niedziela, 2 sierpnia 2015

My hips don't lie...

Imię i nazwisko: Naoki Yoshimura
Wiek: 26 lat
Wzrost: 177 cm
Waga: 55 kg
Urodzony: 28 grudnia
Lęki: klaustrofobia
Ukończył: studia na wydziale prawa, ale nie wiąże z nim swojej przyszłości
Rodzina: starsza siostra - Miki, starszy brat - Shu
Zawód: freelancer (pała się wszystkimi robotami, jakie świat mógł sobie wyśnić)
Hobby: szybkie samochody + alkohol + dziki seks
Orientacja: bi (uwielbia uwodzić kobiety, by potem porzucać je z hukiem)
Obecnie: pracuje na dwa fronty - roznosi gazety o porankach, po czym zbiera napiwki w swej popołudniowej pracy - kelner w jedynym barze Yukan.
Czarujący z niego gość, który bardzo często najpierw robi, a dopiero potem myśli. Nie dla niego stała praca, gdyż jak twierdzi zanudziłby się w niej na śmierć. Co miesiąc zmienia miejsce zamieszkania, bo nie udaje mu się zapłacić wszystkich rachunków. Długi ciągną się za nim niczym przekleństwo, ale póki co Naoki ma to w głębokim poszanowaniu. Jego rodzeństwo spisało go na straty, kiedy zrezygnował z ciepłej posady prawnika na rzecz dzikiego roku spędzonego w Australii. Roku, którego nie żałuje i najchętniej powtórzyłby jeszcze wiele razy. Z plecakiem na plecach, wędrując od jednego miejsca do drugiego, czasem przepracowując kilka dni podczas zbioru owoców lub innych wykopków. Do Japonii wrócił by poszukać sobie swojego własnego kąta. Z nadzieją na lepsze jutro, ale spotkał się z odrzuceniem w tym skorumpowanym kraju, w którym liczą się jedynie przepracowane godziny w pracy. Aktualnie zbiera jen do jena, by znów pozwolić sobie na Australijskie szaleństwo.
Jest fanem rocka oraz bezdomnych zwierząt, dla których mógłby poświęcić wszystko. Jego cztery ściany zamieszkuje już osiem kotów i cztery psy. Są one częstym powodem, jego ciągłych przeprowadzek. Właściciele wynajmowanych przezeń mieszkań nie potrafią zrozumieć jego miłości do zwierzaków. On szuka w nich prawdziwego domu. Domu, którego nigdy nie doświadczył, gdyż jego rodziców częściej w nim nie było, a oni byli jedynie obsypywani prezentami, jakby miały zadośćuczynić im ich nieobecność. Nie wini za to swych rodzicieli, ale nie potrafi odnaleźć ciepła rodzinnego u nikogo. Seks traktuje dość przedmiotowo, ot chwila przyjemności cielesnej. Nic dodać, nic ująć. 
Naoki jest uzależniony od alkoholu, który zaczął pić już jako nastolatek, by zwrócić na siebie uwagę rodziców. Próbował z tym kończyć, zapisując się na odwyk trzy razy, ale zawsze po jakimś czasie do tego wracał. Spisał się już na straty i stara się jedynie niezbyt często upijać się do nieprzytomności.

Ciekawostki:
- Ma tatuaż na lewej łopatce - przypominający ptaka z rozłożonymi skrzydłami.
- Nigdy nie tknął papierosów i nie zamierza tego robić.
- Często pije do lustra lub robi to rozmawiając ze swoimi zwierzakami.
- Kocha rower i piesze wycieczki.
- Potrafi wyjść z domu i nie pojawiać się w nim dobre kilka dni, gdyż realizuje właśnie jakiś dziki plan.


910 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   401 – 600 z 910   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-rozumiem.-puścił go I wszedł z nim do sklepu. Kupili wszytsko co potrzebne po czym wyszli i pojechali prosto do mieszkania Hirokiego. Mężczyzna zatarl ręce wchodząc do kuchni.-no to od czego zaczynamy.

Takano | Jun pisze...

-cóż...podstawowe dania.-wzruszył ramionami.-zacząłem się uczyć po śmierci mamy. Z jej przepisów ale tylko kilka mi wychodzi.-odpowiedział I wyjął wok.-najpierw zrobimy farsz.

Takano | Jun pisze...

-no bo jadłes to co mi wychodzi.-wywrocil oczyma. Włączył pod wokiem gaz a potem na rozgrzane naczynie rzucił wszytsko składniki. Między innymi mieszanke warzyw i krewetki.

Takano | Jun pisze...

-nigdy. Takie są przepisy. Nie mogę rozmawiać o szczegółach sprawy z osobami trzecimi. Przepraszam.@uśmiechnął się przepraszajaco a kiedy farsz był gotowy zostawił go na chwile do przestygniecia. Podszedł do chłopaka i pomógł mu z papierem ryżowym.

Takano | Jun pisze...

-oj no chodź. Pomogę ci.-uśmiechnął sie I zaczął delikatnie kierować jego dłońmi.-widzisz? Wychodzi.-ucałował go w policzek I sam zabrał się za zawijanie farszu w papier ryżowy.

Takano | Jun pisze...

-jasne ze mogą. Poza tym najważniejszy jest smak.-puścił mu oczko i wrócił do zawijania. Kiedy skończył przeciągnąl się lekko i.podszedł do kuchenki żeby zagrzac olej.

Takano | Jun pisze...

Hiroki musiał się chwilę zamyslic. Kiedy wrzucił pierwszych kilka sajgonki na olej spojrzał na Naokiego.-uwielbiam strzelać. Zawsze kiedy mam wolna chwile w pracy idę na strzelnice. A kiedy mamy jakieś wypady z drużyną jeździmy na paintball.-powiedział.-poza tym...ostatnio odkryłem ze lubie się z tobą całować i tulić.-pokazał mu język.-a ty? Jakie są Twoje ulubione zajęcia? Poza wspinaczka.-odbił piłeczkę.

Takano | Jun pisze...

-to wyjaśnia dlaczego zatrzymałem cie na przekraczaniu prędkości. I to tak sporo.-wywrocil oczyma. Nie chciał dalej ciągnąć tego tematu. Był policjantem I odzywało się w nim zboczenie zaodowe.-mhm...wiec takie wypady pod namiot jak ostatnio możemy organizować częściej?-upewnić się z uśmiechem.-no I na paintball tez musimy się wybrać.

Takano | Jun pisze...

-z tobą?nigdy w życiu. Zapewniasz mi tyle rozrywki jak jeszcze nigdy nie miałem.-wyjął sajgonki i włożył nowe.-dziękuję Naoki. Na twoje urodziny przygotuje coś nieamowitego. Obiecuje.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze nam wyszło.-szybko skończył smażyć sajgonki po czym postawil jelenia na stoliku. Usiadł na krzesle i spojrzał na chłopaka.-ale następna randkę ty przygotowujesz. Masz najlepsze pomysły.

Takano | Jun pisze...

[Przeprowadzasz? Ale ze w sensie gdzie? XD i jestem tylko firanki wieszalam XD]

-cóż...po tobie spodziewałem się czegoś innego ale taka zwyczajna randka tez mi odpowiada. Oceanarium jest ok. Kolacja tez. Ale to dopiero za dwa tygodnie.

Takano | Jun pisze...

[Dopiero się skapnelam ze pisałam na karcie Ryu a nie tutaj XD]

-taki jest plan. Ale jeśli chcesz możesz dzisiaj u mnie spać.-pocałował go jeszcze raz. Chciał z nim spędzić więcej czasu.-nie chce cię dzisiaj puszczać.-dodał tulac go mocniej.

Takano | Jun pisze...

-mmmm świeżutkie bento od mojego ukochanego.-rozmarzyl się trochę. Oddał pocałunek a potem przeciągnąl się lekko.-ale teraz pora na film.

Takano | Jun pisze...

Hiroki obejmował go tak cały film. Nie miał zamiaru go puszczać. Kiedy film się skończył wziął go na kolana i pocałował namiętnie. Ciągnął ten francuski pocałunek dopóki obaj nie stracili oddechu. Dopiero wtedy odsunął się od niego lekko dyszac.

Takano | Jun pisze...

-oj przecież wiem. Ale całować cie mogę.-wywrocil oczyma.-wspólna kąpiel brzmi nieźle. Tulenie w nocy tez.-musnal jego usta swoimi.-masz rację. Lepszego zakończenia dnia sobie nie wyobrażam.

Takano | Jun pisze...

-no ja też się ciesze.-przytulił go mocniej do siebie.-mmmm....lubię jak to powtarzasz. Ja tez cie kocham. Zmieniłeś moje życie. Dziękuje.-znów go pocałował po czym wstał trzymając go na rękach.-do mycia misiu.

Takano | Jun pisze...

