramionami.-jeszcze nie wiem ile dokładnie pracy mamy ale pewnie przed 18.-powiedział nie zdradzając mu żadnych szczegółów.
-oj...klnąłem czy nie to i tak ciesze się jego szczęściem. A teraz jest po prostu podejrzanie cicho skoro dzwonił do mnie z każdą głupotą.-zauważył nalewając sobie herbaty.
-ah no tak.-zaśmiał się.-rozumiem. A mój kochany braciszek nie robi ci o to problemów? Ostatnio jest jakiś nadwrażliwy.
-nic nie dodawałem. robiłem tak jak zwykle według twojego przepisu.-zaśmiał sie.-pewnie tak ci się wydaje bo dawno nie jadłeś.-zmierzwił mu włoski.
-ok. Spędź miły czas z bratem.-powiedział wesoło.
-jak zjemy to zadzwonię.-powiedział siadając obok niego.-a ty jak się czujesz? Boli cię jeszcze?-spytał biorąc łyk herbaty.
Yuji roześmiał sie wesoło.
-serio?-potrzebował chwili żeby się uspokoić.-Kenta? Jako że mój chłopak nie uważał.-wywrócił oczyma.-możesz mi powiedzieć jak to będzie z tegoroczną wycieczką na zakończenie?
-dziękuję. Na prawdę się dla ciebie starałem.-powiedział obejmując go ramieniem.
-Ok wiec mamy plan.-zjadł szybko i wstał od stołu żeby się wyszykować.-to ja idę do pracy. widzimy się wieczorek solenizancie.-pocałował go namiętnie.
-na pewno?-spytał patrząc na niego uważnie.-ok. Jeśli tak mówisz to ok. Postaram się żebyśmy za dużo nie chodzili.-obiecał mu a kiedo skończył jeść wybrał numer do Rena.
-a...ale dlaczego to ja mam zdecydować?-spytał zaskoczony.-no i to jest wycieczka całego rocznika więc jedzie z nami jeszcze klasa Shujiego, prawda? Więc dlaczego to ja mam decydować?
-dobrze. Nie widzę nic przeciwko temu.-powiedział siedząc już wygodnie bo skończył jakiś czas wcześniej.
Około 17 przyjechał po niego Yasu i dwóch innych z drużyny Hirokiego. Zapukali do drzwi czekając aż chłopak im otworzy.
-jesteś podejrzenie cichy nie dzwoniąc więc postanowiłem sprawdzić jak się masz.-odpowiedział wesoło.
-głupi...jak mógł mnie w coś takiego wkręcić.-burknął.-um...ale Tokio brzmi fajnie...będe mógł tam być i zwiedzać nawet na wózku.-zauważył z uśmiechem.-ale Kazu...na pewno musisz jechać. ne?
-ok. Zadzwon do niego i się umów na spotkanie. Ja mogę wtedy gdzieś pójść żebyś nie czuł się skrępowany moją obecnością.-powiedział zaraz szybko.
-żyje, żyje. Ma się dobrze i siedzi na komisariacie czekając na ciebie.-powiedział machając kajdankami.-najlepszego solenizancie.
-aj to nie dobrze. Powinieneś trochę bardziej go z tym pilnować. Zajmij się tam nim dobrze doktorze.-uśmiechnął się.-Ale dobre wieści są takie że dobrze się wam układa. To mnie cieszy.
-no ale...to poiwnny zdecydować obie klasy a nie tylko ja.-mruknął cicho.-I na prawdę nie rozumiem tego że nagle wszyscy są dla mnie tacy mili.
-wiem. Ja ciebie też kocham.-przytulił go mocno do siebie.-i wiesz co? Dla prawdę lubię oglądać jak robisz zdjecia a potem obrabiasz je w programach. Jesteś wtedy pełen pasji...wtedy najbardziej mi się podobasz.
-Myślisz że ten dureń dałby sobie coś zrobić w swoje urodziny?-Yasu wywrócił oczyma skuwając go kajdankami.-uważał nawet niosąc kawę. Spokojna twoja rozczochrana.
-rozumiem...znam ten ból.-pokiwał głową chociaż wiedział że jego brat tego nie widzi.-masz racje wszystko będzie dobrze. W końcu zajmuje się nim najlepszy lekarz.-powiedział wesoło.-ale zaraz...byłeś w Yukan?
Yuji pokręcił przecząco głową.
-sam wiesz co się działo jak um...wyszło że spotykam się z Kazu. Poza tym zawsze mi dokuczali...tamta trójka też.
-Lubisz i dlatego wyglądasz wtedy najlepiej. Pełen pasji i maksymalnie skupiony. uwielbiam cię wtedy...uwielbiam też patrzeć na twoje zdjęcia i ci pozować.
-Są twoje urodziny powinieneś myśleć o bardziej pozytywnych rzeczach. No i przyjechaliśmy całą trójką bo jesteś aresztowany.-powiedział siadajac obok chłopaka w radiowozie i dając reszcie prowadzić.
-aaaaa no tak.-pokiwał głową w spokoju.-No nic skoro wszystko gra a Kaneki wydobrzeje to dobrze. Oby szybko wrócił do zdrowia, trzymaj się bracie.
-Zmieniłeś. Jesteś teraz bardziej moim misiem.-szepnął mu na ucho.-um...ale chyba bardziej widać to po Yabu...w sensie...ja nadal nie czuję się przy nim pewnie ale wiem że teraz już tego nie robi.
-mhm...czekam skarbie, czekam.-zaśmiał się wesoło.-przecież wiesz że jestem do twojej dyspozycji i zawsze możesz na mnie poćwiczyć.
-za co? Hmmm...sądzę że nie jedno by się znalazło. Szkoda na to czasu.-wzruszył ramionami.-hmm? czemu głupi?
-dlatego mówię że możesz na mnie ćwiczyć.-powiedział wesoło.-Przecież po to się ćwiczy, żeby się nauczyć.
Kiedy dojechali wyprowadzili go z samochodu i poprowadzili na komisariat. Tak jak zrobili kiedyś na ślub Yasu tak i teraz wyłączyli kamery a część pracowniczą przenieśli do sąsiadującego budynku. Złączyli stoły żeby mieć na czym postawić tort.
-po torciku się zwijamy i zostawiamy was samych.-Yasu poklepał go po ramieniu.-najlepszego solenizancie.
-rozumiem. Ale najpierw zawsze możesz poćwiczyć.-ucałował go w policzek.
-wszystkiego najlepszego.-powiedział mierzwiąc mu włosy. Przytulił go do siebie i nachylił się do jego ucha.-dzisiaj będziesz moim małym więźniem więc pospełniam trochę twoje fantazje.-wyszeptał po czym się wyprostował.-Yasu daj kluczyki. Na razie mogę go rozkuć.-zaśmiał się do przyjaciela.
-a jaka to różnica kochanie?-wzruszył ramionami.-pamiętaj tylko że zawsze jestem do twoich dyspozycji.
-a to już nie moja wina że tak myślałeś.-mruknął Hiroki wywracając oczyma.-wszystkiego najlepszego.-zmierzwił mu jeszcze włoski.
-tort piekła moja żonka więc mam nadzieję że smakuje.-odezwał się Yasu.
-idź. Ja się przebiorę po tobie.-powiedział zbierając naczynia.-najpierw pozmywam.-wyjaśnił z uśmiechem.
Hiroki zgodził się z nim skinieniem głowy. Posiedzieli tak wszyscy razem jeszcze dobrą godzinę.
-no...więc zostawiamy cię tu z twoim prezentem od nas.-powiedział Yasu przyczepiając do głowy Hirokiego ogromną kokardę.-jest puściutko i kamery wyłączone. Have fun.-zmierzwił włosy Naokiemu.
-kupimy co będziesz chciał.-odpowiedział Jun i poszedł sie przebrać, potem ubrał buty i już po chwili zjeżdżali windą na dół.-do naszego wyjazdu został niecały tydzień więc szybko znajdź czas żeby umówić się z Chrisem jeśli chcesz z nim pogadać.
Wszyscy taktownie wyszli a Hiroki objął mocno chłopaka.
-Prosiłeś żebyś zbierał siły na urodziny bo tak jak obiecałem spełniam dzisiaj twoje fantazje. To prezent ode mnie, mam nadzieję że ci się podoba.-powiedział całując go zaraz namiętnie.
-mhm...więc pójdę wtedy na spacer albo coś.-zdecydował wesoło i wyjechał z windy.-Żebyś mógł spokojnie porozmawiać. A jak skończycie to po prostu napiszesz mi smsa albo zadzwonisz.
-na pewno mogłem wpaść na coś lepszego...ale to z czasem.-powiedział oddając pocałunek.-na razie twoja mała erotyczna fantazja.-powiedział biorąc go na ręce i idąc w stronę małej celi stojącej w rogu.
-nie musisz mi się tłumaczyć Ryu. Jeśli potrzebujesz to ok.-powiedział uśmiechając się do niego.
-jesteś pewny?-spytał jeszcze Hiroki. Pogłaskał go po policzku.-jeśli nie to w gabinecie mam kanapę.-dodał łagodnie.
-mhm...jest przyjemnie.-zgodził się.-ja też lubie...chociaż czasem wolę posiedzieć w domu.-dodał idąc spokojnie w stronę sklepu.
-Skoro tak...-Poluzował swój krawat i zbliżył się do chłopaka. Wsunął dłonie pod jego bluzkę. Wymacał jego sutki które zaczął wykręcać palcami w tym samym czasie całował namiętnie partnera.
-serio? Kupimy co tylko będziesz chciał.-zapewnił go i pogłaskał go po ramieniu.-to picia też coś kupimy. CO byś chciał?
-szszsz...-Hiroki dał mu lekkiego klapsa. Zaraz zabrał się za zdejmowanie z niego spodni.
-więc będzie sok.-zgodził się. Kupimy jeszcze jakieś ciasteczka.-zdecydował wchodząc już do sklepu. Położył koszyk na kolanach chłopaka.-dasz radę trzymać?
