środa, 19 sierpnia 2015

Ryu - I'll never grow up!



Odkrywając siebie na nowo. 
W nowym miejscu, z nowymi ludźmi. 
Szukamy siebie nawzajem
 i choć jesteś na wyciągnięcie ręki, 
to mimo to nie potrafię cię złapać. 


4 687 komentarzy:

«Najstarsze   ‹Starsze   601 – 800 z 4687   Nowsze›   Najnowsze»
Takano | Jun pisze...

-ale pomógł mi się chwilowo opanować.-zauważyl I wziął głęboki wdech.-um oddm. Jeśli będzie taka potrzeba to oddam. Ale to na pewno ok i bezpieczne dla niego?

-no...taka miła i domową atmosferę ale...nie chce żebyś czekał do późna na mnie az wrócę z pracy. Bo chce żebyś wypoczywal...-powiedział obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

Jun skinął głową.
-ok...pogadam potem z jego lekarzami i zrobię dodatkowe badania....

[Zawsze jest WIKIPEDIA XD]

-Nao-chan...to czasami na prawdę ode mnie nie zależy. Wiec jak ci jutró napisze ze się przedłuży i żebyś nie czekał...to posłuchaj. Nie chce żebyś siedział głodny.

Takano | Jun pisze...

-Ok.-Jun poszedł za nim dosali w której leżał Ryu. Staral się nie wyglądac na złamanego.

- i padniesz mi z głodu. Nie czekaj Naoki...-wywrocil oczyma I wziął go na rece.-ok idziemy.

Takano | Jun pisze...

-ok...juz ok. Nic się takiego nie stało.-powiedział tuląc go do siebie.-I na pewno wszytsko będzie dobrze. Na pewno...

-oj...nie chce się z toba klocic. Chce po prostu żebyś zjadł normalnie obiad...-wywrocil oczyma I położyl go do łóżka.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie tez. Wiec śpij spokojnie.-poprosił głaszczac go po policzku.-zostane. Wiec odpoczywaj. Niczym się nie martw.

-ech...co ja się z tobą mam.-wywrocil oczyma I po tym jak rozebral siędo bokserek również wsunal się pod kołdrę.

Takano | Jun pisze...

Jun spojrzał na niego trochę smutny. Martwił się o niego nawet jeśli cieszyl się ze jest trochę lepiej. Zerknął na Keia a potem znów wrócił wzrokiem do Ryu.
-dlaczego teraz odrzuca przeszczep?

-no nie wiem Naoki...chyba wole spokojnie...zwłaszcza po pracy.-powiedział obejmując go delikatnie.

Takano | Jun pisze...

-nie mów tak. To nie jest coś z czym możesz od tak się pogodzić.-mruknął cicho. Poleżał jeszcze chwilę zanim zaczął powoli wychodzić z łóżka.

-ok...ale bez przekomarzania.-ucałował go jeszcze i zamknął oczy.-dobranoc.

Takano | Jun pisze...

-operować?-spytał trochę zaskoczony.-to..um...to całe z moim szpikiem i w ogóle...czy to będzie dla niego ciężkie? Nie byłoby, znaczy wiem że to trudno znaleźć i trzeba czekać ale...nie lepiej poszukać tego...bliźniaka genetycznego?

Hiroki mocno uderzył pięścią w blat biurka po przeczytaniu maila. Yasu jak na komendę zajrzał mu przez ramię i zwołał resztę. Mieli kolejne nadzwyczajne zadanie które wcale nie podobało się Hirokiemu. Na prawde nie chciał mieszać Naokiego w swoją pracę. Przez myśl mu przeszło czy na pewno jako policjant powinien się z kimś spotykać.

Takano | Jun pisze...

-um ok. Zrobię wszystkie badania...może akurat jesteśmy sobie aż tak przeznaczeni.-zaśmiał się chcąc myśleć pozytywnie.-może to ja? Nie robiłem żadnych badań...

-Yasu, co możemy zrobić?-spytał Hiroki po dobrym kwadransie chodzenia w kółko.
-Nie wiem Hiroki. Po pierwsze...-zaczął ale Hiroki uciszył go machnięciem reki.
-zacząć negocjacje wiem! Ale mamy do czynienia z synem gościa którego wsadziliśmy do więzienia po roku prowadzenia śledztwa.
-i chcesz powiedzieć że nie możemy tego zaprzepaścić?
-chciałbym móc to powiedzieć. Ale mamy zakładnika...a tym zakładnikiem jest mój chłopak.-westchnął i znów zaczął chodzić w kółko. Zupełnie nie wiedział jak powinien to rozegrać.

Takano | Jun pisze...

-jasne, zjem i wypiję i będę cierpliwie czekał.-obiecał mu i złapał łagodnie Ryu za rękę.-Kei? Mam nadzieję że się uda...i że już będzie dobrze.

Hiroki już miał protestować. Chciał przecież być pewny że Naokiemu nic nie będzie. Już chciał nawet mówić że to czysta niesprawiedliwość ale tylko znów uderzył pięścią w stół.
-to będzie jedna szansa więc od razu włączcie namierzanie i...Yasu dopilnuj żeby Naokiemu włos z głowy nie spadł.-powiedział a kiedy sprzęt był gotowy wybrał numer chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-będzie dobrze kochanie. Poczekaj. Jestem pewny ze będzie dobrze...czuje ze wszystko się ułoży...-ucałował go w czółko.

-na pewno? Nie jesteś ranny?-spytał zerkajac na wszystkie urządzenia. Musiał podtrzymać rozmowę.-przepraszam...przeze mnie znów jesteś w tarapatach. Ale na pewno cie z tamtą wyciągniemy...

Takano | Jun pisze...

-hej skarbie. Robiłem badania.-powiedział uśmiechając się lekko. Złapał go za dłoń i pogłaskał po jej wierzchu.-lez spokojnie...lez..-poprosił nadal trzymając jego dłoń.-i wiesz...mówiłem ze będzie dobrze, prawda? Dzisiaj dostałem wyniki.-pokazał mu papiery.-mam dobre wieści.-uśmiechnął sie.-będę mógł ci pomóc.-dodał. Na wynikach było napisane ze są bliźniakami genetycznymi.


Hiroki o mało nie rzucił telefonem.
-Macie go?-spytał a Yasu pokręcił przecząco głową.
-zabrakło kilku sekund do określenia dokładnego położenia. Mamy tylko w jakiej jest okolicy.

Takano | Jun pisze...

-nic. I tobie chyba tez...po prostu zabiorą mi szpik z...boku chyba...jakoś tak mówili. I dadzą tobie. Po prostu zostane jeden dzień w szpitalu a potem spokojnie wrócę do pracy. A tobie juz będzie lepiej...juz a pewno.-pogłaskał go po policzku.

Hiroki przyjrzał się mapie z zakreslonym obszarem i spróbował odtworzyć w głowie rozmowę. Zapisał słowa które mówił Naoki a potem opisał co słyszał. Nie było tego wiele.
-Naoki na pewno coś chciał przekazać...przerwali mu kiedy mówił o herbacie. Jest jakaś herbsciarnia albo coś co ma związek z herbata?
-jest jedna.
-sprawdźcie najpierw go miejsce. I...uważajcie. Naoki chyba dał tez wskazówkę ile ich tam jest.

Takano | Jun pisze...

-ale już będzie lepiej Ryu...już będzie lepiej. Tak się cieszę że mogę ci pomóc.-powiedział szczerze szczęśliwy.-A pielęgniarki które podawały mi wyniki śmiały się że na prawdę musimy być sobie bardzo przeznaczeni.

-ok...a i Naoki wspominał też coś o nadziewanych pierogach. Pewnie chciał powiedzieć coś jeszcze ale nie zdążył. Bedę nadal szukał.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem...ale będzie dobrze. Ja w to wierzę Ryu...że będzie dobrze. Kei przy tobie będzie...a ja na pewno potem do ciebie dołączę. I wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. Więc nie bój się za bardzo. Do świąt będzie po wszystkim.

Kiedy jego zespół wyszedł Hiroki zaczął nerwowo chodzić po gabinecie. Co chwila tylko zerkał na mapę.

Takano | Jun pisze...

-jasne. O nic się nie martw.-zapewnił go i ucałował go delikatnie.-kocham cie. I cieszę się że mogę ci pomóc.

-Dobra, zakujcie ich wszystkich! Ja poszukam Naokiego bo Hiroki utnie mi łeb jak go nie dostarczę całego i zdrowego.-powiedział Yasu i zaczął otwierać wszystkie drzwi po kolei. Kiedy w końcu odnalazł chłopaka odetchnął z ulgą.-mamy go. Jest cały więc możesz przestać wydeptywać dziurę w podłodze.-powiedział do przyjaciela przez słuchawkę i podszedł do Naokiego zeby go rozwiązać.

Takano | Jun pisze...

-Wiem...-Jun okrył go kołdrą i pogłaskał po policzku.-Wytrzymaj jeszcze trochę kochanie. Niedługo będzie lepiej. Trzeba tylko ustalić kiedy damy ci mój szpik.

-Tak, już cie do niego zabieramy. Będziemy cię niestety musieli przesłuchać ale najpierw damy ci pobyć z Hirokim.-zapewnił go.

Takano | Jun pisze...

Jun posiedział przy nim jeszcze chwilę głaszcząc go po policzku. Kiedy wstał pociągnął Keia za rękę zmuszając go do wstania.
-ok, więc jak słyszałeś będzie dobrze więc idziesz spać. Nie wpuszczą zombie do sali operacyjnej, prawda?

Hiroki od razu porwał go w objęcia.
-Zrobili ci coś? Powinniśmy jechać do szpitala?

Takano | Jun pisze...

-do domu. Masz spać. Z Ryu będzie dobrze.-powiedział kładąc mu wyniki na kolanach i przechodząc na drugą stronę samochodu żeby usiąść za kierownicą.

-już dobrze, jesteś bezpieczny. Przepraszam to moja wina. Nie ochroniłem cię.-powiedział mocno go przytulając.-obejrzę twoją rękę w środku.

Takano | Jun pisze...

-jakoś o tym nie pomyślałem wiesz? Nie sądziłem nawet że mogę być dawcą...-mruknął patrząc w bok.-ale mogę i...i mogę pomóc Ryu więc chyba to najważniejsze, nie? Więc się ogarnij bo musisz być w sali. Zjemy coś i idziesz spać.

-Moja...-mruknął tylko Hiroki. W końcu to on był odpowiedzialny za poprzednią sprawę.

Takano | Jun pisze...