Mężczyzna wzruszył ramionami mocniej go do siebie tulac.
-wobec ciebie nie jestem. Bardzo cie kocham i nie chce cię stracić. Ale wobec niej tez taki nie byłem. Nie zawsze co prawda no bo kiedy zacząłem podejrzewać ze mnie zdradza to zacząłem być chłodniejszy. A jak się dowiedziałem to już w ogóle. Może to miała na myśli?-ucałował go w obojczyk.-myślę tez ze związałem się z nią z poczucia obowiązku. Moja mama zawsze chciała żebyśmy byli razem. Myślę że ten związek od pocałunku skazany był na klęskę.

Takano | Jun pisze...

-nie będę cię bił.-wywrocil oczyma.-i nie zmienię się w kupkę lodu. O ile sam do tego nie doprowadzisz. A mam nadzieje ze nie.-pogłaskał go po włosach.-ciesz się nowa praca i naszym związkiem. I staraj się nie złamać. Wspieram cie i jestem z ciebie dumny.

Takano | Jun pisze...

-wpadnę, wpadnę.-zapewnił go.-przecież nie mogę dopuścić żeby zwierzaki mojego słodkiego chłopaka padły pod jego nie obecność.-musnal jego usta i pomógł mu umyć plecy a potem włosy.-potem mi opowiesz jak minął ci czas. O której wracacie? Może w niedziele uda nam się spotkać na chwile chociaż.

Takano | Jun pisze...

-wpadnę. Możemy sobie zrobić spacerek i pogadać.-uśmiechnął sie I wyszedł z wanny żeby się wytrzeć.-może to nie wiele ale zawsze coś, prawda?

Takano | Jun pisze...

-I parę ciuchów na zmianę. Może ja tez powinienem do ciebie trochę zanieść? Tak w razie jakbym miał u ciebie nocować.-ubrał luźne bokserki i przeciągnąl się lekko. Zaraz zabrał się za mycie zębów. Zaczął zdawać sobie sprawę ze z nikim w czesne nie był w tak dobrych stosunkach. Nikogo wcześniej nie dążył takim uczuciem.

Takano | Jun pisze...

-ok. Następnym razem jak u ciebie będę to coś sobie przyniosę.-zapewnił go I wypłukał zęby. Potem poszedł do sypialni i położył się na łóżku. Czekał na Naokiego.

Takano | Jun pisze...

-twój twój. Tylko twój.-powiedział obejmując go mocno.-dobranoc misiu mój kochany.

Takano | Jun pisze...

-dzień dobry...-przywitał się z nim i pocałunek.-o...śniadanko do łóżka?-zaskoczył się trochę. Nie spodziewał się czegoś takiego.-miło. Mam wspaniałego chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-dziękuję skarbie.-zjadł szybko śniadanie i wtedy wstał z łóżka.-szykuje się kochanie. Zaraz zawioze cie do szkoły. Życzę Ci milej wycieki.-pocałował go I podszedł do szafy.

Takano | Jun pisze...

-kurwa!-Hiroki trzasnal o blat stołu a jego partner uspokoił go machnieciem dłoni. Wiedział ze mężczyzna usłyszał głos swojego chłopaka co go zdenerwowało. Nienawidził taki zadań. Zakładnicy i szaleńcy z bronią. Byli właśnie w drodze do portu.
-jakie są wasze warunki?-spytała kobieta rozmawiająca przez telefon. W ich drużynie była negocjatorem.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście.-powiedziała kobieta słodkim głosem i dała znak reszcie żeby dzwonili po posiłki. Najwidoczniej mieli tu większą akcje.-wiec skoro to już uzgodnione wracajcie na brzeg. W przeciągu godziny dostarczymy pieniądze.-powiedziała znowu I poklepal kierowcę zeby przyspieszył.-a powiedz...co zrobicie z aż tylna pieniędzmi?

Takano | Jun pisze...

Kobieta z wściekłościa wyrzuciła telefon przez okno.
-przyspiesz ten złom!-krzyknęła.-co z helikopterami?
-w drodze!
-mamy godzinę.-mruknela a Hiroki siedział z tyłu samochodu. Czyścil broń. Zdążył już dwa swoje pistolety naładować. Kiedy dojechali do portu wsiadł na motorowkę wraz z reszta. Tym razem usiadł z przodu trzymając broń dalekiego zasięgu. W razie czego rozbroi porywaczy. Jak zwykle. Spokojnie. A potem poszuka Naokiego.

Takano | Jun pisze...

-najpierw tam!-Hiroki krzyknął głośno w pewnym momencie. Zauważył Naokiego. Podplyneli tam a jego kumple wciągnęli go na pokład.-ile zostało nam czasu?-spytał szybko.
-pół godziny.-odparła kobieta a mężczyzna za sterem momentalnie przyspieszył. Kiedy wyspa i statek się pojawiły Hiroki zaczął celować.
-bliżej.-poprosił a kiedy znaleźli się dostatecznie blisko uśmiechnął się i strzelił wytracajac broń z dłoni jednego z porywaczy. Potem reszta z nim zaczęła po prostu strzelać a mężczyzna za sterami przyspieszył jeszcze bardziej. Kiedy znaleźli się na wyspie Hiroki wyskoczył jako pierwszy. Strzelił w dwóm pierwszym w broń i w nogę. Trzeci trafił jego. W nogę, ramię i bok z którego mocno polala się krew. Opadł na piasek uciskajac ranę. Zanim zemdlal postrzelony ostatniego. Potem stracił przytomność .

Takano | Jun pisze...

Kiedy płynęli karetka była już w drodze.
-spokojnie. On się tak łatwo nie da.-kobieta usmiechnela się lekko zeby jakoś pocieszyć. Sama się martwiła. Kiedy doplyneli karetka od razu go zabrała. Wzięli tez Naokiego. Widzieli ze krwalil oraz to ze martwil sie o Hirokiego. Jechali szybko. Hirokiego od razu wzieli na sale operacyjna. Byl ciezko ranny i trzeba bylo wyjac pociski.

Takano | Jun pisze...

-przeżyje. Miał wiele szczęścia. Żadna z kul nie zranila organów wewnętrznych.-odparł lekarz. Wiec teraz proszę dać się opatrzyć. Pan również jest ranny.-powiedział zaczynajac prowadzić go do gabinetu. Z sali wyjechał Hiroki który więziony był na sale w której spędzić miał najbliższy czas.

Takano | Jun pisze...

-powinieneś się nim zająć jak juz się obudzi. Ale najpierw musisz zająć się sobą żeby mieć na to siły.-dodał jeszcze żeby mieć pewność że chłopak wszytsko zrozumiał. Dopiero wtedy odsunął się od wózka a lekarz zabrał Naokiego do gabinetu. Sam poszedł do sali Hirokiego żeby trochę przy nim posiedzieć. Klapnal na krzesle obok i pokręcił głową.-jak mogłeś się tak załatwić głupoty.-westchnął patrząc na aparaturę.

[W ogóle to wypadałoby go jakoś nazwać....XD niech będzie...Yasu!]

Takano | Jun pisze...

Kiedy chłopak zasnął Yasu przeniósł go na łóżko które znajdowało się tuż przy łóżku Hirokiego. Okryl go kołdrą i wyszedł ze szpitala.

***
Hiroki obudził się następnego dnia rano. Otworzył oczy chwile zastanawiając się gdzie jest i co się stało.
-Naoki?-jeknal szukając chłopaka. Chciał usiąść ale kiedy poczuł wszechobecny ból zrezygnował i opadł ciężko na łóżko.-Naoki? Powtorzyl troche glosniej chociaz na wiecej nie bylo go stać. Był osłabiony przez to ze stracił dużo krwi.

Takano | Jun pisze...

Hiroki uniósł delikatnie dłoń żeby otrzeć łzy chłopaka. Szybka ja opuścił bo wszystko go bolało.
-ja o ciebie tez. Tak bardzo się ciesze ze żyjesz.-powiedział cicho. Skinął głową zgadzając się z nim ze boli. Cholernie bolało.-mógłbyś wcisnąć ten guziczek wołający lekarza?-spytał po krótkiej chwili. Bolało go tak bardzo ze chciał tylko znów zasnąć. Nie miał siły by mówić.-a potem wracaj do łóżka. Tez jesteś ranny.

Takano | Jun pisze...

-ja tez ciebie kocham. Wiec wracaj juz do łóżka.-powiedział przez chwile mocniej ściskając jego dłoń.-chce żebyś szybko wyzdrowial żebyś mógł mnie rozpieszczac.-pokazał mu język.-no juz kochanie. Wiem ze bardzo się martwiles ale już jest dobrze. Żyję. Oboje żyjemy.

Takano | Jun pisze...

-Panie Yoshimura proszę wracać do łóżka.-westchnął wchodzący lekarz po czym zabrał się za badanie Hirokiego.-praca serca w normie...-mruknął by zaraz sprawdzić jak reaguje na światło. Sprawdził wszytsko po czym zapisał to w jego karcie.-dobrze. Teraz sprawdzimy rany. Zmienimy opatrunki I będzie mógł pan wrócić do spania.-powiedział zauważając ze Hiroki właśnie o tym marzy. Zacisnąl zęby z bólu kiedy lekarz zmieniał mu opatrunki. Odetchnąl z ulgą kiedy podłączono mu kroplówke I dano leki przeciwbólowe.