Hiroki ponownie klepnął go w pośladki. Nadal jednak robił to dość delikatnie nie chcąc zrobić mu krzywdy. Wsunął w niego jeden palec zaczynając nim poruszać.
-troszkę cię przygotuję bo dawno tego nie robiliśmy.-szepnął mu do uszka które zaraz polizał.
-jeju Ryu...wiem I pamiętam.-zaśmiał się najpierw wkładając sok a potem idąc prosto do regałów ze słodyczami.
Kiedy mógł swobodnie poruszać palcami wyjął i zdjął swoje spodnie i bokserki. Zaczął powoli wchodziić w chłopaka. Poruszał się w nim rytmicznie a dłońmi piescil jego penisa od czasu do czasu ściskając tez jego jądra.
Jun włożył jeszcze jedna czekoladę i dwie paczki ciasteczek.-ok sajgonki mogą być. Juz dawno ich nie robiłeś
Hiroki po jakimś czasie trochę przyspieszył czując ogromne podniecenie.
-kocham cie...-wyszeptał mu do uszka które zaraz przygryzl.
-mhm jestem za.-powiedział spokojnie prowadząc wózek.-nie jest co za ciężko?
Wyszedł z niego powoli poczym rozkul kajdanki.-druga runda czy solenizant zbyt zmęczony?
-ok wiec idziemy po składniki. Czego potrzebujemy szefie? Spytał na chwile się zatrzymując.
-o to mi chodziło skarbie. Druga na kanapie.-pocałował go namiętnie.-ale podobało ci się?-spytał bo chciał wiedzieć czy prezent by trafiony chociaż troche.
-obojętnie kochanie ale może być z warzywami i krewetkami na przykład.-powiedział prowadząc go do odpowiednich stoisk.
-w takim razie się ciesze.-uśmiechnął sie figlarnie I wziął go na ręce. Zaniósł go do specjalnie przygotowanego na te okazje biura.
-ok.-wesoło skierował ich w stronę reszty stoisk a potem prosto do kas.
-wszystko dla ciebie.-powiedział z uśmiechem. Położył go na rozłożonej kanapie i oblizał usta. Zaczął zdejmować z siebie koszulę.
[
-ech...no dobrze.-wywrócił oczyma nie chcąc się z nim kłócić. Wyłożył ich zakupy na taśmę i odłożył koszyk. Dołożył dwie reklamówki.
-ciesze się że ci się podoba.-pocałował go namiętnie. potem zaczął schodzić pocałunkami niżej.
[robie głupie zadanie na gramatykę na zaliczenie semestru..;^; mamy zanalizować 4 zdania japońskie pod względem gramatycznym, przetłumaczyć je na polski i jeszcze jeden język (w moim przypadku ang pewnie...) i zrobić analizę porównawczą...a ja nawet polskiej gramy nie ogarniam XD Wiem że coś sie mówi tak a nie inaczej ale jakoś w dupie miałam jaka to część mowy XD]
[ja nawet tego nie wiem XD to jest totalnie bez sensu zwłaszcza że angielskiej gramatyki też nie ogarniam :P Jestem ugotowana]
Jun skinął głową z uśmiechem i szybko skończył wszystko pakować. Położył torby na kolanach chłopaka i wyprowadził wózek ze sklepu.
-spokojnym spacerkiem.
Hiroki w międzyczasie kończył rozbierać siebie i chłopaka. Oblizał usta kiedy doszedł pocałunkami do krocza chłopaka. Zaczął lizać jego penisa, dłońmi masując jądra partnera. Od czasu do czasu ssał również główkę jego członka. Chciał mu dać jak najwięcej przyjemności w urodziny.
[no właśnie utknęłam na polskich XD na dodatek egzamin mam już 3...nie wiem jak ja to ogarnę...]
-Tylko uważaj żeby nie spadły.-poprosił i ucałował go w policzek.-nie jest ci zimno?
Hiroki zerknął na niego, na chwilę przerywając.
-powiedz mi jeśli będziesz coś chciał. Dzisiaj masz okazję żebym pospełniał wszystkie twoje życzenia i fantazje.
[ucze się ucze XD ale to mi nie przeszkadza w odpisywaniu]
-więc jak wrócimy to sobie poodpoczywasz.-zdecydował wesoło.-Obejrzymy jakiś film albo coś. Razem poleniuchujemy,
-oj...ale na pewno masz coś jeszcze. Coś co chciałbyś spróbować...jakaś pozycja albo coś..-wzruszył ramionami.
-jasne że tak. Wyobrażasz sobie żeby było inaczej.-zaśmiał się wesoło.-oboje poleżymy, potulimy się i obejrzymy jakiś film.
-to dobrze, ale nie obiecuję że będzie kolejna taka okazja.-puścił do niego oczko i wrócił do robienia mu loda.
[ne ne...przetłumaczysz mi te zdanka z polskiego na angielski? Nie wiem jak to powinno być poprawnie gramatycznie...;^;]
-jasne że zjemy.-ucałował go znów w policzek a potem zjechał do ich bloku.
Hiroki pracował sprawnie ustami i językiem. Wyczuwał już czułe punkty chłopaka więc doskonale wiedział co robić. Kiedy Naoki doszedł, połknął całą jego spermę i oblizał usta.
-a teraz skoro twój tyłek trochę odpoczął pora na prawdziwą drugą rundę...bo już się podnieciłem.
[no tylko nie padnij śmiechem XD to są zdania z 5 lekcji więc są dość proste ale po prostu miały być jakieś z przynajmniej jednym orzeczeniem XD
1.Ile godzin około się uczysz?
2.Uczę się około pięć godzin.
3.Wieczorem na siłowni ćwiczę około godzinę.
4.Następnie czytam między innymi gazety i czasopisma do około 7 wieczorem.
no...tyle funu XD]
-spokojnie będzie lepiej skarbie.-powiedział widząc jego minę. Poszedł zaraz wypakować zakupy i wrócił do salonu z czekoladą.
Zaczął się w nim poruszać najpierw spokojnie i rytmicznie. Odgarnął mu włosy z twarzy i zaraz zjechał dłońmi na jego tors żeby pobawić się jego sutkami.
[normalnie nie zadajemy takich pytań więc tak brzmią XD ale dziękuję ^^ a w japońskim jest na miedzy innymi konstrukcja XD a jutro ogarnę co jest czym...XD ano i tak tylko czyam te zdania i nie powinno tu być ing? Jako że zwyczaj czy cuś...tak jak w ostatnim?(albo pojebałam coś XD)]
-to dobrze skarbie. Cieszę się że już ci lepiej. Zrobiłem też herbatę więc możemy oglądać. Na co masz ochotę?
-cieszę się że ci się podobały.-powiedział tuląc go do siebie.-chciałem żeby dzisiaj było ci na prawdę przyjemnie.
[grama nigdy nie była moją mocną stroną XD]
-ech...nie lubię jak tak na mnie zwalasz...-westchnął.-więc puścimy marvela.-zdecydował włączając ironmana.
[dopiero był dym...dopiero co...]
Hiroki denerwował się kiedy nie mół dodzwonić się do chłopaka. Poinformował zespół że wróci na chwilę do domu żeby sprawdzić czy wszystko gra. Kiedy przeczytał kartkę usiadł ciężko na kanapie. Rozejrzał się po mieszkaniu. Nic mu nie pasowało, zwłąszcza niespokojnie zachowujące się psy. Zaklnął pod nosem i wrócił do miasta.
-Yasu zgłaszam porwanie.-powiedział ciągnąc przyjaciela na stronę.-pomóż mi. Musimy go znaleźć.
***
Szukali bez przerwy, sprawdzali kamery i mieli włączony kanał informacyjny. To ostatnie sprawiło że pojawił się w końcu jakiś trop. I to nie byle jaki, Naoki był podany im na tacy. Hiroki wcisnął nagrywanie i zaczął dokładniej przyglądać się ekranowi.
-Może on faktycznie z tobą zerwał?-zaproponował jeden z ich drużyny.
-żartujesz sobie?! On ledwo stoi...coś mu musieli zrobić.-powiedział chłodno.-Yasu szykuj samochód. Jedziemy do Tokyo. Poinformuj tokijską policję i wyślij im te nagranie jak Naoki jest porywany. To jedno które mamy ale nie widać numeru rejestracyjnego.-poprosił przyjaciela.
-oj no...to się musimy zacząć wymieniać. Następnym razem ty wybierasz.-powiedział obejmując go ramieniem.
-już jadę.-odpowiedział tylko Hiroki. Nie kłamał. Właśnie z Yasu siedział w samochodzie i byli w drodze do Tokio. Włączył od razu namierzanie telefonu w przenośnym sprzęcie.-graj na czas. Namierzamy cię.-dodał jeszcze zerkając na Yasu który prowadził.
-będziesz musiał coś wybrac. Nie ma oszukiwania.-powiedział pstrykając go w nosek.
-Kurwa...-Hiroki z wściekłością odłożył telefon.
-ile brakowało?
-kilku sekund. Jutro broni jednego psychopaty. Chciałbym żeby wcześniej udało nam się go uratować ale nie wiem czy się uda. Stawiam że jest nieźle pilnowany...a żaden z nas nie jest ninją...-westchnął patrząc się w zaznaczony na mapie całkiem spory obszar.-ech...tyle tutaj willi że nie wiem kiedy uda nam się go znaleźć. Najpierw skieruj się na tokijski komisariat.-poprosił przyjaciela.
-mhm to dobrze.-przytulił go do siebie i już skupił się na lecącym filmie.
-nie chciał o tym rozmawiać a ja nie dopytywałem.-wywrócił oczyma bo przecież tylko chciał być dobrym chłopakiem i nie poruszać nieprzyjemnych tematów. Zerknął na numer i odebrał.-brat Naokiego?-spytał żeby się upewnić w końcu spotkał go tylko raz.-Jestem. Właśnie parkujemy pod komisariatem.