-i do łóżka.-powiedział doprowadzając Keia do mieszkania. Rozłożył mu kanapę a potem sam poszedł przygotowywać materiały na zajęcia.

Hiroki pokręcił głową.
-gdybym nie był policjantem który zamknął ich szefa to by się nie stało. Więc się nie kłóć...-skończył opatrunek i objął go delikatnie.-najważniejsze że żyjesz...

Takano | Jun pisze...

-dobranoc Kei.-powiedział tylko Jun i wrócił do pracy.
Następnego dnia poszli do szpitala żeby wszystko ustalić i dowiedzieć się szczegółów.

-jasne ze możesz. Ja nie będę przy przesłuchaniu. Yasu odsunął mnie od sprawy wiec...ja muszę się zabrać za te która akurat robiliśmy.

Takano | Jun pisze...

-jasne...kiedy już będzie leżał w swojej sali będę mógł do niego pójść? Martwię się.-powiedział opierając się o ścianę.-informujesz resztę rodzinki?

-żadne głupstwo.-burknął.-pomogłeś. Nie martw się o to. Twoje wskazówki bardzo nam pomogły.

Takano | Jun pisze...

-jasne...rozumiem.-skinął głową. Wiedział że chłopak będzie osłabiony.-Czemu nie informujesz?-spytał zaraz. Tej jednej rzeczy nie rozumiał.

-ok...wiem. Bardzo pomogłeś...staraliśmy się cię namierzyć ale mieliśmy za mało czasu. Twoje wskazówki nam pomogły.

Takano | Jun pisze...

-jasne...rozumiem.-skinął głową. Wiedział że chłopak będzie osłabiony.-Czemu nie informujesz?-spytał zaraz. Tej jednej rzeczy nie rozumiał.

-ok...wiem. Bardzo pomogłeś...staraliśmy się cię namierzyć ale mieliśmy za mało czasu. Twoje wskazówki nam pomogły.

Takano | Jun pisze...

-niespecjalnie...-przyznał zgadzając się z nim.-więc w piątek...Kei...uda się prawda? Musi się udać...

-nie chodzi o to czy pokazujesz czy nie...byłeś w niebezpieczeństwie Naoki. Na prawdę się o ciebie bałem. Na prawde.

Takano | Jun pisze...

Jun usiadł przy łóżku i podał mu kawałek czekolady. Sobie również wziął kostkę.
-hej kochanie. W piątek będzie zabieg. Już wszystko ustalone więc możesz przekazać przyjaciołom.-powiedział głaszcząc go po policzku.

-mój głuptasek.-zaśmiał się i ucałował go delikatnie.-Ja ciebie też kocham.

Takano | Jun pisze...

-cieszę się że masz takiego przyjaciela Ryu.-powiedział z lekkim uśmiechem.-zadzwoń też do Keiichiego. Albo ja zadzwonię jeśli nie czujesz się na siłach.-powiedział łapiąc łagodnie jego dłoń.

-głuptasek...-wywrócił oczyma i go puścił bo zobaczył Yasu w drzwiach.-chyba pora na przesłuchanie.

Takano | Jun pisze...

-więc leż. Ja zadzwonię.-zapewnił go.-chcesz żebym teraz zadzwonił?

-po prostu opowiedz po kolei co się działo. Sprawców już mamy więc potrzeba nam informacji do protokołu.

Takano | Jun pisze...

-wiec zaraz zadzwonię. W ten sposób będzie mógł z nim nawet zamienić słówko.-powiedział wstając.-łazienkę masz w sali wiec cie po prostu zaniosę, ok? Czy będzie ci to przeszkadzać?

-i to wszystko?-spytał coś notując i potem wstając.-normalnie nie musisz się do mnie zwracać tak formalnie jesteś chłopakiem mojego przyjaciela no i zdaje że jesteśmy w podobnym wieku.-uśmiechnął sie do niego ciepło.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój. Spotykamy się już wystarczająco długo żebyś nie czul się nie komfortowo w takich sytuacjach.-wywrocil oczyma. Wziął go na ręce u zaniósł go do łazienki.

-nie pamiętasz czy mówili coś o tym ze maja się z kimś spotkać? To może pomóc Naoki. Postaraj się sobie przypomnieć.

Takano | Jun pisze...

Jun wywrocil oczyma pomagając mu się utrzymać na nogach.
-ja juz widziałem cie nago Ryu...ale ok. Nie będę patrzył.-zapewnił go I zamknął oczy.

Yasu cały czas notował.
-ok...tyle powinno nam starczyć. Wiemy o kogo chodzi. Dzięki za pomoc.-mężczyzna ponownie wstał i wyszedł żeby przekazaćinformacje rreszcie.

Takano | Jun pisze...

-oj...no dobra. Niech Ci będzie ze jest różnica.-mruknął a kiedy chłopak skończył znów wziął go na ręce i zaniósł do łóżka. Okryl go kołdrą I pogłaskał go po policzku.-to co dzwonimy?

-no dobrze. Zostań i poczekaj ale nie wiem ile nam zejdzie.-ucałował go I poszedł zająć się nowa sprawa.

Takano | Jun pisze...

Jun wyjął telefon i zadzwonił do Keiichiego.
-Jun-san coś się stało?-spytał zaskoczony chłopak.
-coś dobrego. Razem z Ryu mamy dobre wieści. Okazało się ze jestem genetycznym bliźniakiem Ryu i mogę oddać mu szpik.

Hiroki zabrał wszystkie papiery i przeniósł się do biura. Musieli jak najszybciej obmyslic plan działania.

Takano | Jun pisze...

-w piątek.-odparł uśmiechając się lekko.-dam ci go na chwilę do telefonu. Jest osłabiony więc tylko na chwilę.-powiedział i podsunął telefon Ryu, przytrzymując go przy uchu chłopaka.

Hiroki skinął głową i uśmiechnął się lekko do chłopaka. Zaraz jednak wrócił do pracy. Tym razem nie mógł być odsunięty od sprawy.

Takano | Jun pisze...

-co takiego? Bo ja nadal myślę...-wywrócił oczyma chłopak.-I Koki też ciągle myśli...a ten twój facet wcale nam pomóc nie chce.

Hiroki podniósł się leniwie kiedy jedna z policjantek przyszła po niego chaotycznie tłumacząc że mają problem. Wyszedł więc z gabinetu i poszedł do głównej sali.
-w czym problem?-spytał podchodząc bliżej awanturującego się mężczyzny. Miał pracę i nie miał czasu na użeranie się.

Takano | Jun pisze...

Jun wziął od niego telefon i się rozłączył.
-ok skarbie, pora odpoczywać. Może pośpij, co?

Hiroki westchnął cieżko.
-cóż...Pański pracownik był zakładnikiem więc wedle procedur miejsce pracy musi zostać poinformowane. Jest już po wszystkim więc myślę że problem znikł. Mylę się?

Takano | Jun pisze...

-Wiem...ale wszystko będzie dobrze. Obiecuję. Na pewno będzie.-powiedział głaszcząc go po ramieniu.

-Naoki. Poza lekką raną dłoni nic mu nie jest.-odparł spokojnie Hiroki.

Takano | Jun pisze...

-Jun wyszedł wcześniej...minęliśmy się przy wyjściu.-powiedział szybko pisząc do Juna żeby został przy samochodzie i nie wchodził do szpitala. Wziął brata na ręce i zaczął iść w stronę wyjścia.

-Naoki?-Hiroki wracając do gabinetu zauważył jak chłopak leży na kanapie. Podszedł do niego i dotknął jego czoła. Zaklnął cicho pod nosem wyczuwając jak jest gorące-Yasu!-zawołał przyjaciela żeby razem mogli pojechać do szpitala.

Takano | Jun pisze...

-niestety nie...po prostu nie chce żebyś siedział na zimnie. Jesteś osłabiony wiec musisz leżeć.-powiedział okrywajac go kocem.

-mam nadzieję że nie...-powiedział biorąc Naokiego na ręce.-jedziemy do szpitala.

Takano | Jun pisze...

-czemu tak uważasz?-siadając bokiem żeby móc patrzeć na Ryu.-wygodnie ci?

-zostane...pewnie zostane. Martwie się o niego i ktoś powinien przy nim zostać.-powiedział cały czas trzymając Naokiego w ramionach.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...no rozumiem skarbie. Ale niestety jeszcze trochę musisz wytrzymać.-powiedział uśmiechając się lekko
-będzie dobrze.-dodal.

-dzięki.-Hiroki skinął głową I wyszedł z samochodu. Szybko pobiegł do szpitala.

Takano | Jun pisze...

Kiedy było już po wszystkim i na szczęście nic nie uległo poważnego zniszczeniu Jun wziął Ryu na ręce i zaniósł go z powrotem do szpitala.
-myślisz ze będzie tam bezpieczny? Martwie się...-mruknął do Keia.

Na szczęście dało się szybko określić truciznę i dac chłopakowi odtrutke. Hiroki otworzył oczy i zerknął na chłopaka.
-wszystko gra?

Takano | Jun pisze...

-zostane z nim dzisiaj. Tak w razie czego. Za bardzo się martwię.-powiedział patrząc na Ryu.-w końcu niedługo ma.mieć operacje.

-jeszcze musisz zostać. Otruli cie i na szczęście szybko zdiagnozowano jaka to trucizna. I mogliśmy ci pomóc.-złapał go za rękę.

Takano | Jun pisze...

-Cóż...wolałbym być blisko niego...no wiesz martwię się.-powiedział nadal patrząc na Ryu.

-piles wodę prawda? Pewnie tam coś ci dosypali...-złapał go za dłoń I pogłaskał go po policzku.

Takano | Jun pisze...

-wiem Kei. Ale póki mogę chce być blisko niego.-powiedział I westchnął.-no i...trochę mimo wszytsko stresuje się przed tym zabiegiem...

-jasne ze tak. Zostane.-zapewnił go.-mam tylko nadzieje ze następnego razu nie będzie. Nie może być. Nawet mowy nie ma.

Takano | Jun pisze...

-wierze w to Kei. Wierzę że będzie dobrze. Ze się uda i z Ryu juz będzie tylko lepiej.-powiedział okrywajac Ryu kołdrą.

-nie denerwuje się na niego. Wiem ze nic złego nie zrobił. Nie wiem skąd ci to w ogóle przyszło do głowy.-wywrocil oczyma.-nie wiem Naoki...

Takano | Jun pisze...

-Oj...ale najważniejsze żeby to tobie było wygodnie. Nie mi.-wywrocil oczyma I uśmiechnął się lekko.-jest ok. Rano zmieni mnie Kei. Nie przejmuj się...