Takano | Jun pisze...

Hiroki uśmiechnął się lekko przez sen. Wszystkie leki zaczęły działać wiec zasnął spokojnym snem. W południe znów się obudził otworzył oczy a kiedy zauważył Yasu ponownie je zamknął.
-co uciekasz? Każdemu zdarza się smudlowac.
-nie spudlowalem. Po prostu tamten tez miał dobrego cela...nie sądziłem ze we mnie trafi.-mruknął cicho.
-dobra już dobra. Żyjesz. To się liczy. Ale na robiłeś nam stracha. I teraz masz przymusowe wakacje. I psychiatre.
-żadnego psychiatry. Wal się.-mruknął Hiroki w końcu na niego patrząc.

Takano | Jun pisze...

-mam gdzieś te procedury i dobrze o tym wiesz. Nie mam zamiaru znów rozmawiać z psychiatrą. Powiem jej to samo co zawsze. Nie żałuję że użyłem broni i zrobił był to znów gdybym jeszcze raz znalazł się w takiej sytuacji.-wywrocil oczyma. Nie miał siły ani ochoty się kłócić.-ech...dobra. pojadę gdzieś z Naokim.-mruknął zerkajac na śpiącego chłopaka.-Yasu, ja miałem wszytsko zaplanowane. Mialem zamiar odwrócić ich uwagę i rozbroic żebyście mieli czas na zajęcie się dzieciakami. Nie szarzaowalem. Po prostu ich nie doceniłem. A w pośpiechu zapomniałem kamizelki kuloodpornej.-ponownie wywrocil oczyma.-no mam szczęście, że mam tak wspaniałą drużynę która szybko uporala się z łapaniem zakładników. No i...trafiłem ich wszystkich.-wyszczerzyl się radośnie do przyjaciela.-wiec żadnych jebanych psychiatrów, jasne? Normalnie jestem opanowany ale tym razem...no wiesz...-wskazał ruchem głowy na Naokiego.

Takano | Jun pisze...

-gdybym go przytulił to bym w ogóle nie wyszedł z tej pieprzonej łódki. Martwilem się o niego Yasu. Pierwszy raz w życiu byłem tak rozdarty ze nie wiedziałem co zrobić. Wiec po prostu tam wybiegłem. Ale się udało, tak? Nie oberwalem tak mocno i wszyscy żyją. Naoki tez jest cały.-Zacisnąl mocno pięści.-a ty tez...nie po mogłes mi. Widziałeś ze jestem jeden na ich trzech ale mi nie pomogłes.-wyrzucił mu trochę już zirytowany.-wypchaj się już z tym psychiatrą. Mam ich dość.

Takano | Jun pisze...

Hiroki podniósł się gwałtownie żeby złapać przyjaciela za przód koszulki jednak zaraz skrzywil się z bólu i opadł ciężko na łóżko.
-wiec mnie nie bij debilu skoro uważasz ze jestem tak ciężko ranny.-jeknal zaraz zasłaniając twarz zdrowa ręką.-gluptas...powinien dbać o siebie. Podziękuję mu jak juz się obudzi. I przeprosze ze ma tak beznadziejnego faceta.-mmruknął cicho.-Yasu nie byłeś u tej baby tyle razy ile ja. Juz mam jej dość. Te procedury są do dupy. Przymusowy psychiatra dla policjanta który użył broni. Nie potrzebuje takiego gówna. Nie żałuję że użyłem broni.-spójrzał na niego wzrokiem który mówił wyraźnie ze nie ma zamiaru na ten temat więcej rozmawiać.

Takano | Jun pisze...

-jak juz mówiłem pierdole te procedury.-burknął jeszcze I zamknął oczy. Nienawidził psychiatrów. A zwłaszcza tej baby która 'obsługiwała' ich komisariat. Zawsze zakładała ze policjant po użyciu broni powinien jej tam płakać i żałować. A on nie miał takiego zamiaru.

Takano | Jun pisze...

-ale to co innego. Tu chodzi o takie głupie procedury ze jak policjant użyje broni to MUSI iść do psychiatry. A nasza jest głupia i mnie nie słucha.-wywrocil oczyma.-według niej powinienem żałować i płakać.-westchnął.-wody. Ale zaraz potem wracaj do łóżka kochanie.-powiedział ale zaraz znów się odezwał.-Naoki? Dziękuję...I przepraszam...

Takano | Jun pisze...

-I właśnie za to cie przepraszam Naoki. Za to ze nie byłem wtedy przy tobie. A powinienem być. Powinienem cie przytulić, sprawdzić czy wszytsko z tobą ok. Być przy tobie. Przepraszam.-powiedział cicho. Nadludzkim wysiłkiem posunął się na łóżku.-chodź do mnie. Obejme cie delikatnie. Ale tak delikatnie bo nadal mnie boli.

Takano | Jun pisze...

-niby tak...ale czuje się winny.-ppowiedział cicho.-zwłaszcza ze ty mi bardzo pomogłes. Słyszałem ze zatamowales krwawienie. Dziękuje.-dodał spokojnie.-ja tez pierwszy raz aż tak oberwalem.-przyznał się. Normalnie nie zapominal o kamizelce.-Naoki? Dostałem miesięczny urlop od momentu wyjścia ze szpitala. Może odwiedzimy Australię?

Takano | Jun pisze...

Skrzywil się ale nie powiedział nic na temat tego ze go boli. Pogłaskał go po włosach zdrowa ręką.
-juz dobrze. Wiem ze musiałeś się bać ale już dobrze. Jesteśmy cali i zdrowi. Pogadasz z dyrektorka szkoły i pojedziemy do Australii. Tam sobie odpoczniemy.-powiedział cicho.-wiec juz dobrze. Bardzo cie kocham.

Takano | Jun pisze...

-powiesz ze chcesz odpocząć po tej sytuacji. Zrozumieją.-powiedział spokojnie.-żyjemy kochanie. To najważniejsze. Ty już niedługo będziesz czuł się lepiej a ja cóż...trochę dłużej mi to zajmie ale bez dramatyzmu. Będzie dobrze. Na pewno będzie.

Takano | Jun pisze...

-ja tez się o ciebie martwilem. Słyszałem ze zgłaszasz się na ochotnika i jedyne co chciałem to cie znaleźć. I znalazłem. Wtedy odetchnąlem z ulgą. Wiedziałem ze juz będziesz bezpieczny.-ucałował go w czółko I zaraz znów położył się spokojnie.-wiem. Przepraszam ze cie zmartwiłem. I że musiałeś to przeżyć. Te strzały i rannego mnie. Przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-mhm...chyba widzi w tobie odpowiedniego partnera dla mnie.-uśmiechnął sie.-Cóż...Yasu się nimi zajmie.-zapewnił go jeszcze po czym ułożył się wygodniej.-ty tez musisz dużo spać i odpoczywać kochanie.

[Oki doki. Szerokiej drogi! ^^]

Takano | Jun pisze...

Ale obudził. Hiroki miał ostatnio słaby sen i budzl go nawet nejmniejszy hałas. Otworzył oczy i obrócił głowę żeby spojrzeć na Naokiego.
-Nao-chan? Chodź do mnie.-poprosił go słysząc ze chłopak płacze. Chciał mu jakoś pomóc.

Takano | Jun pisze...

[To dobrze ^^]

Hiroki skrzywil sie lekko z bólu ale nie zamarudzil. Zamiast tego pogłaskał go po włosach.
-juz dobrze juz dobrze.-zauważył ze chłopak jest rozpalony wiec wcisnal guzik wołający lekarza. Objął go bardzo delikatnie.

Takano | Jun pisze...

Hiroki najpierw przeprosil ze chłopak był w jego łóżku. Nie tłumaczył jednak dlaczego nie widząc w tym sensu. Skupił wzrok na Naokim i lekarzu który go badał. Kiedy ten skończył Hiroki znów się odezwał.
-nic mu nie będzie?-spytał zmartwiony.

Takano | Jun pisze...

Hiroki skinął głową i o nic więcej nie pytał. Czuł ze i on sam powinien już spać. Wykonał wiele gwałtownych ruchów i miał wrażenie ze rany mu się otworzyły. Zamknął jednak oczy i spróbował zasnąć.

[I ja tez idę bo jutro praca i znów będę musiała wstać o 5 rano...]

Takano | Jun pisze...

Hiroki leżał w łóżku martwiąc się o Naokiego. A to ze nie mógł się ruszyć i do niego pójść sprawiało ze martwil sie bardziej. Czuł się jakby to była jego wina bo przecież mógł się nim zająć jak tylko wciągnęli go na łódkę.

Takano | Jun pisze...