Jun pozwolił mu tak spać i po prostu włączył sobie następne części. tulił go cały czas ciesząc się że chociaż przez chwile moze być z nim blisko.
-przyjdź na komisariat. Obmyślimy plan działania.-powiedział i wyszedł z samochodu. Ucieszył się wiedząc że mają pomocnika z wewnątrz.
Jun uśmiechnął się widząc go takiego. Cieszył się że chłopak spokojnie śpi. Kiedy Koki i Keii wrócili skinął im głową i przyłożył palec do ust. Nie chciał budzić chłopaka.
-Więc?-Hiroki podsunął mu kartkę i długopis.-Jesteś w stanie rozrysować nam plan domu? Powiedz wszystko co może nam się przydać i...czy jest bezpieczny.
Jun włączył ostatnią część a kiedy i ta się skończyła zaniósł chłopaka do łóżka.
-ech nie dobrze. Nawet jeśli znajdę się w środku to prawdopodobieństwo że uda nam się wyjść niezauważonym jest bardzo małe. To twierdza nie dom.-mruknął patrząc na plan i rozmieszczenie strażników.-chcę go wyciągnąć jak najszybciej. Zwłaszcza że jutro ma te sprawę. Nie mogę pozwolić żeby się na niej znalazł. Ten pierdolony psychopata będzie odsiadywał dożywocie więc nie będzie nikogo ścigał jeśli Naoki go nie wybroni, proste? Poza tym...ja wiem że on nie chce go bronić.
Jun zamrugał zaskoczony. Nie spodziewał się czegoś takiego. Ściągnął tylko niewygodne spodnie i okrył ich kołdrą. Objął go bardzo delikatnie ciesząc się że chłopak się do niego tak mocno tuli.
-Gdyby umiał to byłby duży plus ale nadal mamy strażników których nie uda nam się zlikwidować nie zostając na kamerach. Sądzę że już dawno by się wymknął gdyby nie to.
-Hiroki? Jak już zdążyłeś zauważyć w drodze tutaj nie jesteś ninją tylko policjantem. Nie możemy tam po prostu pójść z nakazem? tak jak robią to policjanci?-spytał Yasu który od jakiegoś czasu siedział cicho i przyglądał się planowi.
-cóż...-zamyślił się Hiroki
-nie odsuwaj się tak skoro już przespaliśmy tak całą noc...w końcu.-powiedział Jun nie otwierając nawet oczu. Wyciągnął w jego stronę ręce.
-ech...co możemy na niego mieć?-spytał go Hiroki.-cokolwiek co sprawi że będziemy mogli tak wejść jakby nigdy nic. Przeszukać dom, znaleźć Naokiego i tymczasowo aresztować waszego ojca. Cokolwiek będzie ok.
-ja ciebie też.-odszepnął i objął go delikatnie.-dziękuję że tak mi ufasz.-pogłaskał go po włoskach.-Musiało ci się śnić coś miłego. Cały czas się uśmiechałeś.
-Co?-Hiroki zaskoczony aż podskoczył na krześle i kopnął Yasu w piszczel.
-kurwa Hiroki! Już, już to załatwiam...-wstał i poszedł do komentanda bo sami nie mogli tego załatwić.
-Dzięki. Wybacz ale robisz za świadka...3 lata dadzą rade. Sprawa nie jest pzredawniona więc mozemy zrobić rewizje rzeczy osobistych i przeszukać całe mieszkanie.
-tyle wystarczy. Cieszę się że spędziłeś taką spokojną noc.-ucałował go w czółko.-prześpij się jeszcze trochę.-powiedział zamykając oczy.
-anonimowy świadek to nadal świadek.-machnął rękę Hiroki i wstał kiedy Yasu wrócił z nakazem. Lecimy.-powiedział i część jego znajomych z Tokio również wstała.
Jun głaskał go jakiś po włosach po czym sam trochę przysnął.
-mamy nakaz przeszukania pańskiego domu.-powiedział Hiroki pokazując dokument i swoją odznakę. Wszedł spokojnie do środka.-Oczywiście nie ma pan nic przeciwko, prawda?-Hiroki uniósł brwi a tuż za nim wszedł Yasu i jeszcze kilku rosłych policjantów.
-oj no już...-Jun wywrócił oczyma i wywlókł się z łóżka.-przecież jeszcze mamy czas was oprowadzić.
-Ok. Rozdzielimy się. Przeszukać każdy kawałek tego domu.-klasną w dłonie i razem z jasu skierował się w stronę pokoju w którym trzymany był Naoki. Żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń zaglądał i przeszukiwał każdy kolejny pokój.
-no mówię że mamy czas.-zaśmiał się Jun i przebrał się w dres. Potem dołączył do nich w salonie.-co na śniadanko zrobiliście?
-Hiroki słyszysz?-Yasu klepnął przyjaciela w ramię.
-hmmm?-Hiroki wytężył słuch i po chwili uśmiechnął się lekko.-szafa.-powiedział i szarpnął za drzwi.- Zaklnął pod nosem zauważając że są zamknięte co przecież nie powinno go zaskoczyć.-ech...Yasu?
-mmmm...no to smacznego.-powiedział Jun i usiadł do stołu.-wyglądają pysznie. A jak tam wczorajsza randka?-zagadał do Kokiego.
-Po prostu go aresztuj...a zajmę się chłopakiem.-powiedział biorąc Naokiego na ręce i wychodząc z pokoju.
-Naruszył pan kilka praw dziecka i jest pan podejrzany o porwanie. Może pan zachować milczenie i ma pan prawo do prawnika.-Yasu wygłosił regułkę i zakuł mężczyznę w kajdanki. Hiroki w tym czasie wyszedł z chłopakiem na zewnątrz i usiadł z nim na schodach.
-myślisz? Przecież teraz będę moje kochanie zabierał do Kanady. To dopiero będzie randka.-zagwizdal.-ciesze się ze dobrze się bawiliscie.
-szszsz...juz dobrze. Jestem przy tobie. Juz dobrze.-przytulił go I głaskał go łagodnie po włosach. -jestem przy tobie. Juz cie nie zostawię.
-wiem ze będzie niesamowicie. Ryu będzie miał idealna scenerię do robienia zdjęć zimowych. A porem kakao i kominek i jakiś dobry film.
-nawet przez chwilę nie wierzyłem ze mógłbyś ze mną zerwać. Spokojnie. Od razu zaczalem cie szukac. Wiec spokonie...juz dobrze. Oddychaj spokojnie.-pogłaskał go po policzku.-pojedziemy do szpitala żeby cię opatrzyli a potem przenocujemy w jakimś hotelu i wrócimy do domu.
-oczywiscie.-roześmiał się i zmierzwil mu włoskim skończył jeść.-ok to zaraz możemy iść na spacer po mieście.
-musimy pójść do szpitala. Szybko się tobą zajmą i pojedziemy. Obiecuje Naoki. Ale musimy pojechać.-powiedział tuląc go jeszcze.-juz jesteś bezpieczny. Juz dobrze.
-Ech dobra.-Jun wywrocil oczyma chociaż dziwnie się czuł nie prowadząc Ryu.
-musimy pojechać. Nie kłóc się już.-poprosił okrywajac go swoją kurtkę.-chodź do samochodu.-wziął go na ręce.
-Kei uważaj!-Jun podbiegł to niego.-nie zabijaj mi chłopaka.
Hiroki siedział z nim z tyłu bo Yasu juz wrócił. Przekazał ojca Naokiego w ręce lokalnych władz i pokierować samochód do szpitala.
-No dobrze...-powiedział I wciskajac guzik wołający windę.-kiedy zjechali na dół zaczął ich prowadzić w kierunku miasta.
-Nao-chan? Obiecuje ze to tylko na chwilę. Potem już pojedziemy do domu.-wziął go na ręce i zaniósł do szpitala. Brat chłopaka juz ta na nich czekał tak jak się wcześniej umówili.
-hmmm...park już widzieliście więc pokażemy wam miasto. Tak na prawdę nie ma tutaj za wiele.-wzruszył ramionami.
-bo jesteś ranny i trzeba cie opatrzyć. Poza tym twój brat bardzo chciał cię zobaczyć więc daj się sobą zająć i jedziemy. Obiecuję.-powiedział głaszcząc go po włosach. Zaraz się odsunął żeby Naoki mógł zostać opatrzony.
-mhm nawet bardzo fajna.-zgodził się Jun.-Kilka miejsc jest na prawdę miłych. Ale zdecydowana większość jest dość zwyczajna.
-tydzień leżenie i tydzień w domu. Zrozumiałem.-skinął głową.-Będe go pilnował i zobaczę co da się zrobić w sprawie psychologa.-dodał bo nie chciał go dawać do byle kogo.-będzie leżał w drodze o to możesz być spokojny.-dodał jeszcze i podszedł do nich.
-no czuć.-zgodził się.-Są inne normy i tak dalej. Głównie przez ludzi czuć.-powiedział wzruszając ramionami.-no i jesteśmy w mieście i takim cóż...centrum życia tego miasta.
-Nao-chan...musisz odpocząć i zagoić rany. Słuchaj się lekarza.-powiedział zaraz go przytrzymując.-pójdziemy coś zjeść i wtedy pojedziemy do domu. Obiecuję.
Jun z ulgą znów zaczął prowadzić wózek.
-co chciałbyś im pokazać, Ryu?-spytał cicho chłopaka.
-Klucze są w mieszkaniu. Na razie możesz nosić moje rzeczy skoro będziesz odpoczywał w domu a w międzyczasie coś się wymyśli.-powiedział uśmiechając się do niego lekko.-wiem. To była kolejna wskazówka żeby nie wierzyć w ten liścik. Nie zostawiłeś bransoletki.
-mhm...dobrze więc proszę wycieczki tutaj mamy ratusz.-zaśmiał się bo właśnie obok niego przechodzili.
-wiem. Wiem że nie ty, już dobrze skarbie.-powiedział idąc z nim w stronę drzwi. Skinął bratu chłopaka i wyszedł.-Wezmę. A przynajmniej się postaram i napisze protokoły w domu.