-odwiedzę.-zapewnił go I uśmiechnął się lekko.-czemu się ich boisz?-spytał zaraz. Pogłaskał go lekko po policzku.

Takano | Jun pisze...

-ale pewnie będzie ci ciasno i niewygodnie...-powiedział jeszcze trochę oponując. W końcu jednak uległ i zdjął buty kładąc się obok chłopaka. Objął go delikatnie.-na pewno nie będzie ci niewygodnie?

-mhm no dobrze. Rozumiem. Każdy się czegoś boi.-ucałował go w czółko.-Już jest lepiej...jeszcze pewnie dostaniesz leki ale przez kroplówkę więc nie będziesz kuty.

Takano | Jun pisze...

-oj...juz ci mówiłem żebyś się mną nie przejmował...chociaż powinienem zmrużyć oczy przed jutrzejszym zabiegiem. Ale wierzę że będzie dobrze. Oboje będziemy w dobrych rękach.-powiedział głaszcząc go po plecach.

-hmmm...aktualnie boję się ciebie stracić.-pokazał mu język.

Takano | Jun pisze...

-chciałem być blisko ciebie...bo potem znów długo nie będę mógł cie tulić.-usprawiedliwił swoje działanie i zamknął oczy.-dobranoc kochanie...

-no dobra już dobra. Ale to takie głupie...-wywrócił oczyma.-mam lęk wysokości.

Takano | Jun pisze...

Rano Jun delikatnie wyszedł z łóżka i przywitał się z Keiem.
-o której zabieg?-spytał przeciągając się lekko.

-oj ale to nic...-wywrócił oczyma.-w sumie mi przeszło na dłuższą metę i znów objawiło się w samolocie. Ale jest ok, serio.

Takano | Jun pisze...

-Mhm...w nocy spał spokojnie.-przytaknął i zabrał się za jedzenie.

-A co? Nie wyglądam na człowieka?-spytał cicho się śmiejąc.

Takano | Jun pisze...

-wyspałem. Ryu się obudził i powiedział że mam wejść do łóżka.-westchnął.-więc się wyspałem.

-oj...nie dramatyzuj Naoki...to nie tak ze zapominam.-wywrócił oczyma i okrył go kołdrą.-powinieneś jeszcze spać.

Takano | Jun pisze...

-tak spoko...cokolwiek będzie dobre.-powiedział biorąc od niego plecak.-ty też musisz byc wypoczęty. Spałeś?

-śpij dobrze. Ja ciebie też kocham.-pogłaskał go po włosach. Posiedział przy nim jeszcze trochę i wstał. Niestety musiał wrócić do pracy.

Takano | Jun pisze...

-kocham go Kei...po prostu inaczej nie umiałbym zrobić.-powiedział klepiąc go po plecach.-więc nie dziękuj. Nie musisz.-zapewnił go.

Hiroki akurat przeglądał papiery więc odebrał dość późno.
-hmmm? Jasne. Powinienem się wyrobić.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Pójdę sobie po wodę.-skinął głową i wyszedł z sali.

Hiroki akurat do niego zadzwonił.
-Nao-chan? Jesteś jeszcze w szpitalu? Czy pojechałeś? Przepraszam...przedłużyło mi się ale jeśli jesteś to ja właśnie wyjeżdżam więc poczekaj.-poprosił go.

Takano | Jun pisze...

-trochę osłabiony ale ok. Po wypadku było gorzej. A wiesz co z Ryu?-spytał patrząc na niego.-ech...no I wybacz ze nie mogę was należycie ugoscic ale...no sam widzisz.

-nie przemeczam się.-Hiroki podjechał pod same drzwi szpitala i pomachal do chłopaka.-wybacz...na prawdę przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-mhm ja tez. Obraziles się Tomo-chan?-spytał trzymając go cały czas za rękę. Zawrócił powoli w stronę windy.

-um...no dobrze. Ale jakby co...do ja ci zawsze pomogę Kazu...zawsze. cokolwiek by to nie było to ja zawsze ci pomogę -powiedział cicho.

Takano | Jun pisze...

-oj nie przejmuj się. Rozloży się wam kanapę na przykład...albo ja pójdę na futon bo przecież Ryu jeszcze w szpitalu będzie.-westchnął cicho.-jak myślisz kiedy się skończy jego zabieg? No i gdzie twój chłopak?

-tak. Dlatego tak długo mi to zajęło. Przepraszam.-przeprosił go jeszcze raz i ruszył w stronę domu.

Takano | Jun pisze...

-dobra...będę grzeczny.-wywrocil oczyma.-jak lot?

-daj spokój...musiałeś tak długo czekać. Przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-mhm...na pewno.-mruknął kiedy Keiichiro zaczął go ściskać.-to dobrze...szkoda że nie mogę do niego pójść.

-wiem wiem...przepraszam Naoki. To się więcej nie powtórzy.-obiecał mu szybko.

Takano | Jun pisze...

-dobrze...tak sądzę. Jest ok. Myślałem co prawda ze będzie troche lepiej ale Ryu nadal jest ciężko. Poza tym życie się miło.-odparł I wzruszył ramionami.-a wam jak się żyje po tych wszystkich operacjach?

-oj daj spokój możesz u mnie spać tak długo jak chcesz. Nie ma żadnego problemu zwłaszcza ze jutro mam wolne.

Takano | Jun pisze...

-jasne ze naturalne ale oni tego nie rozumieją.-wywrocil oczyma I uśmiechnął się lekko.-mam nadzieję że spędzić ie tu miło czas.

-o ile coś nie wyskoczy to mam wolne.-przytaknal z uśmiechem.-jasne. Możemy tak zrobić.-zgodził się swobodnie.

Takano | Jun pisze...

-no właśnie wybacz ze nie możemy was oprowadzić...di kiedy zostajecie? Będziecie na święta?-spytał obracając się na bok.

-oj ale ja nie jestem jakoś bardzo zmęczony...-wywrócił oczyma.-tylko jako że zarwaliśmy nockę to dają nam wolne.

Takano | Jun pisze...

-spokojnie, możecie zostać tak długo jak chcecie.-zapewnił ich.-Ryu na pewno się ucieszy mając tu swojego przyjaciela więc niczym się nie martwcie.-dodał machając na to ręką.

-oj no jest późno po prostu.-wywrócił oczyma.-ale jutro spokojnie mógłbym wstać do pracy. Przyzwyczaiłem się już do tego.

Takano | Jun pisze...

-właśnie...to nie tak że was nie lubię czy coś.-wywrócił oczyma.-Keiichiro jesteś przyjacielem Ryu a Koki jest moim przyjacielem. Zawsze jesteście mile widziani.-zapewnił go jeszcze raz.

-wiem Naoki...ja to wszystko wiem i na prawdę staram się nie brać dodatkowych zmian ani nic. Ale czasem po prostu tak już jest że muszę zostać.

Takano | Jun pisze...

-możesz mi przynieść wodę.-Jun uśmiechnął się lekko.-twój chłopak nie wydaje się do mnie przekonany...

-oj nie marudzę Naoki...ostrzegam cię tylko że jeśli mnie zawołają to wtedy będę musiał pojechać.-wyjaśnił i zaparkował przed blokiem.-ale na razie mam zamiar się cieszyć czasem wolnym.-dodał całując go w policzek.

Takano | Jun pisze...

-już ci mówiłem żebyś się z tym nie spieszył. Nie potrzebuję teraz pieniędzy...tobie są pewnie bardziej potrzebne. Możesz powoli odkładać.-zapewnił go.

Hiroki zachichotał pod nosem i mocno go przytulił.
-A teraz chodźmy już do mieszkania.

Takano | Jun pisze...

-czułbym się źle gdybym wtedy nie pomógł...Wiem że Ryu by się załamał tracąc kolejnego przyjaciela. Wiec na prawdę się tym tak nie przejmuj. To co zrobiłem był na prawdę naturalne.

-spokojnie...jutro to poukładam. Zajmę się sprzątaniem...widziałem zdjęcia jak to tam wygląda...

Takano | Jun pisze...

-skoro wszystko jest dobrze to czemu jesteś taki blady?-spytał trochę zaskoczony. Usiadł żeby napić się wody.

-to nic...Naoki najważniejsze że żyjesz.-powiedział idąc po schodach.

Takano | Jun pisze...

-boli ale da się znieść.-mruknął.-idź się gdzieś połóż w takim razie...musisz być zdrowy.-przypomniał mu a kiedy napił się wody znów opadł na poduszki.

-ja ciebie też.-zapewnił go i mimo wszystko westchnął widząc bałagan w mieszkaniu.

Takano | Jun pisze...

-jak chcesz. Tylko uważaj na sjebie. Może lepiej jak Koki cie zawiezie?-spytał zaraz trochę się jednak martwiąc w kdodncu mężczyzna ledwo trzymał otwarte oczy.

-jak chcesz to się napij, ja idę od razu do łóżka. Tylko wezmę szybki prysznic.-ucałował go I od razu skierował się w stronę łazienki.

Takano | Jun pisze...

-myślę że trochę tak. Ludzie są bardziej otwarci i ciekawscy. Ale poza tym nie ma wielkiej różnicy. Myślę że Ryu więcej ci opowie. Ja tylko stoję za biurkiem i wykładam.-uśmiechnął się.

Hiroki szybko się umył a potem od razu położył się w łóżku pod kołdrą.-ale nie siedź za długo.-poprosił go.

Takano | Jun pisze...

-lubie.-skinął głową.-jest..weselsza niż moja poprzednia.-dodał uśmiechając się lekko.-serio? to dobrze...ale ech...nie musiał isć aż na trzy zmiany. Mówiłem mu że nie musi mi tak szybko oddawać tych pieniędzy...głupek jeden.-wywrócił oczyma.

-baka...-wymamrotał przez sen przytulając go mocno do siebie.

Takano | Jun pisze...

-nie ma sprawy więc oboje przestańcie mi tak dziękowac.-machnął rękę.-jasne...i powiedz mi potem co u niego.-poprosił.

Hiroki obudził się dośc wcześnie i westchnął widząc że jest posprzątane. Postanowił zrobić wyjątkowe śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-wypuścili. To nie było nic poważnego i ze mną jest dobrze. A ty jak się czujesz? Dobrze?

-mi dobrze ale tobie nie głuptasie. Po co to sprzątałeś? Przecież dzisiaj bym się tym zajął. Miałes długo nie siedzieć.

Takano | Jun pisze...

-śpij i odpoczywaj bo to teraz ważne. Zostanę jeszcze chwilę ale nie długo żebyś ładnie poszedł spać.-uśmiechnął się do niego lekko.-teraz już będzie tylko lepiej.