-jakbym właśnie umierał. W nocy otworzyły mi się rany a Naoki został zabrany na inny oddział bo ma okropnie wysoka gorączke i rana mu się babrze...-mruknął patrząc na niego.-wiec się o niego strasznie martwie.

Takano | Jun pisze...

-płakał w nocy. Nie mogłem tak po prostu leżeć.-fuknal ale nic więcej nie powiedział. Skinął tylko głową ze chce żeby przyjaciel zajrzał do Naokiego. Chciał wiedzieć jak czuje się jego chłopak.

Takano | Jun pisze...

-na razie się nie zapowiada żeby nic nie było ktoremukolwiek z nas.-westchnął cicho.-to dobrze. Przynajmniej nie będę miał wyrzutów sumienia ze tak was zostawiam.-dodał zerkajac na urządzenie badającej rytm jego serca.

[Chciałam zrobić dym ale nie mogę bo ty robisz. Buuuuu XD]

Takano | Jun pisze...

[A weź...ja tu miałam w planach zatrzymać mu na chwile serce XD]

-mhm...dzięki Yasu.-uśmiechnął sie lekko do przyjaciele i odetchnąl z ulgą.-będzie mi tu trochę samotnie ale cóż...licze na to ze szybko wyzdrowieje. I on i ja. Nienawidze tak bezczynnie lezec wywrococil oczyma.-i to glupie pikanie doprowadza mnie do szalu.-machnal głową w stronę maszyny monitorujące jego serce. Zaraz skrzywdził się z bólu bo wykonał zbyt gwałtowny ruch.

Takano | Jun pisze...

[Bohaterem może być następnym razem XD]

-będziesz miał dziecko!?-znów poruszył się zbyt gwałtownie. Skrzywil z bólu I opadł na poduszki..-nie umrę...wyluzuj. No i gratuluje tatuśku.

Takano | Jun pisze...

[Następnym razem to zrobi skoro już planujesz następny dym XD]

-fajnie masz. Na prawdę ci gratuluję. Wiem jak długo się staraliscie.-pokazał mu język I zamknął oczy.-spokojnie. Zanim się obejrzysz będziesz marudzić ze juz jestem w pracy.

Takano | Jun pisze...

Hiroki uśmiechnął się do niego lekko. Cieszył się widząc chłopaka w dużo lepszym stanie.
-lepiej. Rany się goją. to znaczy....ta na nodze i ramieniu. Ta na brzuchu ciągle się otwiera.-wywrocil oczyma. Przecież to nie była jego wina. Leżał grzecznie, nie marudził i jadł wszytsko co mu przynosili. Chociaż lekarz twierdził inaczej.-ale jest dobrze. W koncu odlaczyli mnie od tego pikajacego cholerstwa.

Takano | Jun pisze...

-jestem grzeczny.-wywrocil oczyma.-no I ciesze się ze juz ci lepiej. Zobaczysz jeszcze trochę i będzie całkowicie dobrze. Wtedy mi dasz buziaka.-uśmiechnął sie lekko I uniósł dłoń żeby pogłaskał go po włosach.-a potem wyjedziemy żeby miło spędzić dużo czasu ze sobą. Ta głupia rana na brzuchu w końcu się zagoi.

Takano | Jun pisze...

-ale ja nie mówię żebyśmy jechali tam na miesiąc i to zaraz po moim wyjściu ze szpitala. Myślałem o tygodniu tak pod koniec mojego 'urlopu'. Przecież wiem ze u cienie jest inaczej.-wywrocil oczyma.-spokojnie. Przez większość czasu będę się wylegiwal w mieszkaniu albo odwiedzał moje kochanie.-posłał mu buziaka w powietrzu.

Takano | Jun pisze...

-Nie ma tu nic wybitnie ciekawego ale chętnie z tobą pozwiedzam okolice. Głównie jakieś świetynie i plaże. No i jaskinie.-wzruszył ramionami i uśmiechnął się do niego lekko.-juz nie mogę się doczekać kiedy w końcu stąd wyjdę.

Takano | Jun pisze...

-przecież jestem.-wywrocil oczyma juz więcej nic na ten temat nie mówiąc. Patrzył na niego tylko.-kocham cie, wiesz? Bardzo.

Takano | Jun pisze...

-ja będę chodził dopiero jak zagoi się ta rana na brzuchu. Na razie mam leżeć w łóżku i się nie ruszać.--powiedział głaszczacgo lekko po policzku.

Takano | Jun pisze...

-O!-uśmiechnął się.-to jedzonko to dobry pomysł. To szpitalne jest okropne.-złapał go jeszcze za dłoń.-Dziękuje ze przyszedłeś. Martwilem się bo nie wiedziałem jak się czułes.

Takano | Jun pisze...

-poproszę Yasu żeby Ci jakieś moje przywiózł. Mamy ten sam rozmiar wiec to nie powinien być problem, prawda? Potem mi je oddasz.-uśmiechnął sie lekko I ucałował go w dłoń.-tęsknilem.-przyznał się.-no I strasznie mi się tu nudzi. Straaaasznie. Jak juz będę mógł siedzieć to przywieziesz mi mojego laptopa? I jakieś książki. Dam Ci klucze od mojego mieszkania.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze cie polubili. To znaczy ze będziesz miał miła atmosfere w pracy.-powiedział szczerze. Zależało mu na tym. Zaraz jednak zamknął oczy i wziął głęboki wdech.-wybacz. Powoli odzyskuje siły ale nadal jestem osłabiony. Dużo śpię.

Takano | Jun pisze...

-brzmi nieźle ale nie możesz dzisiaj zostać na noc u mnie? Stesknilem się z tobą.-ucałował delikatnie jego usta. Ruszył w kierunku wyjścia. Nie rozumiał czemu lekarz tak nalegał na jeszcze tydzień na wózku. Przecież mógł juz chodzić. Rana na nodze w ogóle nie była poważna a ta na brzuchu ładnie się zrosla. Odzyskał tez większość sił i tylko czekał aż znów będzie mógł pojoggingować na plaży.

Takano | Jun pisze...

-Naoki...mogę sobie poradzić sam. Juz nic mi nie jest.-wywrocil oczyma.-szkoda. Mimo wszytsko mmiałem nadzieję że dzisiaj zostaniesz. Ale ok. Jutro już piątek wiec pasuje mi to. Ale wtedy zostajesz na cały weekend.-złapał go za dłoń.-juz na prawde nic mi nie jest.

Takano | Jun pisze...

-z całym zoo? No niech będzie...-zgodził się I usiadł juz prosto więcej nie marudzić na temat wręczania go. Nawet jeśli mógł zrobić to sam. I nie koniecznie potrzebował do tego wózka.-No dobrze. Tobie dam się sobą opiekować. Moja prywatna pielęgniarko.-puścił do niego oczko.

Takano | Jun pisze...

Hiroki spokojnie wstał z wózka i poszedł do drzwi. Kiedy Naoki zaczął mu pomagać wywrocil tylko oczyma. Wszyscy przesadzali.
-nie mam żadnych.-uśmiechnął sie lekko.-jak to się stało ze odzyskałes prawo jazdy?

Takano | Jun pisze...

-mam nadzieję że będziesz uważał dłużej niż pół roku.-zaśmiał się cicho.-no cóż...skoro Yasu tak uzna. Ale to dobrze. Mogłeś po mnie przyjechać.-przeciagnal się lekko.-ale wiesz...juz na prawdę mi lepiej. Mogę chodzić I nic mnie nie boli.

Takano | Jun pisze...

-ale ja na prawdę mogę chodzić. Bylem na rehabilitacjach I chodzę normalinie. Ten wózek to przesada.-wywrocil oczyma. Wiedział ze nie będzie ciągle jeździł na wózku. Może chodzić wiec będzie chodzić.-wiec możelepiej jak zjemy kkolacje w domu?

Takano | Jun pisze...

-ale ona się już zabliznila. Pokaże ci w mieszkaniu ze juz jest ładnie zablizniona i się nie otworzy. Zdjeli mi opatrunki i w ogóle.-wywrocil oczyma. Znał swój organizm i wiedział ze juz wszytsko jest ok.-juz jest dobrze Naoki. Nic mi nie jest.

Takano | Jun pisze...

-Ale jestem.-wywrocil oczyma I juz się nie odzywał aż dojechali do. Wyszedł wtedy z samochodu i wziął swoją torbę. Ruszył w stronę klatki schodowej.-no co?-spytał widząc to spojrzenie Naokiego.-przecież nie wiade po schodach na wózku.

Takano | Jun pisze...

-Naoki?-mężczyzna trochę zaskoczony spojrzał na chłopaka. Obszedl spokojnie samochód i zapukał w okno przy którym siedział chłopak.-Naoki?-powiedział łagodnie.-Porozmawiajmy.-poprosił widząc ze chłopak się martwi.

Takano | Jun pisze...