JxR
-ech...weźmy taksówkę.-zdecydował Jun nie chcąc żeby mu tak posnęli na mrozie. Złapał taksówkę a kiedy wszyscy w niej siedzieli objął Ryu ramieniem.
HxN
-Pewnie tak. Żona Yasu się nimi zajmuje. Zawiozłem je do ich domku żeby miały jedzenie i miejsce do biegania.-powiedział zaraz kładąc chłopaka do samochodu. Dał mu poduszkę pod głowę i okrył kocem.-Yasu? Pojedziemy jeszcze coś zjeść.
TxT
-aaaaa no tak.-pokiwał głową w spokoju.-No nic skoro wszystko gra a Kaneki wydobrzeje to dobrze. Oby szybko wrócił do zdrowia, trzymaj się bracie.-powiedział i się rozłączył.
KxY
-Zmieniłeś. Jesteś teraz bardziej moim misiem.-szepnął mu na ucho.-um...ale chyba bardziej widać to po Yabu...w sensie...ja nadal nie czuję się przy nim pewnie ale wiem że teraz już tego nie robi.
[bo się poczuli opuszczeni więc zrobiłam tak o XD]
-będzie dobrze.-Jun poklepał Kokiego po ramieniu.-a ty się już tak nie wykręcaj. Sam prawie zasypiałeś.-zmierzwił Ryu włosy a kiedy wyjechali posadził go na wózek.
-Jasne.-Hiroki otworzył okna, nie za wiele żeby za bardzo nie zmarzli.-Ale teraz to nie zadziałało, co? Ale już dobrze. Cieszę się że się nie poddałeś.
-jak wrócimy to z nim pogram.-obiecał wesoło.-A na razie mamy nasz wspaniały miesiąc miodowy i pora na zwiedzanie Monako. Szykuj się.
Yuji za to zablokował wózek i wyjął odpowiedni zeszyt. Cieszył się że w końcu będzie mógł robić swoje notatki.
Jun pokręcił głową i zaczął pchać wózek do windy. Kiedy byli już w mieszkaniu zaniósł Keiia do pokoju który zajmował razem z Kokim a potem wrócił do Ryu.
-Jak ci się podobał dzisiejszy dzień?
-Zrobiłeś to żeby przeżyć. Więc się nie poddałeś. A ja cały czas cię szukałem więc cieszę się że tak szybko nam się udało. Wszystko dzięki tym wiadomościom w których byłeś...ten telefon też wiele dał.-uśmiechnął się zerkając na niego.
-ok!-objął go ramieniem i wyszedł z hotelu. Poprowadził go spacerkiem do pałacu królewskiego który mogli zobaczyć tylko z zewnątrz a potem poszli do pobliskich ogrodów.-a potem zaliczymy oceanarium. Przejdziemy się promenadą i zobaczymy ten sławny tor wyścigowy.
Kiedy wszystkie zajęcia się skończyły Yuji uśmiechnął się wesoło do Kazuo. Cieszył cię na samą myśl że będą razem wracać a potem zrobi dla niego obiad.
-Możemy wypić do obiado-kolacji którą najpierw trzeba zrobić. Chwile odpoczniemy i pójdziemy do kuchni.-powiedział siadając na kanapie.
-ech...on na prawdę powinien coś zjeść ale nie chcę go budzić. Jak coś to staniemy po drodze.-powiedział trochę przymykając okna.-plan? Nie wiem Yasu. Chciałbym żeby już nie musiał tego przeżywać. Żeby był bezpieczny...
-dużo. A rano wylatujemy na wyspę.-powiedział wesoło i poprowadził go ogrodami. Od czasu do czasu robili sobie zdjęcia. Tuż obok ogrodów było oceanarium więc stanęli w kolejce do kas.
-a obiad?-spytał patrząc na niego.-przecież musisz coś zjeść...nie możesz tak iść bez obiadu ani czegokolwiek. To niezdrowe zwłaszcza że pracujesz do późna.-powiedział martwiąc się o niego.
-jasne, jasne. Ale jak coś to mnie wołaj.-powiedział mierzwiąc mu włosy.-Jakbyś gdzieś nie sięgał albo coś.
-ech...lubił tam pracować. Mam nadzieję że coś da się jeszcze załatwić.-powiedział zerkając na chłopaka.-myśle że będzie potrzebny psycholog. Naoki miał klaustrofobię i teraz może mieć powrót.-westchnął bo wiedział ze do teraz już było zupełnie dobrze.-Zamki już wymieniłem.
-ale teraz mamy okazję.-powiedział wesoło. Kupił bilety i wszedł z nim do środka. Na pierwszym piętrze były różne akwaria oraz otwarte płytkie akwarium w którym pływały małe rekiny.-można je dotknąć.-powiedział.
-um...no ok. Zrobię najpyszniejsze.-uśmiechnął się do niego.-i wracaj szybko...
-ok, ok ale jak coś to wołaj.-powiedział zaraz odpalając laptopa żeby trochę popracować. Skoro chłopak go o to prosił to nie będzie mu przeszkadzał. Pomachal Kokiemu który wrócił.
Hiroki pokręcił przecząco głową.
-to nie tak ze jest silny. Staram się po prostu przy nim być...dlatego teraz biorę kilka dni wolnego. Musze się nim zająć.-powiedział wzdychajac ciężko.-ech...na dodatek większość tego złego co go spotkało to moja wina...
-juz to robiłem. Jeśli się boisz to możemy iść dalej ale one na prawdę nic ci nie zrobią.-powiedział pokazując mu jak małe dzieci doty kaja rekinki.
-um...ja...po prostu smutno mi bez ciebie.-powiedział z wieszając głowę i juz się nie odzywając.
-zmieniamy się ale jak już on dopadnie kuchnie to nie ma zmiłuj...wstęp surowo zabroniony.-zaśmiał się. Przeciągnąl się lekko.-czasem zdarza nam się gotować razem. Wtedy nest dużo zabawy.-wzruszył ramionami.
Hiroki zamyslil się chwile wyglądają przez okno.
-ok. Zaproponuje mu.-zdecydował spokojnie.-ale najpierw wszystko mu się musi zagoic...znowu.
-zrobię. Chodź.-objął go ramionami i poprowadził go bliżej akwarium.-będę cały czas trzymał twoja rękę. Spokojnie.-obiecał mu.
-nie kręci się a wszystkie zaległości nadrobilem w szpitalu dzięki twoim notatkom.-burknął.-ja po prostu się ciesze ze w końcu wyszedłem ze szpitala i chce spędzić z tobą trochę czasu. Co w tym zlego?
-jasne. Zgram sobie.-uśmiechnął się i podłączył aparat do laptopa.
Hiroki otworzył bardziej okna i odwrócił się w jego stronę.
-Jeszcze chwilka Nao-chan. Zaraz zjedziemy i posiedzimy chwilę na otwartej przestrzeni.-powiedział spokojnie.
-Bedzie dobrze skarbie.-powiedział delikatnie zbliżając dłoń chłopaka do rekina. Przesunął jego dłonią od łba przez grzbiet po czym cofnął ich o parę kroków.-widzisz? Nie było tak strasznie.
-um wiem...wiem.-powiedział przytulając się trochę do niego.-um...i pamiętaj o załatwieniu wolnego na wycieczkę, dobrze?
-No bo Ryu rzadko robi nam wspólne zdjęcia. Ostatnio zrobiliśmy sobie kilka.-powiedział i również zaśmiał się z wskazanego przez mężczyznę zdjęcia.-nie wiedziałem że wyglądałem aż tak komicznie.
-mhm...no dobrze.-powiedział a kiedy w końcu się zatrzymali pierwszy wyszedł z samochodu i wziął chłopaka na ręce.
-ok.-roześmiał się wesoło.-więc ruszajmy dalej. Na wyższych piętrach jest część bardziej muzealna i wisi tam ogromny szkielet wieloryba.
-um...papa...-pomachał mu i wjechał wgłąb mieszkania. Od razu zabrał się za robienie obiadu.
-mhm...myślałem żeby jakiś kupić chociaż póki co wszystkie wiszą. Kilka stąd mu wyślę żeby się pobawił i potem je wywołał.-powiedział zaraz przesyłając zjęcia mailem do Ryu.
-To dobrze Nao-chan. Teraz pójdziemy coś zjeść.-powiedział idąc za Yasu który już ruszył w stronę restauracji.
-Zobaczysz.-powiedział wesoło i zaczął go prowadzić schodami na górę.Pod sufitem wisiało pełno różnych szkieletów z czego największy należał do wieloryba.
-um...nic skomplikowanego...um proste curry zrobiłem.-powiedział zaraz jadą do kuchni żeby podgrzać obiad.
-ja lubię jak tak wiszę i mogę patrzeć kiedy chcę na nasze szczęśliwe chwile. Zwłaszcza kiedy jestem smutny, Albumów się tak często nie otwiera.-powiedział z uśmiechem oglądając zdjęcia.
-Hiroki wstał i poszedł złożyć zamówienie. Pogadał z kelnerami a potem z kucharzem i udało się uzgodnić żeby zupa była bez pieprzu. Potem wrócił do stolika i wziął łyk wody.
-ogromny prawda? Tutaj jest delfin. Zobacz o ile mniejszy.-powiedział pokazując na odpowiedni szkielet.
-um...specjalnie dla ciebie zrobiłem.-powiedział kłądąc przed nim talerz z parującym daniem.-smacznego.-uśmiechnął się słodko.
Jun uśmiechnął się w odpowiedzi i zamknął laptopa.
-dzięki za zrobienie nam tych kilku zdjęć.-powiedział przeciągając się lekko.
-Pare godzin.-wzruszył ramionami.-Nie ma za co przepraszać. Hiroki jest moim przyjacielem więc zawsze mu pomogę. Był kłębkiem nerwów, wszyscy mu pomogliśmy ale tylko ja pojechałem.
-Mhm.-skinął głową i przytulił go do siebie.-Idziemy dalej.-powiedział prowadząc go dookoła sali.