-wcale nie twoja...głuptas. Nigdy więcej tak nie rób.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-ale to i tak dobrze skarbie.-powiedział szczerze ucieszony i zaskoczony. Przytulił go I ucałował w policzek.-wracajmy do domu. Keiichiro pewnie też się ucieszy.-powiedział cały czas go obejmując.

-dobra.-wywrocil oczyma I podał mu śniadanie.

Takano | Jun pisze...

-jasne skarbie. Będziesz sobie leżał na kanapie.-zapewnił go. Zaczął pchać wózek w stronę wyjścia ze spotkania a potem w stronę samochodu.-ale wiesz...zrobiłeś mi niespodziankę...nie spodziewałem się tego.

-chciałem ci jakoś podziękować za to sprzątanie.-powiedzkał pijąc herbatę.

Takano | Jun pisze...

-jeszcze jest. Ale powiedział że przed świętami wróci do domu.-usiał za kierownicą i uśmiechnął się do niego.-Ale jest dobrze. Możesz wracać bo wszyscy są już zdrowi.

-to dobrze. Cieszę się że ci się podoba.-powiedział i ucałował go w policzek.-ale proszę żebyś nigdy więcej czegoś takiego nie robił...

Takano | Jun pisze...

-jasne ze potule.-pogłaskał go po policzku.-po drodze zajedziemy do apteki...a w domku dostaniesz mała porcyjke obiadku.-dodał z uśmiechem. Ucałował go jeszcze w policzek I powoli ruszył.

-pomoc to jedno...ale zrobić coś za mnie to drugie. Przecież mogloamy to zrobić razem...-wywrocil oczyma.

Takano | Jun pisze...

-wcale nie mam ich dość...-westchnął ciężko.-on chyba serio mnie nie lubi. A mi na prawdę nie przeszkadza ich obecność. Mogę spokojnie porozmawiać z Kokim...tylko czasem musze go ustawić do pionu bo ciągle marudzi o te pieniądze co ma mi oddać.-wywrocil oczyma.-wiec...nie wiem może porozmawiaj z Keiichiro?-zaproponował stając na światłach.-jasne...szybko kupie leki i wrócę.

-oj bo powiedziałem ze zribomy to rano...było po północy oboje powinniśmy isc spać.-Westchnął.-ale ty uparcie zzrobiłeś to sam.

Takano | Jun pisze...

-oo porozmawiaj z nim.-skinął głową.-wszytsko kupie.-dodał parkując przy aptece. Szybko wykupił leki a potem zaszedł do sklepu obok po sok. Szybko był z powrotem w samochodzie.-i juz. Możemy wracać prosto do domku.

-ech...o ile nie będzie żadnej sprawy to nie ma problemu. Ale nic nie obiecuje Naoki. Nawet jakbym chciał to nie mogę. Przepraszam.

Takano | Jun pisze...

-mogę cię wozić.-zgodził się spokojnie i ucałował go kiedy podstawil wózek. Postawił mu na kolanach tor y z zakupami.-ale na razie cieszmy się tym że w końcu jesteś w domu.

-zobaczę skarbie. Niczego nie obiecuje.-dopił herbatę I odłożył kubek.

Takano | Jun pisze...

-cóż...moZe my zrobić taką małą posiadkowke.-zgodził się swobodnie.-a Marca oczywiście ze możesz zaprosić. I nie musisz mnie o to pytać. Juz wcześniej się przecież zgodziłem a poza tym to tez take mieszkanie. Nie musisz mnie pytać o pozwolenie.

-możesz. Nie będę ci tego bronił. Ja tylko mówię jak jest. Przepraszam ze tak jest ale nic nie mogę na to poradzić. Taka praca.

Takano | Jun pisze...

-oj co z tego...to tez twoje mieszkanie.-wywrocil oczyma. Wprowadził wózek do windy I ścisnął guzik z numerem ich piętra.-na prawdę? To dobrze. Cieszy mnie to.

-dobrze skarbie. Postaram się.-obiecał mu I juz więcej się na ten temat nie odzywał.

Takano | Jun pisze...

-na prawdę? Musiałeś się strasznie bać....-powiedział obejmując go mocno.-lepiej ci po spotkaniach z Chrisem? Mogę Ci jakoś pomoc?

-lepiej film.-powiedział obejmując go ramieniem. Odpoczywamy tutaj.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem. Wiem powoli najlepiej. Wiec nie musisz się spieszyć z niczym. Wiec powolutku...a jak będziesz potrzebował mojej pomocy to wal śmiało.-pocałował go w policzek I wyprowadził wózek z windy.

-dobrze.-puścił go I włączył telewizor.

Takano | Jun pisze...

-będzie dobrze. Czemu się tak denerwujesz?-spytał otwierając drzwi i prowadząc wózek.-wróciliśmy!-krzyknął wesoło.

Hiroki objal go mocno.
-przepraszam ze mam dla ciebie tak mało czasu...-powiedział trochę smutno.

Takano | Jun pisze...

-I nie pomyślałeś wcześniej o obiedzie?-Jun wywrocil oczyma i zdjął swoją kurtkę zaraz biorąc tez kurtkę Ryu i wieszać na na wieszaku.-mogłeś wcześniej pomyśleć.-dodał jeszcze a potem poszedł do salonu.

-zawsze staram się znaleźć dla ciebie czas. Przecież wiesz.-pocałował go namietnie.-jutro o ile nic się nie zmieni mam nocny patrol. Czy zwyczajowe stanie na drodze i łapanie piratów drogowych.

Takano | Jun pisze...

-wiec Kei wybiegł za nim.-wywrocil oczyma Jun.-napięcie się herbaty albo czegoś?-spytał wstając z kanapy.

-po prostu prowadź spokojnie.-wywrocil oczyma.-juz wracasz? Na pewno już dobrze się czujesz? I nie boisz się ani nic? Juz na pewno dobrze?

Takano | Jun pisze...

Jun tylko wywrocil oczyma i poszedł do kuchni. Jasne ze chciał mieć Ryu tylko dla siebie kiedy ten w końcu wyszedł ze szpitala ale uznał ze na to będzie mial jeszcze czas. Zostawił ich na chwile samych żeby mogli spokojnie pogadać a sam zabrał się za robienie herbaty.

-tak sądzisz? Może zawiózł cie jutro? I odbiorę, ok? Może być?-spytał martwiąc się o niego trochę.-martwię się ze twój ojciec znów może ci coś zrobić....

Takano | Jun pisze...

Jun od razu objął mocno chłopaka.
-tak jak obiecałem...będę cię tulił ile będziesz chciał.-powiedział całując go jeszcze w policzek.-ciesze się ze mogłem ci pomóc.-szepnął mu na uszko.

-napisze. Spokojna twoja rozczochrana. Nie dam ci czekac znowu...i nie dam cie skrzywdzić.

Takano | Jun pisze...

-oj to przecież da ske załatwić. A już na pewno będzie lepiej więc się ciesze.-powiedział szczerze szczęśliwy.-mój...tak bardzo za tobą tęsknilem.

-no mam taka nadzieje...-powedzial wywracajac oczyma.-mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Nie ma problemu kochanie.-zapewnił go i ucałował.-zawiozę a potem może gdzieś razem pójdziemy, co Ryu? na taką małą randkę. Dawno nie byliśmy. Co ty na to?-spytał z uśmiechem.

-wcale nie jestem.-wywrócił oczyma ale dał mu działać. Sam przesunął dłońmi po plecach chłopaka.

Takano | Jun pisze...

-nie będę. Tak też może być.-powiedział mu z uśmiechem.-wtedy przygotuję coś super.-ucałował go. Tulił go do siebie mocno, ciesze się jego obecnością. Na prawdę się za nim stęsknił.

Hiroki chłonął dotyk i ruchy Naokiego. Nie chciał jednak tylko otrzymywać przyjemności, chciał żeby jego partner również ją otrzymywał. Wsunął dłonie pod koszulkę chłopaka. Badał palcami jego tors, raz po raz trącając palcami jego sutki. W końcu zjechał dłońmi niżej i rozpiął jego spodnie. Przesunął dłonie na tyłek partnera i dał mu lekkiego klapsa. Swobodnie wsunął ręce za materiał bokserek i ścisnął jego pośladki.

Takano | Jun pisze...

-możesz sobie pospać.-powiedział głaszczac go po policzku.-jeśli jesteś zmęczony to się zdrzemnij. Nikt nie będzie na ciebie zły.-dodał spokojnie.

-oj przestań się chować z tym ze ci się podoba. Skąd mam wiedzieć gdzie lubisz być dotykany skoro mi tego nie pokazujesz.-wywrocil oczyma. sprawnym ruchem zdjal z chłopaka koszulke i złączyl ich usta w namiętnym pocałunku. Dlonia zaczal masowac jego przyrodzenie przez material bokserek.

Takano | Jun pisze...

-Ok ale na prawdę nie przeszkadza ze tu jesteście. Pojutrze pójdę z Ryu na randkę wiec spędzimy razem tyle czasu ile chcemy.-uśmiechnął sie.-a wam życzę miłego seansu.

Uśmiechnął się lekko czując jak Naoki twardnieje pod jego palcami. Zjechał ustami niżej obdarzajac jego tors pocałunkami. Uwazal zeby nie zrobic mu malinek bo przecież chłopak szedl jutro do pracy. Polizał jego sutek zaraz zaczynajac go ssać.

Takano | Jun pisze...

-no skoro tak.-Jun pomachał Kokiemu a potem uśmiechnął się do Keiichiro.-Na pewno zrozumiesz.-powiedział do niego.

-jest mi dobrze...-zapewnił go i pchnął go delikatnie na kanapę tak żeby leżał. Zdjął z niego spodnie i bieliznę. Oblizał łapczywie usta po czym zaczął lizać wejście chłopaka żeby go nawilżyć.

Takano | Jun pisze...

Jun skinął głową i zaraz wrócił wzrokiem do śpiącego Ryu. Uśmiechnął się lekko na ten widok. Na prawdę się cieszył że chłopak jest już w domu.

Hiroki wywróci oczyma słysząc ten komentarz. Wsunął w niego palec a w tym samym czasie zaczął ssać główkę jego penisa. Czuł jak i w jego własnych spodniach jest ciasno więc chciał jak najszybciej przygotować partnera.

Takano | Jun pisze...

-ciesze. Nawet nie wiesz jak.-powiedział z uśmiechem. Okrył chłopaka dokładniej kocykiem.-W końcu w domku...