-Naoki mi na prawdę juz nic nie jest.-powtórzył spokojnie Hiroki i złapał go delikatnie za ramiona obracając w swoją stronę.-spójrz na mnie. Wyglądam źle? Wyglądam na słabego i chorego?-spytał wiedząc że odpowiedzi na oba pytania to 'nie.'.-nic mi nie jest. Zobacz. Rana ssię zabliznila.-podniósł koszulkę i pokazał mu ładnie zablizniona ranę.-juz się nie otworzy. Widzisz?

Takano | Jun pisze...

-jak mnie bijesz to chyba jasne ze boli, prawda?-powiedział z wyzutem.-mogę chodzić Naoki. Nic mi nie jest. Długo nie chciała ale w końcu się zabliznila. I to bardzo ładnie i dokładnie. Wiec juz się tak nie martw, ok? Nic mnie nie boli ani nic już jest dobrze.-ucałował go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-Dlatego bez sensu jest nosić ten wózek. Obiecuje ze będę dużo leżał. Ze będę chodził tylko do łazienki no i do kuchni jak będę głodny. Masz mojego słowo Naoki. Wiec juz zostaw ten wózek.-Wziął go od niego i wrzucił do samochodu. Powstrzymał się od lekkiego skrzywienia z bólu.-chodzmy juz do domu. Proszę.

Takano | Jun pisze...

-nie jakoś specjalnie.-wywrocil oczyma I wziął torbę. Ruszył potem już do swojego mieszkania. Wpuścił chłopak pierwszego a potem wszedł i od razu poszedł się umyć i przebrać. W wygodnym deskę położył się na kanapie.-widzisz? Będę grzecznie leżał.

Takano | Jun pisze...

-pachnie pysznie.-uśmiechnął sie siadając. Od razu wziął się za jedzenie.-i jest przepyszne!-ucałował go w policzek i wrócił do jedzenia.

Takano | Jun pisze...

-I jest jak w domu. Dziękuje Naoki. Jesteś wspaniały.-uśmiechnął sie jedząc ze smakiem.-szkoda tylko że dzisiaj nie zostajesz. Ale myślę o weekendzie.

Takano | Jun pisze...

-Wiem, calusienki weekend.-skończył jeść i znów go ucałował-kocham cie skarbie. Bardzo bardzo cie kocham.

Takano | Jun pisze...

-no cóż...domyślalem się ze jeszcze nie.-pocałował go namiętnie. Nie całował go jednak długo. Odsunął się od niego i mocno go przytulił.-za tym jednak najbardziej tęsknilem. Mój kochany.

Takano | Jun pisze...

-mhm. Z tego co się orientuje to po prostu wróciła do stanów. Przyjechała tylko na pogrzeb.-wzruszył ramionami cały czas go tulac.-dobrze ze mnie nie odwiedzala. Zdecydowanie wolałem twoje odwiedziny.

Takano | Jun pisze...

-nie odwiedzala.-przyznał spokojnie.-Yasu to robił.-dodał wzruszając ramionami.-nie dał bym jej się. Kocham tylko ciebie.-ucałował go delikatnie w policzek. Dłuższa chwile tylko go tak tulił.-Naoki? Jaka była najdziwniejszezabawa w jaka się bawiles s dzieciństwie? No wiesz tak ze znajomymi.

[Ostatnio oglądam za dużo strasznych filmów...dzisiaj z siostra oglądałam coś o braciach Grimm...]

Takano | Jun pisze...

[A nieustraszeni bracia Grimm czy coś takiego...wiesz wiedźmy, roszpunka na odwrót, porwane dzieci, magiczny las etc. I normalnie nie zasnę...]

-mhm czyli coś takiego...wiesz my bawiliśmy się trochę inaczej. Na przykład sikalismy przez płot. Albo mur. I robiliśmy zawody komu uda się go przesikac.-zaśmiał się.-takie z nas były głupie dzieci.

Takano | Jun pisze...

[Jest happy end i wgl...ale no...witaj nieprzespana nocko przed praca...mam zbyt wybujałą wyobraźnię...]

-oj no przecież też byłem dzieckiem.-wywrocil oczyma.-i ta dumą kiedy udało mi się przesikac mur.-zaśmiał się.-hmmm niech pomyślę...no poza takimi normalnymi zabawami to jeszcze tylko robienie kawalow. Takich niewinnych raczej. Jak...sztuczna mysz w piekarni.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

[No póki nie padne...byłoby milo XD]

-mhm...ja starałem się być grzeczny żeby nie robić kłopotu mamie.-wzruszył ramionami.-mówiłeś ze teraz nie jesteś w dobrych stosunkach z ojcem ale...w ogóle z nim nie rozmawiasz? Tak...ani trochę?-spytał spokojnie.-i pewnie byłby bardzo niezadowolony wiedząc o naszym związku.

Takano | Jun pisze...

[Dziekuje! XD planujesz jakiś dym z tatusiem?]

-mhm...rozumiem kochanie. On...zrobił ci jakąś krzywdę?-spytał odruchowo.-a z rodzeństwem? Miałeś z nimi wcześniej lepszy kontakt?

Takano | Jun pisze...

-ok juz nie będę poruszał tego tematu.-obiecał głaszczac go po włosach.-chciałem po prostu wiedzieć. Poznać cie trochę lepiej.-wyjaśnił z lekkim uśmiechem.-ja jestem jedynakiem wiec nawet nie wiem jak to jest mieć rodzeństwo.

Takano | Jun pisze...

-ok mogę poczekać.-pogłaskał go po włosach.-ale w zamian opowiesz mi coś innego o siebie. Ja równieżmmogę to zrobić.

Takano | Jun pisze...

-miałeś fajna przygodę kochanie. Chociaż to musiało być na początku straszne nie?-cały czas głaskał go po włosach.-ja takich przygód nie miałem. Chociaż tak jak ty lubiłem spędzać czas w bibliotece. Tam najlepiej mi się uczyło. Przed końcowym testami była nawet otwarta całą dobę.-opowiedział mu trochę.

Takano | Jun pisze...

-miałeś szofera?-spytał nieźle zaskoczony.--co jeszcze miałeś burzuju.-spytał uunosząc brew.-bo wiesz...ja jak się chciałem gdzieś dostać do transport miejski albo rower.

Takano | Jun pisze...

-to było fajerwerki życie. Takie dość swobodne.-uśmiechnął sie lekko.-lubiłem. Je. Nadal.lubię. a teraz dodatkowo mam ciebie.-uśmiechnął sie.-a...jak tam sprawy sercowe? Miałeś powodzenie u pań?

Takano | Jun pisze...

-różnie. Z jednymi bylem dłużej z innymi krócej. Ale nigdy jakoś wybitnie długo.-wzruszył ramionami.-miałem kilka dziewczyn i kilku chłopaków. Ale nikogo jakoś nie potrafiłem pokochać. Jakoś.tydzień po seksie ze.mną zrywali.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. Wiec widzimy się jutro.-ucałował go w policzek.-ale nie przemeczaj ręki.-poprosił jeszcze.-i oszczędzaj siły.

Takano | Jun pisze...

-ok ok...a ja obiecuje grzecznie leżeć.-obiecał mu to jeszcze. Odprowadził go do drzwi a potem już poszedł spać. Do swojego łóżka. Cieszył się ze w końcu wyszedł.

Takano | Jun pisze...

-bardzo dobrze. Cały czas odpoczywałem tak jak obiecałem.-odparł z uśmiechem.-a ty?-spytał zaraz obejmując go delikatnie.-jak ci minął dzień? Dzieciaki dały w kość?

Takano | Jun pisze...

-I kto tu się nie stosuje to zaleceń lekarza? Miles odpoczywać a ty nadwyrezasz rączkę. Nie ładnie tak.-ucałował go I zaczął mu ja masować.-gdzie cie boli?

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Niech Ci będzie. Wiec teraz się z relaksu a ja ci rozmasuje w ja tam gdzie boli.-ucałował go w usta i wziął się za masowanke.-a jak było w szkole jak byłem w szpitalu? Opowiadaj.-poprosił dość.wesoło

Takano | Jun pisze...

-ty ich uratowałeś na statku bohaterze.-pocałował go delikatnie.--na prawdę się ciesze ze zacząłeś tam pracować. Widzę żepodoba cI się ta praca.-kiedy skończył masować ucałował go w masowana rączkę.-lepiej?

Takano | Jun pisze...

-zyzyskałes nam bardzo dużo czasu. Zrobiłeś wiele kochanie.-zapewnił go I znów ucałował.-nie rozmawiamy juz o tym...lepiej rozmawiać k czymś miły.-przytulił go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-o....dziękuję kochanie....-Wziął od niego klucze i od razu przypiąl do swojego zestawu.-dorobił sobie moje?-spytał zaraz cchcąc wiedzieć po prostu czy chłopak ma jego klucze czy nie.

Takano | Jun pisze...

-mogłeś spytać kochanie. Na pewno bym ci pozwolił i od razu miałbyś moje klucze.- zauważył spokojnie.-no ale nic. Dam Ci je najszybciej jak się da.-obiecał mu to.-jakieś spacial ne życzenia na dziś?

Takano | Jun pisze...