-Nie ma za co.-zaśmiał się chłopak i podał mu jeszcze wody do picia.-Cieszę się kiedy jesz ze smakiem to co ugotuję.
-Szybko się jeszcze męczy, co? Obudzisz go na obiad a potem niech dalej idzie spać. Coś jednak zjeść powinien.
-usiądź wygodnie głuptasku.-westchnął Hiroki kiedy wrócił i siadał obok niego.-Zaraz przyniosą nam posiłak. I tak jak prosiłem twoja porcja będzie bez pieprzu.-ucałował go w policzek.
[cóż...nie ma tam takich atrakcji ale ok XD]
-przecież już kiedyś pływaliśmy. Razem z Yuyą.-przypomniał mu a potem poszli już do wyjścia.
-um...-chłopak zarumienił się lekko.-cieszę się ze ci smakuje...-powiedział uśmiechając się wesoło.-bardzo się cieszę.
-obudzisz go jak obiad będzie gotowy. Wcześniej nie trzeba.-powiedział z uśmiechem.-No i spokojnie i powoli. W końcu odzyska siły i będzie jak dawniej. Trzeba w to wierzyć.-poklepał go przyjacielsko po ramieniu.
-jak mógłbym inaczej? Jesteś moim chłopakiem...jak mógłbym nie wierzyć? No i...zadzwoniłeś do mnie...też na pewno wierzyłeś że po ciebie przyjdę.-pogłaskał go po włosach.-Zjesz i dostaniesz leki.
-idziemy idziemy.-objął go ramieniem. Kiedy wyszli ruszyli w stronę morza. Takano po drodze powiadał mu co mijają.
-um mogę iść.-uśmiechnął się szczęśliwy.-Pouczyłem się więc jestem wolny.-dodał zaraz nalewając sobie trochę wody.
-powoli ale jakoś idzie. Na prawdę się cieszę że poprzednią noc spędził tuląc się do mnie. Nie wiem czy to dlatego że już spał...ale na prawdę się cieszę.
-i zadzwoniłeś w idealnym momencie.-powiedział a kiedy kelnerka przyniosła ich zamówienie pomógł chłopakowi usiąść.-dasz radę sam?
Następnie pojechali samochodem przejechać się trasą rajdu a na sam koniec pełnego wrażeń dnia zjedli obiado-kolację w hotelu.
-jak ci się podobało?-spytał kiedy stali w windzie.
-um...więc będę.-uśmiechnął się lekko.-um...pójdę się przebrać w jakieś ciepłe ciuchy.
-może. Na razie cieszę się że to jest możliwe.-uśmiechnął się.-Już idę!-odpowiedział i poszedł do kuchni żeby pomóc chłopakowi.
-dobrze. Cieszę się że ci smakuje. Jedz spokojnie.-powiedział przytrzymując g.
-dobrze kochanie. Weź szybki prysznic i do łóżka.-wyszedł z windy i otworzył ich pokój.
-mhm...to dobrze. Mam nadzieję że nie kontynuują tej głupiej kłótni.-zaśmiał sie.
-dlatego mówiłem żebyś mnie wołał jeśli będziesz potrzebował pomocy.-powiedział i zmierzwił mu włosy. Zaraz zabrał się za smażenie sajgonek.
-dobrze.-Hiroki wywrócił oczyma i wziął się za jedzenie. Skończył szybko by zaraz znów móc podtrzymać chłopaka.-Jedz spokojnie.
Takano wziął prysznic zaraz po nim. Kiedy wszedł do sypialni wywrócił oczyma i położył się przy chłopaku tuląc go do siebie.
-typowi oni...-zaśmiał się a kiedy chłopak usiadł mu na kolanach ucałował go w policzek. Zaczął powoli jechać.
-Jutro widzisz się z Chrisem?-spytał wyciągajac cześć sajgonek i wkładając następną.
-zrobię. I co tylko będziesz chciał. Bedziesz ładnie odpoczywał a ja znów się tobą zajmę.-powiedział z uśmiechem.
-mmmm...mój kochany...-wymamrotał Takano i przytulił go mocniej. Obudził się kiedy zadzwonił budzik.-no...trzeba wstawać bo zaraz lecimy na wyspę.
-spokojnie, dam radę.-powiedział z uśmiechem. Po dłuższej chwili jednak opadł z sił bo było mu ciężej niż się spodziewał.
-spokojnie kochanie. Pójdę do sklepu a potem do kawiarni. Nie martw się o mnie nie będę tyle siedział na dworze. Blisko nas jest dobra kawiarnia.-uśmiechnął sie i wymienił kolejna partie sajgonek.
-żadna kolej na chorowanie. Nie ma więcej chorób.-wywrocil oczyma I wziął go na kolana.-ok weź leki.-powiedział I podał mu wode I tabletki.
-mhm...a teraz już ładnie wstajemy.-powiedział i wstał z łóżka.-wyszukujemy się i zjemy śniadanie na dole. Coś lekkiego a potem lecimy.
-um...to możemy jechać.-skinął głową I włożył ręce pod koc bo trochę było mu zimno.
-dobrze, dobrze. Zadzwon jak skończysz i wtedy wrócę.-powiedział kończąc smażyć.
-ja ciebie tez skarbie. -powiedział trzymając go żeby ten mu się nie osunął.-skoro już wszyscy zjedliśmy to płacimy i jedziemy dalej.
-dobrze skarbie.-pocałował go i wziął ciuchy na zmianę. Poszedł do łazienki żeby wziąć szybki prysznic.
Yuji pomachał im i został tam gdzie Kazuo stanął razem z nim. Pocałował go tylko jeszcze i włożył ręcę pod koc żeby nie zmarznąć.
-więc spokojnie porozmawiaj z Chrisem.-zmierzwił mu włoski i wziął talerz z sajgonkami.-Możesz budzić swoje kochanie.-powiedział do Kokiego.
-spokojnie...jestem pewny że będzie tak spał aż do Yukan. Jest wykończony i to widać gołym okiem.-westchnął siadając wygodniej.
-za chwilę będę.-Powiedział Takano wychodząc właśnie spod prysznica i zaczynając się wycierać.
Yuji zaśmiał się cicho słysząc ich wymiany zdań. Jenak było mu trochę smutno że nie może razem z nimi poćwiczyć.
-oj zawsze ci pomogę skarbie.-powiedział i zmierzwił mu włoski. Wziął dwie miski w których już był ryż i zaniósł je na stół.
Hiroki zaglądnął do sypialni słysząc szczekanie.
-Już się obudziłeś? Potrzebujesz czegoś?-spytał podchodząc bliżej łóżka.
-Twój i tylko twój.-odpowiedział i wrócił do wycierania. Wyszykował sie szybko i wyszedł z łazienki zabierając wszystkie ich rzeczy.-sprawdziłeś czy wszystko spakowane?
-um...-Yuji skinął głową na prawdę szczęśliwy. Zablokował wózek żeby mu nie odjechał przy bardziej gwałtownym ruchu.
-Smacznego.-Jun odpowiedział i od razu wziął się za jedzenie.-pyszne! Uwielbiam kiedy gotujesz.-powiedział zaraz wracajac do jedzenia.
-Zrobię ci herbatki i wrócę.-ucałował go w czółko.-obiecuję się wrócę. Cały czas przy tobie będę.
-żeby sprzątaczki nie znalazły żadnych naszych zabawek.-powiedział wesoło i wpakował do torby ich szczoteczki do zębów.
-um widziałem. Jesteś w tym na prawdę dobry.-powiedział z uśmiechem i odrzucił mu piłkę.
-oj przecież dobrze wiesz że uwielbiam kiedy gotujesz.-powiedział kiedy skończył jedna sajgonkę. Zjadł trochę ryżu i nałożył sobie kolejną.
Hiroki wrócił po krótkiej chwili z herbatą i usiadł na łóżku.
-proszę. Dodałem trochę zimnej wody żebyś mógł od razu wypić.-powiedział pomagajac mu usiąść.
-ok, więc możemy jechać.-wziął ich torbę i poszedł ubrać buty.
-jest ok. Jeśli będzie mi za zimno to ci powiem.-obiecał łapiąc piłkę.-na prawdę masz cela...-zaśmiał się odrzucając piłkę która troche zboczyła z kursu.
-jest smaczne więc oczywiście jem ze smakiem.-powiedział i wziął jeszcze jedną dokładkę. Upił kilka łyków wody i zjadł do końca ryż.-było pyszne.
-Ja się strasznie o ciebie martwiłem.-położył sie przy nim i delikatnie przytulił.-przepraszam że ciągle cię tak porywają. Jesteś w zwiazku z policjantem i ciągle jesteś w niebezpieczeństwie. Na prawdę myślałem że już będzie dobrze i po powrocie z tych męczących kilku dni będe mógł odpocząć w ramionach mojego chłopaka.
[etto mieli lecieć XD płynąć mieli z wyspy do Australii XD so...]
Dolecieli w południe na lotnisko niedaleko wyspy a do samego celu dotarli statkiem. Takano pomógł zejść chłopakowi na ląd a potem wrócił się po torby. Wyspa była dość mała a z jednego jej końca było widać drugi. Stał tam dom i plac zabaw. Plaża byłą dość spora a część wody była odgrodzona murem tak zeby żadne niebezpieczne zwierzęta się nie przedostały. Dodatkowo nad wodą zawieszone było coś w rodzaju łóżka [o takie coś nie wiem jak to opisać XD https://www.instagram.com/p/s7Zg3WMoW5/ ]
-jak ci się podoba?
-um...byłoby na prawdę fajnie.-uśmiechnął się do niego i odrzucił piłkę.
-nic wielkiego nie zrobiłem.-Jun wywrócił oczyma i usiadł wygodniej.-obejrzymy jakiś film? Ale najpierw się umyj żeby znów nie zasnąć w ubraniu.
-wcale nie jesteś beznadziejny.-wywrócił oczyma.-ale wiesz...jak już wyzdrowiejesz to mógłbym dawać ci lekcje samoobrony w salce na komisariacie. Co ty na to?