Hiroki od razu zaczął się w nim rytmicznie poruszać. Całował go namiętnie i zachłannie. Dłońmi pieścił męskość partnera, w końcu chciał by i jemu było jak najprzyjemniej.

Takano | Jun pisze...

-ok. Tylko...Na pewno z nim pogadaj zanim wylecisz.-powiedział cały czas patrząc na Ryu.-Jak coś to dzwoń. My też pewnie będziemy dzwonić.

-Po prostu ty jesteś niesamowity.-wysapał. Oddychał ciężko ale był niewypowiedzianie szczęśliwy.-Następnym razem pobawimy się dłużej...dzisiaj poprzestaniemy na jednym bo jutro masz pracę.-powiedział obejmując go delikatnie.-czy mój seksowny partner ma ochotę na relaksującą kąpiel?

Takano | Jun pisze...

-no ok...tylko ja pojutrze zabieram go na randkę więc niestety ale ci go nie oddam.-zaśmiał się cicho.-Dzięki Kei...że to wszystko posprawdzasz.

-no to idziemy się myć.-ucałował go w nosek i wstał wsuwając na siebie bokserki.

Takano | Jun pisze...

-to dużo Kei. I spokojnie, ja się nim tutaj będę opiekował. I już na pewno wszystko będzie dobrze. No i sejse z Chrisem mu pomagają więc...jestem dobrej myśli.

Hiroki wywrócił oczyma i napuścił wody do wanny. Nalazł płynu żeby zrobić pianę.

Takano | Jun pisze...

-nic się nie stało skarbie...nie przejmuj się. Cieszę się że jesteś w domu nawet jeśli śpisz. Jesteś blisko mnie i to mi wystarczy.-ucałował go delikatnie.

Hiroki usiadł za nim i objął go ramionami.
-Wiesz co? Jesteś pierwszą osobą z którą się tak kąpię.

Takano | Jun pisze...

-dzięki.-Jun uśmiechnął sie do Keiichiro a potem do Ryu.-smacznego.-powiedział I ucałował swoje kochanie w policzek. Dopiero wtedy zabrał się za jedzenie.

-mowie prawdę Naoki. Z nikim wczesniej się tak nie kapalem. Moja żona nie chciała...a ja nie chciałem się kłócić czy upierać przy tym.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-mhm...na prawdę dobry.-zgodził się Jun jedząc swoją porcję.-postarałeś się dzisiaj.-dodał wesoło.

Hiroki wzruszył ramionami i zaczął myć chłopakowi plecy.
-dzięki tobie na prawdę jestem szczęśliwy, wiesz?

Takano | Jun pisze...

-dzisiaj jest bardzo specjalna.-powiedział wesoło Jun i wrócił już do jedzenia.

-mhm...ale jestem. I mam nadzieje że ty ze mną też jesteś szczęśliwy.-powiedział zaraz mocno go do siebie przytulając.

Takano | Jun pisze...

-powodzenia i bawcie się dobrze.-pomachal im wesoło. Objął Ryu i ucałował go w policzek.-a my może tutaj obejrzymy jakiś film?-zaproponował.

-ok....wiec myjemy się i idziemy spać.-powiedział szybko się myjącei wwychodząc z wanny.

Takano | Jun pisze...

-nie mam nic przeciwko ale nie wiem czy tutaj jakieś znajdziemy...-powiedział wzruszając ramionami.

-tak. Nie masz się o co martwić.-wsunął na siebie bokserki i wyszedł z łazienki obejmując chłopaka ramieniem.-a teraz idziemy spać.

Takano | Jun pisze...

[nie. dzisiaj byłam u koleżanki i się razem uczyłyśmy ^^]

-ale to potem skarbie...dopiero zjadłeś obiad.-zmierzwił mu włoski. Wziął laptopa i zaczął im czegoś szukać.

Hiroki wskoczył pod kołdrę i okrył też Naokiego.
-chodź mój misiu...chcę się do ciebie tulić...

Takano | Jun pisze...

-może pora spać, co kochanie? Wyglądasz na zmęczonego.-powiedział całując go w policzek.-Przecież jeszcze jakiś czas powinieneś odpoczywać.

-dobranoc.-szepnął przymykając oczy i zasypiając.

Takano | Jun pisze...

-oj no dobrze skarbie. Zrobię ci.-ucałował go w policzek I wstał. Poszedł do kuchni zeby zrobić mu tosty. Wrócił po kwadransie.-proszę. Cieplutkie i chrupiące.

-hej. Wszystko wygląda pysznie skarbie.-powiedział siadając przy stole.-mmmm I kawa tak pysznie pachnie.

Takano | Jun pisze...

-ciesze się ze smakuja.-powiedział z uśmiechem. Cieszył się widząc ze chłopak ma apetyt.

-ale pyszna.-zaśmiał się pijąc kawę.-mmm...lubię twoja kawę. Na prawdę. Zrobisz mi wieczorem do pracy?

Takano | Jun pisze...

-sądzę że dobrze. To znaczy że odzyskujesz siły...i na pewno już będzie tylko lepiej.-powiedział z uśmiechem.

-kawa wystarczy skarbie...-zapewnił go.-w koncu i tak nie będę miał jak zjeść. Będe w samochodzie.-przypomniał mu.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Jak coś to wołaj.-powiedział zbierając naczynia żeby pozmywać.

-nie umrę. Kawa mi wystarczy.-wywrócił oczyma.-Ale ok. Nie będe się kłócił. Możesz mi zrobić.-zgodził się w końcu. Szybko skończył jeść.

Takano | Jun pisze...

-oj...nie płacz Ryu. Już dobrze.-wziął go na ręce i ucałował w czółko.-już dobrze.-zapewnił go.-już do spania?

-ok, ok.-zaśmiał się i skończył jeść śniadanie.-na którą dzisiaj masz?

Takano | Jun pisze...

-oj za co mnie przepraszasz? Nic się nie stało...miałeś mnie wołać jakby coś...nie musisz się do niczego zmuszać.-zaniósł go do sypialni.-więc...jeśli nie będziesz chciał ze mną spać to też zrozumiem. Wszystko zrozumiem skarbie.-okrył go kołdrą.

-ok. Więc cię podwiozę a potem pojadę na zakupy. Zrobię dzisiaj obiad. Na co masz ochote?

Takano | Jun pisze...

-jasne.-wziął sobie koc i po tym jak się umył położył się do łóżka. Okrył się kocem i chwilę jeszcze patrzył na chłopaka. Cieszył się że ma go już w domu.

-coś mojego-westchnął ciężko.-dobrze coś wymyślę.-obiecał wywracając oczyma.-szykuj się żebyśmy zdążyli.

Takano | Jun pisze...

-hej kochanie.-uśmiechnął się i postawił przed nim talerz ze śnaidankiem.-smacznego.-ucałował go w policzek i poszedł robić herbatę.

-aż tak nam się nie spieszy.-zaśmiał sie wstając i również idąc się szykować.

Takano | Jun pisze...

-jasne skarbie. Możemy pójść gdzie tylko będziesz chciał więc dokładnie to przemyśl.-powiedział wesoło.-no i...nie przejmuj się ilością. Po prostu nie wiedziałem na co możesz mieć ochotę więc przygotowałem wszystko co lubisz.-zaśmiał się trochę tym zażenowany.

-jak zwykle skarbie ale nie wiem czy tak powinien ubierać się nauczyciel.-zaśmiał się cicho.

Takano | Jun pisze...

-oczywiście że nie będę głuptasie.-wywrócił oczyma i postawił obok niego herbatę. Usiadł do stołu i też wziął się za jedzenie.-cieszę się ze ci podpasowałem z doborem dań.

-ale no wiesz...czy nauczyciel nie powinien być ubrany bardziej...fochowo i poważnie?-spytał unoszac brwi. Sam ubrał ciemne jeansy i bluzkę z długim rękawem.

Takano | Jun pisze...

-tak tak. Mam bento. Zrobiłem sobie onigiri.-zapewnił go wesoło.-więc tak długo jak chcesz będę ci robił takie posiłki...no i teraz też pewnie sporo zostanie...

-skoro nie zwrócił to ok...zajedziemy dzisiaj do ciebie po jakieś ubrania.-zdecydował.-hmmm serio?-powiedział podchodząc do niego bliżej.-to dobrze. Może chociaż na chwile odciągnę wzrok od ciebie i nikt mi cię nie poderwie.-ucałował go i przeciągnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też słodziaku.-uśmiechnął się lekko.-ok...posprzątam i jak Ryu się wyszykuje to możemy jechać.-powiedział przeciągając się i wstając.

-wiem...ale zawsze ktoś moze cię porwać.-pocałował go ostatni raz i wtedy skierował się w stronę drzwi.-lecimy. Nie chcę żebyś się spóźnił.

Takano | Jun pisze...

-ok. Nie mam dzisiaj wielu zajęć więc spokojnie po was przyjadę kiedy skończycie.-uśmiechnął się zbierając brudne naczynia.

-oj...nie o to mi chodzi...-wywrócił oczyma.-ty masz być bezpieczny.-przytulił go do siebie.

Takano | Jun pisze...

-na pewno będzie tylko mi Ryu nie wykończ.-zaśmiał się.-bawcie się dobrze.

-już nikt cię nie porwie. Nie pozwolę na to.-mruknął wychodząc.

Takano | Jun pisze...

-bawcie się.-zaśmiał się wychodząc z nimi na zewnątrz. Podwiózł ich a potem pojechał prostu na uniwersytet.

-na pewno. Innych opcji nie ma Naoki.

Takano | Jun pisze...

-Jak? No...w miejscu. Wiesz mieszkamy razem i w ogóle...Koki teraz strasznie dużo pracował ale teraz już bedzie lepiej. Jestem jeszcze osłabiony po operacji więc...sam uważam że nie wytrzymałbym seksu. Ale wiem ze on mnie kocha. Ja kocham jego. Tak jest ok.-uniósł kciuk w górę.-A ty i Jun?

-już na pewno będzie dobrze.-powiózł go pod szkołę.-miłego dnia skarbie. Uważaj na siebie, jak coś to dzwoń.

Takano | Jun pisze...

-on na pewno widzi że się starasz Ryu. I na pewno to docenia. Poczekaj jeszcze trochę a będziesz się tulił do niego w nocy tak jak kiedyś.-uśmiechnął się do niego.-Spokojnie i powoli pokonacie twój strach.-dodał pijąc swoją kawę.

Hiroki westchnął ciężko widząc te sceny. Pojechał po zakupy i przygotował obiad a o odpowiedniej godzinie pojechał po chłopaka. Był trochę wcześniej więc wyszedł z samochodu opierając się o niego plecami.