-Wiec będę cię tulił.-obiecał mu to.-ja tez chce się tulić.--dodał zarax szczerze. -a co dobrego dzisiaj na obiad?

Takano | Jun pisze...

-oczywiście ze może. Zapowiada się przepyszne jedzonko.-odpowiedział mu I musnal jego usta -podoba mi się ten plan.-dodał zaraz z uśmiechem.

Takano | Jun pisze...

-nie puszcze.-przyznał. Tęsknilem za tulenie wiec będę cię trzymał bliski mnie. I tulił.-pogłaskał go po policzku a następnie zaczął go namiętnie całować.

Takano | Jun pisze...

-ok. Czekam na coś przepysznego.-uśmiechnął sie lekko I odprowadził go wzrokiem. Usiadł wygodniej a kotek którego przyniósł Naoki wskoczył mu na kolana domagając się pieszczot. Mężczyzna zaśmiał się I zaczął go głaskać.

Takano | Jun pisze...

-na to wygląda.-zaśmiał się prostu jąć się żeby wygodniej mu się jadło. Kotek wtedy zeskoczyl oburzony i przeniósł na poduszkę. Hiroki wywrocil oczyma.-pachnie i wygląda przepysznie.-ucałował go w policzek.-itadakimasu!

Takano | Jun pisze...

-wyszło przepyszne. Jest tak...domowo.-uśmiechnął sie lekko I zabrał za jedzenie. Polubił te wspólne posiłki z Naokim. Kiedy skończył jeść wziął kilka łyków soku i przeciągnąl się lekko.-dziękuję za pyszny obiadek.

Takano | Jun pisze...

-poleże...o ile polezymy razem.-położył się na boku na kanapie i poklepal miejsce przed sobą.-tak mmożemy oglądać film.

Takano | Jun pisze...

Hiroki obejrzał film do końca. Potem włączył drugi nie chcąc budzić chłopaka. Nie chciał tez iśćwspać bo godzina była młoda a on nie był zmęczony. Obejmował cały czas chłopaka ciesząc się jego bliskością której mu brakowało kiedy leżał w szpitalu.

Takano | Jun pisze...

-nie masz za co przepraszać. Tez powinieneś odpoczywać.-ucałował go I przeciągnąl się lekko.-no I...włączyłem sobie drugi film wiec nie robiło mi różnicy to ze zasnales.

Takano | Jun pisze...

-Naoki...przecież możesz się tu czuć jak u siebie. Jesteś moim ukochanym chłopakiem. Przecież nie będę ci miał za złe jeśli zmęczony zasniesz w moich ramionach. Wręcz przeciwnie kochanie. Uciesze się.-ucałował go I pogłaskał po policzku.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. Nie musisz mi się tłumaczyć. Byłeś zmęczony, było co miło wiec zasnales. Mam nadzieje ze równie miło ci.się spało i miałeś jakiś fajny sen.-znówfgo ucałował.-a ja się cieszę że w końcu mam cię przy sobie i to tak blisko jak chce.

[A co z Junem?]

Takano | Jun pisze...

[Ale ja odpisywałam...chyba XD no nic jutro coś mogę zacząć XD]

-jeśli mam jechać na tym głupim wózku to wole zostać w domu. Możemy posiedzieć na balkonie. Zjeść lody.-powiedzał obejmując go mocniej. Na prawdę nienawidzil wózków.-ale pewnie trzeba pieski wyprowadzić...

Takano | Jun pisze...

-pójdę z tobą. Dzisiaj chce być cały czas blisko ciebie.-pocałował go i uśmiechnął się delikatnie.-nnawet jeśli to oznacza znienawidzony przeze mnie wózek.-znów go ucałował.

Takano | Jun pisze...

-ok, ok.-skinął Hiroki. Postanowił dzisiaj nie marudzić i się nie kłócić. To miał być miły weekend dla nich obu. Usiadł więc na wózku i dał się prowadzić trzymając smycze dwóch piesków.

Takano | Jun pisze...

-cóż...chyba jednak wolałbym w domu.-Zerknął na niego by po chwili znów usiąść prosto. Nie czul się komfortowo w tej sytuacji.-Usiądziemy tam sobie spokojnie i zjemy. Tak będzie lepiej.

Takano | Jun pisze...

-ok. Może być.-zgodził się a kiedy chłopak usiadł mu na kolanach objął go mocno i przysunal bliżej siebie.-mój kochany.-szepnął I ucałował go w kark.-ciężko ci było oddać zwierzaczki?

Takano | Jun pisze...

-mhm...to dobrze ze tak czujesz. Domyślalem się ze pewnie było ci ciężko. W końcu długo się nimi opiekowałeś. Z drugiej strony to dobrze ze znalazłeś dla nich nowy dom, prawda? Będą otoczone opieka i miłością.-uśmiechnął sie.-jak ja kiedy zaczęłam się z tobą spotykać.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się. Ze jestem lepsze niż jakikolwiek zwierz.-zaśmiał się I pocałował go lekko. Pogłaskał go po włosach.-to co? Pod koniec miesiąca pojedziemy na tydzień do Australii?

Takano | Jun pisze...

-jasne. Porobimy. To będzie fajny tydzień. Na pewno będziemy się świetnie bawić.-objął go mocniej.-pogadaj z ddyrektorem. Ale wiesz zawsze mogę cię porwać.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-żartowałem.-wywrocil oczyma I ucałował go w policzek.-ale pogadaj z dyrektorem. Na prawdę chętnie bym z tobą pojechał do Australii i spędzimy tam miło czas skoro mamy ku temu okazję.-uśmiechnął sie lekko.

Takano | Jun pisze...

-w pracy całkiem nieźle. Studenci słuchają na zajęciach i w ogóle. Czasem to trochę męczy ale jest ok.-opowiedział spokojnie i przeciągnąl się lekko.-masz tylko jedna torbę? A jak tam w Yukan?-spytał patrząc czy nie ma czegoś jeszcze.

Takano | Jun pisze...

-Oj ja tylko mówię.-wywrocil oczyma.-jasne ze możesz. Przecież sobie poradzę.-powiedział I dość niechętnie go puścił. -obserwował biegające pieski.

Takano | Jun pisze...

-ok, może być.-uśmiechnął sie I zawołał pieski które zaraz przybiegly. Przypiąl mi smycze I wziął go chłopaka torby które położył na swoich kolanach.-możemy juz wracać.-Zerknął na niego.

Takano | Jun pisze...

-ja za tobą tez.-przyznał swobodnie. Obrócił się żeby go objąć.-nawet jeśli mnie odwiedzałeś to przecież nie to samo.-objął go jeszcze mocniej jakoś tak nie mogąc się nim nacieszyć.

Takano | Jun pisze...

-to nic...to na prawdę nic takiego Nao-chan. Jakbyś przychodził codziennie to chyba byloby za często. Jestem dorosły i zaraz zaczęliby się śmiać ze nawet dnia sam w szpitalu nie przeżyje.-zaśmiał się.-ale teraz już będę przy tobie.

Takano | Jun pisze...

-ok. Postaram się.-ucałował go delikatnie.-a ja zrobię nam jakieś wygodne miejsce to siedzenia na balkonie.-zdecydował I wyszedł z mieszkania żeby pójść do piwnicy. Stamtąd przyniósł dość spory worek z dużymi poduchami i kocem. Rozłożył to wszytsko na balkonie tak żeby było im wygodnie.

Takano | Jun pisze...

-chciałem żeby nam było wygodnie. I trochę romantycznie.-objął go ramieniem. Wziął łyk koktajlu i ucałował go w policzek.-może być? Czy wolałbyś zwykle krzesła?

Takano | Jun pisze...

-w takim razie możemy tak siadać częściej.-znów go ucałował i wziął łyk koktajlu. Przysunal się bliżej niego.-mhm...widok jest wspaniały. Dlatego tak lubię to mieszkanie.

Takano | Jun pisze...

-tylko mi tu nie zasypiaj.-ucałował go w policzek i wziął kilka łyków koktajlu.-a jutro ja zrobię obiad.-zaoferował się.-jakoś tak mam ochotę na gyoze.

Takano | Jun pisze...

-zostawię, zostawię.-obiecał mu szybko.-no I lubię wiec na pewno mi się spodoba i zjem ze smakiem.-wypił do końca koktajl i ułożył się wygodniej. Objął chłopaka mocniej i uśmiechnął się lekko.-dobrze mi tutaj z tobą.-wyznał cicho.

Takano | Jun pisze...

-za to ja z niecierpliwością czekam na kolejne dni spędzone z tobą. W końcu jeszcze tyle przed nami.-musnal jego usta swoimi by zaraz pocałować go namiętnie.

Takano | Jun pisze...

-a ja mam ochotę na seks z tobą. Wiec wątpię że po takiej przerwie sam lód mnie usatysfakcjonuje.-powiedział obejmując go mocniej.-i coś czuje ze ciebie tez nie.

Takano | Jun pisze...