-Już już.-Takano zaśmiał sie i zdjął buty. Położył się obok chłopaka.-przyjemnie, prawda? Bardzo często się tak wylegiwałem.
Yuji uśmiechnął sie to niego i znów wkupił wzrok na treningu.
-wezmę szybki prysznic a ty wybierz jakiś film. Twoja kolej.-ucałował go i poszedł do łazienki.
-spokojnie...będe cierpliwy. Dla ciebie zawsze...ale to nie znaczy że nie będzie ciężko kochanie.-pogłaskał go po włosach.-chcę żebyś na pewno był bezpieczny.
-mhm...-zgodził się spokojnie.-potem obie popływamy, ok?
Yuji przytulił do siebie Kazuo uśmiechając się pod nosem.
-Shuji...przestań.-poprosił go jakoś w połowie drogi i mając wrażenie że bratu powoli kończą się przekleństwa.
Jun pogłaskał go po włosach i skupił się na filmie. Cieszył się że mogą tak leżeć bez żadnych problemów.
-mi ciebie też. Na prawde się bałem że mogę już cię nie zobaczyć. Udało nam się tak szybko dzięki temu że byłeś w telewizji i że zadzwoniłeś...inaczej nie wiem ile by to zajęło.
-ok. Na razie jeszcze trochę poleżmy. I na pewno pójdziemy na spacerek po wyspie.
-to przynajmniej przestań klnąć.-zaśmiał się bo właśnie o to mu chodziło.-um...ja nic nie zrobiłem...
-nie znam.-mężczyzna pokręcił przecząco głową.-ale to też mój pierwszy raz kiedy tak oglądam.-wzruszył ramionami i przytulił chłopaka mocniej do siebie.
Hiroki głaskał go łagodnie po włosach i plecach. Na prawde się cieszył że ma go w końcu w domu.
-mhm zjemy. I cie oprowadzę.-obiecał tuląc go do siebie.-a potem cały weekend będziemy tak leniuchować...pływać...leżeć...
-mou...baka...-mruknął rumieniąc sie lekko. Cieszył się że jest ciemno i tak tego nie widać.
-ja ciebie też Ryu.-pogłaskał go po włosach i już skupił się na filmie.
-spokojnie, przecież wiem że będziesz grzecznie słuchał poleceń lekarza. Do toalety możesz iść.-powiedział wstając z łóżka żeby zrobić śniadanie.
-to dobrze, cieszę sie ze ci odpowiada i mam nadzieję że będzie ci się podobało.-ucałował go w policzek.
-ale na mnie nie musisz się fochać wiesz.-Yuji wywrócił oczyma kiedy dojechali już do domu a brat nie odezwał się do niego ani słowem.
-nie focham.-mruknął starszy i pomógł mu zdjąć buty.
Jun zaniósł go i położył do łóżka. Zgasił światło i ułożył się obok niego.
-dobranoc skarbie. Słodkich snów.-pogłaskał go po policzku i zamknął oczy.
-też byś to dla mnie robił.-zmierzwił mu włoski i usiadł na brzegu łóżka.-i czuję się trochę winny...gdybym wtedy wrócił do domu...
-oj...wszystko jest możliwe.-zaśmiał się.-ok chodźmy. Na prawdę mam ci wiele do pokazania.-powiedział siadając.-potem tu jeszcze poleżymy, obiecuję.
Chłopak zerknął za zegarek ale nic nie powiedział. Zamiast tego poszedł się umyć.
Jun westchnął tylko cicho i od razu zasnął.
-może i normalne Naoki a wtedy już miałem być. I miałem cię odebrać ze szkoły...-westchnął ciężko.-ale ok. Nie będe się z tobą kłócił.
-hmmm?-spojrzał na niego nie bardzo rozumiejąc. Objął go ramieniem i poprowadził wzdłuż brzegu dookoła wyspy.
Ponad tydzień później kiedy tak samo spali Yuji zaczął mieć skurcze nóg, które były dość bolesne. Przytulił się wtedy mocno do chłopaka i zacisnął dłonie na jego koszulce.
Jun obudził się od razu ale poleżał jeszcze chwilę żeby chłopak nie myślał że go obudził. Wstał i od razu się przebrał po czym poszedł do salonu. Stanął za kanapą i objął chłopaka od tyłu.-hej skarbie.-ucałował go w policzek.-złe sen?
-Dzisiaj i jutro.-powiedział tuląc go do siebie łagodnie.-Potem już niestety muszę wracać do pracy. Ale wymieniłem zamki i zamontowałem dodatkowe kamery przy drzwiach.-powiedział cicho.
-Nie mamy.-przytaknął.-Plaża i kawałek morza są specjalnie odgrodzone.-wyjaśnił wiedząc że chłopak bardzo się boi.
Yuji skinął głową. Nawet jeśli czuł nogi, a raczej ogromny ból z tym związany, nadal nie mógł nimi ruszać.
-cóż...może to lepiej że nie pamiętasz?-zaproponował siadając obok niego.-Zrobię śniadanie. Na co masz ochotę?-spytał uśmiechając się do chłopaka.
-postaram się. Obiecuję że się postaram i nie będę zostawał jeśli nie będzie to konieczne.
-Nasi rodzice to wymyślili. Nie daliby pływać swoim cieciom w niebezpiecznym środowisku.-zaśmiał się idąc już wesoło brzegiem plaży.
-ble...nie lubię.-mruknął patrząc na chłopaka.-Przepraszam...że się obudziłem.-dodał patrząc na zegarek i widząc że jest dopiero druga.
-niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć.-powiedział obejmując go I całując w policzek.-będzie dobrze kochanie...każdemu czasem śnią się koszmary.-dodał uśmiechając się do niego delikatnie.
-postaram się. Obiecuje ze będę wracal na noc jeśli nie będę pracował nad niczym poważnym.-obiecał bo tylko tyle mógł.
-możemy zostać tutaj chwile dłużej...ale nie chce całkowicie rezygnować z Australii. Cieszyłem się na ten wyjazd i na to co dla mnie przygotowales.-ucałował go.
-um...i tam nie lubię.-mruknął I zaskoczony spojrzał na wchodzącego brata. Shuji usiadł na brzegu łóżka i zaczął masować mu druga nogę.
-ani słowa na temat jakiejś bliźniaczej telepatii.-burknął do Shujiego.
-smutna rzeczywistość kochanie...-powiedział przytulając go mocno do siebie. Nie chciał mu mówić że najzwyczajniej w świecie śni mu się nie za każdym cholernym razem nie jest w stanie go obronić. Wcześniej kiedy się budził wychodził na balkon żeby zapalić elektrycznego papierosa. Nie chciał się przyznawać że nadal to robi.
-odpoczywaj. Należy ci się.-powiedział głaszcząc go po włosach.
-cieszę się że podoba ci się od samego początku.-powiedział z uśmiechem a zaraz pokazał mu palmy które były dość mocno wygięte.-wspinaliśmy się na nie.
-nie wiem...na razie nie mogę ruszać nogami więc...raczej do tego jeszcze czas.-mruknął. Kiedy i Shuji skończył masować położył się obok brata i go przytulił.
-dzisiaj śpię tutaj...mooogę?-sporzał prosząco na bliźniaka.
-ok...rozumiem.
-proszę tylko na siebie uważaj.-powiedział na chwilę jeszcze łapiąc go za rękę.-I wracaj szybko...i dzwoń jakby co.-poprosił całując go w czółko.
Hiroki łagodnie głaskał go po włosach i wyszedł z łóżka dopiero przed porą obiadową.
-byłem takim samym dzieckiem jak każdy inny.-wywrócił oczyma.-Kiedy tutaj przyjeżdżaliśmy mogliśmy robić co chcieliśmy...zwłaszcza mi nikt w końcu nie zwracał uwagi.-wzruszył ramionami i skierował się dalej.
Yuji trochę smutny siedział na treningu. To był pierwszy dzień kiedy postanowił przyjść i popatrzeć. Bolało go to że nie mógł ćwiczyć i to ze tak mało czasu spędził tego dnia z Kazuo. Nie zjedli nawet razem bento.
Jun zrobił kanapki na śniadanie. Część z nich zjadł a potem poszedł na balkon z którego widać było park. Zaciągnął cię elektrycznym papierosem i westchnął ciężko.
-wiem kochanie...wiem.-Hiroki postawił na stole talerz z naleśnikami oraz dżem i cukier puder.-ja ciebie też.-dodał ścierając łzy z policzków chłopaka.
-Cała wyspa była naszą bazą jeśli można to tak nazwać.-zaśmiał się.-bawiliśmy się wszędzie.
-um...jasne.-uśmiechnął się wesoło.-dziękuję.-dodał trzymając już w ręku piłkę.
-przepraszam Ryu.-odpowiedział wzdychając i znów się zaciągając.-Nie mogę dotrzymać tej obietnicy. Ale palę tylko ten elektryczny. Miałem ostatnio dużo stresu. Na mnie to wszystko też mocno oddziałuje. A palenie mnie uspokaja...w każdym aspekcie. Nie jestem ideałem Ryu. Jestem cierpliwy i cieszę się z twojej każdej nawet minimalnej poprawy...ale czasem potrzebuję zapalić.
-Cieszę się. Mam nadzieję że tam samo będa smakować.-powiedział smarując sobie pierwszego naleśnika dżemem.
-no widzisz.-zaśmiał się.-Jesteśmy już jakoś w połowie. Uwielbialiśmy się tutaj bawić w chowanego.
Yuji uśmiechnął się do niego wesoło. Na prawdę się cieszył że chłopak go wyciągnął. Rzucił mu pierwszą piłkę.
Jun wyszedł przed budynek i wprowadził chłopaka do środka.
-Ryu? Przepraszam.-powiedział jeszcze raz kiedy jechali już windą.-Nie chciałem żeby to tak wyszło...