Takano | Jun pisze...

-i właśnie tak powinno być Ryu. Spokojnie do tego dojdziecie. Ja w to wierzę.-uniósł kciuk do góry i wziął kilka łyków kawy.

-wiem wiem. Wskakuj. Potem mi opowiesz co to za grono adoratorek.-zaśmiał się wsiadając do samochodu.

Takano | Jun pisze...

-na razie robię zaocznie...wrócę kiedy już odzyskam siły.-powiedział uśmiechając się do przyjaciela.-jak już wrócisz do Japonii to znów będziemy razem studiować.

-na obiad będzie moje popisowe curry.-powiedział wesoło odjeżdzając.-no...to co to za koło adoratorek i deser?

Takano | Jun pisze...

-i dopiero teraz mi o tym mówisz? Nie wierzę...jak tylko wrócimy od razu musisz mi je pokazać.-zaśmiał sie.-A masz jakieś nowe zdjęcia z Junem? Poza tymi które wiszą.

-wow.-Hiroki zagwizdał z podziwem.-no kochanie...nie daj się im za bardzo.-zaśmiał się. Trochę go to bawiło bo nie miał powodów żeby być zazdrosny.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój...przecież nie na wszystkich zdjęciach musisz być mega przystojny.-pokazał mu język.-Ale cieszę się że wszystko powoli się układa.

-aż tak cię męczą? Co robią?-zpytał zaraz z ciekawości.

Takano | Jun pisze...

-oj zobaczysz że jeszcze trochę i będzie dobrze. Na początku najlepiej jak przelamiesz się do spania pod jedną kołdrą. A potem dalej.

-wow...serio!? Aż tak? Mój biedny ukochany...nie daj się im.-zaparkował pod blokiem i go ucałował.

Takano | Jun pisze...

Wiem i rozumiem. Ale wiesz ze nie możesz jej tu sprowadzić.-powiedział z uśmiechem.-jak wrócisz to jej nie wpuscisz z objęć.-Wziął łyk kawy.

-oczywiście skarbie. przy mnie zapomnisz o tych nastolatkachyba.

Takano | Jun pisze...

-cóż...raczej nie będzie miał. Kochanego masz faceta Ryu. Wstał dzisiaj wcześnie żeby zrobić śniadanie. I zachowywał się cicho żeby cię nie obudzić. On dla ciebie zrobi wszystko.-uśmiechnął sie do niego.

-mhm. Wiec chodzmy juz do mieszkania bo obiad czeka.-oddał pocałunek

Takano | Jun pisze...

-no i jestem pewien że niedługo juz będzie między wami idealnie.-wyszczerzyl się -a Jun cie rozumie.

-no to już idziemy.-wyszedł z samochodu i ruszył w stronę mieszkania.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój. On poczeka. Kocha i poczeka.-wywrocil oczyma.-juz tyle bez seksu wytrzymał to poczeka tak długi jak będzie trzeba.-zaśmiał się cicho.-Koki ciągle to powtarza...ze dopóki nie będę w pełni sił nawet mam go nie kusić.

Takano | Jun pisze...

-staram się.-zaśmiał się.-a przynajmniej nie robie niczego celowo.-wzruszył ramionami.-dużo lepiej. Tylko dopiero niedawno moje włosy zaczęły normalnie wyglądać...chcę je trochę zapuścić żeby nie było w ogóle widać że byłem cięty...

-to chyba dobrze, prawda?-powiedział stawiając przed nim talerz z obiadem.-cieszę się że miałeś miłe przywitanie i nikt nie był zły że tyle cię nie było.

Takano | Jun pisze...

-wiesz...długo nad tym myślałem. Wiele mu zawdzięczam..ech...Junowi też. Aż mi z tym głupio.-wymamrotał patrząc w bok.-ale nie mam za wiele pieniędzy więc...zdecydowałem sie na to.-wyciągnął z plecaka pudełko z bransoletką.-jest na niej data kiedy zaczęliśmy się spotykać.-wyjaśnił z uśmiechem.

-to jedz.-zaśmiał się.-smacznego.-powiedział i sam zabrał sie za jedzenie.

[no bywa...ja codziennie mam kontrolę w tramwaju so...jak wsiadam do już kanary widzę XD]

Takano | Jun pisze...

-ale Ryu...to było tyle pieniędzy a ja nie wiem jak mam się mu odwdzięczyć.-pokręcił głową.

-cieszę się że ci smakuje.-uśmiechnął się wesoło. Na prawdę się cieszył.-jeśli chcesz mogę ci je robić częściej. Nie umiem wiele ale curry opanowałem do perfekcji.

[ja na szczęście zawsze mam mój miesięczny bilet więc nic mi nie grozi XD]

Takano | Jun pisze...

-mam wrażenie że to za mało. Tak jak powiedziałeś Ryu...gdyby nie te pieniądze na operacje to bym umarł. A Kei powiedział że Jun nie chce przyjąć zwrotu pieniędzy...

-dobrze, będę.-zaśmiał się Hiroki. Skończył jeść i usiadł wygodniej.-teraz mam motywację żeby gotować.

Takano | Jun pisze...

-wtedy oczywiście wam pożyczymy ale...teraz Koki raczej nie czuję się komfortowo że jeszcze nie oddał. Ciężko pracował żeby teraz oddać to wszystko Junowi. No i mi też głupio...bo nadal nie wiem jak mu podziękować. Zwykłe dziękuję raczej nie wystarczy za uratowanie mi życia.

-jasne. W kuchni w garnku jest curry a w maszynie do ryżu, ryż.-powiedział biorąc łyk wody.

Takano | Jun pisze...

-serio byś go rzucił? Przecież...to nawet nie byłaby jego wina. Głupi...-wywrócił oczyma.-ej...może pomożesz mi chociaż wybrać dla niego coś słodkiego? Wiesz co Jun lubi więc nie powinno być problemu.-powiedział wstając.

-ciesze się. serio...ona nie lubiła mojego curry.-wzruszył ramionami.-twierdziła że robię za ostre. Ale dzisiaj specjalnie nie dodawałem pieprzu bo wiem że masz alergię. doprawiłem swoją porcję już w talerzu ale wiem że ta w garnku też była dobra.

Takano | Jun pisze...

-ale wiedziałeś że ma możliwość? W ogóle skąd miał tyle pieniędzy? Takie kwoty nie biegają po ulicy..-mruknął.-dango? tutaj ich raczej nie dostaniemy. Nie ma czegoś innego? Czekolada albo coś...

-jak mógłbym nie pamiętać?-wywrócił oczyma.-jedz. Jeśli ci smakuje to jedz. Cieszy mnie to.

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem.-pokiwał głową.-no dobra...to może te muffinki mu kupię.-zdecydował.-chodź znajdziemy jakąś cukiernie.-zdecydował pchając wózek.

-oj daj spokój.-machnął rękę.-Nie chcę żebyś mi tutaj padł albo coś. To nic takiego nie dodawać pieprzu.-wywrócił oczyma.

Takano | Jun pisze...

-oj daj spokój. W tym momencie jestem od ciebie silniejszy.-pokazał mu język.-więc muffinki, tak? A jakiego? Ech to i tak będzie za mało..

-to dobrze.-ucałował go w policzek.-pojechałem do ciebie po trochę rzeczy...wiesz że dzisiaj mam nockę, nie? Zamknij się na klucz a wszystko będzie dobrze.

Takano | Jun pisze...

--dobra dobra...-wywrócił oczyma i puścił wózek.-więc czekoladowe i waniliowe...wiesz gdzie jest tutaj jakaś dobra cukiernia?

-ech...-zamyślił się na chwilę. Wiedział że chłopak się boi ale nie wiedział co zrobić.-ech ok, pojedziesz ze mną. To zwykły patrol drogowy więc nic się nie powinno dziać. Najwyżej będziemy ścigać pijanego kierowcę.-wzruszył ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ok, no to jedziemy.-zdecydował ruszając w stronę windy.-Ryu? A jak było jak Jun był w szpitalu? Był marudny?-spytał zaraz.

-dobrze...wiem i rozumiem.-powiedział jeszcze dzwoniąc żeby się upewnić że może zabrać Naokiego. Na szczęście nie był z tym problemu.-wychodzimy na godzinę.

Takano | Jun pisze...

-bałeś się być sam w domu? Może nie powinieneś sam zostawać?-powiedział idąc obok niego do windy.-ech...mam nadzieję ze teraz już na pewno będzie lepiej. Ze wszystkim. Żeby tobie było lżej.

-do tego dużego skarbie.-powiedział wstając.-i jakieś kanapki też byłyby mile widziane. Przed nami cała noc.-westchnął idąc wziąć prysznic i przebrać się w mundur.

Takano | Jun pisze...

-to dobrze...że już jest ok. Jun pewnie spanikował, co? Ale już na bank będzie dobrze.-zmierzwił mu włosy i wszedł do windy.

-ok!-odkrzyknął z łazienki. Kiedy Naoki wrócił Hiroki był już gotowy w butach i mundurze.-lecimy. Nie moge się spóźnić.-wywrócił oczyma.-będziesz miał okazję zobaczyć najnudniejszą robotę policjanta.

Takano | Jun pisze...

-odkąd uzbierał pieniądze żeby oddać je Junowi to nie. Rzucił dorywcze prace i teraz ma jedną stałą. Ma więcej czasu dla mnie więc jest idealnie. A moje wyniki są coraz lepsze więc mniej się zamartwia.

-jeśli kogoś będziemy musieli gonić to pewnie tak. Ale przez wszystkie moje lata pracy miałem może... z 10 takich przypadków? Włącznie z tobą.-wywrócił oczyma i wszedł do samochodu.

Takano | Jun pisze...

-cóż...w sumie cokolwiek będzie ok. Może szalik? Zawsze marudzi że mu zimno.-zaśmiał się.

-więcej dostarczasz mi teraz.-pokazał mu język i ruszył. Na miejscu przesiedli się do radiowozu i pojechali tam gdzie zwykle stał Hiroki. Mężczyzna usiadł wygodniej i przeciągnął się lekko.-i tak całą noc.

Takano | Jun pisze...

-ok..więc muffinki..-powiedział do siebie. Poszedł i kupił pudełko muffinek.-ok. Już.-uśmiechnął sie do przyjaciela.

-a ty co? Dziecko z podstawówki?-zaśmiał się kiedy juz odpowiedział na chyba wszystkie pytania.-poza tym...to na prawdę nic ciekawego. Ot...kontroluję radar, ale jak sam widzisz o tej godzinie prawie nikt nie jeździ.

Takano | Jun pisze...