Hiroki nie wiedział co powiedzieć. Słyszał juz wiele podobnych historii na komisariacie ale tym razem zwyczajnie go zatkało. Objął go mocniej i pogłaskał po włosach.
-to musiało być straszne przeżycie. Nie wiem co więcej powiedzieć. Nie doświadczyłeś wiele miłości od ojca...a ja nie mogę nic na to poradzić jak tylko dać ci jej więcej teraz. Obiecuje ze nigdy więcej coś takiego ske nie powtórzy. Bo ja cie obronie. Na pewno.

Takano | Jun pisze...

-no dobrze. Wiec obiecuje ze zawsze będę przy tobie. Tak może być?-uśmiechnął się lekko.-po prostu...mówiłeś ze nie masz z nim dobrych stosunków. Nie sądziłem jednak ze jest aż tak źle.

Takano | Jun pisze...

-będę cię w tym wspierał skarbie.-ucałował go delikatnie.-A jak alkohol? Dales rade kiedy tak leżałem w szpitalu?-spytał ciekaw.

Takano | Jun pisze...

Hiroki skinął głową przyjmując to do wiadomości.
-ok...nic się takiego nie stało. Każdy ma chwile załamania a ja ci tego wcale nie ułatwilem. Mam jednak nadzieje ze teraz będzie lepiej. Ja będę przy tobie wiec musi, prawda?-pogłaskał go po policzku.-na pewno bedzie lepiej.

Takano | Jun pisze...

-jest ok Naoki. Każdemu może się zdażyć chwila załamania. Tobie zdażyła się kiedy było na prawdę źle. Ale już jest przy tobie.-pogłaskał go po włosach.-juz dobrze.

Takano | Jun pisze...

-ja tez juz mam.-ucałował go w policzek.-co sobie pomyślałeś?-spytał zaraz ciekawy co tez takiego chce jego ukochany.

Takano | Jun pisze...

-ja tez o tym pomyślałem.-przyznał szczerze.-wiec razem spełnimy to marzenie.-ucałował go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-Wiec na pewno się uda.-objął go mocno.-ja ciebie tez nie puszcze. Za bardzo cie kocham. Nie mógłbym cie stracić.-pocałował go zaraz.-za ttm tez tęsknilem.

Takano | Jun pisze...

-w ogóle się nie nacieszylem bo lekarz jest głupi a Naoki się go słucha bezgranicznie.-wywrocil oczyma.-ale jako że naciesze się dopiero za tydzień to możesz wpaść. Musze pogratulować twojej żonie błogosławionego stanu.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze. Był w niezłym szoku wiec to zrozumiałe.-uśmiechnął sie lekko do brata.-idź do domu Ryu. Mówię to jako twój brat. Możesz przyjść jutro. Ja tez chce pospać wiec pogadamy jutro.

Takano | Jun pisze...

-akurat przy tym mógłby się nie słychać.-wywrocil oczyma I się rozlaczyl.-nie. Oni przychodzą wieczorem około 18 a obiad jemy wcześniej. Będzie potrzeba więcej deseru.-wyjaśnił spokojnie.-moje kochanie da sobie radę?

Takano | Jun pisze...

-mhm...ok. a ja wtedy zrobię nam jakieś śniadanko. Ok?-uśmiechnął się.-Naoki? A może chociaż umyjemy sie razem? Tak bez seksu obiecuje...skoro tak bardzo nie chcesz bo lekarz nie pozwala.-wywrocil oczyma.

Takano | Jun pisze...

-Ok...-mruknął jakoś z tego niezadowolony. Poszedł za nim i napaścił im wody do wanny. Dodał pachnące płynu żeby zrobiła im się piana.

Takano | Jun pisze...

Hiroki objął go delikatnie i ucałował w obojczyk.
-bardzo cie kocham, wiesz?

Takano | Jun pisze...

-oj no dobra już dobra! Przecież nawet cie nie dotknąłem.-wywrocil oczyma i sięgnął po gąbkę i ppłyn do kąpieli.-nie chcesz to przecież nie będę nalegał.

Takano | Jun pisze...

-oj nie przesadzaj Naoki. Nic mi takiego nie jest. Nie zrobiłby mi krzywdy.-wwywrocil oczyma.-ale nie będę nalegał. Wytrzymałem tak długo wytrzymam jeszcze trochę.

Takano | Jun pisze...

-ponad miesiąc.-burknął I wyszedł z wanny. Wytral się I ubrał luźne bokserki po czym umyl zęby.-prawie dwa miesiące tak dokładnie.dodał kiedy wyplul pastę.

Takano | Jun pisze...

-hej!-rozmasowal miejcie uderzenia i wypłukał zęby. Potem dołączył do niego w sypialni. Położył się obik Naokiego i objął go delikatnie.-juz jestem. Możemy spać.-ziewnal I zamknął oczy.

Takano | Jun pisze...

-jajecznice z boczkiem i grzanki z maselkiem.-uśmiechnął sie.-Wyszedłem tez z psami na króciutki spacerek dookoła bloku.-Postawił przed nim talerz ze śniadaniem i kawę.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój. Usiadłem na ławce i dałem im się wybiegach a potem wróciliśmy. Nic wielkiego.-wywrocil oczyma.-Nie przejmuj się i jedz. Smacznego.-mówiąc to sam zabrał się za jedzenie.

Takano | Jun pisze...

-mógłbym pozmywac ale niech ci będzie. Czymś się zajmę kiedy ciebie nie będzie. Strasznie mi się nudzi w domu. Juz od bardzo dawna nie miałem aż tyle wolnego czasu i nie wiem jak go spożytkować.-wzruszył ramionami I wziął łyk kawy.

Takano | Jun pisze...

-ok...wiec się tym zajmę.-wzruszył ramionami chociaż nie sądził żeby zajęło mu to bardzo dużo czasu.-wolałbym pobiegać albo coś...ale nie mogę.

Takano | Jun pisze...

-postaram się ale niczego nie obiecuje.-zaśmiał się I odprowadził go do drzwi. Zerknął zaraz na swój wieszak i zdecydował ze jednak go naprawi. Wziął narzędzia i szybko się z tym uporal. Jeszcze zanim chłopak wrócił poszedł do sypialni i zaczął robić miejsce w szafie na ubrania Naokiego.

Takano | Jun pisze...

-żyje. Właśnie sprzątam szafę. Nawet nie wiesz ile rzeczy można znaleźć kiedy nie sprzątać od czterech lat.-zaśmiał się cicho.-kilka podniszczonych ciuchów i zakopane na dnie szafy swierszczyki to tylko część.-wskazał na stertę rzeczy walnieta przy łóżku.

Takano | Jun pisze...

-wtedy będę miał dość siły żeby robić coś innego.-wywrocil oczyma.-na razie zrobiłem półkę dla ciebie. Resztę zrobię kiedy indziej. Bo skoro wróciłeś to nie będę sprzątać.-to mówiąc położył się obok niego na łóżku.

Takano | Jun pisze...

-w takim razie ja tez przyniosę trochę swoich rzeczy. I kiedyś przyjdę do ciebie na noc.-ucałował go I mocno przytulił.-może nawet całkiem nieglugo.

Takano | Jun pisze...

-ale to jak już zakazy lekarza stracą termin.-wwywrocil oczyma.-na prawdę chce juz normalnie.anie iść na spacer. Bo teraz jak idę to zaczynasz robić taka smutna mine...

Takano | Jun pisze...

-ale ja wiem ze nic mi nie jest. Przecież nie bieglem ani nic. Tylko chodziłem. Chodzenie nie jest aż takie męczce.-wywrocil oczyma.-ale już powiedziałem ze będę grzeczny przez ten cholerny tydzień.

Takano | Jun pisze...

-to był korki spacer a większość czasu siedziałem.na ławce. Przestań juz. Wylezalem się w szpitalu. Nie będę ciągle leżał. Nie jestem obłożenie chory ani jakich niepełnosprawny.-mruknął bo trochę miał już tego dość. Był zdrowy.

Takano | Jun pisze...

-leżałem ponad miesiąc w szpitalu i nawet nie zamarudzilem. Chodziłem na rehabilitację a poza tym ciągle jeździłem na wózku. Teraz jestem w domu i chce się zachowywać i czuć normalnie i swobodnie. Ale mój własny chłopak traktuje mnie jakbym wziął był obłożenie chory. Ale tak nie jest Naoki. Rozmawiałem z lekarzem, wiesz? Powiedział ze mogę chodzić bylebym tylko się nie przemeczał. Mój spacer trwał krócej jak rehabilitacji wiec nie dramatyzuj, dobrze?

Takano | Jun pisze...

-to nie wiem z jakim lekarzem rozmawiałeś Naoki. Ale mój lekarz powiedział ze mogę chodzić. Mogę normalnie funkcjonować. Nie przemeczam się. Chce normalnie żyć. Nawet w szpitalu się tak nade mną nie trzęsli jak ty teraz. Nie jestem jajkiem. Tez bym się przeszedł, wiesz? Bo aż mnie skręca ze nic nie mogę zrobić bo patrzysz na mnie takim wzrokiem.-machnął ręką.