-dziękuję. Cieszę się powiedział smarując kolejnego naleśnika.-Na razie będę robił takie lekkie posiłki.
Takano pokręcił przecząco głową.
-nie mamy. Taka płaska wysepka z drzewami. Mówiłem ci że to nic takiego.-wzruszył ramionami.
-Um...Kazu? Dziękuję. Dzieki tobie też mogłem poćwiczyć i w ogóle...-uśmiechnął się do niego.-um...dostałem wyniki egzaminów. Zaliczyłem. I...rehabilitacje zacznę po wycieczce.
-po prostu nie chciałem żebyś wiedział i był zły.-powiedział I ucałował go w policzek I wyprowadził wózek z windy.-ale masz rację...zachowałem się jak dzieciak.-zaśmiał się i wszedł do ich mieszkania.-ok. Zjesz śniadanie a jak będzie miał przyjść to ja pójdę.
-spokojnie. Po prostu zjem więcej.-powiedział jedząc kolejnego nalesnika.
-ciesze się skarbie. Trochę się martwilem ze może ci się nie spodobać.
-jeszcze duzo czasu zanim będę mógł swobodnie chodzić...-mruknął cicho.-baka...-dodał wywracajac oczyma kursy chłopak zaangażował go w grę.
-mhm...rozumiem kochanie. Nie chciałem ci mówić bo to nie jest coś z czego mogę być dumny. Nie sądzę żebym przestał palić.-ucałował go w czółko.-odpoczywaj a ja ci tutaj przyniosę śniadanie.
-ok, nie martw się tak o mnie. Teraz ty jesteś tutaj najważniejszy.-powiedział jedząc ostatniego naleśnika i biorąc łyk herbaty.
-hmmmm...w sumie to nie mam takiego.-wzruszył ramionami.-Zwłaszcza że wiesz...na początku po prostu bawiliśmy się wszędzie...potem przesiadywaliśmy na plaży, pływaliśmy, piliśmy.-objął go ramieniem.
Yuji pomachał mu i zaczął oglądać grę. Zdecydowanie wolał po prostu kibicować.
-nie mogę powiedzieć że nie bo bym skłamał.-powiedział kładąc na stoliku kanapki i herbatę.-cóż...ale sądzę że to normalne że byłbym dlatego...nie dziwię się że ty jesteś.
-nic się nie stało. Dobrze że mu dałeś. To na prawdę dużo dało.-powiedział tuląc go do siebie.-a film możemy obejrzeć.
-jasne że pokażę.-kiedy obeszli całą wyspę weszli do środka.-oto nasz domek. Każdy z nas miał swój pokój i z czasem były remontowane. Dorastaliśmy i potrzebne były zmiany.
-um...celujcie w łatwe piłki i dajcie z siebie wszystko.-zaklaskał w dłonie nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
-wiem. Jednak liczę na to ze nie zaczniesz palić.-powiedział głaszczac go delikatnie po włosach.-odpocznij zanim przyjdzie Chris. Zrobię ci jeszcze jedna herbatkę zanim wyjdę.-dodał siadając wygodniej.
Hiroki wrócił dopiero późnym wieczorem. Cieszył się ze nie zajmują się niczym poważnym wiec może wracać do domu.
-Tadaima.-odezwał się zdejmując buty. Uśmiechnął się widząc chłopaka na kanapie.-juz zdecydowałeś się wstać?-spytał siadając na fotelu żeby chłopak miał wolna kanapę. Był zmęczony a chciał spędzić trochę czasu z chłopakiem.
-no jest.-zgodził się I zaśmiał wesoło.-ale wygrałem go uczciwie.-dodał śmiejąc się i wchodząc do domku.-pokoje za na piętrze.
-głupek z ciebie.-wywrocil oczyma.-ne...Kazu? Skoro znamy już termin wycieczki to...jedziesz prawda?
-zrobię. Jak przyjdzie to zrobię wam po kubku herbaty i pójdę.-obiecał mu i tak też zrobił.-zadzwoń do mnie jak już skończysz.-powiedział jeszcze do Ryu i wyszedł.
-Dobrze. Nic ciekawego się nie dzieje.-wzruszył ramionami i wziął sobie jedną kanapkę.-dziękuję kochanie.-powiedział z uśmiechem i zaczął jeść.
-ciągnęliśmy słomki.-zaśmiał się.-miałem po prostu szczęście.-wzruszył ramionami. Kiedy obejrzeli dół poprowadził go na górę.-tu jest łazienka.-wskazał na jedne drzwi.-a tutaj mój pokój.-dodał otwierając następne.-z widokiem na zachód.
-um...mam nadzieję że ci pozwoli...-powiedział zerkając tylko na niego.
-Do Kanady? Wow...Mam nadzieję że dużo zobaczycie i spędzicie miło czas.-odpowiedział z uśmiechem.-na ile?-spytał zaraz.-różnie? Cóż...najważniejsze że wychodzi, prawda?
-Ja tez się cieszę. Nie lubię zostawać na noc w pracy.-powiedział jedząc jeszcze jedną kanapkę.-Lubie wracać do domu wiedząc że na mnie czekasz.
Takano wzruszył ramionami i wszedł do swojego pokoju.
-więc jak widzisz zwykły pokój. Nie umieszczaliśmy tutaj zbyt wielu rzeczy bo nie były potrzebne.
Yuji uśmiechnął się słodko i skierował się w stronę wyjścia.
-dlaczego miałbyś coś popsuć? W końcu będziecie we dwoje więc powinieneś się dobrze bawić i nie myśleć o złych rzeczach. Zwłaszcza jeśli to randka.-uśmiechnął się.-mhm...rozumiem. Myślę że na to potrzebujesz po prostu czasu. Jeszcze trochę i nabierzesz pewności.
-bardzo tęsknisz?-spytał uśmiechając się lekko.-Ale chyba się nie nudzisz co?
-lubię spać wygodnie.-wzruszył ramionami.-nie podoba ci się to?
-um...no dobrze.-zgodził się skinieniem głowy.-ale jedzenie ci zostawię do odgrzania...dobrze?
-hmmm...na pewno przejdzie. Ale nie możesz się spieszyć i spokojnie poczekać na moment w którym na pewno będziesz czuł że chcesz coś więcej. Ale przejdzie na pewno. I...jeśli teraz poczujesz że chcesz ruszyć, zaufaj Junowi. Wiem że na pewno mu ufasz ale chodzi mi raczej o to że...wtedy musisz być tego jeszcze bardziej pewny. Widzieć tylko jego. Wtedy na pewno się nie przestraszysz.
-mhm...rozumiem Nao-chan. Pooglądaj sobie coś albo poczytaj. Mam tutaj kilka książek więc możesz brać co chcesz.
-mhm...to dobrze.-uśmiechnął się i objął go delikatnie.-To co idziemy popływać?
-um...no dobrze. Niech będzie.-zgodził się chociaż dość niechętnie.
-hmmm...może trochę za dużo o tym myślisz? Wiem że to nie jest łatwe.-powiedział biorąc kilka łyków herbaty żeby dać sobie chwilę na zastanowienie.-Może będzie ci łatwiej kiedy będziesz miał większą kontrolę?-zaproponował.-Może dlatego jest ci łatwiej z nim spać kiedy zasypiasz na kanapie.
-Szybką się zagoją spokojnie.-uśmiechnął się lekko.-wziąłeś lekarstwa?-zpytał zjadając ostatnią kanapkę.
-ok, ja też się przebiorę.-Takano wyjął swoje kąpielówki z szafy.
-hej głupku.-Yuji wywrócił oczyma i podał mu ścierkę.-wiesz jak się martwiłem? Obudziłem się w nocy a ciebie nie było...
-i mnie obudził...-mruknął Shuji ziewając i wchodząc do pokoju.-znów miał te skurcze więc dzisiaj jadę z nim do szpitala.-dodał podchodząc bliżej.
-nie dlatego.-pokręcił przecząco głową.-ale może po prostu dlatego że to nie jest łóżko.-wziął kolejny łyk herbaty.-i hmmm...jesteś z nim sam jak tutaj zasypiasz czy w pokoju jest ktoś jeszcze?
-jasne że pomogę.-przyniósł opatrunki i podszedł do chłopaka. Delikatnie zdjął mu koszulkę a potem opatrunki.-ale ładnie się zagoiły.
-no proszę...póki śmierć nas nie rozłączy tak? Ładnie to tak mój mężu?-powiedział trochę żartując i wychodząc z pokoju.
-Ale w ogóle nie wróciłeś...Zobaczyłem cię dopiero rano.-mruknął cicho.-um dobrze...cieszę się że pojedziemy razem.-uśmiechnął się.
-mhm...rozumiem. Czujesz się spokojniejszy kiedy nie jesteś z nim tak całkowicie sam na sam.-pokiwał spokojnie głową.-Ale odważyłeś się spróbować z nim spać pod jedną kołdrą. Masz jeden duży krok za sobą.
-Tu masz trochę bardziej obite ale siniaki też juz schodzą. Będzie dobrze.-uśmeichnął się i zaczął mu smarowac plecy maścią.
-nie ładnie kochanie...będzie kara.-zaśmiał się i kiedy zszedł po schodach skierował się w stronę wody.
Yuji machnął na to ręką.
-jadłeś coś? Dzisiaj zrobiłem ci dodatkowe bento.-uśmiechnął się.-chodź zjeść śniadanie.
-Jun ma na pewno swoje powody przez które zaczął palić. Nie obwiniaj się.-poprosił patrząc na niego. Dopiero zacząłeś coś robić w kierunku poprawy więc to oczywiste, że potrzebujesz czasu.
-daj spokój i nie zgrywaj twardziela. Możesz krzyczeć i płakać jeśli cię boli.-wywrócił oczyma i zaczał zakładać mu opatrunki.
-później się dowiesz łobuzie.-zaśmiał się i wbiegł z nim do wody.
Yuji pojechał z nim i wziął się za jedzenie.