Kiedy kupili szalik i zaliczyli księgarnie Jun akurat po nich przyjechał bo skoczył zajęcia.

-ale to na prawdę nudne Nao-chan. Na prawdę...I tak będziemy siedzieć przez całą noc. To znaczy ty możesz spać. Ja będę siedział.-wywrócił oczyma.-wziąłeś kawę?

Takano | Jun pisze...

-tak jak zwykle.-wzruszył ramionami.-cieszę się że miło spędziłeś czas.-uśmiechnął się i włożył torby do bagażnika. Potem pomógł Ryu wejść do samochodu i zabrał wózek.

-kawa by wystarczyła głuptasie. Kawa i kanapki. Niczego więcej nie trzeba.-wywrócił oczyma i upił łyk.

Takano | Jun pisze...

-oj..ale ile to wytrzeć koła. Ryu ja mam nadzieję że już więcej wózka nie będziesz potrzebował.-powiedział głaszcząc go po policzku po czym ruszył.-możemy zajść. Co chciałbyś jej kupić?

-w krzaki. Tam.-wskazł ręką i znów upił łyk.-wybacz że raczej nie mam tu luksusu łazienki.-wziął sobie jedną piankę.

Takano | Jun pisze...

-tak...to dobry pomysł skarbie. Coś fajnego jej znajdziemy ale najpierw obiad.-uśmiechnął się parkując już przed domem.

-biwaki są fajne. Ale spędzanie nocy w niewygodnym samochodzie na dodatek bez możliwości zmrużenia oka już nie.-zaśmiał się.

Takano | Jun pisze...

Jun stał całkowicie zaskoczony z muffinkami w rękach. Nie wiedział jak powinien zareagować.
-Nie ma za co...-wymamrotał w końcu w powietrze. Zamknął samochód i poszedł w stronę mieszkania.

-Muzyki nie mamy. Bo muszę słyszeć radar jak zareaguje.-wywrócił oczyma.-więc w sumie to mamy kawę i jedzenie. Bo nawet jak tu jesteś to cóż...-wzrusyzł ramionami.

Takano | Jun pisze...

-jasne. Poodppoczywaj sobie.-ucałował go w policzek i poszedł zrobić obiad. Zdecydował się na okonomiyaki.

-mhm...-pokiwał głową i pogłaskał go po policzku.-ale i tak pewnie się zanudzisz.

Takano | Jun pisze...

Jun poszedł go obudzić kiedy obiad był już na stole.
-Ryu-chan? Obiad już gotowy...

-no...w takim razie co mozemy tutaj porobić poza rozmawianiem?

Takano | Jun pisze...

-Ja ciebie też. Bardzo.-usiadł na łóżku i przytulił go do siebie.-Mój kochany. Mamy na obiad okonomiyaki. Cieszysz się?

-no ok...więc zaczynasz. Pytaj o co chcesz.-zaśmiał.

Takano | Jun pisze...

-nigdzie nie zaglądałem głuptasku.-zaśmiał się.-wszystkie twoje niespodzianki są bezpieczne.-ucałował go w policzek.

-hmmm...zdecydowanie Fugu. Pojechałem ze znajomymi do Tokio i przegrałem zakład. Nie pamiętam o co poszło ale lekko odrętwiał mi język i usta. Hmmm...coś jak znieczulenie u dentysty.-zaśmiał sie.

Takano | Jun pisze...

-oj na pewno.-wywrócił oczyma. Wziął go na ręce i posadził na wózku.-ok. Jedziemy na obiadek. Bo wystygnie i będzie niedobre...a ja na prawdę się dla ciebie starałem.

-nie bałem.-wzruszył ramionami.-cóż...jakaś wybitna nie było. ot zwykła ryba.-wzruszył ramionami.-z resztą po jakimś czasie nie za wiele czułem bo język miałem jak po otrzymaniu znieczulenia.

Takano | Jun pisze...

-smacznego.-odparli wszyscy a Jun w końcu usiadł do stołu. Cieszył sie że Ryu normalnie je. Przygotował mu jednak trochę mniejszą porcję.

-świerszcze? wow...-pokiwał głową śmiejąc się trochę.-ok...najdziwniejsze ubranie jakie kiedykolwiek na sobie miałeś?

Takano | Jun pisze...

-nie! Jeśli masz przestać to ja przestaję. Uwielbiam kiedy gotujesz...-naburmuszył się trochę.-cieszę się ze ci smakuje ale mnie tak nie strasz.-wywrócił oczyma.

-ooooo...-zaśmiał się cicho widząc jego rumieńce.-w takim razie i to i to. Opowiadaj.

Takano | Jun pisze...

-odpocznij chwilę i możemy ruszać na spacerek.-Jun ucałował go w policzek i zaczął zbierać ze stołu.

-chciałbym to zobaczyć.-zaśmiał się.-na pewno byłeś uroczą truskawką...i seksowną sailor moon.-powiedział ciągle nie mogąc powstrzymac śmiechu

Takano | Jun pisze...

-co tylko będziesz chciał kochanie.-zapewnił go wesoło i poszedł ubrać buty. Zaczął spokojnie prowadzić wózek do windy.-od kiedy planujesz wrócić na uczelnię?

-ok ok...już się nie śmieją moja seksowna czarodziejko.-ucałował go w policzek i przeciągnął się lekko.-no pytaj skarbie.

Takano | Jun pisze...

-i bardzo dobrze kochanie. Chcesz już wrócić na zajęcia?-spytał wesoło.

-nie będe.-wywrócił oczyma.-czego żałuję? Kilka rzeczy by się znalazło...-odpowiedział najpierw wymijająco po czym westchnął.-moja mała przygoda z alkoholem. Ślub.-powiedział patrząc przez okno.

Takano | Jun pisze...

-rozumiem skarbie. Więc zostań. A ja cię porozpieszczam.-ucałował go w policzek i wyszedł z windy.-odpocznij sobie ile chcesz. Te zajęcia mają być dla ciebie przyjemnością.

-cóż...w liceum prawie dostaliśmy sie na koushien...dostałem się do akademii policyjnej i zostałem detektywem. Myślę że to mi się udało.-wzrusyzł ramionami.

Takano | Jun pisze...

-ok. Nie musisz mi się przecież tłumaczyć. Pójdziesz na zajęcia kiedy będziesz się czuł na siłach.-powiedział z uśmiechem.-ok. WIęc spacerek.-skierował się w stronę parku.

-cóż...nie zaprzeczę.-powiedział łapiąc go za rękę.-ale co takiego mogło powiedzieć dziecko?-spytał zaskoczony.

Takano | Jun pisze...

-cóż...wszystko inne poza Kiarą mogę ci dać kiedy chcesz.-pogłaskał go po włosach.-będziesz dobrze Ryu. Zobaczysz.

Hiroki pogłaskał go po policzku.
-mój biedny...nie miałeś lekko kochanie. Ale teraz już gwarantuje że będziesz szczęśliwy. A przynajmniej się postaram żeby twoje życie było pełne miłych wspomnień.-uśmiechnął się lekko.

Takano | Jun pisze...

-ja ciebie też kocham.-odpowiedział puszczając wózek.-Ryu? zostało nam pół roku tutaj...jeszcze tyle bez Kiary wytrzymasz, prawda?

-moja? Cóż...W każdej szkole masz obowiązek należenia do jakiegos klubu. Więc bez względu na to co mówił twój tata do jakiegoś musiałeś należeć. Do jakiego?

Takano | Jun pisze...

-nie zostaniemy. Pies w samolocie to zły pomysł.-wywrócił oczyma.-więc na pewno nie zostaniemy.

-literackiego? Sam wybierałeś czy ci kazali?-spytał patrząc na niego uważnie.

Takano | Jun pisze...

-chciałbyś zostać Ryu? Jeszcze nie odpowiedziałem na propozycje przedłużenia umowy no kolejny rok. Ale widzę jak tesknisz za domem. Wiec miałem zamiar odmówić.-powiedział spokojnie.-nie ważne jak to umiesz Ryu, lot samolotem dla psa jest męczący. Nie chce żeby przez tyle godzin szczekala w luku bagazowym. Jest dużym psem wiec nie ma szans żeby leciała z nami.

-mhm...ale go tez dobrze. Miałeś jednak coś miłego.-pogłaskał go po policzku.-teraz twoja kolej.

Takano | Jun pisze...

-mhm...rozumiem skarbie. Jak coś to mamy czas żeby to przemyśleć na spokojnie. Na razie bardzo się cieszę że już wróciłeś i mam cię przy sobie. Jeszcze zobaczymy amerykę. I zajedziemy do Kandady.

-Była dobrą kobietą i kochającą matką. Bardzo się starała dobrze mnie wychować skoro nie miałem ojca. Wiem że było jej cieżko więc starałem się być grzeczny więc...chyba po jej śmierci cały mój młodzienczy bunt musiał mieć ujście.-zaśmiał się cicho.-i...świetnie gotowała.

Takano | Jun pisze...

-to nic skarbie...to nic. Serio chcę ci pomóc i cie nie poganiać. Mamy czas...-pogłaskał go po włosach.-rozumiem. Ale nawet jeśli byłbym wtedy w domu to poszedłbym do sypialni i tam pracował. Żaden problem.

-curry...nauczyła mnie jak je robić.-powiedział dość cicho.

Takano | Jun pisze...

-ech...ale ja tłumaczyłem Kokiemu czemu ich teraz nie chce. Mają wyjść na prostą i normalnie żyć. Niech odkłada część miesięcznie albo daje mi w ratach. Nie przyjmę całości od razu. No i ech...Nie muszą mi nic wynagradzać. To przyjaciele więc...-zmierzwił sobie włosy trochę tym zawstydzony.-przyjaciołom się pomaga, nie?

-nie tak dobre jak jej...-mruknął dopijając kawę do końca.

Takano | Jun pisze...

-ale to na prawdę nic takiego...gdybym nie miał i oddawał resztki swojej wypłaty...no ok. Ale ja te pieniądze miałe...kasa ojca na coś w końcu się przydała więc...więc się cieszę.-westhcnął.-ale ok...porozmawiajmy.-zgodził się pchając wózek.

-Wiem Naoki...wie...-urwał klnąc pod nosem. Szybkim ruchem posadził chłopaka na siedzeniu i ruszył za pędzącym slalomem samochodem. Włączył syrenę i odetchnął z ulgą kiedy samochód się zatrzymał.-godzina wracania z imprez. Skurwysyny...tak trudno zadzwonić po taksówkę.-mamrotał wychodząc z samochodu.

Takano | Jun pisze...