Takano | Jun pisze...

-przecież wszystko ze mną ok!-krzyknął jeszcze. Przecież doskonale wiedział co mu wolno. Najchętniej by teraz pobiegał albo uchlał się ale wiedział ze tego akurat na prawdę mu nie wolno. Po godzinie złość i frustracja opadły a on czuł się niezadowolony z tego ze pokłócił się z chłopakiem. Nadal jednak nie uważał żeby się mylił. W końcu Naoki zaczął się czepiać o każdy jego ruch i czuł ze traktuje się go jak obłożenie chorego. Leżał tak jeszcze z pół godziny po czym zdecydował się ze zrobi obiad. Napisał tylko wiadomość do Naokiego. 'Przyjdź na obiad. Proszę.'

Takano | Jun pisze...

Hiroki zaczynał juz poważnie wątpić ze chłopak wróci. Nie podobało mu sięto ze się pokłócili. Kiedy zadzwonił domofon wstał z kanapy i poszedł otworzyć drzwi.
-kto tam?

Takano | Jun pisze...

-juz wpuszczam.-odparl spokojnie i otworzył mu drzwi. Potem wrócił na kanape żeby tam poczekać aż chłopak wejdzie na górę. Oglądał właśnie grzecznie jakiś film akcji.

Takano | Jun pisze...

-hej...-odpowiedział. Kiedy chłopak usiadł również się podniósł. -czemu nie wziąłeś zwierzaków?

Takano | Jun pisze...

-ale obiecałeś ze spędzimy razem cały weekend. Jutro niedziela i miałem nadzieję...-przerwał mu dzwiek domofon. Westchnął ciężko i poszedł otworzyć Yasu i jego żonie. Mogl z całym przekonaniem stwierdzic ze nie lubi ten atmosfery po kłótni. Nie wiedział tez jak sobie z nią poradzić.

Takano | Jun pisze...

-I tak ma być!-mężczyzna pomachal mu wesoło poczym poszedł przywitać się z przyjacielem. Hiroki uśmiechnął sie lekko I przytulił jego żonę.
-tatuśkowi juz gratulowalem. Wiec...teraz gratuluję przyszłej wspaniałej mamusi. Ciesze się ze w końcu wam się udało.

Takano | Jun pisze...

-o wiele lepiej. Juz jestem zdrów jak ryba.-uśmiechnął sie. Kiedy kobieta wyszła zerknął na Yasu.-no ale nie przesadzaj tatuśku. Twojej żonce nic nie jest.

Takano | Jun pisze...

-no nie wiem Yasu czy twoja ukochaną ci to wybaczy.-powiedział nie dodając ze on ma swojego nadopiekunczego potwora.-wiecie juz czy to będzie chłopiec czy dziewczynka?-spytał kobietę.

Takano | Jun pisze...

-niespodziankę? No cóż. W takim razie musicie wybrać dwa imiona.-poklepal przyjaciela po ramieniu.-nestepnym razem jak się spotkamy to opijemy wasze szczęście. Dzisiaj nie mogę .

Takano | Jun pisze...

Hiroki nie mógł powstrzymać wybuchu śmiechu.
-ok stary...obiecuje ze coś wymyśle. W końcu to by była obraża stanu zeby nie opić błogosławionego stanu twojej żonki.-szepnal mu na uchu i poklepal po ramieniu.

Takano | Jun pisze...

Hiroki zerknął na Naokiego i uśmiechnął się do niego lekko. Jego oczy wyraźnie mówiły ze nie chce się kłócić.

Takano | Jun pisze...

-to wygląda tak ślicznie ze aż szkoda jesc...-powiedział patrząc na deser.-ale z drugiej strony tak przepysznie ze aż szkoda nie zjeść.-zaśmiał się I spróbował deseru.-przepyszne!-powiedział dalej delektować się każdym kawałkiem.
-Na prawdę pyszne Naoki.-odezwał się Yasu a Mary skinela głową zgadzając się z nimi.

Takano | Jun pisze...

-jest przepyszne i zdecydowanie możesz mi robić takie częściej.-uśmiechnął sie jedząc dalej.
-Hiroki tak ma. Jak coś mu posmakuje to musi to dostawać częściej.-zaśmiał się Yasu za co dostał w łeb od przyjaciela.

Takano | Jun pisze...

-ale to dobrze ze smakuje mu to co gotujesz. Jego ex to beztalencie w kuchni i do domu przy osią obiady które gotowała jej mama.-zaśmiał się Yasu a Hiroki wywrocil oczyma.
-możesz o niej więcej nie wspominać? To przeszłość.

Takano | Jun pisze...

-mam najwspanialszego mężczyzne na świecie. Nawet jeśli czasem mnie denerwuje.-wywrocil oczyma.-ale jest wspaniały.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...ja po.prostu uważam ze każdy może mieć jakieś czarne karty. Dla mnie Naoki jest wspaniały nawet pomimo tych kart.-skończył jeść I podziękował skinieniem głowy. Wstał i przesiadł się na fotel i biorąc Naokiego na kolana.-a ty Yasu powinieneś częściej komplementować swoją żonę.

Takano | Jun pisze...

-nie przesadzaj. Nie jest aż tak źle.-wywrocil oczyma I zaczął go laskotac.

Takano | Jun pisze...

Zabrał ręce i przytulił go mocniej.
-a szkoda...nie mam jak cie karac...

Takano | Jun pisze...

-wiem wiem...a.laskotac cie nie mogę.-wywrocil oczyma.
-ej golabeczki. Ale gruchajcie jak będziecie sami, co?-mruknął Yasu.

Takano | Jun pisze...

-chłopcy...-Mary pokręcił głową.-nie warto się tak kłócić. Wiec wybicie sobie z głowy ciche dni. Idźcie gdzie razem jutro.-poleciła im.

Takano | Jun pisze...

-a właśnie ze możemy.-Hiroki puknal go w policzek.-i pójdziemy. Jutro pójdziemy na randkę. Będziesz prowadził I pójdziemy do kina i do restauracji wiec nie będę dużo chodzić.

Takano | Jun pisze...

-jakbym miał je gdzieś to zrobiłbym rundkę po plaży kiedy uciekłes a dokładnie w tym momencie piłbym trzecie piwo z Yasu.-wywrocil oczyma.-poza tym chyba nic się nie stanie jak pójdziemy na randkę. Mówiłem ze nie będę dużo chodzić. To tylko kino I restauracja a ty będziesz prowadził samochód.

Takano | Jun pisze...

-Ja nie chce się kłócić.-mmruknął cicho.-ale on przesądza. Kocham go i wiem jakim jest wspaniałym partnerem ale teraz po prostu za bardzo dramatyzuje. Rozumiem ze się martwi ale...jestem zdrowy.
-no...wyglądasz zdecydowanie lepiej.-pprzyznał mu rację Yasu.

Takano | Jun pisze...

-lekarz wcale nie mówił ze mam ciągle leżeć. Mówił ze mogę chodzić ale nie dużo. Przynajmniej przez pierwszy tydzień.-wywrocil oczyma.
Mary usmiechnela się lekko do niego.
-to nic ale nie powinniście się tak kłócić.

Takano | Jun pisze...

-wyszedłem z bloku, poszedłem dwa kroki i usiadłem na ławce.-mruknął cicho i usiadł wygodniej.

Takano | Jun pisze...

-I widzisz?-Hiroki przesiadł się bliżej Yasu.-przecież byłeś przy. Lekarz mówił ze mogę chodzić. A ten spacer to nie było nic takiego. I poszedłem raz do psychiatry. I raz mi wystarczył. Bo jeszcze jeden i bym zeswirowal.-wywrocil oczyma.

Takano | Jun pisze...

-no i chodzę mało.-wywrocil oczyma.-ech...dobra...coś wymyśle Yasu. Ale on chce wyjść razem z wami.-mruknął smutno.

Takano | Jun pisze...

-jesteś najlepszym przyjacielem.-poklepal go po plecach i oparl się wygodniej.-Tak zrobię. Nie lubię się z nim kłócić.

Takano | Jun pisze...

-mało chodzę.-zapewnił go.-lepiej jak lepiej ale wiesz...nie lubię.-mruknął tylko i przeciągnąl się lekko.

Takano | Jun pisze...

-mhm...wiec dzisiaj po prostu jakoś go udobrucham.-zdecydował spokojnie. Ale pewnie i tak pójdzie do siebie.-wzruszył ramionami.-

Takano | Jun pisze...

-miłego seansu.-zaśmiał sięiI poklepal go po ramieniu. Kiedy został sam z chłopakiem poszedł do kuchni żeby go chwile zatrzymać.-pomożesz mi posprzątać?-spytał kładąc kilka brudnych filiżanek na blacie.

«Najstarsze ‹Starsze   401 – 600 z 910   Nowsze› Najnowsze»