-jeśli chcesz to nie myśl o tym jak o czymś złym tylko właśnie jako wspólnym spędzaniu czasu z kimś kogo kochasz. Nie myśl negatywnie.-powiedział pijąc spokojnie herbatę.-Na pewnie nie zrobisz niczego głupiego? Niby co mógłbyś zrobić?
-szszszszsz...już dobrze. Niedługo przestanie.-pogłaskał go po włosach.-pora spać.
-niech ja cię tylko dopadnę!-zaczął go chlapać a potem zanurkował i podpłynął do chłopaka i podrzucił go trochę tak żeby z pluskiem wpadł do wody.
-ale to sensei robił.-zaśmiał się chłopak.-ja zrobiłem tylko bento.
-gdybyś miał go do siebie zrazić to już dawno być to zrobił. Jakiś czas mieszkaliście tutaj sami, prawda? Pomyśl o tym wyjeździe tak...że znów spędzicie kilka chwil sam na sam. Nie myśl o tym ze możesz się wystraszyć tylko ciesz się chwilą.
-ja pójdę. Ty kładź się do łóżka.-poprosił i ucałował go delikatnie.-nie możesz jeszcze za bardzo się ruszać.
-mój kochany...-zaśmiał sie tuląc go mocno do siebie. Zaraz go puścił i położył się na wodzie.
-co tak nagle mina ci zrzedła?-spytał zaskoczony.
-zobaczysz że tak będziesz się o wiele lepiej bawił. A z czasem na pewno będzie lepiej ze wszystkim.-odstawił pusty kubek na stół.
-wcale nie.-zaśmiał się kładąc się obok niego. Już umyty i przebrany.-dobranoc.
Takano chwilę tak leżał a potem przeniósł sie na łóżko. Wytarł się i zaczął rysować chłopaka.
-um...czemu?-spytał teraz już całkowicie zaskoczony.
-jeśli będziesz miał jakiś problem to zawsze możesz zadzwonić. Ale na pewno takich nie będzie.-powiedział spokojnie.-masz mój numer więc możesz dzwonić. Poradzę ci jeśli zajdzie taka potrzeba.
Hiroki wstał rano dość wcześnie żeby wyjść z psami. Zaspany ubrał dres i wyszedł na zewnątrz.
-Tomo!-Takano odłożył wszystko i wskoczył do wody zaraz do niego podpływając.-co się stało?-spytał podtrzymując go.
-um...-Yuji skinął głową i skończył śniadanie.
-nie ma za co Ryu. Chcę ci pomóc szybko uporać się z problemem. Bez niego na pewno będzie ci łatwiej.-uśmiechnął się do niego.
-Dzięki. A ty pośpij jeszcze sobie. Śniadanie jest na stole.-ucałował go i wrócił do ubierania munduru.
-ok, więc wychodzimy na plaże. Chwilę poleżymy na kocyku.-powiedział trzymając go i zmierzając w stronę brzegu.
-un...-chłopak uśmiechnął się lekko i zarumieniony pojechał się ubrać.
-to dobrze. I pamiętaj bez pośpiechu. Daj sobie czas.-zmierzwił mu włosy i wstał z kanapy.
-no to uważaj żeby mnie nikt tobie nie ukradł.-zaśmiał się i kiedy skończył się ubierać jeszcze raz go ucałował.-przyjdę wieczorem.
-no dobrze.-zaśmiał się i podpłynął do wiszącego łoża. Najpierw położył na nim chłopaka a potem sam wskoczył.
Yuji ubrany wrócił do kuchni i wpakował swoje bento do plecaka. Było mu trochę smutno że dzisiaj znów nie zje z Kazuo.
-już?-Jun dopił swoją gorącą czekoladę.-więc będę już wracał.-powiedział wstając i ubierając kurtkę.-Jesteś pewny?-spytał wychodząc już z kawiarni.
-do wieczora.-zaśmiał się i wyszedł do pracy.
-nic takiego...tak tylko sobie bazgrałem.-powiedział podając mu zeszyt. Objął go delikatnie.
[to jutro odpisze i zaczniemy wycieczke]
-zgoda kochanie, ale nie jest za zimno?-spytał kierując się w stronę ich bloku.-jeśli chcesz o ja nie mam nic przeciwko. Pamiętaj że chcę cię wspierać.
-Naoki?-od raz pobiegł do łazienki.-Co się stało?-spytał kiedy chłopak skończył. Wytarł mu usta.
-no jak to nie jesteś? Mam najprzystojniejszego i najseksowniejszego męża na świecie. I nie przyjmuje do wiadomości że tak może nie być.-powiedział całując go zaraz namiętnie.
-no dobrze. Ja ciebie też kocham. Zaraz będę.-powiedział i rozłączył się kiedy wszedł do windy.
-Ale już dobrze? Zmienić ci opatrunki?-spytał zmartwiony.-głuptasku...jak masz spać to spił w łóżku...
-nie idealizuje.-wywrócił oczyma i odłożył notes.
-możemy zrobić.-zgodził się I ucałował go w policzek.-jak tam rozmowa z Chrisem?-spytał idąc do sypialni żeby przebrać się w dres.
-nie masz za co mnie przepraszać gluptasku.-wywrocil I wziął go na ręce.-zmienię cI opatrunek i zrobię kolacje. To żaden problem.-powiedzial idąc z nim do salonu.-bardzo cie jeszcze boli, prawda? I właśnie dlatego od razu powinieneś spędzić kilka dni w szpitalu...
Takano pokręcił przecząco głową.
-nie. Nie da się a poza tym to niebezpieczne. Siedzimy tutaj.-przytulił go do siebie.-niebo jest dzisiaj na prawdę ładne...i niedługo będzie zachód i pora coś zjeść. Potem możemy tu wrócić.
-bo to jest duży krok Ryu-chan. Zwłaszcza że bardzo się tego bales.-ukucnal przed nim.-powolutku będzie dobrze. Na razie możesz zasypiać na kanapie, mi to nie przeszkadza. Ale przed tym się po prostu umyj.-poprosił I wstał.-a teraz możesz już mnie puścić. Chce się tylko przebrać.-zaśmiał się.
-ech...jeśli ciężko ci się oddycha to lepiej jeśli zdzwonimy po twojego brata. W razie czego pójdziesz tutaj do szpitala. I na pewno będę cię odwiedzał.-zapewnił go.
-ok. Taki plan może być.-zgodził się skinieniem głowy. Ucałował go delikatnie.-gwiazdy i małe co nieco skarbie. Pamiętasz ze należy ci się kara?-zaśmiał się bo dobrze wiedział ze to żadna kara.
Jun zerknął na niego trochę zaskoczony.
-oho...ktoś tu się zrobił misiem.-znów ukucnal I przytulił go do siebie.-mój misiu.-ucałował go w policzek.
-zadzwoń dzisiaj.-poprosił go kiedy skoczył.-minęło dość czasu żeby już tak nie bolały. Lepiej zadzwonić Naoki.-powiedział głaszczac go po policzku.-proszę.
-nie chcesz tutaj.-spytał unosząc brwi.-możesz krzyczeć ile chcesz. Nikt nie usłyszy. Co najwyżej ryby i ptaki.-wzruszył ramionami.-ale to nas chyba nie obchodzi, co?
-przecież codziennie się tulimym.-zauważył tulac go mocno do siebie.-ale ok. Mogę mieć dzisiaj mojego misia.-dodał znów całując go w policzek.
-powiedz mu jak się czujesz. Twój brat się o ciebie martwi Nao-chan i chce naprawić relacje z tobą. Wiec do niego zadzwoń. Ja tez nie jestem lekarze i na prawdę nie wiem jak ci pomóc...proszę po prostu do niego zadzwoń albo możemy zaraz pojechać do szpitala.
-to dobrze.-powiedział z uśmiechem. Pocałował go jeszcze raz po czym usiadł.-na prawdę ładny dzisiaj zachód.
-moge?-zaśmiał się wesoło. Oddał pocałunek I wstał idąc w słońcu się przebrać.
Shuji powiedział ze jutro przyjedzie bo i tak ma wolne po czym się rozlaczyl. Chwilę później do salony wrócil Hiroki z kolacja.
-i zaraz dostałaniesz leki.-powiedział siadając na fotelu.
-ciesze się ze ci się podoba.-położył się obok niego.-zupełnie inny niż w mieście czy nawet w Yukan.
[no i pierwszy egzamin za mną...jeszcze 3 XD]
-ok.-dał się poprowadzić i wyjął z kieszeni elektrycznego papierosa.-no co się stało, że potrzebujesz zapalić?-spytał opierając się o barierkę.
-jasne, może tutaj spać.-zgodził się bez problemu.-dobrze, że przyjedzie. Na prawdę się martwię Nao-chan...nie chcę żeby co złego ci się działo.
Takano zgodził się skinieniem głowy. Zerknął na chłopaka i uśmiechnął się lekko.
-ok idziemy coś zjeść.-powiedział schodząc z łóżka bezpośrednio na brzeg.
-Kazu wstawaj.-Yuji potrząsnął nim delikatnie. Siedzieli w autobusie na przedostatnich siedzeniach. Wyjechali wcześnie rano więc oboje od razu zasnęli. Teraz byli w połowie drogi i mieli mieć przystanek.-Kazuuu...-znów nim potrząsnął. Skoro mieli przystanek to chciał skorzystać z toalety.
-staromodny?-spytał nie bardzo wiedząc na jakiej podstawie tak uważa.-cóż...no wiesz...mówiłem ci że on na pewno się jeszcze wstydzi tego jak wygląda. Powinieneś się cieszyć po prostu, że dał ci się dotknąć...ze światłem przesadziłeś. Cierpliwości...coś o tym wiem.-westchnął zaciągając się porządnie.
-nie jestem. Już nie powinny cię tak żebra boleć. Nie aż tak. Lepiej żeby ktoś cie zbadał.
-Ok.-Wszedł do domku i po tym jak się przebrał poszedł do kuchni.
-Kazu...wstawaj już parkujemy.-mruknął potrząsając nim jeszcze raz.-No proszę...
Prześlij komentarz