-no może masz rację ale...no wiesz...-westchnął.-pogadamy z nimi.-zdecydował prowadząc wózek spokojnie w stronę sklepu.

-ech...mandacik I izba wytrzeźwień.-mruknął zaraz dzwoniąc żeby go zabrali.-twój znajomy?-spytał Naokiego.

Takano | Jun pisze...

-ok. Szukamy.-Jun zaczął się rozglądac po sklepie aż w końcu zauważul sporej wielkości misia.-a może ta duża panda?-zaproponował.

-ok. Później mi powiesz.-powiedział do odchodzacego Naokiego.-oj...cicho bądź. Bo zaraz zabiorę ci jeszcze prawo jazdy.-mruknął wywracajac oczyma.

Takano | Jun pisze...

-no to trochę mniejsza...-zgodził się wybierając mniejszego pluszaka.-może być?

-słuchaj...moglbs być nawet moim bratem a i tak być poszedł na izbę wytrzeźwień wiec się zamknij ni nie pograzaj.-mruknął ignoreująć fakt wyścigów. Gdyby to pciagnal musiałby zamknąć tez Naokiego a tego nie chciał. Od kopnął wściekle jakiś kamyk i z ulgą zarejestrował przybycie Yasu. Kiedy ten dojechał wrócił do samochodu i pojechał na ich wcześniejsze miejsce.

Takano | Jun pisze...

-serio?-spytał wesoło i uznał że mógłby mu taką kupić na święta.-więc bierzemy takiego misia. problem z głowy.

-Naoki...-Hiroki w końcu się odezwał i złapał chłopaka za rękę. łagodnie splótł ich palce.-Wiesz...pewnie nie wiem wszystkiego ale o wyścigach wiedziałem. Zrobiłem mały research kiedy byłeś w izbie wytrzeźwień. Nic nie mówiłem bo to by oznaczało że musiałbym na dobre cię wsadzić za kratki więc...-wziął głęboki wdech.-możesz mi o wszystkich powiedzieć. Nie wyciągnę żadnych konsekwencji ani nie będę zły. Skoro jesteśmy razem chcę wiedzieć.

Takano | Jun pisze...

-Taka mini randka.-zgodził sie idąc do kasy.-większa będzie nastepnym razem.-dodał płacąc za maskotkę.

-Naoki...-westchnął otwierając okno z jego strony.-Noki słu...kurwa...potem pogadamy, ok!? Stój tutaj!-rzucił mu przez okno paralizator. Tak w razie czego i pojechał dalej na sygnale. Szybko się z tym uporał, na szczęście mężczyzna nie był pijany więc szybko wrócił.-Naoki...-znów zaczął otwierając okno.-Wskakuj. Na prawdę nie jestem na ciebie zły, ok? Rozumiem i nawet nie wiesz jak się cieszę że nie robisz tego odkąd mnie poznałeś.

Takano | Jun pisze...

-jasne jasne.-zaśmiał się.-Zobaczysz na pewno będzie fajnie. Dzisiaj masz takich przedsmak.-ucałował go w policzek.

-kurwa...-jęknął Hiroki odzyskując przytomność. Chciał się podnieść ale zaraz opadł ciężko czując przeszywający ból.-znowu wymamrotał.-Naoki!-krzyknął co nie bardzo mu wyszło. Udało mu się jednak sięgnąć do telefonu.-Yasu...rusz dupę. Kłopoty. Nie mogę się ruszyć. Nie wiem gdzie Naoki.
-lecę.-odparł tylko Yasu i wybiegł do samochodu. Pojawił się na miejscu dość szybko, na sygnale.-Naoki!? Co się tutaj dzieje. Gdzie Hiroki?!

Takano | Jun pisze...

[którym domu XD]

-ja też tęskniłem skarbie.-usiadł obok niego i podał mu menu.-za co masz ochotę skarbie?-spytał z uśmiechem.

Yasu zagryzł zęby. Nic nie powiedział choć na usta cisnęły mu się niezbyt miłe słowa. Już miał krzyczeć że Naoki bardziej powinien się przejmować Hirokim niż gościem którego twarz znał aż za dobrze ale nic nie powiedział. Poszedł tylko po Hirokiego w drodze dzwoniąc po pomoc i po karetkę. Sam nie dałby się tym zająć.

Takano | Jun pisze...

[tutaj nie mam XD ale w domu mam kotka]

Jun zamówił dwa razy czekolade i sernik z lodami po czym przytulił Ryu do siebie.
-ja ciebie też kocham. Ja ciebie tez.

Na szczęście obok był Yasu który dopilnował żeby i Naokiego zabrano do szpitala. Zauważył że chłopak krwawi. Wiedział że już niedługo adrenalina a on zacznie się zwijać z bólu.

Takano | Jun pisze...

[uwielbiam kotki XD mam rudego Garfielda XD]

-Ja? cokolwiek od ciebie i będe szczęśliwy.-zaśmiał się i ucałował go w policzek.

-wyjdzie...nieźle go zmiażdżyło...znowu. Ale nic mu nie będzie. Cieszy się jak głupi ze nie będzie musiał iść do psycholog...i wypytuje o ciebie.

Takano | Jun pisze...

[nie mam XD]

-oj ale ja serio nie wiem...nie wiem no. Cokolwiek.-wywrócił oczyma.-ty mi wystarczysz.-znów ucałował go w policzek.

-lepiej jak sam mu to powiesz Naoki. Poza tym, czemu nie leżysz w łóżku?-westchnął podprowadzając go do najbliższych krzeseł.-Jaka twoja wina? Przecież nie walnąłeś w ten samochód. Nie ty spowodowałeś wypadek. Nie obwiniaj się Naoki. Mamy już zeznania, winny siedzi za kratkami.

Takano | Jun pisze...

[why?]

-wcale nie. Mogę dostać ciebie na święta?-spytał trochę żartując.

-ok. to że byłeś z nim w samochodzie nie znaczy ze to twoja wina.-wywrócił oczyma-ok...to była samoobrona. Wiemy to. Spokojnie. On żyje. Nie muisisz się o nic martwić. Tylko go drasnąłeś.

Takano | Jun pisze...

[no tęsknię XD ale jak jestem w domu to go widuje]

-hmmm...nie wiem. Zostawiam to tobie. Liczę na to ze mój wspaniały chłopak sam wpadnie na coś genialnego.

-ale tego nie zrobiłeś więc nie roztrząsaj.-powiedział i westchnął. Hiroki uśmiechnął się lekko i od razu złapał go za rękę.
-dobrze. Na prawdę...leki działają więc nie jest źle. A ty? Powinieneś leżeć w łóżku...

Takano | Jun pisze...

-na pewno nie.-zaśmiał się i upił swoją czekoladę a potem zabrał się za lody.-na pewno nie.

-Głuptasie...nie przynosisz mi pecha. Spytaj Yasu ile razu lądowałem w szpitalu. To nic takiego.-wywrócił oczyma.-to nie twoja wina.-posunął się na łóżku.-wskakuj.

Takano | Jun pisze...

-oj...dobra. ale ja jestem pewny że mi się spodoba.-wywrócił oczyma jedząc swoją porcję.-jest urocza.

-oj daj spokój. kładź się.-ponaglił go.-trafiliśmy na taki dzień i tyle. zdaża się. jakbym wiedział ze dzisiaj będę wracać to bym cię nie zabierał...ale myślałem że skoro to nie weekend tp będzie spokojnie...-mruknął.-mmm...ok...mam nadzieję że nikogo nie zabiłeś. Broniłeś się to ok.

Takano | Jun pisze...

-twierdzisz ze mogę kłamać skarhie?-uniósł lekko brwi i zaśmiał się cicho.-wierzę w ciebie. Wiem ze dobrze mnie znasz wiec się nie martwię.

-spokojnie.-podniósł rękę. I pogłaskał go po włosach.-dobrze zrobiłeś Naoki. Na prawdę. Jest ok. Przepraszam ze nie obudziłem się wcześniej. Ale już jest dobrze. juz jest dobrze. Nie zrobiłeś nic źle. Juz dobrze.

Takano | Jun pisze...

-oj na pewno bedzie dobrze więc już przestań.-wywrócił oczyma.

-Zostań. Przysuniemy łóżko więc zostać. Proszę. Wiem że jesteś ranny, nie pozwolę ci od tak sobie pójść. Zwłaszcza że widzę że jest ci ciężko.-pogłaskał go po włosach.-spokojnie. Nic się nie stało. Prawie robi wielką różnice. Nie zabiłeś i nas uratowałeś. Jest dobrze.

Takano | Jun pisze...

-skoro masz to nie musi być nic więcej.-wywrócił oczyma.-ty mi wystarczysz wiec koniec tematu.-powiedział i wrócił do jedzenia deseru.

-to dobrze kochanie. To normalna reakcja. Wiec spokojnie. Możemy ci załatwić pomoc psychologa jeśli tego będziesz potrzebował ale na razie zostać. Nigdzie nie idź.

Takano | Jun pisze...

-Ryu...-ząśmiał cię cicho.-Ryu skarbie...nic poza tobą mi nie potrzeba do szczęścia. -zapewnił i wesoło.

-Naoki!-Hiroki westchnął i wygramolił się z łóżka. Trzymając się boku wyszedł na korytarz i złapał Naokiego za rękę.-Nao-chan...wiem jakie to dla ciebie ciężkie więc wracaj ze mną, ok? Jest późno poza tym...ech...nie pozwolę żebyś znó został sam. Coś ci sie moze stać...i nie chcę żebyś znów sięgnął po alkohol.

Takano | Jun pisze...

-cały czas ci mówię ale ty oczekujesz czegoś innego.-zaśmiał się biorąc łyk czekolady.

-głupek...-przysunął go bliżej do siebie.-prędzej ja przynoszę pecha tobie...-westchnął.-więc już przestań, ok? Wracaj ze mną do sali. Jesteś ranny, nie pozwolę żebyś o tej porze wracał. Jeśli tak bardzo nie chcesz opuszczać pracy to rano zawiezie cię Yasu.


Takano | Jun pisze...

-ale chcę się więeeecej.-powiedział niczym małe dziecko i zaśmiał się wesoło.-ale już dość. taka odpowiedź musi cie zadowolić.

-oj...to nie tak że cię nie lubi. On po prostu się martwi. Jest dla mnie jak brat więc...to normalne. Nie przejmuj się. On cię lubi...-uśmiechnął się.-do tego nie da się przyzwyczaić Naoki. Nie zgrywaj takiego silnego.

«Najstarsze ‹Starsze   601 – 800 z 4687   Nowsze› Najnowsze»